WIG20USD technicznie, jak go widzi świat:
Po 11 latach bessy i konsolidacji marzy mi się wreszcie trend wzrostowy. Kilka lat hossy, takiej prawdziwej, której jeszcze nie miałem okazji przeżyć na parkiecie. Zaczynałem grę na giełdzie we wrześniu 2008, krach z października był niesamowitym doświadczeniem, które uformowało mnie na lata i pozwoliło zarabiać na bardzo trudnym rynku. Ale prawdziwe pieniądze robi się kiedy kapitał płynie na rynki, a naszym zadaniem jest siedzieć, nie kombinować i utrzymywać pozycję.
Na dziś technika pokazuje zmianę trendu. Dla porównania przypominam sobie NIKKEI z 2012 roku:
Może nie ta skala czasowa, ale tamto wybicie uświadomiło mi, jak zmienne są rynki. Mogą bujać w miejscu 4 lata, a później iść w jednym kierunku jak po sznurku i odstawiać wszystkie wskaźniki fundamentalne, makro i cykle. Czasem nie ma co kombinować, czasem najważniejsza jest zwykła analiza techniczna.
Blog o inwestowaniu, grze na giełdzie, rozwoju osobistym, przemyślenia na temat egzystencji, poszerzanie świadomości. Czasem trochę o żarciu i bieganiu - życie :) Napisz do mnie: deedees małpa o2 kropcia pl
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wig20usd. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wig20usd. Pokaż wszystkie posty
wtorek, 28 sierpnia 2018
niedziela, 14 maja 2017
Podsumowanie ankiety, sytuacja na rynku
Dziękuję za głosy oddane w ankiecie. Choć akcje znajdują się w wielu portfelach, nie widać śladów euforii:
Krótki termin
Dominuje oczekiwanie na korektę, która ma być okazją do zakupów. Z technicznego punktu widzenia wydaje się to słuszną taktyką, bo:
- WIG20 wyrażony w dolarach pokazuje wykupienie i dotarł do oporów:
- polecam również zapoznać się z porcją wykresów na blogu Pokonać giełdę, które sygnalizują ryzyko dla akcji,
- akcje amerykańskie są drogie, zanikła zmienność, spotykam się z wieloma analogiami do okresu sprzed flash-crash.
Z drugiej strony indeks nieważony całego rynku jest w miejscu, z którego w ostatnich 3 latach ruszały fale wzrostowe:
Dotychczasowe korekty spadkowe trwały ok. 2 miesiące, obecna zachowuje się niemal wzorcowo. Oscylatory zostały schłodzone i zakręcają w górę.
Dalsze spadki byłyby oznaką zmiany średnioterminowego trendu.
Średni termin
Od ponad roku utrzymuje się sygnał L na rynki rozwijające się i przez najbliższe lata oczekuję przepływu kapitału z drogiej Ameryki do reszty świata. W najcięższych chwilach 2016 ten wykres trzymał mnie przy akcjach i skłaniał do powiększania pozycji:
Skłaniam się do analiz, według których dołek na GPW mieliśmy w styczniu 2016 i statystycznie przynajmniej przez półtora roku akcje powinny rosnąć (czyli gdzieś do lipca-września). Jeśli WIG20 zacznie korektę teraz, zapewne wyjdę z PZU i banków, bo na nich mam wysoki zysk. Powiększę natomiast pozycję na sektorach defensywnych, które rosną w późniejszym etapie (Orange i energetyki).
Akcje mierzone C/wk są już dość drogie, jak w szczytach z 2011 i 2013-2015 roku, ale daleko im do poziomów z 2007:
10 lat temu pękła bańka na deweloperach mieszkań, obecnie mamy bańkę deweloperów gier, a w Stanach pękła bańka na centrach handlowych. Podobna fala bankructw galerii handlowych czeka wkrótce Polskę (rok-dwa po USA).
Dlatego w drugiej połowie tego, lub na początku przyszłego roku spodziewam się cyklicznej bessy w Polsce. Jaki będzie jej przebieg nie mam oczywiście pojęcia, ale celuję raczej w szybki kraszek i powrót do wzrostów, ponieważ:
Długi termin
Choć cena do wartości księgowej akcji jest już dość wysoka, cena do zysków operacyjnych ma jeszcze szerokie pole do wzrostów:
Jeżeli wyższe poziomy nie zostaną osiągnięte podczas obecnego cyklu hossa-bessa, to zakładam raczej krótką i płytką bessę (podobną do tej z lat 2004-2005), jako przystanek przed dalszymi zwyżkami cen akcji, które jak pokazywałem niedawno są wyceniane z dyskontem wobec obligacji i depozytów.
A co do S&P500, od 5 lat dość dobrze sprawdza mi się ta analiza:
Strzałkami zaznaczyłem miejsca, dla których szukałbym analogii do obecnej sytuacji.
I taki mały smaczek na koniec, WIG20USD vs S&P500:
Krótki termin
Dominuje oczekiwanie na korektę, która ma być okazją do zakupów. Z technicznego punktu widzenia wydaje się to słuszną taktyką, bo:
- WIG20 wyrażony w dolarach pokazuje wykupienie i dotarł do oporów:
- polecam również zapoznać się z porcją wykresów na blogu Pokonać giełdę, które sygnalizują ryzyko dla akcji,
- akcje amerykańskie są drogie, zanikła zmienność, spotykam się z wieloma analogiami do okresu sprzed flash-crash.
Z drugiej strony indeks nieważony całego rynku jest w miejscu, z którego w ostatnich 3 latach ruszały fale wzrostowe:
Dotychczasowe korekty spadkowe trwały ok. 2 miesiące, obecna zachowuje się niemal wzorcowo. Oscylatory zostały schłodzone i zakręcają w górę.
Dalsze spadki byłyby oznaką zmiany średnioterminowego trendu.
Średni termin
Od ponad roku utrzymuje się sygnał L na rynki rozwijające się i przez najbliższe lata oczekuję przepływu kapitału z drogiej Ameryki do reszty świata. W najcięższych chwilach 2016 ten wykres trzymał mnie przy akcjach i skłaniał do powiększania pozycji:
Skłaniam się do analiz, według których dołek na GPW mieliśmy w styczniu 2016 i statystycznie przynajmniej przez półtora roku akcje powinny rosnąć (czyli gdzieś do lipca-września). Jeśli WIG20 zacznie korektę teraz, zapewne wyjdę z PZU i banków, bo na nich mam wysoki zysk. Powiększę natomiast pozycję na sektorach defensywnych, które rosną w późniejszym etapie (Orange i energetyki).
Akcje mierzone C/wk są już dość drogie, jak w szczytach z 2011 i 2013-2015 roku, ale daleko im do poziomów z 2007:
10 lat temu pękła bańka na deweloperach mieszkań, obecnie mamy bańkę deweloperów gier, a w Stanach pękła bańka na centrach handlowych. Podobna fala bankructw galerii handlowych czeka wkrótce Polskę (rok-dwa po USA).
Dlatego w drugiej połowie tego, lub na początku przyszłego roku spodziewam się cyklicznej bessy w Polsce. Jaki będzie jej przebieg nie mam oczywiście pojęcia, ale celuję raczej w szybki kraszek i powrót do wzrostów, ponieważ:
Długi termin
Choć cena do wartości księgowej akcji jest już dość wysoka, cena do zysków operacyjnych ma jeszcze szerokie pole do wzrostów:
![]() |
| źródło: makrosfera.net |
Jeżeli wyższe poziomy nie zostaną osiągnięte podczas obecnego cyklu hossa-bessa, to zakładam raczej krótką i płytką bessę (podobną do tej z lat 2004-2005), jako przystanek przed dalszymi zwyżkami cen akcji, które jak pokazywałem niedawno są wyceniane z dyskontem wobec obligacji i depozytów.
A co do S&P500, od 5 lat dość dobrze sprawdza mi się ta analiza:
Strzałkami zaznaczyłem miejsca, dla których szukałbym analogii do obecnej sytuacji.
I taki mały smaczek na koniec, WIG20USD vs S&P500:
środa, 22 lutego 2017
Rynek rośnie, co robić?
Kto czytał bloga, ten wie, że 2017 jest dla mnie rokiem siedzenia na tyłku ( http://podtworca.blogspot.de/2017/01/dugoterminowy-sygna.html ). Przez część 2015 i cały 2016 budowałem portfel akcyjny nie po to, żeby spieniężyć go przed byle korektą. To, że nie wierzę w akcje polskie w skali 30 lat, nie znaczy, że nie będę trzymał pozycji przez lat kilka. Powtórzę: liczą się cykle EEM/DM, hossa-bessa, tanio kupić, drogo sprzedać :) Jeżeli się pomylę i polskie spółki zaczną rozpychać się na świecie i przekształcać w międzynarodowe korporacje, to z radością przyznam się do błędu i zmienię swoją strategię długoterminową.
Uważam też, że absurdalne poziomy na WIG20 (1700) za mocno zakotwiczyły w umysłach krajowych graczy i dlatego mają problem z jednostajnym wzrostem na 2250. A co to w końcu za wzrost? Jakby mi ktoś w 2011 po sławetnym krachu z 2950 na 2000 powiedział, że to będzie sufit hossy w 2017, to bym go wyśmiał. Owszem - część tego zjazdu została wywołana niezrozumiałą dla mnie selekcją spółek do WIG20, np. JSW od początku zdejmowało z niego punkty, tylko po to, żeby po przejściu na WIG40 napompować tamten indeks i teraz podobno ma wrócić do WIG20, chyba tylko po to, żeby co inne pompowało średniaki, a JSW znowu osłabiało blue chipy.
Życie mnie jednak nauczyło, żeby w hossie nie kombinować. Pogrywać trzeba było w boczniaku w 2016 (większość wzrostów za tamten rok zrobił grudzień). Teraz jest hossa i nie ma co kombinować z polowaniem na korekty. Spółki bujają się w trójkątach, trójkach a-b-c, kanałach, a potem robią wystrzał na nowy pułap i kto nie zdążył wsiąść, musi kupować 50-100% drożej, żeby znowu się szarpać o 10% skalpy.
Rama czasowa jest zatem określona (do wiosny 2018, chyba że coś wypadnie..). A zasięgi? Spójrzmy na wykresy:
WIG20USD:
Tak nas widzi świat. To 600 bez przystanku, potem walka na oporze, może z pół roku, może rok (akurat czas na mocniejszy zrzut w Stanach) i dalej pod górę.
WIG20_PB:
Tanio.
WIG:
Technicznie do wszechszczytu z 2007 roku nie widzę mocniejszych oporów.
WIG_PB:
Rozsądnie, wybity trójkąt, zasięg przynajmniej do szczytów z 2011. Przy zmianie paradygmatu (z 'nieruchomości zabezpieczają kapitał' na 'udziały w przedsiębiorstwach dają ekspozycję na rosnącą gospodarkę') powinno być drożej.
MWIG40:
Ma wyraźną ochotę jako pierwszy zrobić ATH.
MWIG40_PB:
I jest już drogi. Czyli jak to szło? Im drożej, tym bardziej fundamentalnie :)
SWIG80:
Maruder najwyraźniej czeka na ulicę, podobnie jak inne niezindeksowane maluchy i newconnect.
SWIG80_PB:
Liczymy na wybicie w górę i szaleństwo jak w 2006 :)
I cokolwiek nie przyniesie ten rok, przeczytam jeszcze raz słowa Starego Indyka:
http://podtworca.blogspot.de/2013/06/you-know-its-bull-market.html
Uważam też, że absurdalne poziomy na WIG20 (1700) za mocno zakotwiczyły w umysłach krajowych graczy i dlatego mają problem z jednostajnym wzrostem na 2250. A co to w końcu za wzrost? Jakby mi ktoś w 2011 po sławetnym krachu z 2950 na 2000 powiedział, że to będzie sufit hossy w 2017, to bym go wyśmiał. Owszem - część tego zjazdu została wywołana niezrozumiałą dla mnie selekcją spółek do WIG20, np. JSW od początku zdejmowało z niego punkty, tylko po to, żeby po przejściu na WIG40 napompować tamten indeks i teraz podobno ma wrócić do WIG20, chyba tylko po to, żeby co inne pompowało średniaki, a JSW znowu osłabiało blue chipy.
Życie mnie jednak nauczyło, żeby w hossie nie kombinować. Pogrywać trzeba było w boczniaku w 2016 (większość wzrostów za tamten rok zrobił grudzień). Teraz jest hossa i nie ma co kombinować z polowaniem na korekty. Spółki bujają się w trójkątach, trójkach a-b-c, kanałach, a potem robią wystrzał na nowy pułap i kto nie zdążył wsiąść, musi kupować 50-100% drożej, żeby znowu się szarpać o 10% skalpy.
Rama czasowa jest zatem określona (do wiosny 2018, chyba że coś wypadnie..). A zasięgi? Spójrzmy na wykresy:
WIG20USD:
Tak nas widzi świat. To 600 bez przystanku, potem walka na oporze, może z pół roku, może rok (akurat czas na mocniejszy zrzut w Stanach) i dalej pod górę.
WIG20_PB:
Tanio.
WIG:
Technicznie do wszechszczytu z 2007 roku nie widzę mocniejszych oporów.
WIG_PB:
Rozsądnie, wybity trójkąt, zasięg przynajmniej do szczytów z 2011. Przy zmianie paradygmatu (z 'nieruchomości zabezpieczają kapitał' na 'udziały w przedsiębiorstwach dają ekspozycję na rosnącą gospodarkę') powinno być drożej.
MWIG40:
Ma wyraźną ochotę jako pierwszy zrobić ATH.
MWIG40_PB:
I jest już drogi. Czyli jak to szło? Im drożej, tym bardziej fundamentalnie :)
SWIG80:
Maruder najwyraźniej czeka na ulicę, podobnie jak inne niezindeksowane maluchy i newconnect.
SWIG80_PB:
Liczymy na wybicie w górę i szaleństwo jak w 2006 :)
I cokolwiek nie przyniesie ten rok, przeczytam jeszcze raz słowa Starego Indyka:
http://podtworca.blogspot.de/2013/06/you-know-its-bull-market.html
niedziela, 11 grudnia 2016
Podsumowanie giełdowe 2016 i plan na kolejne lata
Plan na mijający właśnie 2016 rok nakreśliłem rok temu we wpisie http://podtworca.blogspot.com/2015/12/trzecia-szansa.html . Przez cały rok skupiłem się zatem na budowaniu długoterminowej pozycji akcyjnej, bronionej dywidendami oraz aktywnym graniu opcjami call. Pierwszy raz w karierze prawie nie grałem na spadki (prawie, bo czasem próbowałem szczęścia w scalpingu szortami, ale z mizernym skutkiem).
Akcje
Zasadniczy trzon planu, czyli zakup dobrych/niedocenianych spółek po dobrej/znakomitej cenie wypełniałem przez cały rok - zarówno wtedy, gdy rynek panikował, jak i wtedy, gdy wydawało się, że ruszyła hossa i to ostatni moment na kupno.
Udało mi się zaparkować w 45 spółkach 2/3 kapitału, a po doliczeniu dywidend zamknąłem rok kilka procent na plusie. Pozycja na jednej spółce waha się między 0.2 a 4.4% portfela, przeciętnie w przedziale 0.7-2.4 . Niejedna spółka w tym czasie odpaliła kilkadziesiąt % do góry, a inna tyleż spadła, ale nie kasowałem zysków, ani nie ciąłem strat. W fazie akumulacji takie ruchy służą odsiewaniu przypadkowych pasażerów.
Kilka razy zagrałem średnioterminowo na akcjach, w które nie wierzyłem, ale jednak uważałem za zbyt mocno przecenione i liczyłem na kilkanaście-kilkadziesiąt % zysku w razie odbicia. Jednym z takich kwiatków było m.in. JSW, które miałem po 14.xx i wypuściłem parę zł wyżej :) Generalnie jednak traktuję portfel jak fundusz akcyjny zbudowany z myślą o hossie. I tutaj przygotowałem się na 2 warianty:
1. Szybki i mocny trend wzrostowy, trwający 1-2 lata, którego chciałbym spieniężyć, gdy liczne wskaźniki zaczną sygnalizować przegrzanie i przewartościowanie rynku akcyjnego. Pod taką hossę trzymam liczne, ale niewielkie pozycje na małych spółkach. Również z tego powodu nie redukuję zyskownych pozycji, bo pamiętam z 2009 roku jak szybko ceny potrafią uciec.
2. Długotrwały, przetykany korektami, łagodny trend wzrostowy, w czasie którego spółki zyskują po kilka-kilkanaście % rocznie i dodatkowo wypłacają dywidendy. Pod ten scenariusz mam spore pozycje na PKO, PZU, PGE, ENG, OPL itd.
Parę słów wyjaśnienia, dlaczego wytypowałem te dwa scenariusze. Od 7 lat nie widzieliśmy porządnego trendu wzrostowego na szerokim rynku:
WIG i WIG20 pozostają jednak w wieloletnich kanałach wzrostowych.
Bessa trwa już długo: licząc od zeszłorocznego szczytu, na WIG20 jest to półtora roku, jednak ja trzymam się analiz wg których bessa zaczęła się w listopadzie 2013, co widać na SWIG80:
oraz WIG20USD:
Polskie akcje na tle zagranicznych są tanie, dywidendy często 2-3 krotnie wyższe od lokat. Zagraniczna konkurencja mogłaby właściwie wykupywać za grosze udziały w polskich firmach tylko po to, żeby podkładać im nogę.
Niskie wyceny firm obnażają również słabość GPW i polskich instytucji. Z rynku wycofywane są spółki z pogwałceniem praw akcjonariuszy mniejszościowych. Ostatni głośny przypadek to próba wycofania Gobarto (dawny Duda) przez Cedrob. Spółka przetrwała dzięki akcjonariuszom, którzy wykładali pieniądze na liczne emisje ratunkowe, a teraz gdy zaczyna zarabiać i spłacać długi, klika z Cedrobu chce ją wycofać z giełdy płacąc 47 gr za 1zł majątku. Jak znam życie ci sami ludzie będą po latach próbowali wrócić na giełdę, gdy tłum będzie rozszarpywał każde IPO.
Czytałem, że takie praktyki były powszechne w USA w latach 70-tych, gdy przez całe lata spółki wyceniane były poniżej wewnętrznej wartości. Na brudnym przejmowaniu firm wyrastały wówczas kancelarie prawne. Później rynek rozpoczął 20-letnią hossę, ale wielu inwestorów zostało za burtą.
Mamy oczywiście kilka branż i spółek, które od lat pozostają w silnej hossie. Mowa tu głównie o deweloperach gier i wierzytelnościach. Od obu branż trzymam się z daleka, bo na inwestowanie tu jest już za późno, a na pogrywanie nie mam czasu i nerwów. Może macie jakieś typy, która branża wystrzeli w przyszłości, a nie jest jeszcze przewartościowana? Na wypadek mocnych inwestycji w kolej obstawiłem Torpol i Trakcję, szukam też coś związane z drukiem 3d.
Opcje
Plan opcyjny niestety spalił na panewce, bo WIG20 był masakrycznie słaby. Po części to wina składu (energetyka, banki), po części samej GPW, która traktuje go chyba jako indeks utylizacji kapitału - po kiego grzyba są tu wstawiane balony z c/wk 5-10, chyba tylko po to, żeby napompowały najpierw MWIG40 a potem osłabiały WIG20. Podobno do indeksu ma wejść Kruk - jest co prawda jeszcze za tani (c/wk tylko 4 ;) , ale kupił już wierzytelności z Włoch, kraju gdzie ściąganiem długów zajmuje się m.in. mafia. Cóż, życzę powodzenia, z pewnością uda się przez jakiś czas pokazywać imponujące księgowe zyski.
Pogodziłem się już ze stratami z aktywnej gry (4/5 rzutów opcji call wyzerowanych), gdy nagle w 4 grudniowe dni WIG20 urósł ponad 100 pkt i nawet na tym polu zakończę rok niewielkim plusem :) I znowu, podobnie jak rok temu, buduję pozycję z tanich śmieciowych opcji call "c" i "f" na przyszły rok.
Podsumowanie
Dotychczas najlepszym giełdowym rokiem był dla mnie 2013. Pod koniec tamtego roku wycofałem środki z akcji i przez cały 2014 byłem praktycznie poza rynkiem. W 2015 wróciłem, bo bałem się że może ruszyć hossa beze mnie. Nie ruszyła - na blue chipach dopiero wystartowała bessa, ale dzięki dywidendom i timingowi zamknąłem tamten rok na niewielkim plusie. W 2016 liczyłem na wysokie zyski, tymczasem było płasko. Czy to akumulacja na szerokim rynku, czy fundamentalny brak siły, mamy wszak pojedyncze spółki pompowane do niebotycznych poziomów, by wyciągać indeksy? Dopóki czeka nas kolejna transza środków unijnych obstawiam jeszcze hossę. W dłuższym terminie niestety nastawiam się na emigrację kapitałową, ale to temat na odrębny wpis.
Akcje
Zasadniczy trzon planu, czyli zakup dobrych/niedocenianych spółek po dobrej/znakomitej cenie wypełniałem przez cały rok - zarówno wtedy, gdy rynek panikował, jak i wtedy, gdy wydawało się, że ruszyła hossa i to ostatni moment na kupno.
Udało mi się zaparkować w 45 spółkach 2/3 kapitału, a po doliczeniu dywidend zamknąłem rok kilka procent na plusie. Pozycja na jednej spółce waha się między 0.2 a 4.4% portfela, przeciętnie w przedziale 0.7-2.4 . Niejedna spółka w tym czasie odpaliła kilkadziesiąt % do góry, a inna tyleż spadła, ale nie kasowałem zysków, ani nie ciąłem strat. W fazie akumulacji takie ruchy służą odsiewaniu przypadkowych pasażerów.
Kilka razy zagrałem średnioterminowo na akcjach, w które nie wierzyłem, ale jednak uważałem za zbyt mocno przecenione i liczyłem na kilkanaście-kilkadziesiąt % zysku w razie odbicia. Jednym z takich kwiatków było m.in. JSW, które miałem po 14.xx i wypuściłem parę zł wyżej :) Generalnie jednak traktuję portfel jak fundusz akcyjny zbudowany z myślą o hossie. I tutaj przygotowałem się na 2 warianty:
1. Szybki i mocny trend wzrostowy, trwający 1-2 lata, którego chciałbym spieniężyć, gdy liczne wskaźniki zaczną sygnalizować przegrzanie i przewartościowanie rynku akcyjnego. Pod taką hossę trzymam liczne, ale niewielkie pozycje na małych spółkach. Również z tego powodu nie redukuję zyskownych pozycji, bo pamiętam z 2009 roku jak szybko ceny potrafią uciec.
2. Długotrwały, przetykany korektami, łagodny trend wzrostowy, w czasie którego spółki zyskują po kilka-kilkanaście % rocznie i dodatkowo wypłacają dywidendy. Pod ten scenariusz mam spore pozycje na PKO, PZU, PGE, ENG, OPL itd.
Parę słów wyjaśnienia, dlaczego wytypowałem te dwa scenariusze. Od 7 lat nie widzieliśmy porządnego trendu wzrostowego na szerokim rynku:
WIG i WIG20 pozostają jednak w wieloletnich kanałach wzrostowych.
Bessa trwa już długo: licząc od zeszłorocznego szczytu, na WIG20 jest to półtora roku, jednak ja trzymam się analiz wg których bessa zaczęła się w listopadzie 2013, co widać na SWIG80:
oraz WIG20USD:
Polskie akcje na tle zagranicznych są tanie, dywidendy często 2-3 krotnie wyższe od lokat. Zagraniczna konkurencja mogłaby właściwie wykupywać za grosze udziały w polskich firmach tylko po to, żeby podkładać im nogę.
Niskie wyceny firm obnażają również słabość GPW i polskich instytucji. Z rynku wycofywane są spółki z pogwałceniem praw akcjonariuszy mniejszościowych. Ostatni głośny przypadek to próba wycofania Gobarto (dawny Duda) przez Cedrob. Spółka przetrwała dzięki akcjonariuszom, którzy wykładali pieniądze na liczne emisje ratunkowe, a teraz gdy zaczyna zarabiać i spłacać długi, klika z Cedrobu chce ją wycofać z giełdy płacąc 47 gr za 1zł majątku. Jak znam życie ci sami ludzie będą po latach próbowali wrócić na giełdę, gdy tłum będzie rozszarpywał każde IPO.
Czytałem, że takie praktyki były powszechne w USA w latach 70-tych, gdy przez całe lata spółki wyceniane były poniżej wewnętrznej wartości. Na brudnym przejmowaniu firm wyrastały wówczas kancelarie prawne. Później rynek rozpoczął 20-letnią hossę, ale wielu inwestorów zostało za burtą.
Mamy oczywiście kilka branż i spółek, które od lat pozostają w silnej hossie. Mowa tu głównie o deweloperach gier i wierzytelnościach. Od obu branż trzymam się z daleka, bo na inwestowanie tu jest już za późno, a na pogrywanie nie mam czasu i nerwów. Może macie jakieś typy, która branża wystrzeli w przyszłości, a nie jest jeszcze przewartościowana? Na wypadek mocnych inwestycji w kolej obstawiłem Torpol i Trakcję, szukam też coś związane z drukiem 3d.
Opcje
Plan opcyjny niestety spalił na panewce, bo WIG20 był masakrycznie słaby. Po części to wina składu (energetyka, banki), po części samej GPW, która traktuje go chyba jako indeks utylizacji kapitału - po kiego grzyba są tu wstawiane balony z c/wk 5-10, chyba tylko po to, żeby napompowały najpierw MWIG40 a potem osłabiały WIG20. Podobno do indeksu ma wejść Kruk - jest co prawda jeszcze za tani (c/wk tylko 4 ;) , ale kupił już wierzytelności z Włoch, kraju gdzie ściąganiem długów zajmuje się m.in. mafia. Cóż, życzę powodzenia, z pewnością uda się przez jakiś czas pokazywać imponujące księgowe zyski.
Pogodziłem się już ze stratami z aktywnej gry (4/5 rzutów opcji call wyzerowanych), gdy nagle w 4 grudniowe dni WIG20 urósł ponad 100 pkt i nawet na tym polu zakończę rok niewielkim plusem :) I znowu, podobnie jak rok temu, buduję pozycję z tanich śmieciowych opcji call "c" i "f" na przyszły rok.
Podsumowanie
Dotychczas najlepszym giełdowym rokiem był dla mnie 2013. Pod koniec tamtego roku wycofałem środki z akcji i przez cały 2014 byłem praktycznie poza rynkiem. W 2015 wróciłem, bo bałem się że może ruszyć hossa beze mnie. Nie ruszyła - na blue chipach dopiero wystartowała bessa, ale dzięki dywidendom i timingowi zamknąłem tamten rok na niewielkim plusie. W 2016 liczyłem na wysokie zyski, tymczasem było płasko. Czy to akumulacja na szerokim rynku, czy fundamentalny brak siły, mamy wszak pojedyncze spółki pompowane do niebotycznych poziomów, by wyciągać indeksy? Dopóki czeka nas kolejna transza środków unijnych obstawiam jeszcze hossę. W dłuższym terminie niestety nastawiam się na emigrację kapitałową, ale to temat na odrębny wpis.
niedziela, 24 kwietnia 2016
Polska w odwrocie
Po ustanowieniu dołka w styczniu polskie akcje szły do góry jak po sznurku. Korekta 40-60% całego wzrostu nie byłaby niczym szczególnym na giełdzie. Szczególnie, że pojawił się bardzo silny motyw zewnętrzny: na 13 maja planowana jest obniżka ratingu Polski. Nic dziwnego, że gwałtownie tracą wszystkie aktywa: waluta, obligacje i akcje. Spójrzmy na wykresy:
Na USDPLN do 4 zł nie ma paniki.
WIG20 mógłby przetestować lukę na 1860.
Środkowa linia wideł Andrewsa okazała się skutecznym oporem dla WIG20USD.
Formacja rysowana na obligacjach 10-letnich coraz bardziej przypomina trójkąt, co w perspektywie roku-dwóch może zapowiadać koniec taniego pożyczania.
Nas interesuje odpowiedź na pytanie, czy obecny odwrót jest zwiastunem poważnych kłopotów kraju, czy paro-tygodniową zagrywką big money pod obniżenie ratingu i odebranie aktywów podczas paniki. Jako, że złoty chodzi właściwie odwrotnie skorelowany do dolara, a polskie akcje są skorelowane z akcjami rynków wschodzących, obserwuję ich wykresy:
EEM.US testuje od dołu średnią 15-miesięczną. Bardziej pasuje mi tu konsolidacja, niż powrót do silnych spadków. Zachodzi równość czasowa fal spadkowych 2007-2009 i 2014-2016.
Na dolarze nic nie widzę poza tym, że trend wzrostowy ustalony:
W czym zatem upatruję nadziei dla akcji i nie chcę się ich pozbywać? Cóż, jako posiadacza masy małych spółek z dobrymi fundamentami, ale ignorowanych przez poważny kapitał, interesuje mnie głównie nieważony indeks całego rynku, a ten dopiero włączył trzeci bieg:
Na USDPLN do 4 zł nie ma paniki.
WIG20 mógłby przetestować lukę na 1860.
Środkowa linia wideł Andrewsa okazała się skutecznym oporem dla WIG20USD.
Formacja rysowana na obligacjach 10-letnich coraz bardziej przypomina trójkąt, co w perspektywie roku-dwóch może zapowiadać koniec taniego pożyczania.
Nas interesuje odpowiedź na pytanie, czy obecny odwrót jest zwiastunem poważnych kłopotów kraju, czy paro-tygodniową zagrywką big money pod obniżenie ratingu i odebranie aktywów podczas paniki. Jako, że złoty chodzi właściwie odwrotnie skorelowany do dolara, a polskie akcje są skorelowane z akcjami rynków wschodzących, obserwuję ich wykresy:
EEM.US testuje od dołu średnią 15-miesięczną. Bardziej pasuje mi tu konsolidacja, niż powrót do silnych spadków. Zachodzi równość czasowa fal spadkowych 2007-2009 i 2014-2016.
Na dolarze nic nie widzę poza tym, że trend wzrostowy ustalony:
W czym zatem upatruję nadziei dla akcji i nie chcę się ich pozbywać? Cóż, jako posiadacza masy małych spółek z dobrymi fundamentami, ale ignorowanych przez poważny kapitał, interesuje mnie głównie nieważony indeks całego rynku, a ten dopiero włączył trzeci bieg:
poniedziałek, 7 grudnia 2015
Trzecia szansa
Tytułowa trzecia szansa to możliwość zajęcia długiej pozycji u zarania nowej hossy w okolicy dołka. W 2009 roku taką pozycję miałem, ale byłem tak zielony, że roztrwoniłem ją na day-trading w silnym trendzie wzrostowym. W 2012 znowu kupiłem tanio dobre akcje, ale nie dowiozłem ich do najsilniejszych fal wzrostowych, biorąc tylko to co pewne. Tym razem postanowiłem zaryzykować i zbudowałem pozycję opcyjną na seriach C (marzec 2016) i F (czerwiec 2016). Na długi termin do portfela małych spółek dołączyłem w zeszłym tygodniu pakiet z WIG20 (wróciły m.in. PGE i Tauron, powiększyłem pozycję na PKO i kupiłem Orange oraz ETFWIG20).
Zajrzyjmy na wykresy.
Zajrzyjmy na wykresy.
![]() |
| Skala miesięczna: wieloletnie wsparcie - kupuję akcje na lata |
![]() |
| Skala tygodniowa: złote fibo61.8 - kupuję opcje z założeniem, że w skali kilku miesięcy wejdą in-the-money |
![]() |
| Wig20 Total Return (z dywidendami): fibo38.2 - trend wzrostowy zachowany |
![]() |
| Wig20Usd - trochę zabrakło do idealnego obrazu, wolałbym kupić przy ~430, z drugiej strony gdyby miało tam spaść, z opcji mnie nie wystopuje :) |
![]() |
| WIG: tu też zabrakło trochę do wsparcia na fibo38.2 |
![]() |
| Wig banki: negatywny bohater ostatnich miesięcy, dobił do wsparcia... |
![]() |
| ... i jest tani jak w poprzednich dołkach bess |
![]() |
| PGE wykonał techniczne zasięgi spadków i rysuje dywergencję |
![]() |
| Indeks nieważony całego rynku znajduje się w hossie... |
![]() |
| A c/wk akcji z GPW i Newconnect ma dużo miejsca do wzrostów |
niedziela, 14 czerwca 2015
Chmura niepewności - raport z rynku
Od roku publikowałem różne analizy naszego rynku, które wskazywały na możliwość wystąpienia dołka na akcjach na początku roku oraz wtórnego dołka jesienią. Wynikło to m.in. z powodu rozjazdu indeksu SWIG80 i szerokiego indeksu Całego rynku. Aktualnie średnia nieważona polskich akcji wygląda tak wg stooq:
lub tak wg moich narzędzi:
Widzimy, że w pierwszym przypadku brakuje ok. 5 miesięcy do modelowych 40-stu zamykających cały cykl, ale były też dwa cykle trwające zbliżony okres czasu.
Niezmiennie jestem zwolennikiem teorii, że w 2015, a najpóźniej w 2016 ruszy w Polsce wielka hossa na akcjach i nie mogę sobie pozwolić na stanie z boku. Kupuję tanie akcje dobrych spółek, które płacą dywidendy lub mają przejściowe problemy, ale cały czas tworzą dobre produkty/usługi i restrukturyzują się. Jednocześnie ich wykresy wybijają się z kilkuletnich konsolidacji lub zaliczyły mocny zjazd ze szczytów i nie bardzo chcą dalej spadać. Póki co udało się z Procadem, ale też nieprzyjemnie zaskoczyło mnie krętactwo zarządów i głównych właścicieli takich spółek jak 08Octava czy Duda, które kombinują jak by tu wycofać się z giełdy blisko historycznych minimów. Wezwania na akcje obu spółek są kuriozalne, a kilkunastoprocentowy zysk zdecydowanie poniżej moich wycen. Pewnie cwaniaki będą chcieli wrócić na szczycie hossy. Póki co wykres nieważony spółek z mojego portfela wygląda następująco:
Jako że akcje kupowałem na początku roku portfel jest na plusie, ale nie interesują mnie 2-cyfrowe stopy zwrotu. Doświadczenia z 2013 roku (głównie na Monnari i ATG) nauczyły mnie, żeby trzymać zysk do oporu. A dokładniej do przełamania dołków. Jeśli kolejne szczyty i dołki rysowane są powyżej poprzednich, zgodnie z teorią Dowa trend jest wzrostowy. Na początku trendu będzie to trudne, bo fala 2 może skasować cały wzrost i przygotowuję się psychicznie na taką kolej rzeczy, jednak rok 2003 pokazał, że po latach spadków akcje mogą ruszyć na północ z szaloną prędkością.
Tezę o wykańczaniu trendu spadkowego, trwającego od 2007 roku wspiera również WIG20USD:
Niestety są też wykresy zwiastujące mocniejsze i dłuższe kłopoty polskiej gospodarki. Pierwszy to USDPLN:
Konsolidacja pod szczytem z 2009 roku i wyraźny trend wzrostowy zapowiadają w najbliższych latach kłopoty polskiej waluty. Technicznie PLN przygotowuje się do testu szczytów z początku XXI wieku, w przypadku paniki nawet 5zł za zielonego nie powinno zdziwić.
Równie słabo prezentuje się PLN Index:
Dołóżmy do tego wciąż wysoki poziom PE dla MWIG40:
i fala spadkowa np. do jesieni nie powinna być niespodzianką.
Jest jednak nadzieja dla akcji (niestety fatalna dla Polski): kiedyś pisałem, że skoro tłum musi zawsze tracić, najpewniej stracą oszczędzający w złotówkach, bo Polacy uciekli z kapitałem w lokaty. Gdyby złoty zaczął się gwałtownie osłabiać, zapewne na początku tąpnęłyby również akcje, ale później kapitał szukałby w nich schronienia, jak stało się w Argentynie po załamaniu peso:
Nawet w koszmarach nie zakładam takiej dewaluacji PLN, ale pamiętajmy co stało się u naszych sąsiadów Ukraińców i Rosjan.
Pod koniec 2013 rynki wschodzące straszył ten wykres:
po półtorej nie doszło jeszcze do wybicia dołka z 2008 roku, więc poziomy z lat 1999-2002 są odległe:
Wiele niewiadomych, mnóstwo obaw o przyszłość, ale i rosnące szanse na nowe 7 lat tłustych na giełdzie - jaką obrać strategię? Na razie stawiam na akumulację oszczędności, powiększanie przyczółków na tanich akcjach solidnych spółek i dalszą edukację. Należy być gotowym, gdy przyjdzie hossa. Na początku mało kto będzie w nią wierzył - może już przyszła i sam ją ledwo dostrzegam? Zastanawiające, że ani lokaty, ani obligacje nie płacą tak wysokich odsetek, jak dywidendy kilku spółek z portfela, które w dodatku wyceniane są poniżej wartości księgowej i mają wysokie przychody operacyjne. Gdyby tak poprawiły rentowność i wrócił sentyment do akcji...
lub tak wg moich narzędzi:
Widzimy, że w pierwszym przypadku brakuje ok. 5 miesięcy do modelowych 40-stu zamykających cały cykl, ale były też dwa cykle trwające zbliżony okres czasu.
Niezmiennie jestem zwolennikiem teorii, że w 2015, a najpóźniej w 2016 ruszy w Polsce wielka hossa na akcjach i nie mogę sobie pozwolić na stanie z boku. Kupuję tanie akcje dobrych spółek, które płacą dywidendy lub mają przejściowe problemy, ale cały czas tworzą dobre produkty/usługi i restrukturyzują się. Jednocześnie ich wykresy wybijają się z kilkuletnich konsolidacji lub zaliczyły mocny zjazd ze szczytów i nie bardzo chcą dalej spadać. Póki co udało się z Procadem, ale też nieprzyjemnie zaskoczyło mnie krętactwo zarządów i głównych właścicieli takich spółek jak 08Octava czy Duda, które kombinują jak by tu wycofać się z giełdy blisko historycznych minimów. Wezwania na akcje obu spółek są kuriozalne, a kilkunastoprocentowy zysk zdecydowanie poniżej moich wycen. Pewnie cwaniaki będą chcieli wrócić na szczycie hossy. Póki co wykres nieważony spółek z mojego portfela wygląda następująco:
Jako że akcje kupowałem na początku roku portfel jest na plusie, ale nie interesują mnie 2-cyfrowe stopy zwrotu. Doświadczenia z 2013 roku (głównie na Monnari i ATG) nauczyły mnie, żeby trzymać zysk do oporu. A dokładniej do przełamania dołków. Jeśli kolejne szczyty i dołki rysowane są powyżej poprzednich, zgodnie z teorią Dowa trend jest wzrostowy. Na początku trendu będzie to trudne, bo fala 2 może skasować cały wzrost i przygotowuję się psychicznie na taką kolej rzeczy, jednak rok 2003 pokazał, że po latach spadków akcje mogą ruszyć na północ z szaloną prędkością.
Tezę o wykańczaniu trendu spadkowego, trwającego od 2007 roku wspiera również WIG20USD:
![]() |
| Lata 1993-2003: 10 lat oscylacji wokół 350 pkt 2005-2015: 10 lat oscylacji wokół 700 pkt... |
Konsolidacja pod szczytem z 2009 roku i wyraźny trend wzrostowy zapowiadają w najbliższych latach kłopoty polskiej waluty. Technicznie PLN przygotowuje się do testu szczytów z początku XXI wieku, w przypadku paniki nawet 5zł za zielonego nie powinno zdziwić.
Równie słabo prezentuje się PLN Index:
Dołóżmy do tego wciąż wysoki poziom PE dla MWIG40:
i fala spadkowa np. do jesieni nie powinna być niespodzianką.
Jest jednak nadzieja dla akcji (niestety fatalna dla Polski): kiedyś pisałem, że skoro tłum musi zawsze tracić, najpewniej stracą oszczędzający w złotówkach, bo Polacy uciekli z kapitałem w lokaty. Gdyby złoty zaczął się gwałtownie osłabiać, zapewne na początku tąpnęłyby również akcje, ale później kapitał szukałby w nich schronienia, jak stało się w Argentynie po załamaniu peso:
Nawet w koszmarach nie zakładam takiej dewaluacji PLN, ale pamiętajmy co stało się u naszych sąsiadów Ukraińców i Rosjan.
Pod koniec 2013 rynki wschodzące straszył ten wykres:
po półtorej nie doszło jeszcze do wybicia dołka z 2008 roku, więc poziomy z lat 1999-2002 są odległe:
Wiele niewiadomych, mnóstwo obaw o przyszłość, ale i rosnące szanse na nowe 7 lat tłustych na giełdzie - jaką obrać strategię? Na razie stawiam na akumulację oszczędności, powiększanie przyczółków na tanich akcjach solidnych spółek i dalszą edukację. Należy być gotowym, gdy przyjdzie hossa. Na początku mało kto będzie w nią wierzył - może już przyszła i sam ją ledwo dostrzegam? Zastanawiające, że ani lokaty, ani obligacje nie płacą tak wysokich odsetek, jak dywidendy kilku spółek z portfela, które w dodatku wyceniane są poniżej wartości księgowej i mają wysokie przychody operacyjne. Gdyby tak poprawiły rentowność i wrócił sentyment do akcji...
wtorek, 3 marca 2015
Po sile korekty ich poznamy
Jak to bywa po długoterminowym sygnale, rośnie szansa na jego test. W tym wypadku powinniśmy zobaczyć korektę ostatnich wzrostów. Zabezpieczyłem się opcjami na wypadek spadku WIG20, głównie pod kontynuację trendu spadkowego na WIG20USD:
To że na małych spółkach zatrybił sygnał kupna na wykresie miesięcznym nie oznacza, że teraz już tylko do góry. Historycznie powinniśmy zobaczyć jeszcze min. kilkumiesięczną akumulację, nim kursy wystrzelą. To czas w którym podczas paniki można w miarę bezpiecznie łapać noże na zdrowych spółkach, które obserwowaliśmy od miesięcy, ale też zagryzać ze złości zęby, gdy nasz zysk 40% topnieje do kilku procent, albo wręcz schodzi na minus. Pamiętam jak kupowałem Monnari, ATG czy Coliana po rewelacyjnych cenach, ale potem w trakcie akumulacji każdy wystrzał był zbijany. Wykończyło mnie to psychicznie i w końcu sprzedałem akcje na kolejnej "podbitce" z 2-cyfrowym zyskiem (na Monnari nawet 100%). Tak się złożyło, że te podbitki były już częścią właściwego ruchu w górę, po którym Monnari wylądowało z 1zł na 15.50 dziś, ATG z 0.9 pod 4zł, a Colian z 1.8 na 4.40.
Dlatego teraz mam zamiar kupować papiery, na których nie interesują mnie zyski 50-100%. Jeśli zobaczę na nich akumulację grubych rąk, to nastawiam się psychicznie na wzrost 5-8-krotny, bo dopiero wtedy grubasom opłaci się dystrybucja. Nie z każdym trafię i nie każdy ma taki potencjał, ale 2015 na GPW jest dla mnie okresem akumulacji z perspektywą 2-letnią.
To że na małych spółkach zatrybił sygnał kupna na wykresie miesięcznym nie oznacza, że teraz już tylko do góry. Historycznie powinniśmy zobaczyć jeszcze min. kilkumiesięczną akumulację, nim kursy wystrzelą. To czas w którym podczas paniki można w miarę bezpiecznie łapać noże na zdrowych spółkach, które obserwowaliśmy od miesięcy, ale też zagryzać ze złości zęby, gdy nasz zysk 40% topnieje do kilku procent, albo wręcz schodzi na minus. Pamiętam jak kupowałem Monnari, ATG czy Coliana po rewelacyjnych cenach, ale potem w trakcie akumulacji każdy wystrzał był zbijany. Wykończyło mnie to psychicznie i w końcu sprzedałem akcje na kolejnej "podbitce" z 2-cyfrowym zyskiem (na Monnari nawet 100%). Tak się złożyło, że te podbitki były już częścią właściwego ruchu w górę, po którym Monnari wylądowało z 1zł na 15.50 dziś, ATG z 0.9 pod 4zł, a Colian z 1.8 na 4.40.
Dlatego teraz mam zamiar kupować papiery, na których nie interesują mnie zyski 50-100%. Jeśli zobaczę na nich akumulację grubych rąk, to nastawiam się psychicznie na wzrost 5-8-krotny, bo dopiero wtedy grubasom opłaci się dystrybucja. Nie z każdym trafię i nie każdy ma taki potencjał, ale 2015 na GPW jest dla mnie okresem akumulacji z perspektywą 2-letnią.
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















































