Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wig250. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wig250. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 14 października 2014

And the bit goes on

ADLINE - indeks szerokiego rynku, obrazujący ilość spółek rosnących do spadających wygenerował sygnał sprzedaży. Czy WIG250 i WIG zachowają się jak dotychczas?

ADLINE/WIG250

ADLINE/WIG

czwartek, 18 września 2014

Hossa czy fałszywka?

Indeks MWIG40, który był najsilniejszym indeksem na GPW w czasie korekty/spadków listopad 2013-sierpień 2014 wyszedł górą z konsolidacji:


WIG testuje szczyt z listopada:



Na obu wykresach bessa oczywiście nie wystąpiła, a obecna siła sugeruje kontynuację hossy.
WIG20USD rokuje szansę na wybicie po 3 latach konsolidacji:


Na MWIG40/WIG250 nastąpiła dywergencja:


Widzimy, że w poprzednich bessach takie dywergencje kończyły się "spadkami wyrównującymi". A zaraz potem startowała silna hossa. I taki scenariusz byłby scenariuszem-marzeniem, bo można by zatankować tanio akcje i po 7 latach od szczytu bańki liczyć na mocniejszą hossę. Z drugiej strony są sygnały przemawiające za dłuższymi spadkami. Niestety weszliśmy w roczny okres niepewności, co pokażę poniżej.

Po pierwsze za miesiąc "oscylator Kitchina" dla WIG250 osiągnie wartość 34 miesięcy, czyli tyle, ile wynosił dotychczasowy najkrótszy cykl:


Najdłuższy cykl wyniósł 47 (2000-2003), najkrótszy 34 miesiące (2009-2011). Różnica 13 miesięcy jest bardzo duża i w tym okresie wskazania oscylatora tracą sens. Teoretycznie może ruszać już akumulacja jak w 2005 lub 2012, albo (reguła naprzemienności daje scenariuszowi większą szansę) możemy być wciąż w pierwszej fali spadków jak w 2001 czy 2008 roku.

Za silną bessą obok reguły przemienności przemawia podobny kształt (zachowanie spółek) do 2000-2001 i 2007-2008 roku.

Po drugie pomimo byczego wykresu MWIG40 cena do wartości księgowej i cena do zysku osiągnęły wielkości ze szczytów hossy:



Po trzecie choć 7 lat od pęknięcia bańki na akcjach wydaje się długim okresem i wiele spółek jest wycenianych nisko (np. płacą wyższe dywidendy niż obligacje czy lokaty), nie mieliśmy do czynienia z fazą zniechęcenia do akcji. Porównajmy bańkę na MWIG40 z Dow Jones z 1929:



Pęknięcie bańki, 5-letnia korekta A-B-C i kolejna masakra akcji w 1937 roku!

Po czwarte akcje rynków rozwiniętych są drogie. Są w trendach wzrostowych, ale są drogie. Najważniejszy dla polskiej giełdy jest DAX, a ten ostatnio wykazuje słabość. Drogie akcje, spadające wskaźniki wyprzedzające i bardzo dojrzały cykl wzrostowy dają szansę korekcie. Raczej nie będzie to krach jak w sierpniu 2011, tylko męcząca spadko-konsolidacja:



---

Przyznam szczerze, że zdziwiły mnie wyniki przedstawionej analizy. Dotychczas obstawiałem, że najpóźniej wiosną 2015 roku wystartuje hossa. Zacząłem też już analizować fundamenty i trendy spółek pod przyszłe zakupy. Liczę się z ryzykiem, że hossa zaczęła się w sierpniu bieżącego roku i będę musiał kupować drożej, żeby nie przegapić sytuacji podobnej do tej z 2006 roku. Ale suma wszystkich ryzyk i rozjazd sygnałów odpychają mnie od akcji. Nie czuję tej "pewności" co do kursu rynku, jaką miałem w 2011, 2012 i 2013 roku.

Jeden z moich scenariuszy zakłada silny sygnał kupna na WIG20, pod który zamierzam... kupić opcje na spadki. Nie chodzi o granie przeciwko trendowi - przeciwko trendowi zagrałem w sierpniu, gdy uwierzyłem w wybicie w dół z konsolidacji. Był to poważny błąd, ponieważ zagrałem pod sygnał tygodniowy w piątek, w trakcie sesji - sygnał został jednak zanegowany i świeca tygodniowa potwierdziła wsparcie, a nie wyłamanie. Nadrzędny trend boczny znowu zwyciężył, a ja zebrałem baty. Tym razem w razie byczego sygnału zagram na powrót do wsparcia w ramach trendu bocznego.

Czytelnicy wiedzą, że nie zajmuję się faktami medialnymi typu OFE, QE czy inwazja Rosji na Ukrainę. To sa bardzo ważne wydarzenia, ale krewni i znajomi królika znają je z wielomiesięcznym wyprzedzeniem i budują pod nie pozycje. Ba, jestem przekonany, że QE było planowane na lata przed uruchomieniem i odpowiednie instytucje miały już zbudowane scenariusze alokacji aktywów, które możemy tylko obserwować na wykresach. Ktoś pamięta o wojnie w Syrii? W 2011 tłumaczono nią wzrosty na ropie. Wojna trwa dalej, powstał nawet jakiś średniowieczny kalifat, tymczasem cena ropy spada.

Dlatego moje analizy indeksów uwzględniają głównie technikę i cykle, a nie politykę czy makro-gospodarkę. Wykres jest 2-wymiarowy, a do analizy fundamentalnej potrzeba dziesiątek wskaźników. Nie uwzględnienie jednego może powalić całą prognozę. Nie mówię o spółkach, tutaj technika jest wstępem do analizy fundamentów. Póki co ja tej hossy nie kupuję.

środa, 30 lipca 2014

Kiedy zakupy?

Żeby nie tworzyć kolejnego posta w stylu "kolejne znaki, żeby trzymać się na razie z dala od akcji na GPW", spróbuję poszukać poziomów istotnych z technicznego punktu widzenia. Wyznaczanie tych poziomów na indeksach MWIG40 i SWIG80 dało bardzo trafne sygnały w czasie hossy 2012-2013. Dziś na warsztat biorę:
WIG250:


Na wykresie liniowym mamy bardzo symetryczną strukturę (zielone linie są identyczne). Wzrosty 2009-2011 i 2012-2014 trwały tyle samo czasu i osiągnęły niemal ten sam zakres punktowy. Gdyby spadki przyjęły podobną dynamikę i czas trwania, powinniśmy zobaczyć dołek już na przełomie września i października w okolicach 1000 pkt.

Przypomnę, że wskazania poprzednich analiz opartych o cykle, typowały optymalny moment na zakupy w okolicach listopada 2014-kwietnia 2015. Nie jest to problemem, ponieważ po dołku w grudniu 2011 roku indeks ruszył na północ, ale pół roku później wykonał wtórny, wyższy dołek, co dawałoby optymalny moment kupna w marcu 2015. Zasada zmienności raczej wyklucza podobną strukturę spadków (widzimy to zresztą porównując spadki z 2011 i 2014), ale tym się będziemy martwić pod koniec roku.

A tu już "cały rynek" (średnia arytmetyczna znormalizowanych kursów z danego dnia):
[Uwaga: w tym miejscu była analiza, która okazała się błędna ze względu na zbyt krótki okres, co spowodowało przeoczenie wcześniejszego szczytu]

Według tej analogii mielibyśmy dopiero październik 2001 i ponad rok do dołka (październik 2015). Na dzień dzisiejszy wydaje mi się to mało prawdopodobne, ale nie znamy przyszłych zdarzeń i nie możemy wykluczyć jakiegoś głębszego kryzysu w Polsce.


PS Analizy są wyłącznie moimi przemyśleniami i nie należy się nimi sugerować w podejmowaniu własnych decyzji inwestycyjnych.

wtorek, 22 lipca 2014

WIG, ADLINE, obligacje

Niedawno stwierdziliśmy z kolegami, że okres wakacyjny nie sprzyja bieganiu i abstynencji, a nie-wakacyjny sprzyja bieganiu. To samo można powiedzieć o blogowaniu - zbiera się trochę pomysłów, przypomina o sobie cykl o diecie, ale by usiąść i to spisać motywacji brakuje. I pewnie tak zbierałbym się jeszcze kolejne tygodnie, gdyby nie zaprzestanie przez portal stooq publikacji jednego z użytecznych wskaźników: ADLINE (ilość spółek rosnących do spadających). Na szczęście jest bossa, która udostępnia do łatwego pobrania dane dzienne i jest język skryptowy, w którym mogę pisać automaty. Postanowiłem odtworzyć ten wskaźnik we własnym zakresie:



Widzimy kontynuację silnego trendu spadkowego zapoczątkowanego w listopadzie zeszłego roku. Tymczasem WIG (indeks ważony kapitalizacją) pozostaje w trendzie bocznym:


Nanieśmy jeden wykres na drugi:


Widzimy, że w lutym definitywnie padło wsparcie na ADLINE. Jednakże podobny sygnał wystąpił w sierpniu 2010 roku, a WIG rósł jeszcze przez rok nim doszło do krachu. Wnioski dla  ADLINE za ostatnie lata:

- pokazuje kiedy należy posiadać akcje (gdy rośnie - wtedy cokolwiek kupimy, powinniśmy zarobić); taki sygnał występuje ok. raz na 2 lata,
- pokazuje kiedy akcje należy poddawać ścisłej selekcji (gdy ADLINE spada, ale indeksy ważone i cenowy rosną),
- kiepsko nadaje się do prognozowania kiedy otworzyć pozycję krótką.

Jest to w pewnym sensie miernik sentymentu do giełdy. Popatrzmy, jak wygląda stosunek WIG/ADLINE:


i nałożony nań WIG:


WIG/ADLINE potwierdza starą prawdę, że w długim terminie akcje są skazane na wzrosty (inflacja i rozwój gospodarczy). Z drugiej strony na polskim rynku przez 80% czasu większość spółek spada (więcej wniosków w poprzednim wpisie na ten temat).

Skoro W/AD jest w silnym trendzie wzrostowym (testował szczyt z 2007 już w grudniu 2012, a pokonał go w lipcu 2013), to inwestorzy z grubym kapitałem (głównie zagranica) nie redukują portfeli. Sprzedają drobni, insiderzy, spadają małe spółki na niskich obrotach. Duże stoją w miejscu i to wystarcza, żeby subindeks rósł. Gdzie napływa kapitał do Polski:


WIG naniesiony na znormalizowane WIG/Polish Bond Index 10y:


Wskaźnik pokazuje, że akcje stają się tanie względem obligacji. Jeszcze lepiej widać to na przykładzie WIG250/PLBI10y:



Pozbierajmy wszystko do kupy:

- WIG w konsolidacji,
- WIG250 w bessie,
- ADLINE w bessie,
- obligacje w hossie, ale wykres akcje/indeks obligacji pokazuje bliskość cyklicznego dołka.

Czytam ostatnio coraz więcej byczych analiz i zaczynam się zastanawiać, czy nie grozi mi odjazd pociągu. Od 7 lat polskie akcje są zasadniczo w niełasce. Póki co nie widzę sygnałów zachęcających do kupna akcji na długi termin. Indeksy idą w bok lub spadają, gdzieniegdzie robi się tanio. Czekam więc dalej i pykam na fx.

wtorek, 8 lipca 2014

Oscylator WIGowy i trochę przemyśleń

Czasami tworzę narzędzia do analizy giełd i walut. Jeśli ktoś ma pomysły na ciekawe koncepcje czy setupy, zapraszam na priv, bo właśnie skończyłem pisać język skryptowy, w którym mogę błyskawicznie przemielić tysiące tickerów. Zaczęło się jak zwykle niewinnie - postanowiłem napisać w c++ programik, który przeleci wszystkie pary walutowe w celu wyszukania silnych trendów. Program był gotowy po jakiejś godzinie, ale wtedy pomyślałem, że nie chce mi się za każdym razem zmieniać w kodzie parametrów i od nowa kompilować, więc dopisałem prosty kompilator a szukanie trendów zapisałem w skrypcie. Szybko pojawiły się pomysły na inne skrypty - szukanie dla tickera sytuacji podobnych w przeszłości, mierniki siły no i w końcu dzięki bazie stooq mogę porównywać różne instrumenty. Postanowiłem wziąć na warsztat WIG20 i WIG250 dzieląc jeden przez drugi:



No cóż - z tego niewiele można wyczytać. Nałóżmy zatem WIG20 na WIG20/WIG250 :

Widać odwrotną korelację - szczyty WIG20 wypadają w okolicach dołków W20/W250. Spójrzmy jak się zachowuje WIG250 na tym samym tle:


Z racji bardziej wygładzonego charakteru WIG250 antyfazę widać jeszcze lepiej. Pobazgroliłem trochę na wykresie i otrzymałem coś na kształt WIGowego oscylatora:


W istocie nie jest to nic odkrywczego - kolejny wskaźnik techniczny, który na tygodniowych wykresach pokazuje, że historycznie w podobnych okolicznościach WIG250 był w bessie (wyjątkiem była sytuacja z przełomu 2004-2005, kiedy akcje nie weszły w bessę, tylko ok. roczną konsolidację). To samo można odczytać z kilkunastu różnych popularnych wskaźników czy średnich kroczących.

Oscylator ma jednak pewną zaletę: jeśli naniesiemy czerwone i zielone linie sygnalizujące ekstrema i potraktujemy je jako sygnały wejścia/wyjścia na rynek giełdowy, zauważymy że:

- zazwyczaj sygnał kupna utrzymuje się dłużej, ale nie tak długo jak się przyjęło uważać jakoby 2/3 czasu trwała hossa,
- najkrótszy sygnał sprzedaży wystąpił w październiku 2004 roku i trwał 11 miesięcy,
- aktualny sygnał sprzedaży pojawił się 31 stycznia 2014 roku.

Do wskazań oscylatora można zastosować zasady obowiązujące w trendzie: trend trwa, dopóki się nie odwróci. Analogicznie - dopóki wskazania oscylatora dobrze obrazują sytuację na rynku, zakładam że tak będzie i tym razem, zatem okazja na zakupy powinna pojawić się najwcześniej w listopadzie bieżącego roku. Wcześniejsze analizy, które przedstawiłem na blogu wskazywały okres luty-kwiecień 2015 jako optymalny okres budowania pozycji długoterminowej na akcjach. Mamy zatem ok. półroczne okienko listopad 2014-kwiecień 2015. Zaznaczam, że to tylko prognoza oparta na prostym narzędziu - tym razem może być inaczej!

Jako że ostatnio ktoś wylewa na mnie żale, że jestem naganiaczem, chcę zaznaczyć że przestawiona analiza jest tylko narzędziem, którym dzielę się z Czytelnikami. Nie mam pojęcia w jaki sposób mógłbym skorzystać na tym, że ktoś pod wpływem analizy sprzeda swoje akcje. Ludzie piszą blogi z różnych powodów - często jeśli oferują unikatową, specjalistyczną wiedzę, wprowadzają abonamenty, bloki reklamowe lub oferty swoich szkoleń. Bo komu by się chciało przez lata pracować za darmo? Otrzymałem kilka ofert reklamowania brokerów, niektóre w swojej masie dałyby atrakcyjne zarobki (np. kilkaset zł za każde otwarte przez bloga konto). Nie chciałem jednak tych reklam, bo wiem że 90% ludzi traci na foreksie i to ja byłbym odpowiedzialny za wprowadzenie ich w pułapkę.

Gdybym pisał bloga dla reklam, zawartość byłaby zupełnie inna - ze statystyk widzę, jakie tematy przyciągają ludzi. Musiałbym częściej publikować, skupić się na jednej tematyce (np. blog tylko o giełdzie), stosować krzykliwe tytuły i pisać tylko o podstawowych sprawach, bo skomplikowane tematy większości nie interesują albo o skomplikowanych sprawach pisać w sposób prosty, posiłkując się teoriami spiskowymi i radykalnymi osądami. Tymczasem na blogu wpisów jest mało, tematyka rozproszona, badania czy przemyślenia opatrzone komentarzem, że na takie wnioski pozwala mój aktualny stan wiedzy. No i nie ma reklam :)

Gdybym pisał dla szkoleń, musiałbym budować mit super inwestora. Tymczasem praktycznie każdy wpis z kategorii rozwój tradera zaczyna się od opisu w jaki sposób schrzaniłem założenia, jak rynek mnie ukarał i jaką lekcję mam nadzieję wynieść na przyszłość. Skuteczny trader potrafi wygrać z ego, jest świadomy, że nie narzuci rynkowi swojej woli, może się tylko dostosować do tego, co rynek oferuje. Dlatego zajmuję się giełdą - sposób w jaki gram najdobitniej pokazuje mi w jaki sposób dostosowuję się do rzeczywistości. Czy ją zaklinam i cierpię, czy też ją akceptuję i działam w oparciu o jej zasady. Zyski są konsekwencją bycia skutecznym traderem.

Blog jest pisany dla ludzi, którzy poszukują czegoś więcej w życiu. Którzy pragną poszerzać swoją świadomość i w tym celu angażują się w różne aktywności - giełda, biznes, bieganie, rozwój osobisty, dieta, książki, duchowość. Dzięki blogowaniu miałem przyjemność spotkać osobiście kilka takich osób oraz wymienić dziesiątki wartościowych e-maili.

Blog jest również formą spłaty. Nie zliczę artykułów, z których skorzystałem, a które mądrzy ludzie umieszczają za darmo w internecie. Nawet jeśli 99% internetu to śmietnik, i tak nigdy nie dam rady przeczytać tego jednego procenta perełek. Psychologowie, biznesmeni, traderzy, naukowcy, sportowcy dzielą się wiedzą i doświadczeniem. Biorę od nich garściami, wypróbowuję na sobie, szukam punktów stycznych, nowych dróg, a gdy odczuwam potrzebę, by się tym publicznie podzielić, tworzę kolejny wpis na blogu.

wtorek, 1 lipca 2014

Wstępny sygnał

Po 9 miesiącach opadania WIG250 dał wstępny sygnał sprzedaży, ale na potwierdzenie trzeba poczekać do końca miesiąca:


Historycznie po sygnale rynek spadał 6-20 miesięcy.

WIG póki co wciąż nad wsparciem:


Hossa 2012-2013 wzniosła indeks o ok. 61.8% hossy 2009-2011:


Na WIG sygnał S nie padł.

Na wielu blogach pojawiają się wpisy o pewności hossy. W krajach na dorobku, które sporadycznie dodrukowują walutę hossa jest naturalnym efektem inflacji. Jednakże złoty póki co trzyma się dość mocno, więc z tej strony nie oczekuję wsparcia dla cen akcji.

Na przyspieszenie rozwoju gospodarczego nie liczę - nie z tą zdegenerowaną elitą, która konserwuje folwark pańszczyźniany. Do niedawna jeszcze wierzyłem, że sprawy dryfują ku lepszemu, tymczasem wskaźniki mierzące aktywność gospodarczą, wolność, innowacyjność pokazują co innego - Polska przestaje gonić Zachód, a w wielu dziedzinach się cofa. Demokratycznie wybierani wójtowie i prezydenci miast obstawiają swoją rodzinką urzędy. Nie dość, że wysysają publiczne pieniądze, to spada jakość usług realizowanych przez niedokształcone pociotki. Służby państwowe zamiast zająć się rozbijaniem lokalnych sitw skupiają się tradycyjnie na gnębieniu ludzi przedsiębiorczych. Ostatnio przy okazji Nowaka padło na lekarzy. Nie pochwalam ukrywania dochodów, szczerze to nawet się dziwię, że ludzie chcą tyle ryzykować dla 20% zysków (a w wielu przypadkach można płacić jeszcze mniej, np. 9% podatku od umów o dzieło), ale grajdoł zwany Polską buja się tylko dzięki tym, którym się chce, którzy pracując nad poprawą swojego losu wzbogacają całe społeczeństwo. Państwo polskie tymczasem ma im do zaoferowania tylko piąchę w nos, podczas gdy wójt z prokuratorem może bezkarnie łamać prawo i żadna służba państwowa nie kiwnie palcem.

Kiedy ludziom dzieje się gorzej, TV napuszcza ich na lekarzy czy rolników (bo płacą KRUS, bo mają dopłaty). Ten sam matołek, który czuje ból dupy z powodu willi hodowcy krów zapieprzającego codziennie od 6 do 22 z sobotą i niedzielą włącznie, nie oburza się na bezczelną korupcję władzy. Władza kradnie z definicji, w przygłupich serialach komediowych postać wójta złodziejaszka mającego prawo w dupie i sztamę z policją to stała oś fabuły.

Jak w takiej sytuacji mieć nadzieję, że w kraju zmieni się na lepsze? Jak z tej degrengolady ma się urodzić kolejna wielka hossa? Niech przestrogą dla piewców wiecznej hossy będzie indeks ateński, który aktualnie buja gdzieś w latach 90-tych:



wtorek, 17 czerwca 2014

Cierpliwość jest cnotą

Giełda
Ok. 10 miesięcy do końca cyklu Kitchina:


Choć sygnał S jeszcze nie padł, to fakt jest taki, że przez ostatnie 8 miesięcy większość traci na polskich akcjach. Potem niektórzy wylewają na mnie frustracje, że naganiam na spadki - niby jaki mogę mieć w tym interes? Nie mam żadnego wpływu na kursy. Pisałem o wzrostach w 2012 i 2013, dopóki SWIG80 piął się w kierunku 15000, potem pisałem o wyjściu z akcji. Jeśli posiadasz akcje, autentycznie życzę Ci wzrostów, ale moje zdanie o przyszłości rynków się nie zmienia, bo nie zostało zanegowane. Nawet pomimo rekordów w Ameryce.

Złoty
Czekamy na wybicie:




Przy okazji mamy wojnę za miedzą a komuś bardzo zależy, żeby rozpadł się nasz rząd. Amerykanie mają trafne powiedzenie odnośnie złych wiadomości: "it doesn't matter until it matters". Ja się autentycznie boję o przyszłość naszego regionu i myślę, że będziemy niedługo świadkami medialnego zastraszania, któremu będzie towarzyszyła wyprzedaż polskich aktywów i waluty. Rząd Tuska oceniam bardzo negatywnie, w nielicznych wpisach politycznych wylewałem żale na zaprzepaszczoną szansę zbudowania bogatego zachodniego społeczeństwa. Niemniej w ostatnich czasach polski głos w sprawie napaści Rosji na Ukrainę był jednoznaczny i próbowano zbudować koalicję zdolną powstrzymać Putina, a teraz Tusk traci wiarygodność na arenie międzynarodowej, a w kraju rozpoczyna się polityczna wojna domowa.


czwartek, 8 maja 2014

Rzut oka na ważniejsze wykresy i analiza sytuacji

Sporo czasu upłynęło od ostatniego giełdowego wpisu, ale też i niewiele mogę dodać dzisiaj do tego, co już opublikowałem. Indeksy zachodnie nadal są w tzw. topping process, polskie indeksy w trendach bocznych lub spadkowych. Zacznijmy od naszego rodzimego WIG:


Broni średnia 200 i 233-dniowa, wsparcie linii trendu wzrostowego i fibon. Krótkich wolę tu nie trzymać. Denko puści dopiero gdy Stany się sypną, więc wydaje się, że przez najbliższe sesje można coś ugrać na longach.

Czy warto kupować akcje na długi termin? Wiele razy dowodziłem, że teraz to co najwyżej na krótki termin pod zagrania techniczne. Akcje należało kupować w 2012 i trzymać przez 2013, co dobrze pokazuje zestawienie WIG z ADLINE (akumulacja-dystrybucja, czyli liczba akcji rosnących do spadających) :


W ciągu ostatnich lat mieliśmy zaledwie 3 dłuższe okresy, w których większość akcji rosła! To taki czas, w którym nie jest aż tak ważne co kupisz, bo rynek wybacza błędy i pozwala sprzedać drożej. Pół roku w 2009, 2 miesiące w 2012 i pół roku w 2013. Oto szczodrość rynku - 20% czasu na easy money (łącznie ok. rok na 5), choć 80% tego czasu przypadło na 2 hossy :)

Następca SWIG80, czyli WIG250:


Dywergencja na MACD, niższe dołki, niższe szczyty, poniżej średnich - póki co trend spadkowy. Jeśli jest w bessie, to z pewnością nie takiej jak w 2011 - wtedy MIŚSie się osuwały, aż runęły. Teraz mogą schodzić mniejszymi tąpnięciami i budować spore korekty dające nadzieję na powrót hossy. Tak jak hossa 2012-2013 była zupełnie inna od tej z lat 2009-2010. Na krach tutaj nie liczę, bo akcje powinny odbierać silne ręce skoncentrowane na długim terminie.

Wspomniany topping process na S&P500, miejsce na wzrosty się kurczy:


Hamerykany idą na rekord wszech czasów w liczbie zbalonionych wskaźników, jednak jeśli w lutym był  margin debt peak, to można pogrywać 'sell on new high' :

z http://www.advisorperspectives.com/dshort/

Padło pytanie o certy na spadki EURO STOXX50. Ja się w nie nie pakuję, bo Europa jest wciąż tania, a jak coś jest tanie, to rząd drukuje, żeby było drogie:


Na koniec dolar:


Łagodny trend spadkowy, trzyma tylko wsparcie na MACD. Pewnie jak zwykle cisza przed burzą, tylko jak długo potrwa? Timing ciężka rzecz, trzeba czekać aż obwieszczą w gazetach śmierć zielonego.

poniedziałek, 7 kwietnia 2014

Wyniki ankiety, na co czekamy?

Dziękuję za oddanie głosów w ankietach. Wyniki:



Przyjmując wartości pośrednie dla typowanych wartości WIG20 (np. 2100 dla przedziału 2000-2200) oczekiwany przez nas poziom na koniec czerwca wynosi:
echo "scale=2; (3*1900 +43*2100 +17*2300 +25*2500 + 21*2700 + 16*2900)/125"|bc
2405.60

Widać zatem lekką przewagę niedźwiedzi. Podobnie sprawa ma się z aktualnie przyjętą strategią - optymistów jest zaledwie 37%, a aż 38% graczy próbuje zarobić na spadkach. To bardzo duża różnica w stosunku danych na temat przeciętnego uczestnika rynku - może świadczyć o innym profilu czytających bloga lub.. strollowaniu ankiety :) Miałem przez chwilę takie podejrzenia, gdy nagle pojawiło się w piątek po ok. 8 niedźwiedzich odpowiedzi w obu ankietach, jednakże później proporcje się z grubsza utrzymywały, więc zakładam, że operuję na wiarygodnych danych.

Co mogę powiedzieć z dużą dozą prawdopodobieństwa, to to że jesteśmy daleko od punktu przełomowego na miarę czerwca 2012. Szeroki rozrzut oczekiwań współgra z 6-miesięcznym trendem bocznym. Możliwa jest niemrawa kontynuacja hossy, jak i przerodzenie się ruchu bocznego w bessę. Zbadanie sentymentu nie pokaże prostego sygnału w stylu "skoro większość widzi spadki, to urośnie". Mieliśmy liczne przykłady w Stanach sytuacji odwrotnej - im bardziej byczy był sentyment, tym szybciej rosły akcje i słabsze były korekty. Podobnie w czasie bessy może się utrzymywać pesymizm, który kulminuje paniką i dopiero wtedy analiza przewidywań graczy oraz ich pozycji (gotówka, złoto, brak akcji) pomaga zbudować optymalną pozycję.

Przyjmuje się, że cykl hossa-bessa trwa w Polsce ok. 40 miesięcy. Faktycznie jeśli nanieść trendy boczne, wzrostowe i spadkowe na indeks WIG250 ujrzymy ok. 39-miesięczne cykle:


Biorąc styczeń 2012 za początek aktualnego cyklu mamy dopiero 28 miesięcy, do końca zostało zatem średnio 11 miesięcy na zbudowanie szczytu i spadki lub dalsze spadki (przy założeniu, że szczyt był w listopadzie 2013.

W 4 przypadkach cykle zakończyły się mocnymi spadkami (w 2 wypadkach trwającymi aż 20 miesięcy), raz w latach 2004-2005 roku ruchem bocznym. Nie wiem jak zakończy się aktualny cykl, jednak założenie, że trwająca już 6 miesięcy korekty zakończy spadki i wrócimy do wzrostów jest moim zdaniem ryzykowne. Wydaje mi się, że prawdziwe okazje będą w marcu-kwietniu 2015 roku - dolar się wyszumi, surowce uklepią dno, a na GPW zaroi się od okazji.