Coraz rzadziej odpalam komputer stacjonarny z Linuxem. Kiedy miałem firmę, stała na nim cała infrastruktura, pierwsze co robiłem po przebudzeniu to włączałem komputer, uruchamiałem skrypty startowe i dopiero szedłem do łazienki. Po powrocie do biurka czekały już gotowe do pracy programy deweloperskie, przeglądarki i aplikacje giełdowe.
Obecnie, w erze smartfonów i laptopów komputer stacjonarny włączam głównie w weekendy. Jest już wiekowy, ale nadal ma przewagi nad laptopem: porządne głośniki, duży monitor, zaciąga pocztę z kont, do których zapomniałem już haseł i.. jako jedyna maszyna pozwala odpalić analizy techniczne napisane w javie na stooqu. To wciąż moje ulubione narzędzie do AT, choć ostatnio coraz częściej wklejam analizy robione w nowej wersji html5. Niestety nowe narzędzie stooq nie pozwala zapisywać analiz, a w starej wersji mam kilka kwiatków, które od lat pozwalają mi monitorować sytuację na indeksach.
Weźmy np. pojawiający się od 2012 roku analizator rynków byka w USA:
W 2015 skutecznie wytypował start bessy, a na 2018 przewidywał silniejszą korektę w hossie. Można się spierać czy w 2015 roku była bessa w USA, ja stoję na stanowisku, że była (czytałem niedawno, że przeciętna spółka z indeksu S&P500 straciła wtedy ok. 30%), nie ma natomiast wątpliwości, że na rynku polskim mieliśmy silną bessę, która zjadła blisko 1000 punktów na WIG20.
Dla miesięcznego WIGu nie znalazłem jakiejś magii, pozostajemy w mocy kanału wzrostowego:
Ciekawą analizę znalazłem dla SWIG80_PB:
Nie mam pojęcia kiedy powstała, ale jeśli zauważona wcześniej analogia wygląda sensownie.
A zatem moja strategia nie zmienia się, mimo lokalnych kraszków i wieszczenia armagedonów, wykorzystuję paniki do powiększania pozycji i pozostaję jak:
Blog o inwestowaniu, grze na giełdzie, rozwoju osobistym, przemyślenia na temat egzystencji, poszerzanie świadomości. Czasem trochę o żarciu i bieganiu - życie :) Napisz do mnie: deedees małpa o2 kropcia pl
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wig. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wig. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 12 sierpnia 2018
środa, 20 czerwca 2018
Już blisko
Dzisiejsze wzrosty na WIG20 wyglądają mi trochę jak podbitka przed brexitowym referendum w 2016 roku. Jeśli ten scenariusz się spełni, powinniśmy na dniach usłyszeć jakiś przerażający news na świecie, na giełdzie wielkie luki i.. business as usual.
Na WIG czekam przy 55 tys.
Na Fw20 2040:
Tam się przyczaiłem na zakupy długo/średnio i krótkoterminowe.
Przydałaby się też ostatnia strzała na USDPLN (3.80), choć tutaj kusi też luka na fibo61.8 3.91:
Emerging markets ETF - również blisko istotnego wsparcia (fibo38.2, szczyt z 2014):
Na WIG czekam przy 55 tys.
Na Fw20 2040:
Tam się przyczaiłem na zakupy długo/średnio i krótkoterminowe.
Przydałaby się też ostatnia strzała na USDPLN (3.80), choć tutaj kusi też luka na fibo61.8 3.91:
Emerging markets ETF - również blisko istotnego wsparcia (fibo38.2, szczyt z 2014):
wtorek, 5 czerwca 2018
Business as usual
Styczeń 2018:
- WIG lekko poprawia szczyt wszech czasów,
- szeroki rynek od lutego 2017 jest w bessie robi korektę spadków,
- ulica pierwszy raz od wielu miesięcy wpłaca na fundusze akcyjne więcej, niż wypłaca.
Czerwiec 2018:
- WIG spada w strefę wsparć (fibo38.2, szczyt hossy 2015, luka z lutego 2017),
- szeroki rynek pogłębia spadki,
- ulica w depresji, kupowali akcje małych spółek od miesięcy mimo trwającej od ponad roku bessy, a teraz piszą o bessie do 2019.
Wyobraźmy sobie jeden z możliwych scenariuszy. Jest czerwiec 2019, jesteśmy analitykiem z gazety i piszemy o WIGu sprzed roku:
Po 10 latach od ustanowienia szczytu w 2007 roku, WIG pobił wreszcie rekord w styczniu 2018. Następnie wykonał standardową korektę w hossie, która zniosła ok. 40% wzrostów. W tym czasie nastroje inwestorów notowały poziomy nie widziane nawet w czasie paniki 2011 (bankructwo Grecji) oraz paniki 2016 (Brexit):
W tym czasie indeks akcji brytyjskich wspiął się na nowy szczyt. 17-letnia bessa przeszła do historii:
Na tym poziomie Podtwórca załadował akcje WIG20 i zaczął podbierać wyselekcjonowane małe spółki. Jak zawsze bronione przepływami operacyjnymi i dywidendami.
- WIG lekko poprawia szczyt wszech czasów,
- szeroki rynek od lutego 2017 jest w bessie robi korektę spadków,
- ulica pierwszy raz od wielu miesięcy wpłaca na fundusze akcyjne więcej, niż wypłaca.
Czerwiec 2018:
- WIG spada w strefę wsparć (fibo38.2, szczyt hossy 2015, luka z lutego 2017),
- szeroki rynek pogłębia spadki,
- ulica w depresji, kupowali akcje małych spółek od miesięcy mimo trwającej od ponad roku bessy, a teraz piszą o bessie do 2019.
Wyobraźmy sobie jeden z możliwych scenariuszy. Jest czerwiec 2019, jesteśmy analitykiem z gazety i piszemy o WIGu sprzed roku:
Po 10 latach od ustanowienia szczytu w 2007 roku, WIG pobił wreszcie rekord w styczniu 2018. Następnie wykonał standardową korektę w hossie, która zniosła ok. 40% wzrostów. W tym czasie nastroje inwestorów notowały poziomy nie widziane nawet w czasie paniki 2011 (bankructwo Grecji) oraz paniki 2016 (Brexit):
W tym czasie indeks akcji brytyjskich wspiął się na nowy szczyt. 17-letnia bessa przeszła do historii:
Na tym poziomie Podtwórca załadował akcje WIG20 i zaczął podbierać wyselekcjonowane małe spółki. Jak zawsze bronione przepływami operacyjnymi i dywidendami.
sobota, 19 maja 2018
Do dna
ETF Poland:
22 tys. przyciąga.
WIG daily - struktura obecnej korekty przypomina w mniejszej skali to co działo się w 2015 przed ostatnią falą spadków:
W razie czego zniesienie połowy hossy wypada na ok. 55 tys. pkt.
Growing countries vs WIG (dzięki makrosfera.net ):
Szybko spada i to dobrze - polskie akcje zazwyczaj nie odstają od światowych i formują dołki w podobnym czasie. Na oko brakuje jeszcze przynajmniej ok. 10 punktów procentowych, żeby poważniej wchodzić z kapitałem.
22 tys. przyciąga.
WIG daily - struktura obecnej korekty przypomina w mniejszej skali to co działo się w 2015 przed ostatnią falą spadków:
W razie czego zniesienie połowy hossy wypada na ok. 55 tys. pkt.
Growing countries vs WIG (dzięki makrosfera.net ):
Szybko spada i to dobrze - polskie akcje zazwyczaj nie odstają od światowych i formują dołki w podobnym czasie. Na oko brakuje jeszcze przynajmniej ok. 10 punktów procentowych, żeby poważniej wchodzić z kapitałem.
wtorek, 24 kwietnia 2018
Czekanie
Szeroki rynek spada:
Dla trzymających akcje dobra wiadomość jest taka, że według poprzednich analogii największe spadki powinniśmy mieć już za sobą. Dla nie posiadających akcji dobra wiadomość jest taka, że będzie można je kupić taniej. Kiedy? Jeśli analogie zagrają, jest szansa na dołek na szerokim rynku za 4-7 miesięcy. Ale pewnie tak długo nie wyczekam - dobre spółki odbiją szybciej, może niektóre już ustanowiły dno i ruszają do nowej hossy?
WIG_POLAND_MARKET_VALUE / WIG_POLAND_BOOK_VALUE :
Wykres jaki jest każdy widzi. Przed 2007 1.25 byłoby tanio, od 2008 bessy przyzwyczaiły nas do wartości 20% niższych.
Dla trzymających akcje dobra wiadomość jest taka, że według poprzednich analogii największe spadki powinniśmy mieć już za sobą. Dla nie posiadających akcji dobra wiadomość jest taka, że będzie można je kupić taniej. Kiedy? Jeśli analogie zagrają, jest szansa na dołek na szerokim rynku za 4-7 miesięcy. Ale pewnie tak długo nie wyczekam - dobre spółki odbiją szybciej, może niektóre już ustanowiły dno i ruszają do nowej hossy?
WIG_POLAND_MARKET_VALUE / WIG_POLAND_BOOK_VALUE :
Wykres jaki jest każdy widzi. Przed 2007 1.25 byłoby tanio, od 2008 bessy przyzwyczaiły nas do wartości 20% niższych.
środa, 28 marca 2018
Już prawie
WIG
9 luty:
dzisiaj:
Tauron:
W podsumowania, rozmyślania i aktualizacje pobawię się w święta :)
PS Projekcja dotyczy tylko dużych spółek z WIG20, na małych, średnich i pozostałym szerokim rynku trzymam się tej analogii:
sobota, 10 marca 2018
Rynkowe zawieszenie
Mój dotychczasowy pogląd na rynki nie odbiega od projekcji na 2018 zaprezentowanej pod koniec zeszłego roku ( http://podtworca.blogspot.com/2017/12/garsc-prognoz-na-2018-i-pozniej.html ). Chciałbym coś kupić na dłużej, ale albo cena jest za wysoka, albo cena już OK, ale technika premiuje spadki. Polski rynek znajduje się w zawieszeniu, które przez ostatnie 10 lat okazywało się dystrybucją w bessie. Ale nie fiksuję się na spadki, w 2005 akcje też nie wyglądały najlepiej, a wkrótce okazało się, że startują do szalonej hossy.
Po prostu nie wiem co robić, więc siedzę głównie na gotówce i od czasu do czasu pogrywam krótkoterminowo.
Jeśli miałbym znaleźć w WIG20 spółkę, która technicznie opisuje moje podejście, byłby to KGHM:
Średnie kroczące wskazują na trend spadkowy, a kurs broni się na wsparciu fibo38.2. W krótkim terminie możliwy jest rajd w górę, ale w skali tygodni/miesięcy bardziej skłaniałbym się do wyłamania wsparcia i ruchu na zniesienie 50% całej fali wzrostowej od dołka bessy. Strzałkami zaznaczyłem zwiększony wolumen na spadkach.
Fundamentalnie nie jest ani tanio, ani drogo. Cena do wartości księgowej dla WIG:
Czy przed nami wybicie dna potwierdzające trend spadkowy, czy ubijanie nowego poziomu na dość niskim poziomie 1.2? MACD pod kreską. Przez lata wyceny spółek konsolidowały się przy spadającej zmienności, jeśli zmieni się paradygmat jak w USA ok. 2012, powinniśmy zaakceptować znacznie wyższe ceny za majątki spółek.
WIG20_PB:
Podobnie jak na WIGu, trend boczny, może już spadkowy, przez lata było taniej.
MWIG40_PB:
Drogo w stosunku do poprzedniej dekady, trend boczny. A może to właśnie ten indeks pokazuje, że czas zaakceptować wyższe wyceny i lokować oszczędności w biznesach?
SWIG80_PB:
Spadał przez wiele miesięcy, sentyment rekordowo niski, a wyceny wciąż nie wydają się okazyjne.
I na koniec kwiatek - bijący kolejne rekordy słabości indeks spółek z Newconnect.. drożeje względem wartości księgowej:
To nie jest środowisko, w którym lubię budować pozycję akcyjną. Potrzebuję więcej czasu lub sygnałów od rynku.
Po prostu nie wiem co robić, więc siedzę głównie na gotówce i od czasu do czasu pogrywam krótkoterminowo.
Jeśli miałbym znaleźć w WIG20 spółkę, która technicznie opisuje moje podejście, byłby to KGHM:
Średnie kroczące wskazują na trend spadkowy, a kurs broni się na wsparciu fibo38.2. W krótkim terminie możliwy jest rajd w górę, ale w skali tygodni/miesięcy bardziej skłaniałbym się do wyłamania wsparcia i ruchu na zniesienie 50% całej fali wzrostowej od dołka bessy. Strzałkami zaznaczyłem zwiększony wolumen na spadkach.
Fundamentalnie nie jest ani tanio, ani drogo. Cena do wartości księgowej dla WIG:
Czy przed nami wybicie dna potwierdzające trend spadkowy, czy ubijanie nowego poziomu na dość niskim poziomie 1.2? MACD pod kreską. Przez lata wyceny spółek konsolidowały się przy spadającej zmienności, jeśli zmieni się paradygmat jak w USA ok. 2012, powinniśmy zaakceptować znacznie wyższe ceny za majątki spółek.
WIG20_PB:
Podobnie jak na WIGu, trend boczny, może już spadkowy, przez lata było taniej.
MWIG40_PB:
Drogo w stosunku do poprzedniej dekady, trend boczny. A może to właśnie ten indeks pokazuje, że czas zaakceptować wyższe wyceny i lokować oszczędności w biznesach?
SWIG80_PB:
Spadał przez wiele miesięcy, sentyment rekordowo niski, a wyceny wciąż nie wydają się okazyjne.
I na koniec kwiatek - bijący kolejne rekordy słabości indeks spółek z Newconnect.. drożeje względem wartości księgowej:
To nie jest środowisko, w którym lubię budować pozycję akcyjną. Potrzebuję więcej czasu lub sygnałów od rynku.
piątek, 9 lutego 2018
wtorek, 16 stycznia 2018
Czas schłodzić szampana
Lubię wykresy długoterminowe. Kilka wykresów miesięcznych przewija się na blogu od lat, bo zawarte w nich proste analizy wciąż działają. Jedną z takich analiz jest wieloletni kanał na WIG. Pod koniec 2016 roku opierałem na nim swoją strategię trzymania portfela akcyjnego:
Rok później wykres wygląda tak:
Szczyt wszechczasów może paść już w tym tygodniu! I choć wciąż zakładam perturbacje w 2018, to technika wskazuje, że prawdziwe wzrosty dopiero przed nami.
Rok później wykres wygląda tak:
Szczyt wszechczasów może paść już w tym tygodniu! I choć wciąż zakładam perturbacje w 2018, to technika wskazuje, że prawdziwe wzrosty dopiero przed nami.
poniedziałek, 8 stycznia 2018
Pierwsza część scenariusza prawie wypełniona
Według listopadowej analogii:
SWIG80 wykonał minimum korekty:
Choć zakładam, że indeks powinien powalczyć z poziomem 15200, a WIG ma wielkie szanse na pobicie szczytu wszechczasów:
zacząłem redukowanie pozycji i wyprzedałem większość akcji kupionych w październiku-listopadzie. Zapewne niektóre z nich nie będą już tańsze, trzymam się jednak scenariusza z wtórnym dołkiem na SWIG80 i turbulencjami w 2018 roku.
Po roszadach w indeksach akcje SWIG80 już nie są tanie:
Większe zakupy kuszą, bo portfel znowu podszedł pod szczyt. Spodziewałem się raczej długotrwałego przebywania na minusie względem maksymalnego zysku, tymczasem kilka papierów podskoczyło kilkadziesiąt procent. Jeśli nadejdzie kolejna fala bessy na małych spółkach żal będzie oddać te zyski, podobnie szkoda byłoby zobaczyć falę hossy, jeśli zredukowało się pozycję. Taki urok giełdy.
SWIG80 wykonał minimum korekty:
Choć zakładam, że indeks powinien powalczyć z poziomem 15200, a WIG ma wielkie szanse na pobicie szczytu wszechczasów:
zacząłem redukowanie pozycji i wyprzedałem większość akcji kupionych w październiku-listopadzie. Zapewne niektóre z nich nie będą już tańsze, trzymam się jednak scenariusza z wtórnym dołkiem na SWIG80 i turbulencjami w 2018 roku.
Po roszadach w indeksach akcje SWIG80 już nie są tanie:
Większe zakupy kuszą, bo portfel znowu podszedł pod szczyt. Spodziewałem się raczej długotrwałego przebywania na minusie względem maksymalnego zysku, tymczasem kilka papierów podskoczyło kilkadziesiąt procent. Jeśli nadejdzie kolejna fala bessy na małych spółkach żal będzie oddać te zyski, podobnie szkoda byłoby zobaczyć falę hossy, jeśli zredukowało się pozycję. Taki urok giełdy.
sobota, 16 września 2017
Aktualizacja strategii
Nie chcem, ale muszem
L. Wałęsa
W piątek kontynuowałem skracanie pozycji, łącznie sprzedałem już prawie 1/3 papierów, a wielkość gotówki w portfelu przekroczyła 50%. O ile jeszcze niedawno wielkość niektórych pozycji w portfelu dochodziła do 5%, teraz limitem jest 2%. Mam nadzieję, że więcej nie będę zmuszony sprzedawać.
Podejrzewam, że większość akcji, które sprzedałem będzie droższa nawet w przypadku wystąpienia bessy. Nie chcę jednak przeżywać zbyt mocnych obsuw kapitału, potrzebuję czystego umysłu, by planować kolejne kroki oraz móc skupić się na pozycjach krótkoterminowych na wypadek wzrostów. Ten rok był i tak najlepszym w mojej karierze, mimo że hossa na szerokim rynku trwała zaledwie 2 miesiące od stycznia do lutego.
Przygotowuję się mentalnie na korekcyjny 2018 rok w Polsce. Nie zakładam jakiejś strasznej przeceny, ponieważ gram pod kilkuletnią silną hossę na rynkach wschodzących, ale jest kilka przesłanek za schłodzeniem koniunktury na rynku w czasie najbliższych kilkunastu miesięcy.
1. Zacznijmy od S&P500 i wykresu, który pojawia się na blogu od 4 lat:
Wykres zadziałał dość dobrze w 2013 i 2015:
http://podtworca.blogspot.com/2013/04/rynek-byka-w-usa-po-krachu.html
http://podtworca.blogspot.com/2015/07/zaczeo-sie.html
dlatego postanowiłem zamknąć kolejny cykl hossy-bessy w latach 2009-2016. Ruch wzrostowy od lutego 2016 traktuję jak kolejny cykl. Widzimy, że w fazie wzrostowej po pokonaniu ok. 1/3 drogi prawie zawsze występuje korekta.
2. ETF na polskie akcje rośnie najmocniej na świecie w tym roku (ponad 50%) :
dotychczasowa praktyka wskazuje jednak, że hity z jednego roku odchorowują wzrosty w roku kolejnym (np. 3 od końca pozycja ubiegłorocznego hitu - Rosji).
3. Małe spółki nie mają siły by rosnąć. A duże? Cóż, mnie nie zaskakuje obecna hossa. WIG20 spadł z okolic 2600 blisko 1000 punktów w 8 miesięcy, a po prawie roku zaczął powrót pod 2600. Spadło, odbiło, normalna kolej rzeczy. Hossę widać tylko na indeksie WIG, który dokłada dywidendy. Czy akcje z WIG są drogie?
- według ceny do wartości księgowej są droższe niż średnia z ostatnich lat:
- według ceny do zysku są wyceniane neutralnie okazyjnie:
Popatrzmy teraz technicznie na SWIG80:
Dotychczas zwykłe przecięcie średniej zielonej przez średnią czerwoną od góry na wskaźniku MACD na wykresie miesięcznym dawało dość wiarygodne sygnały sprzedaży. Ale były wyjątki, m.in. w 2005 roku. Jeśli naniesiemy WIG na SWIG80 zobaczymy kolejną analogię do tamtego okresu: po ustanowieniu lokalnego szczytu w 2004 roku WIG dalej rósł, a SWIG80 konsolidował się w ramach cyklicznej bessy:
Myślę, że tym razem będzie podobnie, ale ostatni przypadek Vistalu zmusił mnie do pozamykania pozycji na spółkach budowlanych kupowanych pod wygrywane kontrakty. Spółka straciła ok. 80% po tym jak ujawniła, że kontrakty zawierane w chudych latach przynoszą straty. Od 2015 budowałem pozycję na spółkach budujących infrastrukturę kolejową (Torpol, Trakcja, ostatnio też ZUE).
Moje rozumowanie było takie: kupić budowlankę pod miliardowe kontrakty za kasę z UE i sprzedać je gdy dojdzie do realizacji inwestycji, bo pewnie pobankrutują jak beneficjenci programu budowy autostrad (Polimex, PBG, Hydrobudowa itd.). Budowlanka kolejowa nie dobiła jednak do miliardowych kapitalizacji, zysk zaczął topnieć, w dodatku Vistal pokazał, że wystarczy jeden komunikat o wtopie i tracisz prawie całą pozycję (nie posiadałem tej spółki), dlatego zdecydowałem się wyjść. Wrócę, kiedy odpływ pokaże kto pływał nago i będzie klimat hossy na szerokim rynku.
Szkoda, że nie sprzedałem Trakcji na połowie potężnej świecy z sierpnia 2011, wtedy zyski były solidne. Zostawiłem, bo liczyłem, że już w tym cyklu zaliczy 30zł. Ostatecznie jednak nie bankrutuje się od brania nawet niewielkich zysków.. WIG_BUDOW po nieudanym ataku na opór zbliża się do wsparcia:
Podsumowując:
- do końca 2017 nowe pozycje otworzę pod grę techniczną,
- jeśli 2018 będzie słaby, to zbuduję znowu pozycję fundamentalną na akcjach, bo wierzę, że kolejna hossa urwie gacie misiom.
niedziela, 27 sierpnia 2017
Krach, post-krach i co dalej?
3 lata temu (wrzesień 2014) przedstawiłem koncepcję wtórnego dna na akcjach, występującego ok. 7-8 lat po krachu:
Do analizy wykorzystałem Dow Jones z czasów krachu 1929 oraz ówczesny MWIG40. Spodziewałem się wówczas adekwatnych spadków. Jak wiemy na indeksie średnich spółek wtórna bessa nie wystąpiła (przebywał blisko 2 lata w konsolidacji), silne spadki dotknęły natomiast indeks WIG20, który runął w okolice 1650pkt.
Przyjrzyjmy się zatem indeksom:
- S&P500 z czasów Wielkiej Depresji,
- NASDAQ w XXI wieku,
- WIG bieżący:
Szczyty baniek nie są idealnie zsynchronizowane, ale pewien schemat jest wyraźnie widoczny:
1. pęknięcie bańki i jazda w dół bez trzymanki,
2. kilkuletnie mozolne odreagowanie, które nawet nie zbliża się do szczytów z czasów bańki,
3. wtórny krach po ok. 8 latach od szczytu bańki, ceny akcji spadają w okolice dna pierwszego krachu (na indeksie WIG nie ma takiego spadku, gdyż dodawane są do niego dywidendy, na WIG20 widzielibyśmy to lepiej).
Zakładając, że jest to pewien schemat obrazujący zachowanie aktywów od powszechnego zainteresowania po zapomnienie, nasuwa się pytanie - co dalej?
1. Scenariusz z Wielkiej Depresji - po panice 1938, której odpowiednikiem byłyby spadki WIG w 2015, rynek nieznacznie odbił a potem osuwał się jeszcze przez 4 lata, nim rozpoczął prawie 30-letni rynek byka. Myślę, że tak źle z polskimi akcjami nie będzie, bo nie doświadczyliśmy załamania gospodarczego.
2. Scenariusz krachu 2008 - po ustanowieniu dna w marcu 2009 roku NASDAQ wszedł w silną hossę trwającą mimo korekt do dziś:
Pod ten scenariusz się przygotowuję. 2016/2017 na WIG byłby odpowiednikiem pierwszej fali wzrostów z 2009/2010 roku na NASDAQ. 2018 powinien przynieść silniejszą korektę (cykliczną bessę) ala 2011.
Jest to tylko pewna mapa, pod którą planuję grę. Wnioskowanie z 2 przypadków jest nienaukowym podejściem, ale jak wskazywałem w poprzednich wpisach, istnieje wiele innych przesłanek za akumulowaniem akcji w długim horyzoncie. Z tego powodu, choć zakładam tymczasowe wyjście z akcji na przełomie 2017/2018 roku w celu oczyszczenia umysłu i ustawienia się pod odebranie ich taniej (bazowy scenariusz przedstawiony powyżej), rozważam dwa inne scenariusze:
- że akcje odjadą po moim wyjściu - wtedy będę je kupował drożej na korektach trendu wzrostowego,
- że spadki mnie zaskoczą i zostanę z akcjami - wtedy będę czekał aż ceny odbiją i brał dywidendy.
Do analizy wykorzystałem Dow Jones z czasów krachu 1929 oraz ówczesny MWIG40. Spodziewałem się wówczas adekwatnych spadków. Jak wiemy na indeksie średnich spółek wtórna bessa nie wystąpiła (przebywał blisko 2 lata w konsolidacji), silne spadki dotknęły natomiast indeks WIG20, który runął w okolice 1650pkt.
Przyjrzyjmy się zatem indeksom:
- S&P500 z czasów Wielkiej Depresji,
- NASDAQ w XXI wieku,
- WIG bieżący:
Szczyty baniek nie są idealnie zsynchronizowane, ale pewien schemat jest wyraźnie widoczny:
1. pęknięcie bańki i jazda w dół bez trzymanki,
2. kilkuletnie mozolne odreagowanie, które nawet nie zbliża się do szczytów z czasów bańki,
3. wtórny krach po ok. 8 latach od szczytu bańki, ceny akcji spadają w okolice dna pierwszego krachu (na indeksie WIG nie ma takiego spadku, gdyż dodawane są do niego dywidendy, na WIG20 widzielibyśmy to lepiej).
Zakładając, że jest to pewien schemat obrazujący zachowanie aktywów od powszechnego zainteresowania po zapomnienie, nasuwa się pytanie - co dalej?
1. Scenariusz z Wielkiej Depresji - po panice 1938, której odpowiednikiem byłyby spadki WIG w 2015, rynek nieznacznie odbił a potem osuwał się jeszcze przez 4 lata, nim rozpoczął prawie 30-letni rynek byka. Myślę, że tak źle z polskimi akcjami nie będzie, bo nie doświadczyliśmy załamania gospodarczego.
2. Scenariusz krachu 2008 - po ustanowieniu dna w marcu 2009 roku NASDAQ wszedł w silną hossę trwającą mimo korekt do dziś:
Pod ten scenariusz się przygotowuję. 2016/2017 na WIG byłby odpowiednikiem pierwszej fali wzrostów z 2009/2010 roku na NASDAQ. 2018 powinien przynieść silniejszą korektę (cykliczną bessę) ala 2011.
Jest to tylko pewna mapa, pod którą planuję grę. Wnioskowanie z 2 przypadków jest nienaukowym podejściem, ale jak wskazywałem w poprzednich wpisach, istnieje wiele innych przesłanek za akumulowaniem akcji w długim horyzoncie. Z tego powodu, choć zakładam tymczasowe wyjście z akcji na przełomie 2017/2018 roku w celu oczyszczenia umysłu i ustawienia się pod odebranie ich taniej (bazowy scenariusz przedstawiony powyżej), rozważam dwa inne scenariusze:
- że akcje odjadą po moim wyjściu - wtedy będę je kupował drożej na korektach trendu wzrostowego,
- że spadki mnie zaskoczą i zostanę z akcjami - wtedy będę czekał aż ceny odbiją i brał dywidendy.
niedziela, 30 lipca 2017
Kiedy wreszcie
Urlop, burze, jeziorko i fantastyczny czas z dzieciakami. Co kilka godzin zerkam na stooqa, na koniec sesji sprawdzam stan portfela. W piątek dzięki rajdom na elektrykach i Orange zamknął się na historycznym szczycie, tymczasem mój poziom giełdowej frustracji skoczył do poziomów z czasów dołków bessy. Decora, Trakcja i parę innych spółek wybijają dołem, wykresy wyglądają coraz gorzej, a zyski topnieją.
Czy to już koniec? Czy maluchy są w bessie? Czy to była najsłabsza hossa na SWIG80 odkąd jestem na GPW? Oto wzrosty od dołka ze stycznia 2016 roku przeniesione na poprzednie cykle hossy:
Niejeden posądzi mnie o cherry picking, ale ja tu widzę sporą regularność według której kończymy korektę pierwszej fali hossy. Czasem korekta jest solidna i dopiero po niej rynek rośnie prawie pionowo, czasem to tylko kilka ząbków ruchu w bok i znowu pompa w górę, i tylko raz, w 2010, indeks rośnie po korekcie niemrawo, ale nawet wtedy bije rekord hossy.
Dlatego ta frustracja mnie cieszy. Im bardziej jestem wkurzony i kusi mnie, żeby ratować zyski ze spółek, które pokazywały 50-80% zysku, a teraz ledwie 20-30%, im dłużej się osuwają, tym bardziej doświadczenie i analizy podpowiadają mi, że trzeba je trzymać. Ostatecznie, jeśli ruszyła bessa i ceny spadną, jak pokazywałem w poprzednich wpisach, będę mógł kupować tanio spółki płacące wysokie dywidendy.
Pielęgnuję leszcza, który mieszka we mnie, żeby analityczna część umysłu podejmowała skuteczniejsze decyzje. Ten leszcz popadał w euforię w marcu, gdy wszystko rosło i domagał się kupowania spółek, od których normalnie trzymam się z dala. Leszcz płakał, gdy sprzedawałem po niecałe 8zł Polimexa kupionego po 4zł, bo w kilka dni później ten otarł się o 17zł. A analityk się cieszył z udanego zagrania i ucieczki spod topora. Leszcz domagał się kupna BOSia, ale analityk go powstrzymał, bo żadne spółki państwowe nie robiły zrzuty na ratunek banku. Za każdym razem gdy leszcz poczuje się zajebistym inwestorem i rozgląda się gorączkowo za 'okazjami', rynek w ciągu max tygodnia ustanawia szczyt na wiele tygodni lub całe miesiące.
Dzisiaj leszcz jest pełen zwątpienia, złości i żalu za niezrealizowanymi zyskami na kilku papierach. Utożsamia się z czującymi podobnie tysiącami małych graczy na GPW, którzy wylewają swoje frustracje na forach. A JA go z boku obserwuję, ufając na razie bardziej analitykowi, który próbuje obiektywnie odczytać stan rynku. To nie znaczy, że rynek nie runie zaraz w przepaść. On zawsze zrobi co zechce. Analizy działają, dopóki nie przestaną działać. Stawiam swoją kasę na to, że ta zasada jeszcze raz działa:
Czy to już koniec? Czy maluchy są w bessie? Czy to była najsłabsza hossa na SWIG80 odkąd jestem na GPW? Oto wzrosty od dołka ze stycznia 2016 roku przeniesione na poprzednie cykle hossy:
Niejeden posądzi mnie o cherry picking, ale ja tu widzę sporą regularność według której kończymy korektę pierwszej fali hossy. Czasem korekta jest solidna i dopiero po niej rynek rośnie prawie pionowo, czasem to tylko kilka ząbków ruchu w bok i znowu pompa w górę, i tylko raz, w 2010, indeks rośnie po korekcie niemrawo, ale nawet wtedy bije rekord hossy.
Dlatego ta frustracja mnie cieszy. Im bardziej jestem wkurzony i kusi mnie, żeby ratować zyski ze spółek, które pokazywały 50-80% zysku, a teraz ledwie 20-30%, im dłużej się osuwają, tym bardziej doświadczenie i analizy podpowiadają mi, że trzeba je trzymać. Ostatecznie, jeśli ruszyła bessa i ceny spadną, jak pokazywałem w poprzednich wpisach, będę mógł kupować tanio spółki płacące wysokie dywidendy.
Pielęgnuję leszcza, który mieszka we mnie, żeby analityczna część umysłu podejmowała skuteczniejsze decyzje. Ten leszcz popadał w euforię w marcu, gdy wszystko rosło i domagał się kupowania spółek, od których normalnie trzymam się z dala. Leszcz płakał, gdy sprzedawałem po niecałe 8zł Polimexa kupionego po 4zł, bo w kilka dni później ten otarł się o 17zł. A analityk się cieszył z udanego zagrania i ucieczki spod topora. Leszcz domagał się kupna BOSia, ale analityk go powstrzymał, bo żadne spółki państwowe nie robiły zrzuty na ratunek banku. Za każdym razem gdy leszcz poczuje się zajebistym inwestorem i rozgląda się gorączkowo za 'okazjami', rynek w ciągu max tygodnia ustanawia szczyt na wiele tygodni lub całe miesiące.
Dzisiaj leszcz jest pełen zwątpienia, złości i żalu za niezrealizowanymi zyskami na kilku papierach. Utożsamia się z czującymi podobnie tysiącami małych graczy na GPW, którzy wylewają swoje frustracje na forach. A JA go z boku obserwuję, ufając na razie bardziej analitykowi, który próbuje obiektywnie odczytać stan rynku. To nie znaczy, że rynek nie runie zaraz w przepaść. On zawsze zrobi co zechce. Analizy działają, dopóki nie przestaną działać. Stawiam swoją kasę na to, że ta zasada jeszcze raz działa:
![]() |
| WIG & WIG_PE |
sobota, 22 lipca 2017
Czy to już bessa?
2016 był dla mojego portfela trudnym rokiem. Kupowałem mnóstwo przecenionych spółek ze świetnymi fundamentami, ale mało kto był nimi zainteresowany i kursy dalej się osuwały lub trwały w męczących konsolidacjach. Nawet dywidendy, czasem z dwucyfrowym procentem, mało kogo kusiły. Kapitał wybierał spółki rosnące, obiecujące jeszcze lepsze wyniki pomimo wysokiego współczynnika ceny do wartości księgowej.
Teraz sytuacja się odwróciła. Szeroki rynek się osuwa, liderzy utknęli w konsolidacjach, a spółki z mojego portfela zaliczają co rusz odpały. Największą niespodziankę sprawił mi LUG, którego po latach trzymania zacząłem nazywać zŁUGiem. Wykres mówi sam za siebie:
Pierwszy pakiet kupiłem 5 lat temu, później dałem się złapać na kilka wybić po świetnych wynikach, ale kurs zawsze wracał w okolice dna. Rok temu po kolejnym spadku byłem tak wkurzony, że myślałem już o wywaleniu tych akcji, ale fundamentalnie nie miałem się do czego przyczepić, więc w końcu uśredniłem.
Wystarczy jedna taka perła na kilkadziesiąt spółek, by portfel mozolnie pokonywał szczyty. Pod warunkiem jednak, że nie jesteśmy w bessie. W ciągu 9 lat na GPW przeżyłem kilka fal wyprzedaży i wiem, że lepiej nie siedzieć wtedy na akcjach. W trakcie paniki wszystko leci na pysk, szczególnie małe spółki, które bez oporu oddają połowę wartości w ciągu tygodnia. Dlatego jestem wyczulony, by nie dać się złapać na bessę, nawet jeśli przyjmuje ona płaską formę, jak w latach 2004-2005 lub 2014-2015, ponieważ nie znam z góry rozmiarów spadków. Z drugiej strony nie chcę sprzedać akcji zbyt wcześnie, bo miałem już kilka razy akcje, które urosły 10-20 krotnie (tak, tak, miało się Monnari po 1zł i to tuż przed odpałem), a ja zadowoliłem się zarobkiem na pozycji 50-100%.
Obecna hossa, jeśli liczyć start od dołka ze stycznia 2016 roku, jest już dojrzała. Sytuacja przypomina mi okres sprzed 7 lat, czyli lato 2010. Wtedy też polski rynek był wymęczony przedłużającą się korektą, a do rajdu ruszyły energetyczne muły. W optymistycznej wersji dawałoby to nam jeszcze ok. pół roku wzrostów na wyselekcjonowanych akcjach i branżach.
Przeanalizujmy kilka wykresów.
Najgorzej sprawuje się stooqowy indeks nieważony wszystkich spółek:
Styczeń i luty bieżącego roku przypomniały nam stare dobre czasy, gdy rosło wszystko, a największe gnioty robiły 100% w kilka dni. Miałem nadzieję, że po krótkiej korekcie rynek szybko wróci do wzrostów i wyrysuje z 5 kolejnych wzrostowych świeczek miesięcznych, jak to wielokrotnie wcześniej bywało:
Niestety 'easy money has been made' i musiałem zadowolić się poleganiem na dość dużej pozycji zbudowanej ze spółek WIG20, ponieważ te dalej rosły, gdy reszta rynku utknęła w korekcie:
'Timing is everything', a timing mówi nam, że po 16 miesiącach od dołka cyklicznej bessy, kolejny rynek niedźwiedzia uderzał dopiero kilka miesięcy później. Uważny czytelnik zauważy, że dołki nie są idealnie wyznaczone, np. w 2011 WIG był niżej niż w 2012, a mimo to start hossy wyznaczyłem w 2012, podczas gdy w 2016 za dołek przyjąłem styczeń, mimo że wtórny dołek pojawił się po czerwcowym referendum w sprawie Brexitu. Przyjmuję taki zapis na podstawie analiz, których nie będę teraz przytaczał, ale wierzcie mi na słowo, pojawiały się w trakcie ostatnich 6 lat ;)
Roboczo zakładam, że kolejnej fali hossy spod znaku 'wszystko rośnie' już nie będzie. Jeśli się pojawi, to będę mile zaskoczony, ale wolę poczynić plany na gorsze scenariusze. Zerknijmy na fundamenty:
Cena do wartości księgowej: wysoko w stosunku do lat 2012-2016, neutralnie do pozostałych.
P/E:
Cena do zysku jest na atrakcyjnych poziomach w stosunku do ostatnich 4 lat i neutralna względem lat wcześniejszych. Dobry wynik w środowisku niskich stóp procentowych i niskiej inflacji.
div yield:
Dywidendy wciąż są atrakcyjne, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę kiepskie odsetki z obligacji i marginalne zyski z lokat.
Na koniec zajrzyjmy co wskaże nam dawno nie prezentowany analizer, gdy podrzucimy mu 100 ostatnich sesji z SWIG80:
Cisza przed burzą? Dwa razy przedłużająca się korekta przy bardzo niskiej zmienności zakończyła się wybiciem w górę, a raz kontynuacją spadków i krachem.
Konkludując:
Za kontynuacją hossy przemawiają:
- wciąż atrakcyjne wyceny akcji,
- timing,
- niski sentyment, niewielki udział inwestorów indywidualnych na rynku;
za bessą przemawia sytuacja techniczna na szerokim rynku. Ja jeszcze trzymam akcje, niektóre redukuję gdy zbyt mocno i zbyt szybko rosną, inne podbieram po spadkach zakładając, że to korekta w hossie.
Teraz sytuacja się odwróciła. Szeroki rynek się osuwa, liderzy utknęli w konsolidacjach, a spółki z mojego portfela zaliczają co rusz odpały. Największą niespodziankę sprawił mi LUG, którego po latach trzymania zacząłem nazywać zŁUGiem. Wykres mówi sam za siebie:
Pierwszy pakiet kupiłem 5 lat temu, później dałem się złapać na kilka wybić po świetnych wynikach, ale kurs zawsze wracał w okolice dna. Rok temu po kolejnym spadku byłem tak wkurzony, że myślałem już o wywaleniu tych akcji, ale fundamentalnie nie miałem się do czego przyczepić, więc w końcu uśredniłem.
Wystarczy jedna taka perła na kilkadziesiąt spółek, by portfel mozolnie pokonywał szczyty. Pod warunkiem jednak, że nie jesteśmy w bessie. W ciągu 9 lat na GPW przeżyłem kilka fal wyprzedaży i wiem, że lepiej nie siedzieć wtedy na akcjach. W trakcie paniki wszystko leci na pysk, szczególnie małe spółki, które bez oporu oddają połowę wartości w ciągu tygodnia. Dlatego jestem wyczulony, by nie dać się złapać na bessę, nawet jeśli przyjmuje ona płaską formę, jak w latach 2004-2005 lub 2014-2015, ponieważ nie znam z góry rozmiarów spadków. Z drugiej strony nie chcę sprzedać akcji zbyt wcześnie, bo miałem już kilka razy akcje, które urosły 10-20 krotnie (tak, tak, miało się Monnari po 1zł i to tuż przed odpałem), a ja zadowoliłem się zarobkiem na pozycji 50-100%.
Obecna hossa, jeśli liczyć start od dołka ze stycznia 2016 roku, jest już dojrzała. Sytuacja przypomina mi okres sprzed 7 lat, czyli lato 2010. Wtedy też polski rynek był wymęczony przedłużającą się korektą, a do rajdu ruszyły energetyczne muły. W optymistycznej wersji dawałoby to nam jeszcze ok. pół roku wzrostów na wyselekcjonowanych akcjach i branżach.
Przeanalizujmy kilka wykresów.
Najgorzej sprawuje się stooqowy indeks nieważony wszystkich spółek:
Styczeń i luty bieżącego roku przypomniały nam stare dobre czasy, gdy rosło wszystko, a największe gnioty robiły 100% w kilka dni. Miałem nadzieję, że po krótkiej korekcie rynek szybko wróci do wzrostów i wyrysuje z 5 kolejnych wzrostowych świeczek miesięcznych, jak to wielokrotnie wcześniej bywało:
Niestety 'easy money has been made' i musiałem zadowolić się poleganiem na dość dużej pozycji zbudowanej ze spółek WIG20, ponieważ te dalej rosły, gdy reszta rynku utknęła w korekcie:
'Timing is everything', a timing mówi nam, że po 16 miesiącach od dołka cyklicznej bessy, kolejny rynek niedźwiedzia uderzał dopiero kilka miesięcy później. Uważny czytelnik zauważy, że dołki nie są idealnie wyznaczone, np. w 2011 WIG był niżej niż w 2012, a mimo to start hossy wyznaczyłem w 2012, podczas gdy w 2016 za dołek przyjąłem styczeń, mimo że wtórny dołek pojawił się po czerwcowym referendum w sprawie Brexitu. Przyjmuję taki zapis na podstawie analiz, których nie będę teraz przytaczał, ale wierzcie mi na słowo, pojawiały się w trakcie ostatnich 6 lat ;)
Roboczo zakładam, że kolejnej fali hossy spod znaku 'wszystko rośnie' już nie będzie. Jeśli się pojawi, to będę mile zaskoczony, ale wolę poczynić plany na gorsze scenariusze. Zerknijmy na fundamenty:
Cena do wartości księgowej: wysoko w stosunku do lat 2012-2016, neutralnie do pozostałych.
P/E:
Cena do zysku jest na atrakcyjnych poziomach w stosunku do ostatnich 4 lat i neutralna względem lat wcześniejszych. Dobry wynik w środowisku niskich stóp procentowych i niskiej inflacji.
div yield:
Dywidendy wciąż są atrakcyjne, szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę kiepskie odsetki z obligacji i marginalne zyski z lokat.
Na koniec zajrzyjmy co wskaże nam dawno nie prezentowany analizer, gdy podrzucimy mu 100 ostatnich sesji z SWIG80:
Cisza przed burzą? Dwa razy przedłużająca się korekta przy bardzo niskiej zmienności zakończyła się wybiciem w górę, a raz kontynuacją spadków i krachem.
Konkludując:
Za kontynuacją hossy przemawiają:
- wciąż atrakcyjne wyceny akcji,
- timing,
- niski sentyment, niewielki udział inwestorów indywidualnych na rynku;
za bessą przemawia sytuacja techniczna na szerokim rynku. Ja jeszcze trzymam akcje, niektóre redukuję gdy zbyt mocno i zbyt szybko rosną, inne podbieram po spadkach zakładając, że to korekta w hossie.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

























































