niedziela, 25 czerwca 2023

Maratony 2022

 Mija połowa 2023, a nie napisałem jeszcze podsumowania sezonu maratonów 2022.

Był to kolejny rok, w którym nieco odpuściłem. Przebiegłem zaledwie 3 maratony i ani jednego ultra. Biegałem i spacerowałem dla przyjemności, a długie dystanse potraktowałem jak święta. I to było dobre.


Maraton Podtwórcy (lipiec 2022)

https://podtworca.blogspot.com/2022/07/droga-maraton-podtworcy.html

Pierwszy maraton po wielu miesiącach przerwy. Zapadł mi w pamięć. Wrócę do niego opisując tegoroczny maraton w Parku Wigierskim.


Maraton Wakacje 2022

https://podtworca.blogspot.com/2022/09/maraton-wakacje-22.html

Nic dodać, nic ująć do relacji. Miło spędzony czas z przyjaciółmi przed planowaną wspólną wyprawą.


Grand Prix Maraton 3 Jezior

https://podtworca.blogspot.com/2023/01/grand-prix.html

Kwintesencja wspólnej wyprawy. Jak przejście przez szafę do Narnii: jeszcze wczoraj byłem zanurzony w sprawach życiowych, dzisiaj sączę z przyjaciółmi piwko w górach, a wszelkie troski cierpliwie czekają zamknięte w przegródce "otworzyć w poniedziałek".


Z wiekiem odkrywam czym naprawdę jest świętowanie. To pozbycie się oczekiwań. Jeśli na coś czekasz, przepalasz czas, który jest twoim najcenniejszym aktywem. W tym sensie świętem jest zwykły dzień, w którym wychodzisz na spacer bez żadnego celu w głowie. Możesz w tym czasie snuć plany i marzenia, ale nie wynika to z niezadowolenia ze stanu, w którym przebywasz, tylko chęci eksplorowania czegoś nowego.

Kiedyś potrzebowałem ciężkiego, długiego biegu, żeby wydrenować ciało z energii i odciąć mózg od myślenia i analizowania. Wtedy osiągałem coś podobnego do stanu medytacji. Ale do tego potrzebowałem formy, inaczej zmęczenie generowało nieustanne myślenie "ile jeszcze". Lekkie, indywidualne maratony mają zasadniczą zaletę: nie męczą. Wystarczy trochę przyrody, utwór muzyczny i jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki pojawia się uczucie, którego doznawałem wielokrotnie w dzieciństwie i do którego tęskniłem, dopóki go nie zapomniałem. Zachwyt nad tym, co jest. Pełne zatopienie w wykonywanej czynności, czy było to rysowanie, gra z kolegami, czy czytanie komiksu.

C.D.N. w podsumowaniu maratonów 2023.


niedziela, 18 czerwca 2023

Nowe szczyty hossy

Główne indeksy GPW: WIG, WIG20, MWIG40, SWIG80 i NCINDEX wciąż nie pobiły szczytów poprzedniej hossy. Najbliższy rekordu jest indeks małych spółek:

WIG:
Słabiej radzi sobie MWIG40:

I WIG20 klasa sama w sobie:


Skąd zatem tytułowe nowe szczyty hossy?

Na indeksie wszystkich spółek z GPW. Konstrukcja indeksu: budujemy portfel ze wszystkich spółek, kupując inicjalnie każdą za taką samą kwotę w momencie pierwszego notowania.


Ostatnio indeks przyspieszył wzrosty. 

Nie każdy indeks bije szczyt. Zbudujmy indeks nieważony ze spółek WIG_GRY:

Kawał drogi do szczytu, nie dziwi więc, że najwięcej tu graczy.

Znacznie lepiej radzi sobie nieważony WIG BUDOWNICTWO zbudowany z obecnego składu indeksu:



Portfel z rozłożonych po równo spółek WIG_BUDOW idzie na szczyt z 2007, podczas gdy ważony indeks wygląda tak:


Oczywiście różnica wynika z braku w obecnym składzie spółek, które zbankrutowały lub wypadły z giełdy i indeksu za ułamek kwoty typu Hydrobudowa czy PBG. Ale mimo to widzimy, że cała bessa 2022 była tylko płytką korektą przed kolejną falą wzrostową.

Od październikowego calla akcje płacą. Najgorsze co można zrobić, to sprzedać świetną spółkę tylko dlatego, że urosła. Po co nam gotówka, jeśli akcje rosną? Lepiej trzymać gotówkę na koncie, kiedy akcje spadają. Sprzedając dobrą spółkę mamy problem: musimy znaleźć inną, bo na sprzedaną już nie wrócimy, w końcu skasowaliśmy zysk i wyrzuciliśmy ją z głowy. Bardzo trudno jest odkupić drożej spółkę, na której dopiero co wzięliśmy zysk. 

Ostatnio miałem tak z Mirbudem: kiedy zszedł poniżej 7 zł, wyznaczyłem kolejne wsparcie na 6 i zamknąłem pozycję. Ale coś mnie strasznie uwierało, że nie mam na tej spółce pozycji i po 2 dniach wróciłem. Straciłem tylko na prowizji i w dodatku niepotrzebnie zaksięgowałem zysk podatkowy. Mirbud idzie na drugie miejsce na podium. Może zawalczyć o połowę kapitalizacji Budimexa. 



czwartek, 8 czerwca 2023

Tożsamość Gracza - dyskusja

W piątek uruchomiliśmy wysyłkę audiobooków, a w poniedziałek pierwsze egzemplarze książki Tożsamość Gracza - Jak przetrwać na rynku trafiły do Czytelników. Wymieniłem z Wami maile, otrzymałem prywatne wiadomości i kilka komentarzy na blogu/twitterze.

Czy książka okazała się pomocna? Czy otworzyła oczy na nowe zagadnienia? A może nie zgadzacie się z jej tezami?

Dla mnie osobiście najpierw przetłumaczenie książki Livermore'a, a później napisanie Tożsamości okazały się bardzo pomocne. Po pierwsze uświadomiłem sobie, że wiem już wszystko co niezbędne. Nowe techniki czy książki mogą rzucić światło na jakieś nisze, ale żadnej przełomowej wiedzy już nie zdobędę. Trzeba koncentrować się na egzekucji pomysłów, rozwijaniu zasad i adaptacji do rynku.

Drugie spostrzeżenie: nie ma znaczenia ile zarobisz - w inwestowaniu nie ma mety, dopóki masz oczekiwania. Wiem, że nieustannie się powtarzam, że liczy się proces, ale i tak regularnie to zapominam. I za każdym razem, gdy sobie uświadomię, że jestem już u celu, bo kontynuuję to, co chciałem robić, uderza mnie jak to prawdziwe. Jeżeli polubisz proces, w którym jesteś, cele są tylko efektem ubocznym.

Finansowo książka spełniła cel minimum: zwróciły się wszystkie poniesione na sklep, obsługę i druk koszty. W przypadku tego tytułu jakikolwiek zysk nic u mnie nie zmieni, ponieważ od początku nie planowałem komercyjnego sukcesu. Ważne było wyłącznie to, żeby książka była ponadczasowa - nie w takim sensie, że wybitna, tylko żeby niosła prawdę, którą dostrzeże człowiek dojrzały i znajdzie inspiracje do dalszych poszukiwań. Stąd książka ma 132 strony a nie 500 z wykresami ile to byś zarobił, gdybyś oszczędzał na 10% przez 50 lat, a teksty wprowadzające napisane są w taki sposób, aby zniechęcić początkujących. 

Jeżeli książka ma wartość, to sięgną po nią ci, którzy przetrwają pierwsze lata i dalej będą poszukiwać. A jeśli za rok, kiedy wygasną wszystkie abonamenty, nikt już nie będzie pamiętał o jej istnieniu, to cóż - pozostanie wspomnienie o bardzo twórczych kilku miesiącach, kiedy to teksty same wypływały z głowy. I o spacerach z audiobookiem Wyspa Camino Johna Grishama, kiedy to czułem się jak prawdziwy pisarz :)

Zapraszam do dyskusji i proszę o recenzje. 

czwartek, 1 czerwca 2023

Przebudzenie to proces

 Minęło ze 20 lat odkąd zetknąłem się z Przebudzeniem Anthonego de Mello. Idea, że nie jesteśmy naszymi myślami była rewolucyjna. Kilka lat później, kiedy zacząłem grać na giełdzie i musiałem radzić sobie ze stresem i ekscytacją, wróciłem do czytania i oglądania różnych "przebudzonych" typu Eckhart Tolle. Okazało się, że nie jestem też Obserwatorem, który te myśli widzi i doświadcza emocji.

Mniejsza o teorie - ważniejsza w długim terminie okazała się praktyka uważności. Kierowanie uwagi na ciało doświadczające różnych stanów, pozwoliło odłączyć racjonalizujący umysł od reakcji zachodzących w ciele. Kiedy operujemy na poziomie konceptualnym, w ogóle nie dostrzegamy tego co się dzieje wewnątrz nas. Odgrywamy role wyuczone dawno temu i wzmacniane po każdym odtworzeniu. Czasem dochodzi do nas, że coś jest nie tak, więc mówimy "stresuję się, bo to", "denerwuję się, bo tamto". A czasami po prostu pijemy piwko i te nazwane emocje na chwile odchodzą.

Kierując regularnie uwagę do wewnątrz, kiedy czujemy opór przed rzeczywistością czy inny dyskomfort, zaprzęgamy umysł do znalezienia rozwiązania. Jeśli dyskomfort wynika z antycypacji przyszłego zdarzenia bądź innych konsekwencji, używam metod z książki "Pstryk - Jak zmieniać, żeby zmienić" i systemu Getting Things Done: jeśli możesz coś zrobić, poszukaj pierwszego prostego rozwiązania, które działa i zacznij działać. Wkrótce chmura niepewności zamieni się w serię drobnych zadań do rozwiązania, które wymagają albo twojego działania, albo oczekiwania na działanie stron trzecich.

W mojej praktyce najczęściej jednak dyskomfort przyciągający pochmurne myśli wynikał ze zwykłego przemęczenia organizmu od współczesnego, niezdrowego trybu życia. Równocześnie z Przebudzeniem rozpoczęła się moja droga fizycznego zdrowienia. Im starszy się stawałem, tym zdrowszy. W miarę jak poznawałem zasady odżywiania, ruchu, postów, krioterapii, snu, aplikowałem je do swojego trybu życia. Słuchanie własnego ciała to najlepszy sposób na uzdrowienie emocji.

Niedawno natrafiłem na ciekawy wątek wśród medytujących, związany z dolegliwościami żołądkowymi. Uznali, że to efekt uboczny medytacji. Zastanowiłem się nad tym, korzystając z wiedzy nabytej na innych polach. Układ trawienny ma swój własny układ nerwowy, nazywany też "drugim mózgiem". Jeśli obserwujemy swoje emocje, bardzo często odczuwamy je w okolicach brzucha. W moim przypadku również następował podobny proces, tj. odczuwanie mdłości na różne pokarmy w reakcji na obserwację. To właśnie z tego powodu skręciłem na dietę roślinną, zaaplikowałem posty, zrezygnowałem z cukru i alkoholu (zostawiłem furtkę na sporadyczne święta, ale mogę obyć się całkowicie bez niego).

Czy to jednak osłabienie? Po prostu wykształciła mi się w jelitach inna flora bakteryjna, którą dokarmiam kiszonkami, żeby utrzymać różnorodność. Z jednej strony stałem się nieodporny na silne dawki alkoholu (którego i tak nie piję), słodyczy czy mięsa, którego nie jem od 12 lat, z drugiej zjadam miksy roślin, których inni by nie strawili albo wręcz dostali alergii z powodu zbyt dużej dawki i braku odpowiednich szczepów bakterii w jelitach. Przez lata to właśnie brzuch prowadził mnie do uzyskania stanu pozytywnej neutralności. Czyli takiego, w którym nie odczuwam dyskomfortu. 

Ale to nie jest stan permanentny. Kiedy usunąłem zdrowotne przyczyny kiepskich nastrojów, pewne schematy nadal wracają. To pochodzące jeszcze z głębokiego dzieciństwa algorytmy radzenia sobie ze stresującymi sytuacjami, których celem jest zapewnienie dziecku przetrwania. Nie znam dokładnych przyczyn tych sytuacji, nie to jest istotne: przyczyny zatarły się dawno temu, to co zostało, to utrwalony sposób postępowania, wryty w sam rdzeń wykształcającego się mózgu. Moi dziadkowie przeżyli wojnę, traumatyczne przeżycie dla całego pokolenia i przenieśli lęki na swoje potomstwo. W jakiejś formie te lęki trafiły z moich rodziców na mnie. Każdy niesie w sobie bagaż traum przodków.

Mój nieustannie powracający wewnętrzny przymus jest bardzo prosty (jak u większości ludzi, trudno żeby automatyczna reakcja dziecka była skomplikowana): ciągle coś robić, tworzyć, uczyć się i chwytać się nadziei, że jest coś po śmierci. Czegokolwiek jednak nie zrobiłem, nie dawało mi to satysfakcji. Kiedyś myślałem, że jak w ciągu roku zarobię pewną kwotę na giełdzie, to moje życie się odmieni - będę mógł skupić się na tworzeniu bez myślenia za co będziemy żyć. Ale nawet jak później zdarzało mi się ugrać tą kwotę w ciągu jednej sesji, moje poczucie bezpieczeństwa nie zmieniało się.

Piszę w czasie przeszłym, bo dzięki praktykowaniu obserwacji odpuściłem. Nadal tworzę za dużo niepotrzebnych "projektów", ale już nie przywiązuję do nich oczekiwań. Za dużo brałem odpowiedzialności na to co robię. Spalałem się, jeśli moje projekty nie zarabiały tym, którzy mi za nie zapłacili. Teraz po prostu robię uczciwie tak, żeby czuć przyjemność z pracy i daję sobie czas na odpoczynek po ukończeniu utworu.

Być może Tobą również często kieruje jakiś wewnętrzny przymus, że "tak trzeba". Choć jest on banalny dla osób z boku, to dla nas jest niedostrzegalny, ponieważ stanowi fundament naszej osobowości. Traktujemy go jak punkt wyjścia, wzorzec do porównań, a to co odstaje traktujemy jak "nienormalne". Trzeba się pokazać, trzeba być kimś, muszą cię szanować.

Jeśli czujesz nawracające niespełnienie z powodu jakichś powinności, masz do czynienia z takim właśnie algorytmem z wczesnego dzieciństwa. Większość ludzi nigdy się nad tym nie zastanawia. Jeśli algorytmy nie są zbyt uciążliwe, zabierają je do grobu. Niektórym pomaga psychoterapia. Czasami udaje się znaleźć przyczynę kompulsywnej reakcji. Zrozumienie schematu pomaga uwolnić się od niego: co sobie uświadamiasz, to też kontrolujesz. Czego sobie nie uświadamiasz, kontroluje ciebie.

Mi wystarczyło praktykowanie przebudzenia. Pauza za każdym razem, kiedy czuję, że coś jest nie tak. Wtedy świadoma obserwacja pozwala dostrzec impulsy i towarzyszące im myśli, że trzeba zachować się w określony sposób. Potem mogę nawet zdecydować, że wykonam wewnętrzny rozkaz. W końcu gdybym nie miał tak silnego przymusu wykonywania różnych prac, nie miałbym tego, co mam. Ale dzisiaj chcę celebrować życie. Dojrzewając jestem świadom jego kruchości i kończę każdy dzień z wdzięcznością, że był mi dany. Dlatego w trakcie pauzy mogę też zdecydować: nie tym razem. Sorry mózg, nie wykonam rozkazu, idę na spacer posłuchać muzyki.

środa, 17 maja 2023

Zmiana koni

Co tam panie na rynku? Ano nic, hossa. 3 kroki do przodu, 2 do tyłu i jakoś leci. Nie narzekam.

SWIG80 dociera do ATH:


Jeśli chodzi o mój portfel, to szczyt wyznaczył 8 maja, a potem tąpnęło XTB, cofnął się Mirbud, i wzrosty wyhamowały. Spadła mi liczba koni pociągowych. Po raz pierwszy od długiego czasu SWIG80 zachowuje się silniej od portfela. Powoli rebalansuję pozycję - redukuję to, co nie rokuje, dobieram to, co pokazuje siłę i chęć kontynuacji wzrostów.

Ktoś zapytał o Azoty pod wpisem o twórczości - ponieważ nie chcę tam zostawiać komentarzy o bieżączce rynkowej, odpiszę tutaj. Inwestycja w Azoty i Puławy okazała się błędem. Nawet jeśli te spółki kiedyś urosną, zmarnowałem prawie 2-krotny zysk z maja 2022 i wróciłem do punktu wyjścia. Nawet jeśli obecny kurs jest bliski cenie wejścia, to straciłem dużo czasu. Ten kapitał lepiej zapracowałby na dobrych spółkach. ZAP prawie cały wywalony, ATT wciąż jeszcze waży kilka %. 

Co dalej z pozycją? Główny spadek z 55 -> 30 już się odbył. To strata 25 punktów, którą wziąłem na klatę. Grałem o 100 zł, czyli +70 pkt, rynek dał 25, którymi wzgardziłem, więc mam 0. W międzyczasie jednak urosły inne pozycje i one decydują o losie portfela. Na Azotach powiedzmy dno będzie przy 20 zł, co da -10 pkt. Mogą też stracić płynność i stracę 25 pkt - wtedy odczuję spadek. -10 pkt niewiele zmieni. Kryterium trzymania tej spółki to zatem "zbankrutuje czy nie" - zasada nr 1. Jeśli będzie fundamentalnie kiepsko, będę ciął stratę jak rok temu zrobiłem z Kernelem. Jeśli przetrwają bez dodruku, czekam na polimery.



Spółkę kupowałem pod swoje stare zasady. Była bardzo niedowartościowana względem wk i przychodów. W 2022 zarobiła krocie. Ale większość stracili i dokładają strat. Z drugiej strony - mam za dużo mocnych, rosnących spółek. To naraża na głębokie korekty jak ostatnio na XTB czy Mirbudzie. 

Czasem warto mieć jakiegoś śmieciucha, który spadł 50% i ma szansę na silną korektę. Dlatego obserwuję górnictwo - JSW, LWB, KGH. Im bardziej spadają, tym bardziej mnie interesują. I podobnie traktuję ATT - jest słabo, ma być beznadziejnie, więc może już większość złego w cenach? 

Spółki Skarbu Państwa nie mają wartości dla mniejszościowych, ponieważ z założenia nie mają zarabiać - mają służyć społeczeństwu. W praktyce ich zyski są wirtualne, bo zawsze muszą je reinwestować w pomysły polityków i fortunki ich klienteli. Ale zawsze może pojawić się jakaś narracja - polimery, produkcja amunicji. Coś do wygenerowania rajdu, na którym można skasować pewny zysk. Kiedyś miałem bardzo dużo dobrych strzałów na tych spółkach, potem popełniłem błąd i zacząłem liczyć długoterminowe fundamenty - to mnie zgubiło na Azotach :)

Obecna hossa jest znacznie inna od tej, która wystartowała w marcu 2020. Wtedy rynek szedł szeroką ławą, najlepsze zarobki dawał NewConnect. Gdyby nie covid-krach, hossę liczylibyśmy od 2019. Wtedy hossa była bardzo selektywna - niby SWIG80 był w hossie, ale jeśli nie posiadałeś kilku czempionów, którzy bili rekordy, to nie zarabiałeś. Takich czempionów miałem teraz w postaci XTB, MRB, UNT, OTS, ATA, SNK, MON. Ale część z nich wyhamowała i trzeba obserwować co dalej, żeby doczekać szerokiej fali. Mam spółki z wyższym zyskiem procentowym, ale ważą za mało, żeby zrobić istotną różnicę - liczą się jako masa.

Szeroka fala to będzie te kilka miesięcy jak w 2020, kiedy rosło wszystko, a najbardziej największe badziewia. Wtedy trzeba bezwzględnie grać agresywnie. Sprzedać najlepszą spółkę, która w skali 2 lat zrobi 100%, bo będą spółki, które 100% zrobią w 2 tygodnie. Nie wiemy niestety, czy po drodze nie wystąpi szeroka fala wyprzedaży - w każdej hossie i takie obserwujemy, szczególnie gdy indeks zbliża się do ATH.

Pamiętam jak w 2013 SWIG80 pobił szczyt z 2011 - chwilę później zanurkował 9%:


Na wykresie długoterminowym prawie tego ząbka nie widać, ale wtedy tempo wyprzedaży robiło wrażenie. Niejeden pozbył się na niej pozycji i stracił okazję na najlepszy rajd z końca hossy.

Na koniec powód, dla którego trzymam akcje polskie. Wklejam ten wykres co kilka miesięcy i tendencja nie tylko utrzymuje się - ostatnio nawet przyspiesza. Siła wszystkich polskich spółek na GPW wyrażona w dolarze vs siła spółek z NYSE:



niedziela, 14 maja 2023

Twórczość

Zapraszam do zapoznania się z niektórymi pracami, w których odegrałem główną rolę lub wykonałem je samodzielnie.


2025

Detektyw Malinowski: Prawda zostanie ujawniona







Detektyw Malinowski odkrywa co wydarzyło się listopadowej nocy 2019 w Owińskach. Nieprawdopodobne zdarzenia znane z gry Rosemary's Fate nabierają znaczenia. Losy postaci wikłają się w cykle czasowe niczym wąż Uroboros zjadający własny ogon. Czy detektyw zdoła uratować Mary? Gdzie trafił Thomas? Jaką tajemnicę kryje Lazarus?

Link do Steam:

https://store.steampowered.com/app/2334690/Detective_Malinowski_The_Truth_Will_Be_Revealed/

Moja rola: scenariusz, dialogi, poprowadzenie zespołu i reżyseria, oprogramowanie, dubbing głównego bohatera.


2024

Mika Waltari: Czarny Anioł









Darmowy audiobook

Playlista na YouTube:

https://www.youtube.com/watch?v=QkLv0CwpxYQ&list=PL-z77MZEPwNJ4n1w1dc7YPZ6e_JczWkcd

Spotify:

https://open.spotify.com/episode/1fD1ONeik6sCZKEFxPVsIP

Mistrzowska powieść fińskiego pisarza Mika Waltari, autora Egipcjanina Sinuhe, o ostatnich miesiącach Konstantynopola. Niezwykle plastyczne ujęcie oblężenia, historycznych postaci, rozważania o miłości i wierze.

Moja rola: przeczytanie


2023

Joseph de la Vega: Chaos nad chaosami


Darmowy audiobook

Playlista na YouTube:

https://www.youtube.com/watch?v=BxJLJX-UyRA&list=PL-z77MZEPwNLLB7N2GcE7sB6LBK1nb1Es

Spotify:

https://open.spotify.com/episode/0ppGdteQ8FeEGNw2S8fXrP?si=eUKMWPe1RKizjMaUJ5N2sQ

Wydana w Amsterdamie w 1688 książka, która dowodzi, że spekulacja jest stara jak świat i wszystkie sztuczki byków czy niedźwiedzi stosowano już setki lat temu.

Moja rola: przeczytanie


2023

Art Simpson: Gracz Duch









Darmowy Audiobook:

https://podtworca.blogspot.com/2023/09/audiobook-gracz-duch.html

Okrojone tłumaczenie ebooka Phantom of the Pits, który znacząco wpłynął na mój rozwój jako gracza. Pozycja ta wraz z książką Livermore'a How to Trade In Stocks znacząco wpłynęły na formułę Tożsamości Gracza.

Moja rola: tłumaczenie, adaptacja i przeczytanie.


2023

Jesse Livermore: Jak handlować akcjami


Darmowy audiobook:

http://podtworca.blogspot.com/2023/07/jesse-livermore-jak-handlowac-akcjami.html

Moja rola: tłumaczenie i przeczytanie.


2023

Tożsamość Gracza - Jak przetrwać na rynku


Moja druga książka (+ audiobook). Praktyczne wskazówki jak zbudować tożsamość gracza/inwestora, operującego w niepewnym środowisku giełdowym. Podobnie jak we wcześniejszych pracach, nacisk położony jest na kształtowanie prawidłowych nawyków i cierpliwość w osiąganiu kolejnych etapów.

https://podtworca.blogspot.com/2023/04/tozsamosc-gracza.html

https://tozsamosc-gracza.pl/


2023

Jesse Livermore - Boy Plunger - człowiek, który przechytrzył Wielki Krach

Darmowy audiobook:

https://podtworca.blogspot.com/2023/02/jesse-livermore-boy-plunger.html

Moja rola: przeczytanie audiobooka


2022

Edwin Lefevre: Historie z Wall Street


Darmowy audiobook:

https://podtworca.blogspot.com/2023/03/edwin-lefevre-historie-z-wall-street.html

Moja rola: przeczytanie audiobooka


2022

Gamebook Edgar A. Poe: The Oval Portrait



Darmowy gamebook, czyli nasz pomysł na połączenie gier i audiobooków.

https://store.steampowered.com/app/1992120/Gamebook_Edgar_A_Poe_The_Oval_Portrait/

Moja rola: scenariusz, dialogi, poprowadzenie zespołu i reżyseria, oprogramowanie, dubbing głównego bohatera.


2021

Rosemary's Fate: Life Worth Living


Jako zapalony fan audiobooków i podcastów dołączyłem do kuzyna Pawła, który opracował koncepcje dynamicznych gier dźwiękowych (dynamic audio games). 

https://store.steampowered.com/app/1561920/Rosemarys_Fate_Life_Worth_Living/

Moja rola: współautorstwo scenariusza, dialogi, poprowadzenie zespołu i reżyseria, częściowe oprogramowanie.


2015

Droga jest celem

Moja pierwsza książka. Główny temat to porządkowanie świata wokół siebie, kreowanie nawyków, które budują naszą tożsamość i pozwalają osiągać cele w długim terminie.

Książka do pobrania za darmo:

https://podtworca.blogspot.com/2017/11/droga-jest-celem-ebook.html


2011

Kajko i Kokosz: Twierdza Czarnoksiężnika


Spełnienie marzeń z dzieciństwa: dostałem możliwość zrobienia gry o przygodach komiksowych bohaterów.

Moja rola: scenariusz, dialogi, reżyseria, kierowanie zespołem, pełne oprogramowanie.


2008

Turniej Robotów


Turniej Robotów: naucz się informatyki poprzez przygodę! Studiuj na wirtualnym uniwersytecie, zacznij programować, rozwiązuj realne zadania informatyczne, pracuj z odpowiednikami rzeczywistych programów i systemów, pomóż bohaterom przeprowadzić śledztwo w Akademii...

https://store.steampowered.com/app/1259830/Turniej_Robotw/

Moja rola: scenariusz, dialogi, reżyseria, dubbing męski, kierowanie zespołem, pełne oprogramowanie.


2007

Informatyka - zrozum i zaprogramuj komputer


Program już prehistoryczny, ale tematyka w większość aktualna, ponieważ dotyka podstaw informatyki: wychodzimy od funkcji logicznych przez dwójkowy system liczbowy po analizowanie prostych procesorów, podglądanie komórek pamięci, pisanie prostych programów i tłumaczenie ich na instrukcje procesora.

https://store.steampowered.com/app/1299150/Informatyka__zrozum_i_zaprogramuj_komputer/

Moja rola: wszystko oprócz muzyki.


środa, 26 kwietnia 2023

Tożsamość Gracza

 Dzisiaj o 12.00 ruszyła przedsprzedaż mojej książki Tożsamość Gracza - Jak przetrwać na rynku. Wspomniałem o książce w niedawnym wpisie Ewolucja gracza, który jest jednocześnie jednym z rozdziałów.

Na oficjalnej stronie książki możecie przeczytać wstęp, sprawdzić tytuły rozdziałów, no i oczywiście zamówić książkę i/lub audiobooka w przedsprzedaży, dzięki czemu unikniecie kosztów przesyłki i będziecie pierwsi w kolejce do wysyłki.

https://tozsamosc-gracza.pl/




W tym wpisie odpowiem na pytania, które mogą się Wam nasuwać i będę dodawał te, które zadacie w przyszłości.

1. Dlaczego napisałeś książkę?

Pisanie książek przez uczestników rynku nie jest mile widziane. Pierwszy wniosek, który się nasuwa to: "nie może zarobić na giełdzie, więc pisze o giełdzie". U mnie było odwrotnie: od lat kotłowały się we mnie historie i spostrzeżenia. Wszystko czego uczyłem się na własnej skórze i ubrałem w formę dzięki książkom, wywiadom i filmom, zaczynało łączyć się w spójną całość. Domagało się wyciągnięcia esencji. 

Ale ciągle czegoś mi brakowało: potwierdzenia na rynku, że moja wiedza i doświadczenie mają wartość. Teoretycznie miały, bo moja stopa zwrotu biła fundusze i indeksy. Ale to nie były wyniki na miarę moich ambicji. Gdybym został na etacie programisty, po prostu dokładałbym co miesiąc większość pensji i procent składany zrobiłby swoje. Ale w 2019 wróciłem do biznesu, w który musiałem dużo inwestować. Nie mogłem już nic dołożyć do portfela giełdowego.

Lata 2020-2021 były szczodre dla większości uczestników rynku, wiec nie mogłem przypisać sobie  zasług. Wszystko zmieniło się w 2022. Mój plan z początku tamtego roku zakładał tylko jedno: dowieźć wyniki do początku nowej hossy. Tymczasem w środowisku bessy wykręciłem swój najlepszy wynik w życiu. To nie był przypadek. Popełniałem błędy, ale przyznawałem się do nich, minimalizowałem ryzyko bez względu na emocje i dawne uprzedzenia. Przestałem mieć pewne złudzenia, które wcześniej kazały trzymać się nie działających metod. 

Pękła bariera, która blokowała mnie przed pisaniem. Wiedziałem już, że dalej nie ma tajemnic. Wiedziałem, że wszystko rozbija się o modyfikowanie zachowania. Tylko tyle i aż tyle.

Drugi powód jest prozaiczny. Mój timing od kilku lat działa. Nie wiem jak długo to będzie trwało, ale niewątpliwie zawdzięczam mu wyniki. Rośniemy już od 7 miesięcy, a mi się udało skoncentrować pozycję w dołku. Kiedy miesiącami zarabiasz, rośnie motywacja. Zduszam wszelkie oznaki euforii w zarodku, ale gdzieś to wkurzające poczucie mocy, które zawsze muszę potem odchorować, zapragnęło podświadomie wypłynąć. To było wyzwalające uczucie. Świadomość, że tworzę coś ponadczasowego, nawet jeśli kupi to kilka osób.

Chociaż czuję się spełniony, kiedy piszecie mi, że to co piszę Wam pomaga, nie będę ściemniał, że mam jakąś misję edukacyjną. Napisałem książkę, bo zarobiłem, a nie żeby zarobić :)


2. Co mi da ta książka?

Za "pewnymi złudzeniami" z odpowiedzi na poprzednie pytanie kryje się cała historia rozwoju filozofii i nauki o człowieku. Wiedza o tym, jak funkcjonujemy, co nami kieruje. Mój blog od początku porusza te wątki. Jeśli czytasz go z tego powodu, poczujesz znajome wibracje w książce. Jeśli uważasz to za pierdoły, zaglądasz na bloga po wykresy albo szukasz spółek do wejścia - też znajdziesz w książce sporo sytuacji o prowadzeniu pozycji, analizie gry i wyciąganiu prawidłowych lekcji. Jestem przede wszystkim empirykiem i obserwatorem, nie biorę w ciemno żadnej teorii. Nasiąkam ideami, testuję je i zostawiam tylko te działające.

W książce przedstawiam jakie mechanizmy nami kierują, jak można próbować je obejść i jak to wygląda na konkretnych sytuacjach rynkowych. Jest też trochę o prawdopodobieństwie i sporo o ryzyku, niepewności oraz flakach.

Bardzo dużo miejsca poświęcam analizie zachowań graczy przegrywających. To proste: skoro 80% przegrywa, 10% nie zarabia, 5% zarabia niewiele a tylko 5% zgarnia całą pulę, to mamy znacznie więcej danych czego nie należy robić, a nie na czym się skupiać. Ludzie uwielbiają czytać sylwetki mistrzów i geniuszy, szukają unikatowego składnika, który wpłynął na ich sukces. Skupiają się na zewnętrznych aspektach, tymczasem sukces wypływa z wewnętrznej dojrzałości wypracowanej na niezliczonych porażkach. Te podstawowe porażki popełnia 90% graczy dzień w dzień i nawet nie próbuje ich dostrzec, gdyż uważa je za część siebie. Usuwając cierpliwie drobne błędy, wykuwamy własną, unikalną drogę do mistrzostwa.


3. Czy dzięki książce będę wreszcie zarabiał?

Ostatni rozdział książki nosi tytuł Święty Graal Spekulacji. Aby uniknąć spekulacji, że sprzedaję jakąś trefną metodę, wklejam początek rozdziału:

Święty Graal Spekulacji to humorystyczne określenie mitycznych metod, mających oferować

stuprocentową skuteczność, dzięki którym amator ma nadzieję zawsze wygrywać. Takie metody

oczywiście nie istnieją. Straty są nieodłącznym kosztem tego biznesu. 

Ale  Duch Świętego Graala Spekulacji przenika całą tę książkę: to Proces, nie Wynik.

Lub: Droga, nie Cel. Wróciliśmy do początku. 

Wykonanie trzech kroków, z których każdy zajmuje lata: (...)

Ile książek i szkoleń by nie powstało, proporcje zarabiających do tracących się nie zmienią. Im więcej wyszkolonych graczy, tym trudniejsza gra. Ale to nie znaczy, że gra toczy się tylko na rynku. Życie jest grą na wielu płaszczyznach. Umiejętność ryzykowania, realizowania planu wbrew odruchowym emocjom i dostrzegania okazji to podstawy kształtowania swojej przestrzeni w środowisku niepewnej rzeczywistości. Jeśli zbudujesz tożsamość gracza, te okazje możesz dostrzec na zupełnie innych polach niż rynki kapitałowe.


4. Pokażesz PITa?

Nie. Nic nie będę udowadniał, nie będę tworzył zamkniętych grup, ani sprzedawał sygnałów. Książka to jednorazowy akt, osiągnięcie pewnego etapu dojrzałości. Pierwszą książkę napisałem w 2014 (Droga jest celem - za darmo na blogu). Szkoda, że nie zrobiłem jej korekty i edycji. Byłaby lepsza. Tym razem nie popełniłem tego błędu. Naprawdę czuję, że to jest to, co mogłem najlepszego napisać. Ale wiem też, że za bardzo się odkrywam. Nie chcę ani podziwu, ani zawiści, której jest znacznie więcej w publicznym życiu. Lubię życie, jakie zostało mi dane i jakie sobie wykuwam.


5. Dlaczego nie zatrudniłeś profesjonalistów do korekty, okładki, redakcji i audiobooka?

Nie z oszczędności, bo już zatrudniam profesjonalistów :) Gdybym pisał o zdrowiu czy bieganiu, skorzystałbym z ich umiejętności. Wtedy zrobiłbym wszystko co możliwe, żeby dobrze sprzedać taką książkę, bo wiem, że służyłaby każdemu. Wysiłek czytelnika byłby szybko i zauważalnie nagradzany.

Ale gra na giełdzie dla wielu ludzi jest pasmem cierpień i zawodu. Zrobiłem wiele, żeby zniechęcić do kupna tej książki ludzi podatnych na przegrywanie i obwinianie za to innych. Nie chcę ich bagażu emocjonalnego, zawiedzionych oczekiwań. Do przyjęcia pewnych prawd potrzeba dojrzeć. Zrobiłem wszystko w tej książce sam, bo biorę pełną odpowiedzialność za jej odbiór. Nie namawiam nikogo do gry. Z czystym sumieniem polecę książkę jako antidotum na destrukcyjne zachowania i ochronę przed ludźmi i podmiotami o złych intencjach, ale nie będę ściemniał, że kładka prowadząca do etapu zarabiania jest prościutka i przewidywalna.

Co do audiobooka, to uwielbiam je słuchać i czytać, moje nagrania spotkały się z bardzo pozytywnym odbiorem, więc do własnej książki lepszego lektora nie mógłbym znaleźć :)


6. Co z książką Livermore'a?

Udostępnię PDFa za darmo. Przetłumaczenie książki Livermore'a Jak handlować akcjami było impulsem do powstania Tożsamości. Początkowo byłem zawiedziony treścią - nie było w niej nic odkrywczego. Ale kiedy czytałem półgłosem tekst pod audiobooka, zrozumiałem, że już nic nowego dalej nie ma. To jest clue. Między wiedzą a egzekucją jest przestrzeń do rozwoju.


7. Czy będzie autograf w przedsprzedaży?

Tak. Nie zakładałem takiej opcji, ale otrzymałem od Was maile z takim życzeniem, więc chętnie coś skrobnę. Jeśli zaczną przychodzić maile, że ktoś sobie nie życzy autografu, dodamy odpowiednią opcję w koszyku.


8. 70 zł za 132 strony? To rozbój!

Początkowo chciałem zmieścić się nawet w 100, ale nie dało się. Stoję na stanowisku, że większość książek spokojnie zmieściłaby się w artykule, większość artykułów we wpisie blogowym, a większość wpisów w tweecie. Znowu wrócę do książki Livermore'a - on napisał 80 stron i uznał, że już koniec. Nic nowego nie doda po 40 latach kariery gracza. Wydawca zachęcił go do dopisania kilkudziesięciu stron z objaśnieniem Klucza Rynkowego, żeby wyszły te 133 strony. Przydatność sekretnego Klucza Livermore'a jest porównywalna ze wskaźnikiem MACD - komu by się chciało czytać 50 stron o konstruowaniu przestarzałego wskaźnika? Dla mnie książka Livermore'a kończy się na VII rozdziale.

Niestety, z punktu widzenia wydruku, przygotowania sklepu i kosztów wdrożenia, liczba stron jest drugorzędna. Ja po prostu nie chcę dopłacać do tego interesu - zrealizowałem jedno z marzeń, napisałem książkę, z której jestem dumny i tyle. Wierzę w ponadczasowość jej treści, choć nie wykluczam, że niektóre tezy zostaną obalone (albo lepiej dostosowane do realiów).

Dla mnie kluczowy jest odbiór książki przez ludzi, którzy mogą docenić jej treść. Nie chcę, żeby trafiła do ludzi, którzy będą zawiedzeni albo poczują się oszukani. Oni też takiej książki nie chcą. Stąd powtarzam: jeśli intuicja mówi Ci, że to nie jest interesująca książka dla Ciebie, zaufaj intuicji.


9. Książka dla graczy? A co z inwestorami?

Podstawowe zasady zarabiania są te same, ponieważ nie wynikają z rodzaju stosowanych technik, ale wytrenowanego bądź nabytego zespołu cech, które nazywam tożsamością gracza. Z tego też powodu nie stosuję popularniejszych określeń graczy giełdowych typu: inwestor, trader czy spekulant. Każde z nich niesie pewną specyfikację i ładunek emocjonalny, które zaciemniają nadrzędną tożsamość. Mistrz Gry przyjmuje rolę, która mu najbardziej pasuje, ale rozumie i czuje rynki podobnie do innego MG, który operuje na zupełnie innych rynkach, interwałach czasowych i używa odmiennego zestawu narzędzi.


---

Dziękuję za uwagę i zapraszam do dyskusji w komentarzach!