Coraz rzadziej odpalam komputer stacjonarny z Linuxem. Kiedy miałem firmę, stała na nim cała infrastruktura, pierwsze co robiłem po przebudzeniu to włączałem komputer, uruchamiałem skrypty startowe i dopiero szedłem do łazienki. Po powrocie do biurka czekały już gotowe do pracy programy deweloperskie, przeglądarki i aplikacje giełdowe.
Obecnie, w erze smartfonów i laptopów komputer stacjonarny włączam głównie w weekendy. Jest już wiekowy, ale nadal ma przewagi nad laptopem: porządne głośniki, duży monitor, zaciąga pocztę z kont, do których zapomniałem już haseł i.. jako jedyna maszyna pozwala odpalić analizy techniczne napisane w javie na stooqu. To wciąż moje ulubione narzędzie do AT, choć ostatnio coraz częściej wklejam analizy robione w nowej wersji html5. Niestety nowe narzędzie stooq nie pozwala zapisywać analiz, a w starej wersji mam kilka kwiatków, które od lat pozwalają mi monitorować sytuację na indeksach.
Weźmy np. pojawiający się od 2012 roku analizator rynków byka w USA:
W 2015 skutecznie wytypował start bessy, a na 2018 przewidywał silniejszą korektę w hossie. Można się spierać czy w 2015 roku była bessa w USA, ja stoję na stanowisku, że była (czytałem niedawno, że przeciętna spółka z indeksu S&P500 straciła wtedy ok. 30%), nie ma natomiast wątpliwości, że na rynku polskim mieliśmy silną bessę, która zjadła blisko 1000 punktów na WIG20.
Dla miesięcznego WIGu nie znalazłem jakiejś magii, pozostajemy w mocy kanału wzrostowego:
Ciekawą analizę znalazłem dla SWIG80_PB:
Nie mam pojęcia kiedy powstała, ale jeśli zauważona wcześniej analogia wygląda sensownie.
A zatem moja strategia nie zmienia się, mimo lokalnych kraszków i wieszczenia armagedonów, wykorzystuję paniki do powiększania pozycji i pozostaję jak:
Blog o inwestowaniu, grze na giełdzie, rozwoju osobistym, przemyślenia na temat egzystencji, poszerzanie świadomości. Czasem trochę o żarciu i bieganiu - życie :) Napisz do mnie: deedees małpa o2 kropcia pl
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sp500. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą sp500. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 12 sierpnia 2018
niedziela, 8 kwietnia 2018
Podsumowanie ankiety i wykresy
Dziękuję za oddane głosy. Dzisiaj nie będę się rozpisywał, myślę że w obecnej sytuacji lepsze efekty da nam wypunktowanie najistotniejszych informacji.
1. Krajowy sentyment:
Dzisiaj już wszyscy wiedzą, że jest bessa. Potwierdza to nawet nasze zaangażowanie w akcje. Również należę do większości, która wytypowała pierwszą odpowiedź (0-20% kapitału w akcjach).
Saldo wpłat i umorzeń do funduszy akcyjnych było w lutym ujemne:
natomiast wpływy do bezpiecznych funduszy gotówkowych i pieniężnych rekordowe.
O bessie piszą grający w oparciu o fundamenty, analizę techniczną oraz cykle i makro (poza jednym blogerem, który zawsze widzi hossę, nawet gdy akcje spadają kilkadziesiąt procent ;)
Gwoli ścisłości należy podkreślić jednak, że 40% czytelników tego bloga zaangażowało w akcje ponad 40% swoich płynnych kapitałów. Szkoda, że nie przeprowadziłem tej ankiety w marcu i październiku 2017, mielibyśmy dane porównawcze. Z pewnością w najbliższych latach powtórzę badanie.
Argument za kupnem akcji.
2. Wyceny krajowych spółek:
Nie jest tanio jak w dołkach poprzednich bess. Zejście na linię trendu wzrostowego sprowadziłoby wyceny w okolice dołków bessy 2015-2016.
Nie jest drogo, ale zejście na drugi poziom możliwe.
3. WIG20USD vs S&P500:
Droga Ameryka, umiarkowanie tania Polska.
Widzę tu długoterminową zmianę trendu premiującą polskie akcje.
4. Światowe indeksy:
Brytyjski UK100 pokazuje co może się zdarzyć, gdy rynek wychodzi z wieloletniej bessy. Po 18 latach, 2 wielkich bessach i męczących konsolidacjach mało kto spodziewa się wieloletnich wzrostów.
MSCI Emerging Markets ETF:
Nowy szczyt po 10 męczących latach. Korekta jak najbardziej wskazana, ale długoterminowo to byczy sygnał. Przypomnę po raz n-ty analogię:
Jeśli uznamy analogię szczyt bańki 2007 na rynkach wschodzących = szczyt bańki na NASDAQ 2000, to wtórna bessa 8 lat później (2015-2016) odpowiada bessie z 2008. A potem wystartowała hossa do niebios...
Argument za mocnymi wzrostami w długim terminie.
Podsumowanie:
Rynek jest skutecznie wyczyszczony z przypadkowych inwestorów. Może krótkoterminowo timing jeszcze nie ten, ale w tym kwartale zamierzam przejść z zaangażowania 0-20% przynajmniej do 21-40%.
Ciągle brakuje mi przysłowiowej kropki nad 'i', powszechnej kapitulacji i scenariuszy przyszłej katastrofy, w które sam zacznę wierzyć. Wojna celna z Chinami wydaje się dobrym scenariuszem do rozgrywania rynków.
Nie piszę o dolarze, wygaszaniu programów płynnościowych czy wspomnianej wojnie celnej, bo gazetowe teorie oparte o nie są zbyt abstrakcyjne. Skoro prawie wszyscy mylili się w sprawie wpływu QE na rynki, dlaczego teraz mieliby odgadnąć jak zachowają się ceny aktywów. Na chłopski rozum ściąganie płynności powinno spuścić powietrze z balona, tylko że na chłopskim rozumowaniu się nie zarabia na giełdzie.
1. Krajowy sentyment:
Dzisiaj już wszyscy wiedzą, że jest bessa. Potwierdza to nawet nasze zaangażowanie w akcje. Również należę do większości, która wytypowała pierwszą odpowiedź (0-20% kapitału w akcjach).
Saldo wpłat i umorzeń do funduszy akcyjnych było w lutym ujemne:
natomiast wpływy do bezpiecznych funduszy gotówkowych i pieniężnych rekordowe.
O bessie piszą grający w oparciu o fundamenty, analizę techniczną oraz cykle i makro (poza jednym blogerem, który zawsze widzi hossę, nawet gdy akcje spadają kilkadziesiąt procent ;)
Gwoli ścisłości należy podkreślić jednak, że 40% czytelników tego bloga zaangażowało w akcje ponad 40% swoich płynnych kapitałów. Szkoda, że nie przeprowadziłem tej ankiety w marcu i październiku 2017, mielibyśmy dane porównawcze. Z pewnością w najbliższych latach powtórzę badanie.
Argument za kupnem akcji.
2. Wyceny krajowych spółek:
Nie jest tanio jak w dołkach poprzednich bess. Zejście na linię trendu wzrostowego sprowadziłoby wyceny w okolice dołków bessy 2015-2016.
Nie jest drogo, ale zejście na drugi poziom możliwe.
3. WIG20USD vs S&P500:
Droga Ameryka, umiarkowanie tania Polska.
Widzę tu długoterminową zmianę trendu premiującą polskie akcje.
4. Światowe indeksy:
Brytyjski UK100 pokazuje co może się zdarzyć, gdy rynek wychodzi z wieloletniej bessy. Po 18 latach, 2 wielkich bessach i męczących konsolidacjach mało kto spodziewa się wieloletnich wzrostów.
MSCI Emerging Markets ETF:
Nowy szczyt po 10 męczących latach. Korekta jak najbardziej wskazana, ale długoterminowo to byczy sygnał. Przypomnę po raz n-ty analogię:
Jeśli uznamy analogię szczyt bańki 2007 na rynkach wschodzących = szczyt bańki na NASDAQ 2000, to wtórna bessa 8 lat później (2015-2016) odpowiada bessie z 2008. A potem wystartowała hossa do niebios...
Argument za mocnymi wzrostami w długim terminie.
Podsumowanie:
Rynek jest skutecznie wyczyszczony z przypadkowych inwestorów. Może krótkoterminowo timing jeszcze nie ten, ale w tym kwartale zamierzam przejść z zaangażowania 0-20% przynajmniej do 21-40%.
Ciągle brakuje mi przysłowiowej kropki nad 'i', powszechnej kapitulacji i scenariuszy przyszłej katastrofy, w które sam zacznę wierzyć. Wojna celna z Chinami wydaje się dobrym scenariuszem do rozgrywania rynków.
Nie piszę o dolarze, wygaszaniu programów płynnościowych czy wspomnianej wojnie celnej, bo gazetowe teorie oparte o nie są zbyt abstrakcyjne. Skoro prawie wszyscy mylili się w sprawie wpływu QE na rynki, dlaczego teraz mieliby odgadnąć jak zachowają się ceny aktywów. Na chłopski rozum ściąganie płynności powinno spuścić powietrze z balona, tylko że na chłopskim rozumowaniu się nie zarabia na giełdzie.
czwartek, 28 grudnia 2017
Podsumowanie giełdowe 2017 i plan na 2018
W zeszłorocznym podsumowaniu giełdowym nakreśliłem swoje scenariusze na przyszłość:
1. Szybki i mocny trend wzrostowy, trwający 1-2 lata, którego chciałbym spieniężyć, gdy liczne wskaźniki zaczną sygnalizować przegrzanie i przewartościowanie rynku akcyjnego. Pod taką hossę trzymam liczne, ale niewielkie pozycje na małych spółkach. Również z tego powodu nie redukuję zyskownych pozycji, bo pamiętam z 2009 roku jak szybko ceny potrafią uciec.
2. Długotrwały, przetykany korektami, łagodny trend wzrostowy, w czasie którego spółki zyskują po kilka-kilkanaście % rocznie i dodatkowo wypłacają dywidendy. Pod ten scenariusz mam spore pozycje na PKO, PZU, PGE, ENG, OPL itd.
Scenariusz 1 z grubsza się zrealizował, ale nie w taki sposób, jak myślałem. Zakładałem, że największe wzrosty zobaczę na małych spółkach, a duże wymienione w punkcie 2 będą sobie powoli rosły. Tymczasem hossa na szerokim rynku skończyła się już w marcu:
A WIG20 rósł praktycznie bez korekt do września, po czym wszedł w trend boczny:
Realizacja planu na małych spółkach.
Wobec przeciągających się spadków na SWIG80 oraz występujących zbyt często jak na hossę załamań kursów niektórych papierów, zacząłem redukować pozycję w sierpniu i do końca września wyprzedałem większość akcji. Zostawiłem nieliczne pozycje, które nie uczestniczyły w hossie i zachowały fundamentalne przesłanki do trzymania (wciąż zarabiały, miały cash, nie groził brak płynności). Na niektórych spółkach spóźniłem się z korzystną sprzedażą (Trakcja, Torpol), ale zdążyłem wyjść przed głównymi spadkami i zachować zyski.
Zaliczyłem też kilka wtop (Tesgas, Atrem, Ipopema), ale na portfel złożony z ponad 50 spółek nie miały one zbyt destrukcyjnego wpływu. Co ciekawe inicjalne pozycje na tych akcjach spółkach otworzyłem na początku 2015 roku..
Strzał roku: producent oświetlenia LUG, pierwszy pakiet nabyłem w 2013 roku i przez kolejne lata dobierałem. Zysk ok. 350% i wyjście blisko lokalnego szczytu to jest to, co chciałbym powtarzać w przyszłości.
Pisałem o tym wielokrotnie, że moje największe błędy w poprzednich latach polegały na zbyt szybkim ucinaniu rosnących w hossie pozycji. Dlatego przyjąłem postawę długoterminową: postanowiłem trzymać pozycje akcyjne tak długo, jak analizy pokazują hossę na szerokim rynku. 2016 rok bardzo mocno doświadczył to podejście, bo większość akcji dużo urosła, a potem oddawała zyski lub nawet wpadała w straty. Początek 2017 był jak spełniony sen: wszystko rosło, portfel wskakiwał na nowe szczyty każdego dnia. Byłem w lekkiej euforii i liczyłem na jeszcze więcej. Ale 2017 nie był tak łaskawy jak marzyłem i tylko jedna z ponad 50 spółek dała kilkuset procentowe zyski.
Po październikowym załamaniu dostrzegłem promocje na kilku papierach i zacząłem odbudowywać pozycję na małych spółkach.
Realizacja planu na dużych spółkach.
Sprzedałem prawie wszystkie akcje z WIG20, bo urosły zbyt mocno bez korekt. Np. wyceniałem akcję PZU na 60 zł w skali 3 lat, ale gdy kurs poszedł bez korekty w kilka miesięcy pod 48zł, trzymanie dość wysokiej pozycji straciło sens. Zostawiłem tylko Orange, które chciałbym sprzedać po ok. 7.50 (analiza w poprzednim wpisie) oraz zredukowane Pekao, bo płaci wysokie dywidendy i słabo rosło. W grudniu odebrałem część PZU, bo przez chwilę spadło poniżej 40zł.
Wtopy: brak. Trochę żal zbyt szybko sprzedanego PKO (27.xx -> 36.xx), miałem trzymać do 40, ale kiedy we wrześniu wyprzedawałem papiery nie brałem jeńców.
Strzał roku: PZU i energetyki. PZU był jednym z liderów tej hossy, kiedy ujawniono rekomendację Morgana na 47zł, miałem silny punkt zaczepienia, byłem całkowicie pewien, że kurs zdobędzie ten poziom i tam sprzedam akcje. Gdyby urosło z marszu na 60zł, nadal uważałbym, że zrobiłem dobrze. Tymczasem PZU pohulał trochę pod poziomem 50zł i spadł na 40, dając mi okazję do ponownego otworzenia pozycji.
Energetyki rozegrałem koncertowo technicznie. Ustawiłem TP pod ORGR i zniesienie 50% i w jego okolicach zamknąłem pozycję. W tym ważnym technicznie miejscu kursy jak za dotknięciem magicznej różdżki zaczęły mocno spadać i gdy skasowały połowę fali wzrostowej, znowu otworzyłem pozycję, tym razem pod szybki spekulacyjny zysk.
Podsumowanie realizacji.
Aby przygotować dobry plan należy zgromadzić jak najwięcej danych, znaleźć wśród nich te istotne i zgodne z faktami. Potem taki zestaw posłuży do przygotowania najbardziej prawdopodobnych scenariuszy, pod które planujemy jak reagować. A potem rzeczywistość i tak nas zaskakuje, więc musimy być elastyczni, modyfikować plany, czasem porzucać je i kreślić nowe. Na rynku nie chodzi o to, żeby mieć rację, tylko żeby zarabiać
Z moich analiz wynikało, że 2017 powinien być rokiem hossy i zasadniczo tak się stało, choć była to słaba hossa, ograniczona głównie do WIG20, który odrabiał to co stracił na przełomie 2015/2016 i liderów MWIG40. Udało mi się w większej części skonsumować wzrosty na WIG20, natomiast z pozostałych spółek wyciągnąłem mniej, niż mogłem. Ale nie żałuję: gdyby spadki na szerokim rynku okazały się tylko korektą przed nową falą hossy, przedwczesne zamknięcie pozycji kosztowałoby znacznie więcej.
Największe minusy planu: nie przemyślałem alternatywnych kierunków grania, ponieważ założyłem, że w czasie mocnej hossy należy skupić się na akcjach. Dotychczas, jeśli na rynku działo się niewiele lub była bessa, mogłem liczyć na:
- kontrakty na indeksy, akcje i waluty,
- opcje na indeksy,
- certyfikaty na towary i kilka indeksów zagranicznych.
Niestety GPW jest już dinozaurem, wysokie spready na certach, znikający animator na opcjach, mizerna płynność na większości kontraktów i bardzo ograniczona oferta sprawiają, że te instrumenty służą jedynie do pogrania, a nie lokowania większych środków.
Tymczasem 2017 był rokiem kryptowalut, mając bańkę pod nosem i 9 lat rynkowego stażu nie zrobiłem nic, żeby ugryźć cząstkę tego tortu.
Pozytywnie oceniam natomiast wejście w zagraniczne ETFy, które dały zarobić ponad 20% i to w PLN, który mocno ograniczył zyski dolarowe.
Plany na 2018.
Plan na przyszły rok nakreśliłem już w listopadzie:
https://podtworca.blogspot.com/2017/11/plan-daleszej-gry.html
Zakładam, że 2018 może być podobny do 2012 roku. Początek roku powinien przynieść przyspieszenie wzrostów na małych spółkach i wiarę w hossę, po czym cykliczna bessa przypomni o sobie i zobaczymy wtórne dno na SWIG80.
Spadkom na GPW towarzyszyłyby spadki na rynku amerykańskim, który po miesiącach naciągania sprężyny dojrzał do dłuższej korekty. Obserwuję ankiety na Twitterze, kiedy akcje drożały pod reformy podatkowe Trumpa, czytelnicy regularnie obstawiali "bearish fundamentals, bullish technicals", a teraz zmienili zdanie na "bullish fundamentals". Idealny moment na 'sell the news'. Korekcyjny 2018 pasowałby do mojej technicznej koncepcji przedstawionej we wrześniu:
Strzałki wskazują wystąpienie dłuższej korekty w cyklicznym rynku byka. W przeciwieństwie do niemal wszystkich analiz, jakie obserwuję na świecie, uważam że hossa nie trwa od 2009 roku, tylko od początku 2016.
Moja strategia na 2018 będzie zatem następująca:
1. Przez cały rok będę akumulował małe i średnie spółki doświadczające spadków, jeśli staną się bardzo tanie względem swoich przychodów, gotówki na koncie, wartości księgowej itd.
2. Spróbuję ustrzelić ewentualny wiosenny szczyt, jeżeli zobaczę mocne wzrosty na SWIG80 i euforię inwestorów indywidualnych, ponieważ wg moich analiz w 2018 powinna trwać cykliczna bessa.
3. Będę dalej wyszukiwał ETFy do zainwestowania na długi termin. Niestety Bossa zagranica radykalnie ograniczyła liczbę dostępnych ETFów i muszę znaleźć jakiegoś innego brokera.
4. Zamierzam czysto technicznie pogrywać na spółkach z WIG20 w obie strony. Tanio już było, drogo jeszcze nie jest, gdyby indeks wszedł w ruch horyzontalny lub jakiś szerszy kanał trendowy, pojawią się moje ulubione setupy.
5. Rozejrzę się za alternatywnymi sposobami inwestowania.
Nie nastawiam się na duże zyski, spróbuję uniknąć odczuwalnych strat. Najbardziej obawiałbym się.. hossy takiej jak w 2006-2007 roku. Nie lubię gonić rynku, a moja pozycja jest jeszcze zbyt mała. Polskie akcje są tanie, płacą solidne dywidendy i zasługują na kilkuletni rynek byka. Nie widzę obecnie też podstaw do silnej bessy na GPW.
2017 był rokiem niskiej zmienności, mój portfel zrobił mocny skok w styczniu i lutym, po czym bez większych korekt powoli piął się do góry, a od września trochę osuwał. 2018 może być rokiem szarpania, spółka kupiona po 30% zjeździe, w tydzień urośnie 50%, po czym wróci do punktu wyjścia. W ten sposób zagranica akumulowała akcje na WIG20 w 2016.
1. Szybki i mocny trend wzrostowy, trwający 1-2 lata, którego chciałbym spieniężyć, gdy liczne wskaźniki zaczną sygnalizować przegrzanie i przewartościowanie rynku akcyjnego. Pod taką hossę trzymam liczne, ale niewielkie pozycje na małych spółkach. Również z tego powodu nie redukuję zyskownych pozycji, bo pamiętam z 2009 roku jak szybko ceny potrafią uciec.
2. Długotrwały, przetykany korektami, łagodny trend wzrostowy, w czasie którego spółki zyskują po kilka-kilkanaście % rocznie i dodatkowo wypłacają dywidendy. Pod ten scenariusz mam spore pozycje na PKO, PZU, PGE, ENG, OPL itd.
Scenariusz 1 z grubsza się zrealizował, ale nie w taki sposób, jak myślałem. Zakładałem, że największe wzrosty zobaczę na małych spółkach, a duże wymienione w punkcie 2 będą sobie powoli rosły. Tymczasem hossa na szerokim rynku skończyła się już w marcu:
A WIG20 rósł praktycznie bez korekt do września, po czym wszedł w trend boczny:
Realizacja planu na małych spółkach.
Wobec przeciągających się spadków na SWIG80 oraz występujących zbyt często jak na hossę załamań kursów niektórych papierów, zacząłem redukować pozycję w sierpniu i do końca września wyprzedałem większość akcji. Zostawiłem nieliczne pozycje, które nie uczestniczyły w hossie i zachowały fundamentalne przesłanki do trzymania (wciąż zarabiały, miały cash, nie groził brak płynności). Na niektórych spółkach spóźniłem się z korzystną sprzedażą (Trakcja, Torpol), ale zdążyłem wyjść przed głównymi spadkami i zachować zyski.
Zaliczyłem też kilka wtop (Tesgas, Atrem, Ipopema), ale na portfel złożony z ponad 50 spółek nie miały one zbyt destrukcyjnego wpływu. Co ciekawe inicjalne pozycje na tych akcjach spółkach otworzyłem na początku 2015 roku..
Strzał roku: producent oświetlenia LUG, pierwszy pakiet nabyłem w 2013 roku i przez kolejne lata dobierałem. Zysk ok. 350% i wyjście blisko lokalnego szczytu to jest to, co chciałbym powtarzać w przyszłości.
Pisałem o tym wielokrotnie, że moje największe błędy w poprzednich latach polegały na zbyt szybkim ucinaniu rosnących w hossie pozycji. Dlatego przyjąłem postawę długoterminową: postanowiłem trzymać pozycje akcyjne tak długo, jak analizy pokazują hossę na szerokim rynku. 2016 rok bardzo mocno doświadczył to podejście, bo większość akcji dużo urosła, a potem oddawała zyski lub nawet wpadała w straty. Początek 2017 był jak spełniony sen: wszystko rosło, portfel wskakiwał na nowe szczyty każdego dnia. Byłem w lekkiej euforii i liczyłem na jeszcze więcej. Ale 2017 nie był tak łaskawy jak marzyłem i tylko jedna z ponad 50 spółek dała kilkuset procentowe zyski.
Po październikowym załamaniu dostrzegłem promocje na kilku papierach i zacząłem odbudowywać pozycję na małych spółkach.
Realizacja planu na dużych spółkach.
Sprzedałem prawie wszystkie akcje z WIG20, bo urosły zbyt mocno bez korekt. Np. wyceniałem akcję PZU na 60 zł w skali 3 lat, ale gdy kurs poszedł bez korekty w kilka miesięcy pod 48zł, trzymanie dość wysokiej pozycji straciło sens. Zostawiłem tylko Orange, które chciałbym sprzedać po ok. 7.50 (analiza w poprzednim wpisie) oraz zredukowane Pekao, bo płaci wysokie dywidendy i słabo rosło. W grudniu odebrałem część PZU, bo przez chwilę spadło poniżej 40zł.
Wtopy: brak. Trochę żal zbyt szybko sprzedanego PKO (27.xx -> 36.xx), miałem trzymać do 40, ale kiedy we wrześniu wyprzedawałem papiery nie brałem jeńców.
Strzał roku: PZU i energetyki. PZU był jednym z liderów tej hossy, kiedy ujawniono rekomendację Morgana na 47zł, miałem silny punkt zaczepienia, byłem całkowicie pewien, że kurs zdobędzie ten poziom i tam sprzedam akcje. Gdyby urosło z marszu na 60zł, nadal uważałbym, że zrobiłem dobrze. Tymczasem PZU pohulał trochę pod poziomem 50zł i spadł na 40, dając mi okazję do ponownego otworzenia pozycji.
Energetyki rozegrałem koncertowo technicznie. Ustawiłem TP pod ORGR i zniesienie 50% i w jego okolicach zamknąłem pozycję. W tym ważnym technicznie miejscu kursy jak za dotknięciem magicznej różdżki zaczęły mocno spadać i gdy skasowały połowę fali wzrostowej, znowu otworzyłem pozycję, tym razem pod szybki spekulacyjny zysk.
Podsumowanie realizacji.
Aby przygotować dobry plan należy zgromadzić jak najwięcej danych, znaleźć wśród nich te istotne i zgodne z faktami. Potem taki zestaw posłuży do przygotowania najbardziej prawdopodobnych scenariuszy, pod które planujemy jak reagować. A potem rzeczywistość i tak nas zaskakuje, więc musimy być elastyczni, modyfikować plany, czasem porzucać je i kreślić nowe. Na rynku nie chodzi o to, żeby mieć rację, tylko żeby zarabiać
Z moich analiz wynikało, że 2017 powinien być rokiem hossy i zasadniczo tak się stało, choć była to słaba hossa, ograniczona głównie do WIG20, który odrabiał to co stracił na przełomie 2015/2016 i liderów MWIG40. Udało mi się w większej części skonsumować wzrosty na WIG20, natomiast z pozostałych spółek wyciągnąłem mniej, niż mogłem. Ale nie żałuję: gdyby spadki na szerokim rynku okazały się tylko korektą przed nową falą hossy, przedwczesne zamknięcie pozycji kosztowałoby znacznie więcej.
Największe minusy planu: nie przemyślałem alternatywnych kierunków grania, ponieważ założyłem, że w czasie mocnej hossy należy skupić się na akcjach. Dotychczas, jeśli na rynku działo się niewiele lub była bessa, mogłem liczyć na:
- kontrakty na indeksy, akcje i waluty,
- opcje na indeksy,
- certyfikaty na towary i kilka indeksów zagranicznych.
Niestety GPW jest już dinozaurem, wysokie spready na certach, znikający animator na opcjach, mizerna płynność na większości kontraktów i bardzo ograniczona oferta sprawiają, że te instrumenty służą jedynie do pogrania, a nie lokowania większych środków.
Tymczasem 2017 był rokiem kryptowalut, mając bańkę pod nosem i 9 lat rynkowego stażu nie zrobiłem nic, żeby ugryźć cząstkę tego tortu.
Pozytywnie oceniam natomiast wejście w zagraniczne ETFy, które dały zarobić ponad 20% i to w PLN, który mocno ograniczył zyski dolarowe.
Plany na 2018.
Plan na przyszły rok nakreśliłem już w listopadzie:
https://podtworca.blogspot.com/2017/11/plan-daleszej-gry.html
Zakładam, że 2018 może być podobny do 2012 roku. Początek roku powinien przynieść przyspieszenie wzrostów na małych spółkach i wiarę w hossę, po czym cykliczna bessa przypomni o sobie i zobaczymy wtórne dno na SWIG80.
Spadkom na GPW towarzyszyłyby spadki na rynku amerykańskim, który po miesiącach naciągania sprężyny dojrzał do dłuższej korekty. Obserwuję ankiety na Twitterze, kiedy akcje drożały pod reformy podatkowe Trumpa, czytelnicy regularnie obstawiali "bearish fundamentals, bullish technicals", a teraz zmienili zdanie na "bullish fundamentals". Idealny moment na 'sell the news'. Korekcyjny 2018 pasowałby do mojej technicznej koncepcji przedstawionej we wrześniu:
Strzałki wskazują wystąpienie dłuższej korekty w cyklicznym rynku byka. W przeciwieństwie do niemal wszystkich analiz, jakie obserwuję na świecie, uważam że hossa nie trwa od 2009 roku, tylko od początku 2016.
Moja strategia na 2018 będzie zatem następująca:
1. Przez cały rok będę akumulował małe i średnie spółki doświadczające spadków, jeśli staną się bardzo tanie względem swoich przychodów, gotówki na koncie, wartości księgowej itd.
2. Spróbuję ustrzelić ewentualny wiosenny szczyt, jeżeli zobaczę mocne wzrosty na SWIG80 i euforię inwestorów indywidualnych, ponieważ wg moich analiz w 2018 powinna trwać cykliczna bessa.
3. Będę dalej wyszukiwał ETFy do zainwestowania na długi termin. Niestety Bossa zagranica radykalnie ograniczyła liczbę dostępnych ETFów i muszę znaleźć jakiegoś innego brokera.
4. Zamierzam czysto technicznie pogrywać na spółkach z WIG20 w obie strony. Tanio już było, drogo jeszcze nie jest, gdyby indeks wszedł w ruch horyzontalny lub jakiś szerszy kanał trendowy, pojawią się moje ulubione setupy.
5. Rozejrzę się za alternatywnymi sposobami inwestowania.
Nie nastawiam się na duże zyski, spróbuję uniknąć odczuwalnych strat. Najbardziej obawiałbym się.. hossy takiej jak w 2006-2007 roku. Nie lubię gonić rynku, a moja pozycja jest jeszcze zbyt mała. Polskie akcje są tanie, płacą solidne dywidendy i zasługują na kilkuletni rynek byka. Nie widzę obecnie też podstaw do silnej bessy na GPW.
2017 był rokiem niskiej zmienności, mój portfel zrobił mocny skok w styczniu i lutym, po czym bez większych korekt powoli piął się do góry, a od września trochę osuwał. 2018 może być rokiem szarpania, spółka kupiona po 30% zjeździe, w tydzień urośnie 50%, po czym wróci do punktu wyjścia. W ten sposób zagranica akumulowała akcje na WIG20 w 2016.
sobota, 16 września 2017
Aktualizacja strategii
Nie chcem, ale muszem
L. Wałęsa
W piątek kontynuowałem skracanie pozycji, łącznie sprzedałem już prawie 1/3 papierów, a wielkość gotówki w portfelu przekroczyła 50%. O ile jeszcze niedawno wielkość niektórych pozycji w portfelu dochodziła do 5%, teraz limitem jest 2%. Mam nadzieję, że więcej nie będę zmuszony sprzedawać.
Podejrzewam, że większość akcji, które sprzedałem będzie droższa nawet w przypadku wystąpienia bessy. Nie chcę jednak przeżywać zbyt mocnych obsuw kapitału, potrzebuję czystego umysłu, by planować kolejne kroki oraz móc skupić się na pozycjach krótkoterminowych na wypadek wzrostów. Ten rok był i tak najlepszym w mojej karierze, mimo że hossa na szerokim rynku trwała zaledwie 2 miesiące od stycznia do lutego.
Przygotowuję się mentalnie na korekcyjny 2018 rok w Polsce. Nie zakładam jakiejś strasznej przeceny, ponieważ gram pod kilkuletnią silną hossę na rynkach wschodzących, ale jest kilka przesłanek za schłodzeniem koniunktury na rynku w czasie najbliższych kilkunastu miesięcy.
1. Zacznijmy od S&P500 i wykresu, który pojawia się na blogu od 4 lat:
Wykres zadziałał dość dobrze w 2013 i 2015:
http://podtworca.blogspot.com/2013/04/rynek-byka-w-usa-po-krachu.html
http://podtworca.blogspot.com/2015/07/zaczeo-sie.html
dlatego postanowiłem zamknąć kolejny cykl hossy-bessy w latach 2009-2016. Ruch wzrostowy od lutego 2016 traktuję jak kolejny cykl. Widzimy, że w fazie wzrostowej po pokonaniu ok. 1/3 drogi prawie zawsze występuje korekta.
2. ETF na polskie akcje rośnie najmocniej na świecie w tym roku (ponad 50%) :
dotychczasowa praktyka wskazuje jednak, że hity z jednego roku odchorowują wzrosty w roku kolejnym (np. 3 od końca pozycja ubiegłorocznego hitu - Rosji).
3. Małe spółki nie mają siły by rosnąć. A duże? Cóż, mnie nie zaskakuje obecna hossa. WIG20 spadł z okolic 2600 blisko 1000 punktów w 8 miesięcy, a po prawie roku zaczął powrót pod 2600. Spadło, odbiło, normalna kolej rzeczy. Hossę widać tylko na indeksie WIG, który dokłada dywidendy. Czy akcje z WIG są drogie?
- według ceny do wartości księgowej są droższe niż średnia z ostatnich lat:
- według ceny do zysku są wyceniane neutralnie okazyjnie:
Popatrzmy teraz technicznie na SWIG80:
Dotychczas zwykłe przecięcie średniej zielonej przez średnią czerwoną od góry na wskaźniku MACD na wykresie miesięcznym dawało dość wiarygodne sygnały sprzedaży. Ale były wyjątki, m.in. w 2005 roku. Jeśli naniesiemy WIG na SWIG80 zobaczymy kolejną analogię do tamtego okresu: po ustanowieniu lokalnego szczytu w 2004 roku WIG dalej rósł, a SWIG80 konsolidował się w ramach cyklicznej bessy:
Myślę, że tym razem będzie podobnie, ale ostatni przypadek Vistalu zmusił mnie do pozamykania pozycji na spółkach budowlanych kupowanych pod wygrywane kontrakty. Spółka straciła ok. 80% po tym jak ujawniła, że kontrakty zawierane w chudych latach przynoszą straty. Od 2015 budowałem pozycję na spółkach budujących infrastrukturę kolejową (Torpol, Trakcja, ostatnio też ZUE).
Moje rozumowanie było takie: kupić budowlankę pod miliardowe kontrakty za kasę z UE i sprzedać je gdy dojdzie do realizacji inwestycji, bo pewnie pobankrutują jak beneficjenci programu budowy autostrad (Polimex, PBG, Hydrobudowa itd.). Budowlanka kolejowa nie dobiła jednak do miliardowych kapitalizacji, zysk zaczął topnieć, w dodatku Vistal pokazał, że wystarczy jeden komunikat o wtopie i tracisz prawie całą pozycję (nie posiadałem tej spółki), dlatego zdecydowałem się wyjść. Wrócę, kiedy odpływ pokaże kto pływał nago i będzie klimat hossy na szerokim rynku.
Szkoda, że nie sprzedałem Trakcji na połowie potężnej świecy z sierpnia 2011, wtedy zyski były solidne. Zostawiłem, bo liczyłem, że już w tym cyklu zaliczy 30zł. Ostatecznie jednak nie bankrutuje się od brania nawet niewielkich zysków.. WIG_BUDOW po nieudanym ataku na opór zbliża się do wsparcia:
Podsumowując:
- do końca 2017 nowe pozycje otworzę pod grę techniczną,
- jeśli 2018 będzie słaby, to zbuduję znowu pozycję fundamentalną na akcjach, bo wierzę, że kolejna hossa urwie gacie misiom.
niedziela, 14 maja 2017
Podsumowanie ankiety, sytuacja na rynku
Dziękuję za głosy oddane w ankiecie. Choć akcje znajdują się w wielu portfelach, nie widać śladów euforii:
Krótki termin
Dominuje oczekiwanie na korektę, która ma być okazją do zakupów. Z technicznego punktu widzenia wydaje się to słuszną taktyką, bo:
- WIG20 wyrażony w dolarach pokazuje wykupienie i dotarł do oporów:
- polecam również zapoznać się z porcją wykresów na blogu Pokonać giełdę, które sygnalizują ryzyko dla akcji,
- akcje amerykańskie są drogie, zanikła zmienność, spotykam się z wieloma analogiami do okresu sprzed flash-crash.
Z drugiej strony indeks nieważony całego rynku jest w miejscu, z którego w ostatnich 3 latach ruszały fale wzrostowe:
Dotychczasowe korekty spadkowe trwały ok. 2 miesiące, obecna zachowuje się niemal wzorcowo. Oscylatory zostały schłodzone i zakręcają w górę.
Dalsze spadki byłyby oznaką zmiany średnioterminowego trendu.
Średni termin
Od ponad roku utrzymuje się sygnał L na rynki rozwijające się i przez najbliższe lata oczekuję przepływu kapitału z drogiej Ameryki do reszty świata. W najcięższych chwilach 2016 ten wykres trzymał mnie przy akcjach i skłaniał do powiększania pozycji:
Skłaniam się do analiz, według których dołek na GPW mieliśmy w styczniu 2016 i statystycznie przynajmniej przez półtora roku akcje powinny rosnąć (czyli gdzieś do lipca-września). Jeśli WIG20 zacznie korektę teraz, zapewne wyjdę z PZU i banków, bo na nich mam wysoki zysk. Powiększę natomiast pozycję na sektorach defensywnych, które rosną w późniejszym etapie (Orange i energetyki).
Akcje mierzone C/wk są już dość drogie, jak w szczytach z 2011 i 2013-2015 roku, ale daleko im do poziomów z 2007:
10 lat temu pękła bańka na deweloperach mieszkań, obecnie mamy bańkę deweloperów gier, a w Stanach pękła bańka na centrach handlowych. Podobna fala bankructw galerii handlowych czeka wkrótce Polskę (rok-dwa po USA).
Dlatego w drugiej połowie tego, lub na początku przyszłego roku spodziewam się cyklicznej bessy w Polsce. Jaki będzie jej przebieg nie mam oczywiście pojęcia, ale celuję raczej w szybki kraszek i powrót do wzrostów, ponieważ:
Długi termin
Choć cena do wartości księgowej akcji jest już dość wysoka, cena do zysków operacyjnych ma jeszcze szerokie pole do wzrostów:
Jeżeli wyższe poziomy nie zostaną osiągnięte podczas obecnego cyklu hossa-bessa, to zakładam raczej krótką i płytką bessę (podobną do tej z lat 2004-2005), jako przystanek przed dalszymi zwyżkami cen akcji, które jak pokazywałem niedawno są wyceniane z dyskontem wobec obligacji i depozytów.
A co do S&P500, od 5 lat dość dobrze sprawdza mi się ta analiza:
Strzałkami zaznaczyłem miejsca, dla których szukałbym analogii do obecnej sytuacji.
I taki mały smaczek na koniec, WIG20USD vs S&P500:
Krótki termin
Dominuje oczekiwanie na korektę, która ma być okazją do zakupów. Z technicznego punktu widzenia wydaje się to słuszną taktyką, bo:
- WIG20 wyrażony w dolarach pokazuje wykupienie i dotarł do oporów:
- polecam również zapoznać się z porcją wykresów na blogu Pokonać giełdę, które sygnalizują ryzyko dla akcji,
- akcje amerykańskie są drogie, zanikła zmienność, spotykam się z wieloma analogiami do okresu sprzed flash-crash.
Z drugiej strony indeks nieważony całego rynku jest w miejscu, z którego w ostatnich 3 latach ruszały fale wzrostowe:
Dotychczasowe korekty spadkowe trwały ok. 2 miesiące, obecna zachowuje się niemal wzorcowo. Oscylatory zostały schłodzone i zakręcają w górę.
Dalsze spadki byłyby oznaką zmiany średnioterminowego trendu.
Średni termin
Od ponad roku utrzymuje się sygnał L na rynki rozwijające się i przez najbliższe lata oczekuję przepływu kapitału z drogiej Ameryki do reszty świata. W najcięższych chwilach 2016 ten wykres trzymał mnie przy akcjach i skłaniał do powiększania pozycji:
Skłaniam się do analiz, według których dołek na GPW mieliśmy w styczniu 2016 i statystycznie przynajmniej przez półtora roku akcje powinny rosnąć (czyli gdzieś do lipca-września). Jeśli WIG20 zacznie korektę teraz, zapewne wyjdę z PZU i banków, bo na nich mam wysoki zysk. Powiększę natomiast pozycję na sektorach defensywnych, które rosną w późniejszym etapie (Orange i energetyki).
Akcje mierzone C/wk są już dość drogie, jak w szczytach z 2011 i 2013-2015 roku, ale daleko im do poziomów z 2007:
10 lat temu pękła bańka na deweloperach mieszkań, obecnie mamy bańkę deweloperów gier, a w Stanach pękła bańka na centrach handlowych. Podobna fala bankructw galerii handlowych czeka wkrótce Polskę (rok-dwa po USA).
Dlatego w drugiej połowie tego, lub na początku przyszłego roku spodziewam się cyklicznej bessy w Polsce. Jaki będzie jej przebieg nie mam oczywiście pojęcia, ale celuję raczej w szybki kraszek i powrót do wzrostów, ponieważ:
Długi termin
Choć cena do wartości księgowej akcji jest już dość wysoka, cena do zysków operacyjnych ma jeszcze szerokie pole do wzrostów:
![]() |
| źródło: makrosfera.net |
Jeżeli wyższe poziomy nie zostaną osiągnięte podczas obecnego cyklu hossa-bessa, to zakładam raczej krótką i płytką bessę (podobną do tej z lat 2004-2005), jako przystanek przed dalszymi zwyżkami cen akcji, które jak pokazywałem niedawno są wyceniane z dyskontem wobec obligacji i depozytów.
A co do S&P500, od 5 lat dość dobrze sprawdza mi się ta analiza:
Strzałkami zaznaczyłem miejsca, dla których szukałbym analogii do obecnej sytuacji.
I taki mały smaczek na koniec, WIG20USD vs S&P500:
czwartek, 26 stycznia 2017
Take profit
Dzisiaj pozamykałem pozycje na opcjach i kontraktach. Akcje oczywiście trzymam, bo kupowałem je pod przynajmniej roczną hossę. Żeby nie kusiło ucinać przedwcześnie zysków, pogrywam w średnim i krótkim terminie na pochodnych.
Uzasadnienie:
2100 było wyznaczonym poziomem TP, bo przebiega tam zniesienie połowy całej bessy 2015-2016; RSI osiągnął górną bandę; SMA 135 weekly bywa czasem oporem lub wsparciem:
Ponadto mam w pamięci wykres wklejony jakiś czas temu przez SiP ilustrujący zachowanie S&P500 po inauguracji prezydenta:
Mija tydzień, ryzyko korekty rośnie. Czas na oczyszczenie umysłu i poszukiwanie nowych setupów.
Uzasadnienie:
2100 było wyznaczonym poziomem TP, bo przebiega tam zniesienie połowy całej bessy 2015-2016; RSI osiągnął górną bandę; SMA 135 weekly bywa czasem oporem lub wsparciem:
Ponadto mam w pamięci wykres wklejony jakiś czas temu przez SiP ilustrujący zachowanie S&P500 po inauguracji prezydenta:
Mija tydzień, ryzyko korekty rośnie. Czas na oczyszczenie umysłu i poszukiwanie nowych setupów.
środa, 30 września 2015
WIG20 w kanałach
Dziś kilka zabaw z wykresami długoterminowymi:
Indeks polskich blue chipów po cenach zamknięcia w skali miesięcznej - blisko mocnego wsparcia.
Linie po ekstremach wyglądają trochę gorzej, jest miejsce do kilkunastoprocentowego zjazdu - to by dopiero była okazja!
S&P500 - porównanie bessy z czasów Wielkiego Kryzysu do sytuacji po 1994 - czasowo niemal w punkt.
![]() |
| WIG20 |
![]() |
S&P500 - porównanie bessy z czasów Wielkiego Kryzysu do sytuacji po 1994 - czasowo niemal w punkt.
poniedziałek, 21 września 2015
Ładnie kreślą
Sierpniowy kraszek narobił smaku na 'big short', czyli szybki, duży zysk z krótkich pozycji. W 2014 roku dwa razy próbowałem zarobić na tzw. fali C :
Czyli: po pierwszej silnej fali wyprzedaży, która łamie jakieś istotne wsparcie (np. sma200), mamy szybką korektę 3-falową znoszącą ok. 50-62% spadku, po której występuje kolejna fala wyprzedaży. Obie próby złapania trendu spadkowego (styczeń i październik) zakończyły się porażką:
Tym razem sytuacja wygląda lepiej dla niedźwiedzi, ponieważ:
- Została wyłamana znacznie ważniejsza średnia (sma200, a nie sma50) i dodatkowo wygenerowany został tzw. krzyż śmierci. Przez ostatnie lata ten sygnał dawał jednak fałszywe sygnały, podobnie jak wszystkie wskaźniki makro sugerujące wysokie przewartościowanie amerykańskich akcji.
- Indeks nie odrobił natychmiast strat, tylko zaczął się konsolidować, kreśląc trójkąt; nie zdołał również zakryć luki z 21 sierpnia i zniósł przepisowe ~60% spadku.
Formacja wygląda aż za pięknie i każdy ją widzi, ale w ostatnim roku wiele aktywów czy walut wpadło w silne trendy spadkowe (ropa, miedź, eur, aud itd.), choć trzymały się długo i co chwila padały fałszywe sygnały sprzedaży.
Długoterminowo nadal obstawiam łagodną bessę w Polsce, podobną do tej z lat 2004-2005 która powinna skończyć się jeszcze w tym roku. Spadki wykorzystuję do powiększania pozycji w akcjach. Co ciekawe gdy zapuściłem dziś dawno nie odkurzanego analizera S&P500, dostałem tylko 1 analogię:
1953 rok, czyli przystanek w silnej hossie po Wielkim Kryzysie.
![]() |
Tym razem sytuacja wygląda lepiej dla niedźwiedzi, ponieważ:
- Została wyłamana znacznie ważniejsza średnia (sma200, a nie sma50) i dodatkowo wygenerowany został tzw. krzyż śmierci. Przez ostatnie lata ten sygnał dawał jednak fałszywe sygnały, podobnie jak wszystkie wskaźniki makro sugerujące wysokie przewartościowanie amerykańskich akcji.
- Indeks nie odrobił natychmiast strat, tylko zaczął się konsolidować, kreśląc trójkąt; nie zdołał również zakryć luki z 21 sierpnia i zniósł przepisowe ~60% spadku.
Formacja wygląda aż za pięknie i każdy ją widzi, ale w ostatnim roku wiele aktywów czy walut wpadło w silne trendy spadkowe (ropa, miedź, eur, aud itd.), choć trzymały się długo i co chwila padały fałszywe sygnały sprzedaży.
Długoterminowo nadal obstawiam łagodną bessę w Polsce, podobną do tej z lat 2004-2005 która powinna skończyć się jeszcze w tym roku. Spadki wykorzystuję do powiększania pozycji w akcjach. Co ciekawe gdy zapuściłem dziś dawno nie odkurzanego analizera S&P500, dostałem tylko 1 analogię:
1953 rok, czyli przystanek w silnej hossie po Wielkim Kryzysie.
czwartek, 9 lipca 2015
Zaczęło się?
Zamieszczony po raz pierwszy 2 lata temu wykres S&P500 z naniesionymi hossami po krachu wyglądał tak:
Aktualnie wykres prezentuje się tak:
Za szczyt przyjąłem maj bieżącego roku. Gdyby był to punkt przełomowy, w najbardziej optymistycznym przypadku (analogia do 1994 roku), spadki osiągnęłyby poziom zaledwie 2000 pkt i trwały ok. roku. W najbardziej negatywnym (2007-2009) dołek wypada na 900 pkt za prawie półtora roku. Co ciekawe analogia do bessy 1980-1982, gdy S&P500 wybił wreszcie szczyt po kilkunastoletniej bessie strukturalnej, wskazuje na zejście do poziomu ok. 1580 pkt, czyli w okolice szczytów z 2000 i 2007 roku. Byłby to wręcz książkowy przykład: wybicie na nowe szczyty, test trendu i ..
Aktualnie wykres prezentuje się tak:
Za szczyt przyjąłem maj bieżącego roku. Gdyby był to punkt przełomowy, w najbardziej optymistycznym przypadku (analogia do 1994 roku), spadki osiągnęłyby poziom zaledwie 2000 pkt i trwały ok. roku. W najbardziej negatywnym (2007-2009) dołek wypada na 900 pkt za prawie półtora roku. Co ciekawe analogia do bessy 1980-1982, gdy S&P500 wybił wreszcie szczyt po kilkunastoletniej bessie strukturalnej, wskazuje na zejście do poziomu ok. 1580 pkt, czyli w okolice szczytów z 2000 i 2007 roku. Byłby to wręcz książkowy przykład: wybicie na nowe szczyty, test trendu i ..
sobota, 18 kwietnia 2015
Upss
Pisałem kilka razy, że obecna sytuacja jest dla mnie dość niekomfortowa - z jednej strony długoterminowy sygnał kupna na polskich małych spółkach (SWIG80) oraz możliwość wystąpienia cyklicznej akumulacji przed kolejnym rynkiem byka, z drugiej dochodzenie przez S&P500 do poziomów czasowych, z których historycznie startowała bessa:
Co zatem robić? Zakupione od stycznia akcje dały zarobić już kilkanaście procent, ale wystarczy kilkudniowa panika, żeby cały zysk wyparował. Mimo to nie oddam już tych akcji - są kupione pod fundamenty, mają dużo gotówki na kontach i wypłacą dywidendy 3-8%. W razie spadków część zredukuję i odbiorę niżej, 2015 wciąż postrzegam jako czas akumulacji małych spółek przed solidną hossą.
Co zatem robić? Zakupione od stycznia akcje dały zarobić już kilkanaście procent, ale wystarczy kilkudniowa panika, żeby cały zysk wyparował. Mimo to nie oddam już tych akcji - są kupione pod fundamenty, mają dużo gotówki na kontach i wypłacą dywidendy 3-8%. W razie spadków część zredukuję i odbiorę niżej, 2015 wciąż postrzegam jako czas akumulacji małych spółek przed solidną hossą.
środa, 18 lutego 2015
Pomieszanie z poplątaniem
Od dłuższego czasu przymierzam się do wpisu o perspektywach Polski w kontekście teorii autorów książki "Dlaczego narody przegrywają" i wciąż nie czuję się na siłach by unieść temat. Teoria brzmi bardzo atrakcyjnie na dziesiątkach opisanych w książce przykładów upadłych państw i cywilizacji, jednakże znalazłem już kilka poważnych luk. Główną luką jest nie uwzględnienie przez naukowców polityki mocarstw w swoim modelu, choć nawet w podanych przykładach nie raz zwracali uwagę na sukces lub porażkę danej nacji na skutek działania obcego mocarstwa. A właśnie ten element staje się niezwykle palący w kontekście aktualnej inwazji Rosji na Ukrainę. Potrzeba więcej czasu i piwa, więc dziś tylko krótki raport giełdowy.
Poczyniłem pierwsze zakupy przed sugerowaną przez moje modele wielką hossą na GPW. Nie wiem kiedy ona nastąpi i czy nie poprzedzi jej jeszcze jakiś krach związany z balonem w USA, ale dopóki znajdujemy się w elitarnym klubie pod szyldem Unii Europejskiej w sojuszu z największą potęgą w dziejach ludzkości, możemy przynajmniej marzyć o lepszym jutrze i liczyć na dalszy rozwój. Te marzenia tracą właśnie nasi sąsiedzi Ukraińcy.
Na zachodzie bez zmian:
Balon puchnie, zbliżając się do najdłużej trwających rynków byka. Wraz z balonem puchną nierówności społeczne, aktualnie zaczyna się już rozpatrywać narodowe bogactwo nie w rękach 1%, ale 0.1% najbogatszych. Zauważyłem, że na blogach pojawia się coraz więcej projekcji oddalających bessę w Stanach na 2017 rok, zatem to już długo nie potrwa. Dla nas najlepszy byłby wariant 1987 - szybki krach, oczyszczenie atmosfery i wzrosty na całym świecie.
Teraz 2 wykresy, które przez Newconnect rozjechały mi się. Pierwszy to cały rynek:
Do realizacji pełnego cyklu akumulacji-hossy-dystrybucji-bessy brakuje ok. 8 miesięcy. Tymczasem cykl na SWIG80 ma już 38 miesięcy i jest bliski wygenerowania potężnego sygnału kupna!
Wszystko przez przesunięcie dołka - grudzień 2011 dla SWIG80 i lipiec 2012 dla C_. W ten sposób powstała szeroka luka czasowa zwiększająca niepewność. I faktycznie - część spółek zachowuje się jak w latach 2003-2007, a inne pogłębiają dołki.
Przejdźmy teraz do analizy czasowej całego rynku:
Licząc bessę od szczytów 1994 i 2007 jesteśmy w okolicach końca 2001 roku. Ale licząc od startu mega-hossy w 1992 i 2002 wychodzi koniec 2004. Mimo to w obu przypadkach już tylko miesiące konsolidacji/spadków dzielą nas od bardzo dynamicznej hossy.
Cykl WIG20_PE nadal pro-niedźwiedzi:
Obligacje - są bardzo drogie. Czy siedzi w nich kapitał, który czeka na lepsze czasy, żeby przeskoczyć do akcji? Nawet jeśli, to często wyprzedaż obligacji łączyła się z krachami na GPW (10ply.b i WIG20SHORT) :
Podsumowując:
- jesteśmy 8 lat od historycznego szczytu, rynek przemielił w tym czasie kilka rzutów dzieci hossy; na GPW zostali starzy wyjadacze, a nowi marzyciele wybierają forex albo Newconnect:
- wciąż należymy do Unii Europejskiej, jedynego bloku stąd do Korei Południowej, w którym obowiązują jakieś standardy prawa, dostępu do informacji, ograniczenia monopoli i inne narzędzia niezbędne do utrzymania rozwoju,
- indeks złotego wybił dołem wieloletnie wsparcie, brakuje testu okolic dolnego cienia (niedźwiedzie dla polskiego rynku) :
- WIG20USD w trendzie spadkowym, WIG20_PE w połowie drogi do dna, rentowności obligacji mogą dynamicznie wzrosnąć wg wykresu, co zbiega się często z falami paniki na akcjach, USA krok od bessy,
- SWIG80 bliski wygenerowania sygnału kupna, cały rynek ok. 8 miesięcy do nowego cyklu.
Wiele argumentów za jeszcze jedną falą spadkową, ale długoterminowo jaskółki za powrotem akcji do łask.
Poczyniłem pierwsze zakupy przed sugerowaną przez moje modele wielką hossą na GPW. Nie wiem kiedy ona nastąpi i czy nie poprzedzi jej jeszcze jakiś krach związany z balonem w USA, ale dopóki znajdujemy się w elitarnym klubie pod szyldem Unii Europejskiej w sojuszu z największą potęgą w dziejach ludzkości, możemy przynajmniej marzyć o lepszym jutrze i liczyć na dalszy rozwój. Te marzenia tracą właśnie nasi sąsiedzi Ukraińcy.
Na zachodzie bez zmian:
Balon puchnie, zbliżając się do najdłużej trwających rynków byka. Wraz z balonem puchną nierówności społeczne, aktualnie zaczyna się już rozpatrywać narodowe bogactwo nie w rękach 1%, ale 0.1% najbogatszych. Zauważyłem, że na blogach pojawia się coraz więcej projekcji oddalających bessę w Stanach na 2017 rok, zatem to już długo nie potrwa. Dla nas najlepszy byłby wariant 1987 - szybki krach, oczyszczenie atmosfery i wzrosty na całym świecie.
Teraz 2 wykresy, które przez Newconnect rozjechały mi się. Pierwszy to cały rynek:
Do realizacji pełnego cyklu akumulacji-hossy-dystrybucji-bessy brakuje ok. 8 miesięcy. Tymczasem cykl na SWIG80 ma już 38 miesięcy i jest bliski wygenerowania potężnego sygnału kupna!
Wszystko przez przesunięcie dołka - grudzień 2011 dla SWIG80 i lipiec 2012 dla C_. W ten sposób powstała szeroka luka czasowa zwiększająca niepewność. I faktycznie - część spółek zachowuje się jak w latach 2003-2007, a inne pogłębiają dołki.
Przejdźmy teraz do analizy czasowej całego rynku:
Licząc bessę od szczytów 1994 i 2007 jesteśmy w okolicach końca 2001 roku. Ale licząc od startu mega-hossy w 1992 i 2002 wychodzi koniec 2004. Mimo to w obu przypadkach już tylko miesiące konsolidacji/spadków dzielą nas od bardzo dynamicznej hossy.
Cykl WIG20_PE nadal pro-niedźwiedzi:
Obligacje - są bardzo drogie. Czy siedzi w nich kapitał, który czeka na lepsze czasy, żeby przeskoczyć do akcji? Nawet jeśli, to często wyprzedaż obligacji łączyła się z krachami na GPW (10ply.b i WIG20SHORT) :
Podsumowując:
- jesteśmy 8 lat od historycznego szczytu, rynek przemielił w tym czasie kilka rzutów dzieci hossy; na GPW zostali starzy wyjadacze, a nowi marzyciele wybierają forex albo Newconnect:
- wciąż należymy do Unii Europejskiej, jedynego bloku stąd do Korei Południowej, w którym obowiązują jakieś standardy prawa, dostępu do informacji, ograniczenia monopoli i inne narzędzia niezbędne do utrzymania rozwoju,
- indeks złotego wybił dołem wieloletnie wsparcie, brakuje testu okolic dolnego cienia (niedźwiedzie dla polskiego rynku) :
- WIG20USD w trendzie spadkowym, WIG20_PE w połowie drogi do dna, rentowności obligacji mogą dynamicznie wzrosnąć wg wykresu, co zbiega się często z falami paniki na akcjach, USA krok od bessy,
- SWIG80 bliski wygenerowania sygnału kupna, cały rynek ok. 8 miesięcy do nowego cyklu.
Wiele argumentów za jeszcze jedną falą spadkową, ale długoterminowo jaskółki za powrotem akcji do łask.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















































