Pokazywanie postów oznaczonych etykietą elliott. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą elliott. Pokaż wszystkie posty

sobota, 20 listopada 2010

Miś przeoczył Newconnect. Portfel, zasady, intuicja.

Na GPW miś grasuje a na NC bicie szczytów:


Czyżby rosły fundamenty spółek? Zaglądamy na NC C/Wk:


Chyba jednak miś chwilowo zapomniał o polskim Nasdaqu. Sądząc po tym wykresie spodziewałbym się regresji do średniej.

Listopad jest na razie moim najlepszym miesiącem na rynku w tym roku. Tempo przyrostu kapitału szybsze niż w czasie korekty styczniowo-lutowej. Wówczas przygoda z kontraktami zakończyła się utratą niemal całości zysków. Zyskom i stratom towarzyszyła euforia i depresja.

Dzisiaj jestem dużo ostrożniejszy. Nie ekscytuję się, bo wiem, że następnego dnia wszystko może się zmienić. Staram się w danym momencie podejmować skuteczne decyzje: redukować ryzyko, zajmować pozycję pod sygnały, nie otwierać pozycji kiedy sygnałów brak. Traderskie podstawy, ale ignorowane przez zdecydowaną większość graczy.

Geneza największych strat w tym roku była bardzo podobna:
1. Po zwycięskiej serii popartej AT (wejścia pod wysoce prawdopodobne sygnały) zaczynałem otwierać pozycje, choć sygnały wygasły.
2. Kurs szedł w drugą stronę i miałem niewielką stratę. Jednak im więcej miałem ugrane, tym bardziej chciałem kolejny raz wygrać.
3. Dlatego otwierałem nowe pozycje z nadzieją, że kurs zaraz zawróci i wyjdę chociaż na 0.
4. Nowy trend przyspieszał a wraz z nim moje straty.

Wykresy giełdowe są fraktalne - na płynnych indeksach ciężko rozróżnić wykres minutowy, godzinny, dzienny czy tygodniowy. I podobnie było z błędami - ten sam cykl, który opisałem powyżej zdarzał się często w ciągu pojedynczej sesji. Rano otworzyłem kontrakt, zarobiłem np. 200zł, potem miałem "odejść od stołu", ale chciwość wygrywała - chciałem jeszcze więcej. Ponowienie kontraktu - i jak dobrze poszło kończyłem dzień z kilkunastoma zł zysku, jak gorzej to ze stratą.

W ten sposób wykluła się jedna z ważniejszych zasad, którą na tym etapie doświadczenia muszę przestrzegać:

Jeśli poszło ci dobrze, zakończ sesję.

Ktoś napisał, że amatorzy handlują w pierwszej godzinie sesji; to pasuje do mnie, praktycznie po 10 nie ma mnie na rynku :) Ilekroć próbowałem później coś ugrać kończyło się jak powyżej.

Inna ważna zasada, do której dojrzewałem długi czas:

Nie staraj się odkuć na tym samym walorze - graj tym, co zarabia.

Jakie to proste i trudne jednocześnie. Akcje, kontrakty, waluty zachowują się przeróżnie. Niektóre zachowują się pod nas, inne dokładnie odwrotnie. W tym roku 100% nieskuteczności miałem na Arctic - ilekroć redukowałem, to rósł - wtedy dobierałem, a on na przekór w dół. Ostatecznie zamknąłem pozycję z prawie 600zł straty. I pomyśleć, że pierwsze 100 akcji miało zysk, który normalnie uciąłbym zadowolony i zapomniał o spółce. Tylko, że Arctic miał fundamenty i chciałem zarobić na nim nie tam jakies 5, a 25% conajmniej..

W wakacje pisałem o prostym systemie opartym o średnie, do którego zaprzęgłem kilka spółek i EURUSD. System nie sprawdził się dla Arctic i PGE, natomiast dałby dobre wyniki na RCSCRAOPEN i EURUSD. Jak nietrudno się domyślić w obu przypadkach złamałem zasady. Przy EURUSD stało się to, czego się obawiałem - pierwszy sygnał, który zagrałem okazał się fałszywy i nie odwróciłem pozycji w strachu, że znowu stracę. Przespałem całe wzrosty na EURUSD, ale ostatnio wszedł sygnał S i wróciłem do tej pary - tym razem wytrzymam na systemie bez względu na liczbę fałszywych sygnałów.

Na RCSCRAOPEN (certy na spadki ropy) poczułem się zbyt pewnie i łamałem wszystkie zasady jak leci. Wytłuszczę dwie podstawowe, którymi raczą czytelników nawet inwestorzy-blogerzy z tygodniowym stażem:

Nie wyprzedzaj sygnałów.
Nie uśredniaj w dół.

Do tych zasad dodałbym jeszcze jedną, której zawodowcy nie przestrzegają, bo w momencie otwierania transakcji wiedzą już kiedy wyjdą ;)

Jeśli nie wiesz co się dzieje TNIJ ZYSK.

Jak widać zasady dotyczą głównie psychiki. W technice każdy znajdzie coś dla siebie. Na zwykłych przecięciach średnich można zarabiać. Ostatnio grałem kontraktami i najlepsze efekty dał.. Elliott. Tak jest, ten obśmiewany przez wielu Elliott stosowany w banalnej strategii - "jeśli było A i złamało się B, to graj C" bez dociekania jaki to numer podfali/cyklu czy struktury. Korekta trójkowa to chyba najczęściej występująca formacja i doskonale się sprawdza na lewarowanych instrumentach pochodnych. Pewny zysk 0.5% na FW20 mnie satysfakcjonuje. Muszę się oswoić z tymi wielkościami, dynamiką ruchów.

Niedawno rozmawialiśmy z herodotem o intuicji i jej roli w zarabianiu na giełdzie. Intuicja dla mnie to znajomość instrumentów na których się operuje, znajomość własnej psychiki, umiejętność czytania wykresów. Zaufanie do swojego doświadczenia. Nauka przeżycia nocy w lesie z saperką, zanim wyruszymy do dżungli - czyli zaczniemy budować poważny system.

środa, 20 października 2010

Szafa ledwo trzyma, ale piątka może być

Trup w szafie już jest, teraz czekamy aż wypadnie. Trupem jest Hiszpania o czym wiadomo od miesięcy, jak nie lat. Pytanie kiedy temat kraju z 20% bezrobociem, 3 mln pustych mieszkań i setkami tysięcy kredytów hipotecznych pod wodą pojawi się na pierwszych stronach gazet. To będzie znak do zajmowania krótkich na EURUSD.

Po raz pierwszy Hiszpanię rozgrywano w czerwcu na dołku EURUSD. Wtedy chodziło o przekonanie ulicy, że Euro się sypie i żeby kupować napompowanego dolara. Tak samo rozegrano Grecję w lutym - o tym, że kraj bankrutuje wiedziano od dawna, ale temat w mediach pojawił się w lutowym dołku. Co było potem misie wspominają z dreszczem - pompowanie indeksów i codziennie bicie rekordów aż do kwietnia.

Kiedy drugi raz zagrano Grecją pod koniec kwietnia wielu zignorowało informację jako odgrzewanego kotleta. A to było już ten właściwy znak :) Tydzień czy dwa temu puszczono w eter kłopoty Irlandii - zbagatelizowane przez rynek. Na razie. Wykres IBEX wygląda bardzo słabo:


Niższe dołki, niższe szczyty i obowiązujący kanał spadkowy bessy. Tutaj będę wyczekiwał początku spadków.

Tymczasem na naszym grajdołku pierwsza korekta fali spekulacyjnej. Dlaczego spekulacyjnej? Dlatego:


Wig20short to odwrócony indeks WIG20. Żadne fundamenty nie mają znaczenia, darmowy dolar dla mega spekulantów generuje wzrosty aktywów na całym świecie.

Jakiś czas temu porzuciłem Elliotta, ale struktura fal na WIG20 zaczyna wyglądać całkiem zgrabnie:

Według tego oznaczenia wzrosty od czerwca są ostatnią spekulacyjną piątą falą. Roboczo zasięg wzrostów wyznaczyłem na poziomie zniesienia fibo 61.8% czyli ok. 2900pkt. Wynikałoby z tego, że przed nami euforyczna piątka w euforycznej piątce całej hossy :)

Słabo wyglądają małe spółki (na czerwono WIG20):


Podczas gdy WIG20 pchany zagranicznym kapitałem spekulacyjnym pnie się na fibo 61.8%, SWIG80 ledwo konsoliduje się przy poziomie 38.2%! Już raz podobna dywergencja poprzedziła bessę.

Czy warto ryzykować udział w ewentualnym rajdzie na ostatniej fali spekulacyjnej? (zakładając, że przedstawiony scenariusz jest poprawny). Myślę, że może być to trudne. Fala 5 jest bardzo zdradliwa, wystarczy poczytać fora poświęcone spółkom z WIG. Niby pniemy się do góry, ale większość spółek spada:


 Indeksy wyciągane są pojedynczymi spółkami, nigdy nie wiadomo czy danego dnia wystrzeli PEO, PKO, PZU, TPS, PGE czy Orlen. Ja już akcji nie kupuję, mogę zaryzykować w przypadku euforii jakieś instrumenty pochodne na indeksy, ewentualnie kupić PGN, który przed zimą powinien podrosnąć i te kilkanaście groszy zapłaci.