Mój dotychczasowy pogląd na rynki nie odbiega od projekcji na 2018 zaprezentowanej pod koniec zeszłego roku ( http://podtworca.blogspot.com/2017/12/garsc-prognoz-na-2018-i-pozniej.html ). Chciałbym coś kupić na dłużej, ale albo cena jest za wysoka, albo cena już OK, ale technika premiuje spadki. Polski rynek znajduje się w zawieszeniu, które przez ostatnie 10 lat okazywało się dystrybucją w bessie. Ale nie fiksuję się na spadki, w 2005 akcje też nie wyglądały najlepiej, a wkrótce okazało się, że startują do szalonej hossy.
Po prostu nie wiem co robić, więc siedzę głównie na gotówce i od czasu do czasu pogrywam krótkoterminowo.
Jeśli miałbym znaleźć w WIG20 spółkę, która technicznie opisuje moje podejście, byłby to KGHM:
Średnie kroczące wskazują na trend spadkowy, a kurs broni się na wsparciu fibo38.2. W krótkim terminie możliwy jest rajd w górę, ale w skali tygodni/miesięcy bardziej skłaniałbym się do wyłamania wsparcia i ruchu na zniesienie 50% całej fali wzrostowej od dołka bessy. Strzałkami zaznaczyłem zwiększony wolumen na spadkach.
Fundamentalnie nie jest ani tanio, ani drogo. Cena do wartości księgowej dla WIG:
Czy przed nami wybicie dna potwierdzające trend spadkowy, czy ubijanie nowego poziomu na dość niskim poziomie 1.2? MACD pod kreską. Przez lata wyceny spółek konsolidowały się przy spadającej zmienności, jeśli zmieni się paradygmat jak w USA ok. 2012, powinniśmy zaakceptować znacznie wyższe ceny za majątki spółek.
WIG20_PB:
Podobnie jak na WIGu, trend boczny, może już spadkowy, przez lata było taniej.
MWIG40_PB:
Drogo w stosunku do poprzedniej dekady, trend boczny. A może to właśnie ten indeks pokazuje, że czas zaakceptować wyższe wyceny i lokować oszczędności w biznesach?
SWIG80_PB:
Spadał przez wiele miesięcy, sentyment rekordowo niski, a wyceny wciąż nie wydają się okazyjne.
I na koniec kwiatek - bijący kolejne rekordy słabości indeks spółek z Newconnect.. drożeje względem wartości księgowej:
To nie jest środowisko, w którym lubię budować pozycję akcyjną. Potrzebuję więcej czasu lub sygnałów od rynku.
Blog o inwestowaniu, grze na giełdzie, rozwoju osobistym, przemyślenia na temat egzystencji, poszerzanie świadomości. Czasem trochę o żarciu i bieganiu - życie :) Napisz do mnie: deedees małpa o2 kropcia pl
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą newconnect. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą newconnect. Pokaż wszystkie posty
sobota, 10 marca 2018
piątek, 3 czerwca 2016
Ostatni będą pierwszymi
Porównanie indeksów WIG20, MWIG40, SWIG80 i NCINDEX za ostatnie 5 lat:
i za ostatni miesiąc:
Śmieciuchy z NC nie uczestniczyły w ostatnich spadkach! Dla mnie to sygnał, że trzeba zaparkować tam trochę grosza. Niestety nie potrafię wytypować spółek... Pomożecie?
Zgodnie z zapowiedziami do portfela trafiło już PZU i Energa oraz trochę opcji i16 1900/2000/2100 i 2200. Liczę, że do września trochę odbijemy, albo odbijemy przynajmniej na tyle, żeby opcje i161900 urosły na tyle, żeby pokryć cenę pozostałych i wyjść bez straty.
Kolejne pytanie: co myślicie o obligacjach Getinoble? Te niezabezpieczone i wygasające w 2020 są wyceniane na ok. 770zł za nominalną 1000zł. Spółka jest zagrożona bankructwem w przypadku przewalutowania kredytów, z drugiej strony ma mnóstwo chętnych na nowe obligacje, za które skupuje taniej dotychczas wyemitowane. Na razie kupiłem pilotażowo, żeby zobaczyć jak to się je.
i za ostatni miesiąc:
Śmieciuchy z NC nie uczestniczyły w ostatnich spadkach! Dla mnie to sygnał, że trzeba zaparkować tam trochę grosza. Niestety nie potrafię wytypować spółek... Pomożecie?
Zgodnie z zapowiedziami do portfela trafiło już PZU i Energa oraz trochę opcji i16 1900/2000/2100 i 2200. Liczę, że do września trochę odbijemy, albo odbijemy przynajmniej na tyle, żeby opcje i161900 urosły na tyle, żeby pokryć cenę pozostałych i wyjść bez straty.
Kolejne pytanie: co myślicie o obligacjach Getinoble? Te niezabezpieczone i wygasające w 2020 są wyceniane na ok. 770zł za nominalną 1000zł. Spółka jest zagrożona bankructwem w przypadku przewalutowania kredytów, z drugiej strony ma mnóstwo chętnych na nowe obligacje, za które skupuje taniej dotychczas wyemitowane. Na razie kupiłem pilotażowo, żeby zobaczyć jak to się je.
poniedziałek, 24 sierpnia 2015
Trochę perspektywy
Wyczekiwałem tych spadków przez cały 2014 rok, ale rynek znowu był sprytniejszy i poczekał aż kupię za dużo :) W styczniu zacząłem tracić cierpliwość i powoli wracałem na rynek:
http://podtworca.blogspot.com/2015/01/nie-o-take-besse-zesmy-walczyli.html
Była to dobra decyzja, bo bardzo szybko zarobiłem na fali wzrostowej. Jednak w pewnym momencie powstał dylemat - jeśli zainkasuję zyski, mogą ominąć mnie prawdziwe wzrosty (opisywałem to wiele razy na przykładzie Monnari czy ATM Grupy), jeśli natomiast wzrosty są tylko falą B bessy i nadejdzie mordercza fala C, zyski zamienią się w straty.
Ostatecznie wybrałem rozwiązanie pośrednie - nieznacznie powiększałem pozycje, pozostawiając większą część portfela w gotówce. Niestety z czasem pozycja w akcjach stawała się coraz większa i obecnie dochodzi do blisko połowy. Dobierałem na sygnałach kupna akcje, które pozostają w świeżych trendach wzrostowych. Dzisiejsze spadki były pierwszymi, które odczułem na portfelu, ale gdy patrzę na akcje w skali miesięcznej, to właściwie nic się nie stało:
Niektóre spółki jak Procad czy 08Octava mocno się oddaliły od ceny zakupu i korekty zjadają tylko zysk, inne jak Komputronik czy Tesgas weszły w stratę. Nastawiam się psychicznie, że będzie dużo gorzej, ale akcji nie oddam. Po pierwsze choć wszyscy piszą o krachu i bessie, rynek jest całkiem silny i ma wiele do nadrobienia:
Analizuję ten indeks (cały rynek) od lat i dzisiejszy kraszek niespecjalnie zmienił cokolwiek w wieloletnim odbiorze. Gorzej wygląda już SWIG80:
ale i tutaj jest światełko w tunelu - do końca 40-miesięcznego cyklu hossa-bessa zostały "tylko" 4 miesiące. Jeszcze raz C_ pozbawiony tym razem kresek:
Akcje spadają od 8 lat, w tym czasie tylko raz - w 2009 roku - mieliśmy do czynienia z silną hossą na szerokim rynku. Większość uczestników rynku od 8 lat traci pieniądze, w pierwszym półroczu 2015 (oficjalne dane z GPW) udział inwestorów indywidualnych w obrocie akcjami spadł do najniższego poziomu: 12%. Tyko na rynku Newconnect indywidualni rządzą: 79% udział w obrocie. Być może dlatego ten indeks wygląda tak:
Nie mam złudzeń: jeśli mamy do czynienia z falą C, to spadki mogą dojść do absurdalnych poziomów. Obserwowałem to w 2008, gdy zaczynałem przygodę z giełdą i z głupia frant udało mi się kupić blisko dna październikowej paniki, obserwowałem w 2011, gdy od miesięcy grałem na spadki. Tym razem po ponad roku czekania wróciłem do akcji za wcześnie (a raczej nie pozbyłem się ich na czas), ale nie żałuję - spadki są mi na rękę, bo moje analizy wskazują, że po tej bessie nadejdzie wreszcie moda na akcje i chcę kupić nadpłynne spółki jak najtaniej, aby trzymać je przez lata. Gdybym kupił PKO po 40zł albo PGE za 20, to pewnie miałbym stresa, ale niewielkie pakiety za 28 i 16 nie spędzają mi snu z powiek - chętnie dobiorę taniej. Może uda się przyszorcić kontraktami i opcjami, choć wolałbym poczekać na jakąś korektę spadków.
http://podtworca.blogspot.com/2015/01/nie-o-take-besse-zesmy-walczyli.html
Była to dobra decyzja, bo bardzo szybko zarobiłem na fali wzrostowej. Jednak w pewnym momencie powstał dylemat - jeśli zainkasuję zyski, mogą ominąć mnie prawdziwe wzrosty (opisywałem to wiele razy na przykładzie Monnari czy ATM Grupy), jeśli natomiast wzrosty są tylko falą B bessy i nadejdzie mordercza fala C, zyski zamienią się w straty.
Ostatecznie wybrałem rozwiązanie pośrednie - nieznacznie powiększałem pozycje, pozostawiając większą część portfela w gotówce. Niestety z czasem pozycja w akcjach stawała się coraz większa i obecnie dochodzi do blisko połowy. Dobierałem na sygnałach kupna akcje, które pozostają w świeżych trendach wzrostowych. Dzisiejsze spadki były pierwszymi, które odczułem na portfelu, ale gdy patrzę na akcje w skali miesięcznej, to właściwie nic się nie stało:
![]() |
| Atrem - kupowany między kwietniem a majem - wciąż jest zysk, ale co z tego skoro długoterminowe wsparcie trendu wzrostowego biegnie na 4 zł... |
Niektóre spółki jak Procad czy 08Octava mocno się oddaliły od ceny zakupu i korekty zjadają tylko zysk, inne jak Komputronik czy Tesgas weszły w stratę. Nastawiam się psychicznie, że będzie dużo gorzej, ale akcji nie oddam. Po pierwsze choć wszyscy piszą o krachu i bessie, rynek jest całkiem silny i ma wiele do nadrobienia:
Analizuję ten indeks (cały rynek) od lat i dzisiejszy kraszek niespecjalnie zmienił cokolwiek w wieloletnim odbiorze. Gorzej wygląda już SWIG80:
ale i tutaj jest światełko w tunelu - do końca 40-miesięcznego cyklu hossa-bessa zostały "tylko" 4 miesiące. Jeszcze raz C_ pozbawiony tym razem kresek:
Akcje spadają od 8 lat, w tym czasie tylko raz - w 2009 roku - mieliśmy do czynienia z silną hossą na szerokim rynku. Większość uczestników rynku od 8 lat traci pieniądze, w pierwszym półroczu 2015 (oficjalne dane z GPW) udział inwestorów indywidualnych w obrocie akcjami spadł do najniższego poziomu: 12%. Tyko na rynku Newconnect indywidualni rządzą: 79% udział w obrocie. Być może dlatego ten indeks wygląda tak:
Nie mam złudzeń: jeśli mamy do czynienia z falą C, to spadki mogą dojść do absurdalnych poziomów. Obserwowałem to w 2008, gdy zaczynałem przygodę z giełdą i z głupia frant udało mi się kupić blisko dna październikowej paniki, obserwowałem w 2011, gdy od miesięcy grałem na spadki. Tym razem po ponad roku czekania wróciłem do akcji za wcześnie (a raczej nie pozbyłem się ich na czas), ale nie żałuję - spadki są mi na rękę, bo moje analizy wskazują, że po tej bessie nadejdzie wreszcie moda na akcje i chcę kupić nadpłynne spółki jak najtaniej, aby trzymać je przez lata. Gdybym kupił PKO po 40zł albo PGE za 20, to pewnie miałbym stresa, ale niewielkie pakiety za 28 i 16 nie spędzają mi snu z powiek - chętnie dobiorę taniej. Może uda się przyszorcić kontraktami i opcjami, choć wolałbym poczekać na jakąś korektę spadków.
środa, 18 lutego 2015
Pomieszanie z poplątaniem
Od dłuższego czasu przymierzam się do wpisu o perspektywach Polski w kontekście teorii autorów książki "Dlaczego narody przegrywają" i wciąż nie czuję się na siłach by unieść temat. Teoria brzmi bardzo atrakcyjnie na dziesiątkach opisanych w książce przykładów upadłych państw i cywilizacji, jednakże znalazłem już kilka poważnych luk. Główną luką jest nie uwzględnienie przez naukowców polityki mocarstw w swoim modelu, choć nawet w podanych przykładach nie raz zwracali uwagę na sukces lub porażkę danej nacji na skutek działania obcego mocarstwa. A właśnie ten element staje się niezwykle palący w kontekście aktualnej inwazji Rosji na Ukrainę. Potrzeba więcej czasu i piwa, więc dziś tylko krótki raport giełdowy.
Poczyniłem pierwsze zakupy przed sugerowaną przez moje modele wielką hossą na GPW. Nie wiem kiedy ona nastąpi i czy nie poprzedzi jej jeszcze jakiś krach związany z balonem w USA, ale dopóki znajdujemy się w elitarnym klubie pod szyldem Unii Europejskiej w sojuszu z największą potęgą w dziejach ludzkości, możemy przynajmniej marzyć o lepszym jutrze i liczyć na dalszy rozwój. Te marzenia tracą właśnie nasi sąsiedzi Ukraińcy.
Na zachodzie bez zmian:
Balon puchnie, zbliżając się do najdłużej trwających rynków byka. Wraz z balonem puchną nierówności społeczne, aktualnie zaczyna się już rozpatrywać narodowe bogactwo nie w rękach 1%, ale 0.1% najbogatszych. Zauważyłem, że na blogach pojawia się coraz więcej projekcji oddalających bessę w Stanach na 2017 rok, zatem to już długo nie potrwa. Dla nas najlepszy byłby wariant 1987 - szybki krach, oczyszczenie atmosfery i wzrosty na całym świecie.
Teraz 2 wykresy, które przez Newconnect rozjechały mi się. Pierwszy to cały rynek:
Do realizacji pełnego cyklu akumulacji-hossy-dystrybucji-bessy brakuje ok. 8 miesięcy. Tymczasem cykl na SWIG80 ma już 38 miesięcy i jest bliski wygenerowania potężnego sygnału kupna!
Wszystko przez przesunięcie dołka - grudzień 2011 dla SWIG80 i lipiec 2012 dla C_. W ten sposób powstała szeroka luka czasowa zwiększająca niepewność. I faktycznie - część spółek zachowuje się jak w latach 2003-2007, a inne pogłębiają dołki.
Przejdźmy teraz do analizy czasowej całego rynku:
Licząc bessę od szczytów 1994 i 2007 jesteśmy w okolicach końca 2001 roku. Ale licząc od startu mega-hossy w 1992 i 2002 wychodzi koniec 2004. Mimo to w obu przypadkach już tylko miesiące konsolidacji/spadków dzielą nas od bardzo dynamicznej hossy.
Cykl WIG20_PE nadal pro-niedźwiedzi:
Obligacje - są bardzo drogie. Czy siedzi w nich kapitał, który czeka na lepsze czasy, żeby przeskoczyć do akcji? Nawet jeśli, to często wyprzedaż obligacji łączyła się z krachami na GPW (10ply.b i WIG20SHORT) :
Podsumowując:
- jesteśmy 8 lat od historycznego szczytu, rynek przemielił w tym czasie kilka rzutów dzieci hossy; na GPW zostali starzy wyjadacze, a nowi marzyciele wybierają forex albo Newconnect:
- wciąż należymy do Unii Europejskiej, jedynego bloku stąd do Korei Południowej, w którym obowiązują jakieś standardy prawa, dostępu do informacji, ograniczenia monopoli i inne narzędzia niezbędne do utrzymania rozwoju,
- indeks złotego wybił dołem wieloletnie wsparcie, brakuje testu okolic dolnego cienia (niedźwiedzie dla polskiego rynku) :
- WIG20USD w trendzie spadkowym, WIG20_PE w połowie drogi do dna, rentowności obligacji mogą dynamicznie wzrosnąć wg wykresu, co zbiega się często z falami paniki na akcjach, USA krok od bessy,
- SWIG80 bliski wygenerowania sygnału kupna, cały rynek ok. 8 miesięcy do nowego cyklu.
Wiele argumentów za jeszcze jedną falą spadkową, ale długoterminowo jaskółki za powrotem akcji do łask.
Poczyniłem pierwsze zakupy przed sugerowaną przez moje modele wielką hossą na GPW. Nie wiem kiedy ona nastąpi i czy nie poprzedzi jej jeszcze jakiś krach związany z balonem w USA, ale dopóki znajdujemy się w elitarnym klubie pod szyldem Unii Europejskiej w sojuszu z największą potęgą w dziejach ludzkości, możemy przynajmniej marzyć o lepszym jutrze i liczyć na dalszy rozwój. Te marzenia tracą właśnie nasi sąsiedzi Ukraińcy.
Na zachodzie bez zmian:
Balon puchnie, zbliżając się do najdłużej trwających rynków byka. Wraz z balonem puchną nierówności społeczne, aktualnie zaczyna się już rozpatrywać narodowe bogactwo nie w rękach 1%, ale 0.1% najbogatszych. Zauważyłem, że na blogach pojawia się coraz więcej projekcji oddalających bessę w Stanach na 2017 rok, zatem to już długo nie potrwa. Dla nas najlepszy byłby wariant 1987 - szybki krach, oczyszczenie atmosfery i wzrosty na całym świecie.
Teraz 2 wykresy, które przez Newconnect rozjechały mi się. Pierwszy to cały rynek:
Do realizacji pełnego cyklu akumulacji-hossy-dystrybucji-bessy brakuje ok. 8 miesięcy. Tymczasem cykl na SWIG80 ma już 38 miesięcy i jest bliski wygenerowania potężnego sygnału kupna!
Wszystko przez przesunięcie dołka - grudzień 2011 dla SWIG80 i lipiec 2012 dla C_. W ten sposób powstała szeroka luka czasowa zwiększająca niepewność. I faktycznie - część spółek zachowuje się jak w latach 2003-2007, a inne pogłębiają dołki.
Przejdźmy teraz do analizy czasowej całego rynku:
Licząc bessę od szczytów 1994 i 2007 jesteśmy w okolicach końca 2001 roku. Ale licząc od startu mega-hossy w 1992 i 2002 wychodzi koniec 2004. Mimo to w obu przypadkach już tylko miesiące konsolidacji/spadków dzielą nas od bardzo dynamicznej hossy.
Cykl WIG20_PE nadal pro-niedźwiedzi:
Obligacje - są bardzo drogie. Czy siedzi w nich kapitał, który czeka na lepsze czasy, żeby przeskoczyć do akcji? Nawet jeśli, to często wyprzedaż obligacji łączyła się z krachami na GPW (10ply.b i WIG20SHORT) :
Podsumowując:
- jesteśmy 8 lat od historycznego szczytu, rynek przemielił w tym czasie kilka rzutów dzieci hossy; na GPW zostali starzy wyjadacze, a nowi marzyciele wybierają forex albo Newconnect:
- wciąż należymy do Unii Europejskiej, jedynego bloku stąd do Korei Południowej, w którym obowiązują jakieś standardy prawa, dostępu do informacji, ograniczenia monopoli i inne narzędzia niezbędne do utrzymania rozwoju,
- indeks złotego wybił dołem wieloletnie wsparcie, brakuje testu okolic dolnego cienia (niedźwiedzie dla polskiego rynku) :
- WIG20USD w trendzie spadkowym, WIG20_PE w połowie drogi do dna, rentowności obligacji mogą dynamicznie wzrosnąć wg wykresu, co zbiega się często z falami paniki na akcjach, USA krok od bessy,
- SWIG80 bliski wygenerowania sygnału kupna, cały rynek ok. 8 miesięcy do nowego cyklu.
Wiele argumentów za jeszcze jedną falą spadkową, ale długoterminowo jaskółki za powrotem akcji do łask.
poniedziałek, 15 grudnia 2014
Sypią się domki z kart
Rynek zabiera w dalszą podróż tylko niewielką część tych,
którzy od początku zajęli prawidłową pozycję.
J. Livermore
W listopadzie pisałem, że najsłabsze indeksy akcji traktuję jak wskaźniki wyprzedzające. Ostatnio słabeusze zanotowali takie spadki, że poziomów wsparcia trzeba szukać w minionych dekadach:
![]() |
| Portugalia |
![]() |
| Grecja |
![]() |
| Putinkraj z hipotetycznym zasiegiem spadków na wypadek bankructwa |
Najlepiej trzyma się oczywiście USA, ale i tutaj ryzyko rośnie z każdym miesiącem, tygodniem, dniem:
![]() |
| Aż się prosi o analogię do 1980 |
Ostatnie tąpnięcie na oprocentowaniu obligacji zwiększa szanse na coś więcej niż paro-procentową korektę:
V korekty nauczyły już graczy, żeby po każdym spadku zamykać krótkie lub BTFD (buy the fucking dip), więc nowy historyczny rekord w grudniu jest powszechnie spodziewany. Czy ktoś trzyma krótkie pozycje z horyzontem długoterminowym?
Przejdźmy na nasze podwórko. Zgodnie z przewidywaniami WIG20USD nie poradził sobie z linią bessy i kontynuuje łagodny trend spadkowy:
Jednocześnie sugerując się przeszłymi analogiami jest blisko (gdyby timing został zachowany, co prawie się nie zdarza) ustalenia dołka, po którym 'nigdy nie było już taniej'. Niestety, gdyby timing dalej działał, to ten dołek powinien być ubijany jeszcze przez prawie 2 lata ;)
Lider słabeuszy z naszego rynku wybija zeszłoroczne dno:
a WIG20 po raz piąty spada na wsparcie trendu bocznego:
W sierpniu obstawiłem wybicie linii trendu (na 2300) i start trendu spadkowego. Dostałem po łapach i teraz otworzyłem tylko niewielką pozycję kontaktową. To też pewien znak..
Wsparcie widać na indeksie rynków wschodzących:
Podsumujmy:
- indeksy akcji silnych gospodarek na wsparciach trendów wzrostowych,
- indeksy akcji przeciętnych gospodarek na wsparciach trendów bocznych,
- indeksy akcji słabych gospodarek pikują w dół.
czwartek, 13 grudnia 2012
wtorek, 11 grudnia 2012
Soros mode on
Od wakacji inwestowałem jak Buffet - fundamenty, analizy, raporty, okazyjne ceny. Brałem najpierw WIG20 (oddane w przedbiegach), potem spółki z MWIG40, SWIG80 i pare nieklasyfikowanych typu Monnari. Wszystkie te indeksy ładnie urosły i wg AT są prawdopodobnie w hossie, podobnie jak (mam nadzieję) spółki z mojego portfela.
Teraz czas pobawić się w Sorosa, więc kupuję za kilkanaście procent portfela trochę "śmiecia" z Newconnect. Kryteria zbliżone do Buffetowych, z tą różnicą, że liczy się dodatkowo kapitalizacja - im niższa, tym lepiej. Spółka musi coś produkować, mieć rosnące przychody, budować zakład, zarabiać na realnej działalności, a nie jakichś przeszacowaniach "aktywów" i oczywiście być drastycznie przeceniona od debiutu.
Robota to całkiem przyjemna, obejrzałem kilka konferencji z debiutów (z sentymentem wróciłem do konferencji Tymochowicza i jego zapowiedzi 6-cyfrowych zysków z Infinity, a później równie przebojowe konferencje przebranżowionej IFY na Green Technology, po którym też już ślad na NC zaginął). Poznałem pare sylwetek, wyłowiłem kilka firemek i podbieram sobie po pare stówek (za większą kwotę mógłbym podnieść spółkę na górne widły, a nie chcę kupować za drogo :D ) .
Czemu Soros? Oddajmy głos Wikipedii:
"Początki fortuny Sorosa mają źródło w spekulacjach giełdowych prowadzonych akcjami tzw. śmieciowych przedsiębiorstw. Były to akcje firm, które miały trudną sytuację finansową, stały u progu bankructwa. Wobec kryzysu rynkowego w owych czasach nikt nie wierzył w możliwość istotnego dorobienia się na grze giełdowej, jednak Soros pod wpływem koncepcji gospodarczo-socjologicznych Poppera, zdecydował się zainwestować w nie posiadane fundusze, wychodząc z założenia, że skoro firmy owe przetrwały najgorszy kryzys, muszą mieć istotną zdolność do kreowania zysku, która w przyszłości spowoduje wzrost ich kursu. Tak też się stało, a Soros dorobił się fortuny."
Widać tu pewną różnicę, bo akurat wybieram nie spółki u progu bankructwa, tylko zapomniane przez rynek, jednak koncepcja jest podobna - nikt nie chce na nie patrzeć i nikt nie wierzy, że są w stanie urosnąć. Obok kryteriów wskaźnikowych biorę pod uwagę akcjonariat - czy nie występują w nich znane zakazane mordy, leśne dziadki, przeglądam fora i skanuje filmy z debiutów, żeby oszacować iloraz inteligencji prezesa, poziom cwaniactwa i czy nie stosują żelu do włosów.
Technicznie ciężko coś konkretnego powiedzieć, tu chyba bardziej liczy się psychologia. Teoretycznie jak puści dno z 2009, to powinien być wodospad, ale jakoś patrząc na szeroki rynek WIGów i maksymalne zniechęcenie na NC, nie chce mi się wierzyć, że będzie tu jeszcze mega sypanie. Może gdy spółki wydmuszki zaczną masowo bankrutować.
Na RSI mamy dywergencję, nowe dno na Ncindex nie jest potwierdzone wskaźnikiem, więc możemy liczyć na podwójne dno.
Teraz czas pobawić się w Sorosa, więc kupuję za kilkanaście procent portfela trochę "śmiecia" z Newconnect. Kryteria zbliżone do Buffetowych, z tą różnicą, że liczy się dodatkowo kapitalizacja - im niższa, tym lepiej. Spółka musi coś produkować, mieć rosnące przychody, budować zakład, zarabiać na realnej działalności, a nie jakichś przeszacowaniach "aktywów" i oczywiście być drastycznie przeceniona od debiutu.
Robota to całkiem przyjemna, obejrzałem kilka konferencji z debiutów (z sentymentem wróciłem do konferencji Tymochowicza i jego zapowiedzi 6-cyfrowych zysków z Infinity, a później równie przebojowe konferencje przebranżowionej IFY na Green Technology, po którym też już ślad na NC zaginął). Poznałem pare sylwetek, wyłowiłem kilka firemek i podbieram sobie po pare stówek (za większą kwotę mógłbym podnieść spółkę na górne widły, a nie chcę kupować za drogo :D ) .
Czemu Soros? Oddajmy głos Wikipedii:
"Początki fortuny Sorosa mają źródło w spekulacjach giełdowych prowadzonych akcjami tzw. śmieciowych przedsiębiorstw. Były to akcje firm, które miały trudną sytuację finansową, stały u progu bankructwa. Wobec kryzysu rynkowego w owych czasach nikt nie wierzył w możliwość istotnego dorobienia się na grze giełdowej, jednak Soros pod wpływem koncepcji gospodarczo-socjologicznych Poppera, zdecydował się zainwestować w nie posiadane fundusze, wychodząc z założenia, że skoro firmy owe przetrwały najgorszy kryzys, muszą mieć istotną zdolność do kreowania zysku, która w przyszłości spowoduje wzrost ich kursu. Tak też się stało, a Soros dorobił się fortuny."
Widać tu pewną różnicę, bo akurat wybieram nie spółki u progu bankructwa, tylko zapomniane przez rynek, jednak koncepcja jest podobna - nikt nie chce na nie patrzeć i nikt nie wierzy, że są w stanie urosnąć. Obok kryteriów wskaźnikowych biorę pod uwagę akcjonariat - czy nie występują w nich znane zakazane mordy, leśne dziadki, przeglądam fora i skanuje filmy z debiutów, żeby oszacować iloraz inteligencji prezesa, poziom cwaniactwa i czy nie stosują żelu do włosów.
Technicznie ciężko coś konkretnego powiedzieć, tu chyba bardziej liczy się psychologia. Teoretycznie jak puści dno z 2009, to powinien być wodospad, ale jakoś patrząc na szeroki rynek WIGów i maksymalne zniechęcenie na NC, nie chce mi się wierzyć, że będzie tu jeszcze mega sypanie. Może gdy spółki wydmuszki zaczną masowo bankrutować.
Na RSI mamy dywergencję, nowe dno na Ncindex nie jest potwierdzone wskaźnikiem, więc możemy liczyć na podwójne dno.
środa, 14 grudnia 2011
Słabeusze silniejsi?
Przyczaiłem się na kilka małych spółek, a one coś nie bardzo chcą od kilku dni spadać. Z indeksów WIG20, MWIG40, SWIG80 i NCINDEX tylko dwa ostatnie były dziś na małych plusach. Bardzo to kontrastuje z ostatnim rokiem:
Na razie odpocznę od krótkich pozycji, podłapałem nawet kilka akcji (tylko za zyski). Trzeba dowieźć wynik do końca roku.
Na koniec taki tam wykresik EURUSD:
Jeszcze może być gorąco..
czwartek, 21 kwietnia 2011
Zabrakło skali
Zielona kupa powiela schemat z 2008 roku i leci w ciemną otchłań. Uważam, że kolejny raz chodzi o to samo - wyjść z drogich akcji i towarów z rekordowo słabym dolarem a potem bessa, umocnienie dolara i kolejne obrabowanie świata. Taka jest moc światowej waluty - jeśli sterujesz płynnością, tj. jednego dnia możesz wpompować w system dziesiątki mld a drugiego tyle samo ściągnąć z rynku, zostajesz panem hossy i bessy.
Przypomnijmy co się dzieje, gdy Fed przestaje drukować - aktywa spadają (flash crash 2010). W 2008 ściągnęli z rynku 200mld usd i rynek zanurkował w październiku. Gdzie ucieka kapitał, kiedy akcje i surowce tanieją po 50-80%? Oczywiście w obligacje najbezpieczniejszej gospodarki świata. A kto im opyli bondy? Ten kto je skupuje od dwóch QE.
Spójrzmy na WIG20USD:
Szczyt w 2007 po 1584, dołek 2009 po 322. Tym razem fibo61.8 przyciąga. Jak wiemy na WIG20 zostało już zdobyte, dlatego myślę, że test fibo odbędzie się głównie słabnącym USDPLN.
W poprzednim poście napisałem argumenty za bessą. Nie będę się upierał, że to już, jednak nie jestem też w stanie wskazać spółek, które wobec rozpędzającej się inflacji i ubożenia społeczeństw będą generować większe zyski. W normalnych warunkach gospodarki przegrzewają się, gdy firmy i ludzie widząc polepszającą się sytuację zaciągają kredyty inwestycyjne i konsumenckie. Koło się napędza, pieniądza przybywa i banki centralne muszą podnosić stopy procentowe, żeby ograniczyć inflację. Kiedy kredytu jest mniej, płynność spada i na giełdach zaczyna się bessa.
Obecne wzrosty są wywołane wyłącznie dodrukiem pieniędzy:
Pieniądz napływający z kredytu został zastąpiony dodrukiem. Wielu liczyło, że podobnie jak pod koniec QE1, dolar zacznie się umacniać na 2-3 miesiące przed końcem QE2. This time is different. Pojedyncza analogia to nie jest dobry prognostyk.
O tym, że hossa nie jest powiązana z rozwojem gospodarczym (realna inflacja jest wyższa niż wzrost PKB) świadczy też kondycja małych spółek na GPW. WIG jest pchany kilkoma płynnymi spółkami z WIG20. Bańkierzy nie kupują ich na długi termin, tylko dla rozgrywek na kontraktach i opcjach.
Dodrukowane dolary płyną bowiem do tzw. banków inwestycyjnych, które robią hossę na wszystkim co jest wystarczająco płynne na ich miliardy. Pozostali uczestniczy rynku nie mają kapitału, tylko długi. Nawet jeśli nie masz kredytu, twój rząd zaciągnął go u goldmanów za ciebie.
Gdzieś jednak granice szaleństwa są. Bańki spekulacyjne wywołane dodrukiem Fed i innych banków centralnych doprowadzają do rewolucji w krajach, w których ludzie głodują. Potęgi surowcowe takie jak Rosja stają się agresywne. W pewnym momencie twórcy tej bubble-economy muszą przykręcić kurek. Na wykresach poszukuję takiego momentu zwrotnego.
USDAUD:
USDCHF:
Na koniec NCINDEX:
Jeśli hossa ma być kontynuowana, powinniśmy zobaczyć tu wyjście nad SMA45 i przynajmniej próbę bicia szczytu. To by świadczyło, że ulica wchodzi w akcje. Wtedy chętnie przyłączę się spekulacyjnie do ruchu. Na razie jednak widzę, że jedyny sposób, żeby zarobić na akcjach, to kupić przewartościowane spółki surowcowe. Wobec hiperbolicznych wzrostów na towarach uważam, że ryzyko takich inwestycji jest zbyt wysokie.
PS. Dolara ładuję przy ok. 55.3 na USD_I:
Przypomnijmy co się dzieje, gdy Fed przestaje drukować - aktywa spadają (flash crash 2010). W 2008 ściągnęli z rynku 200mld usd i rynek zanurkował w październiku. Gdzie ucieka kapitał, kiedy akcje i surowce tanieją po 50-80%? Oczywiście w obligacje najbezpieczniejszej gospodarki świata. A kto im opyli bondy? Ten kto je skupuje od dwóch QE.
Spójrzmy na WIG20USD:
Szczyt w 2007 po 1584, dołek 2009 po 322. Tym razem fibo61.8 przyciąga. Jak wiemy na WIG20 zostało już zdobyte, dlatego myślę, że test fibo odbędzie się głównie słabnącym USDPLN.
W poprzednim poście napisałem argumenty za bessą. Nie będę się upierał, że to już, jednak nie jestem też w stanie wskazać spółek, które wobec rozpędzającej się inflacji i ubożenia społeczeństw będą generować większe zyski. W normalnych warunkach gospodarki przegrzewają się, gdy firmy i ludzie widząc polepszającą się sytuację zaciągają kredyty inwestycyjne i konsumenckie. Koło się napędza, pieniądza przybywa i banki centralne muszą podnosić stopy procentowe, żeby ograniczyć inflację. Kiedy kredytu jest mniej, płynność spada i na giełdach zaczyna się bessa.
Obecne wzrosty są wywołane wyłącznie dodrukiem pieniędzy:
Pieniądz napływający z kredytu został zastąpiony dodrukiem. Wielu liczyło, że podobnie jak pod koniec QE1, dolar zacznie się umacniać na 2-3 miesiące przed końcem QE2. This time is different. Pojedyncza analogia to nie jest dobry prognostyk.
O tym, że hossa nie jest powiązana z rozwojem gospodarczym (realna inflacja jest wyższa niż wzrost PKB) świadczy też kondycja małych spółek na GPW. WIG jest pchany kilkoma płynnymi spółkami z WIG20. Bańkierzy nie kupują ich na długi termin, tylko dla rozgrywek na kontraktach i opcjach.
Dodrukowane dolary płyną bowiem do tzw. banków inwestycyjnych, które robią hossę na wszystkim co jest wystarczająco płynne na ich miliardy. Pozostali uczestniczy rynku nie mają kapitału, tylko długi. Nawet jeśli nie masz kredytu, twój rząd zaciągnął go u goldmanów za ciebie.
Gdzieś jednak granice szaleństwa są. Bańki spekulacyjne wywołane dodrukiem Fed i innych banków centralnych doprowadzają do rewolucji w krajach, w których ludzie głodują. Potęgi surowcowe takie jak Rosja stają się agresywne. W pewnym momencie twórcy tej bubble-economy muszą przykręcić kurek. Na wykresach poszukuję takiego momentu zwrotnego.
USDAUD:
USDCHF:
Na koniec NCINDEX:
Jeśli hossa ma być kontynuowana, powinniśmy zobaczyć tu wyjście nad SMA45 i przynajmniej próbę bicia szczytu. To by świadczyło, że ulica wchodzi w akcje. Wtedy chętnie przyłączę się spekulacyjnie do ruchu. Na razie jednak widzę, że jedyny sposób, żeby zarobić na akcjach, to kupić przewartościowane spółki surowcowe. Wobec hiperbolicznych wzrostów na towarach uważam, że ryzyko takich inwestycji jest zbyt wysokie.
PS. Dolara ładuję przy ok. 55.3 na USD_I:
czwartek, 3 marca 2011
Bondy póki co zgodnie z planem
Bondy w dół, giełdy w górę, dolar w miejscu:
Na FW20 mieliśmy dzisiaj masakrę niedźwiedzi. Rosnący LOP, pęknięte opory i wybicie nad SMA45. Do wygaśnięcia serii marcowej najprawdopodobniej byki odzyskają inicjatywę.
2 tygodnie to czas wystarczający do uklepania dna przez amerykańskie 10-latki. Zagadką będzie zachowanie w tym czasie dolara. Wobec dotychczas silnych JPY i CHF zielony rozpoczął odrabianie strat, na EUR dalej wzrosty.
Zaryzykowałem dziś i kupiłem trochę akcji (WDM, IDM, LST). Nie wiem na ile trwałe będą te wzrosty, ale jeśli blue chipy mogą rosnąć przez 2 tygodnie, upatruję szansy na zarobek w wybiciu przez NCINDEX linii trendu spadkowego i korektę na fibo38.2/ema180 lub nawet fibo50/sma45:
Na FW20 mieliśmy dzisiaj masakrę niedźwiedzi. Rosnący LOP, pęknięte opory i wybicie nad SMA45. Do wygaśnięcia serii marcowej najprawdopodobniej byki odzyskają inicjatywę.
2 tygodnie to czas wystarczający do uklepania dna przez amerykańskie 10-latki. Zagadką będzie zachowanie w tym czasie dolara. Wobec dotychczas silnych JPY i CHF zielony rozpoczął odrabianie strat, na EUR dalej wzrosty.
Zaryzykowałem dziś i kupiłem trochę akcji (WDM, IDM, LST). Nie wiem na ile trwałe będą te wzrosty, ale jeśli blue chipy mogą rosnąć przez 2 tygodnie, upatruję szansy na zarobek w wybiciu przez NCINDEX linii trendu spadkowego i korektę na fibo38.2/ema180 lub nawet fibo50/sma45:
sobota, 20 listopada 2010
Miś przeoczył Newconnect. Portfel, zasady, intuicja.
Na GPW miś grasuje a na NC bicie szczytów:
Czyżby rosły fundamenty spółek? Zaglądamy na NC C/Wk:
Chyba jednak miś chwilowo zapomniał o polskim Nasdaqu. Sądząc po tym wykresie spodziewałbym się regresji do średniej.
Listopad jest na razie moim najlepszym miesiącem na rynku w tym roku. Tempo przyrostu kapitału szybsze niż w czasie korekty styczniowo-lutowej. Wówczas przygoda z kontraktami zakończyła się utratą niemal całości zysków. Zyskom i stratom towarzyszyła euforia i depresja.
Dzisiaj jestem dużo ostrożniejszy. Nie ekscytuję się, bo wiem, że następnego dnia wszystko może się zmienić. Staram się w danym momencie podejmować skuteczne decyzje: redukować ryzyko, zajmować pozycję pod sygnały, nie otwierać pozycji kiedy sygnałów brak. Traderskie podstawy, ale ignorowane przez zdecydowaną większość graczy.
Geneza największych strat w tym roku była bardzo podobna:
1. Po zwycięskiej serii popartej AT (wejścia pod wysoce prawdopodobne sygnały) zaczynałem otwierać pozycje, choć sygnały wygasły.
2. Kurs szedł w drugą stronę i miałem niewielką stratę. Jednak im więcej miałem ugrane, tym bardziej chciałem kolejny raz wygrać.
3. Dlatego otwierałem nowe pozycje z nadzieją, że kurs zaraz zawróci i wyjdę chociaż na 0.
4. Nowy trend przyspieszał a wraz z nim moje straty.
Wykresy giełdowe są fraktalne - na płynnych indeksach ciężko rozróżnić wykres minutowy, godzinny, dzienny czy tygodniowy. I podobnie było z błędami - ten sam cykl, który opisałem powyżej zdarzał się często w ciągu pojedynczej sesji. Rano otworzyłem kontrakt, zarobiłem np. 200zł, potem miałem "odejść od stołu", ale chciwość wygrywała - chciałem jeszcze więcej. Ponowienie kontraktu - i jak dobrze poszło kończyłem dzień z kilkunastoma zł zysku, jak gorzej to ze stratą.
W ten sposób wykluła się jedna z ważniejszych zasad, którą na tym etapie doświadczenia muszę przestrzegać:
Jeśli poszło ci dobrze, zakończ sesję.
Ktoś napisał, że amatorzy handlują w pierwszej godzinie sesji; to pasuje do mnie, praktycznie po 10 nie ma mnie na rynku :) Ilekroć próbowałem później coś ugrać kończyło się jak powyżej.
Inna ważna zasada, do której dojrzewałem długi czas:
Nie staraj się odkuć na tym samym walorze - graj tym, co zarabia.
Jakie to proste i trudne jednocześnie. Akcje, kontrakty, waluty zachowują się przeróżnie. Niektóre zachowują się pod nas, inne dokładnie odwrotnie. W tym roku 100% nieskuteczności miałem na Arctic - ilekroć redukowałem, to rósł - wtedy dobierałem, a on na przekór w dół. Ostatecznie zamknąłem pozycję z prawie 600zł straty. I pomyśleć, że pierwsze 100 akcji miało zysk, który normalnie uciąłbym zadowolony i zapomniał o spółce. Tylko, że Arctic miał fundamenty i chciałem zarobić na nim nie tam jakies 5, a 25% conajmniej..
W wakacje pisałem o prostym systemie opartym o średnie, do którego zaprzęgłem kilka spółek i EURUSD. System nie sprawdził się dla Arctic i PGE, natomiast dałby dobre wyniki na RCSCRAOPEN i EURUSD. Jak nietrudno się domyślić w obu przypadkach złamałem zasady. Przy EURUSD stało się to, czego się obawiałem - pierwszy sygnał, który zagrałem okazał się fałszywy i nie odwróciłem pozycji w strachu, że znowu stracę. Przespałem całe wzrosty na EURUSD, ale ostatnio wszedł sygnał S i wróciłem do tej pary - tym razem wytrzymam na systemie bez względu na liczbę fałszywych sygnałów.
Na RCSCRAOPEN (certy na spadki ropy) poczułem się zbyt pewnie i łamałem wszystkie zasady jak leci. Wytłuszczę dwie podstawowe, którymi raczą czytelników nawet inwestorzy-blogerzy z tygodniowym stażem:
Nie wyprzedzaj sygnałów.
Nie uśredniaj w dół.
Do tych zasad dodałbym jeszcze jedną, której zawodowcy nie przestrzegają, bo w momencie otwierania transakcji wiedzą już kiedy wyjdą ;)
Jeśli nie wiesz co się dzieje TNIJ ZYSK.
Jak widać zasady dotyczą głównie psychiki. W technice każdy znajdzie coś dla siebie. Na zwykłych przecięciach średnich można zarabiać. Ostatnio grałem kontraktami i najlepsze efekty dał.. Elliott. Tak jest, ten obśmiewany przez wielu Elliott stosowany w banalnej strategii - "jeśli było A i złamało się B, to graj C" bez dociekania jaki to numer podfali/cyklu czy struktury. Korekta trójkowa to chyba najczęściej występująca formacja i doskonale się sprawdza na lewarowanych instrumentach pochodnych. Pewny zysk 0.5% na FW20 mnie satysfakcjonuje. Muszę się oswoić z tymi wielkościami, dynamiką ruchów.
Niedawno rozmawialiśmy z herodotem o intuicji i jej roli w zarabianiu na giełdzie. Intuicja dla mnie to znajomość instrumentów na których się operuje, znajomość własnej psychiki, umiejętność czytania wykresów. Zaufanie do swojego doświadczenia. Nauka przeżycia nocy w lesie z saperką, zanim wyruszymy do dżungli - czyli zaczniemy budować poważny system.
Czyżby rosły fundamenty spółek? Zaglądamy na NC C/Wk:
Chyba jednak miś chwilowo zapomniał o polskim Nasdaqu. Sądząc po tym wykresie spodziewałbym się regresji do średniej.
Listopad jest na razie moim najlepszym miesiącem na rynku w tym roku. Tempo przyrostu kapitału szybsze niż w czasie korekty styczniowo-lutowej. Wówczas przygoda z kontraktami zakończyła się utratą niemal całości zysków. Zyskom i stratom towarzyszyła euforia i depresja.
Dzisiaj jestem dużo ostrożniejszy. Nie ekscytuję się, bo wiem, że następnego dnia wszystko może się zmienić. Staram się w danym momencie podejmować skuteczne decyzje: redukować ryzyko, zajmować pozycję pod sygnały, nie otwierać pozycji kiedy sygnałów brak. Traderskie podstawy, ale ignorowane przez zdecydowaną większość graczy.
Geneza największych strat w tym roku była bardzo podobna:
1. Po zwycięskiej serii popartej AT (wejścia pod wysoce prawdopodobne sygnały) zaczynałem otwierać pozycje, choć sygnały wygasły.
2. Kurs szedł w drugą stronę i miałem niewielką stratę. Jednak im więcej miałem ugrane, tym bardziej chciałem kolejny raz wygrać.
3. Dlatego otwierałem nowe pozycje z nadzieją, że kurs zaraz zawróci i wyjdę chociaż na 0.
4. Nowy trend przyspieszał a wraz z nim moje straty.
Wykresy giełdowe są fraktalne - na płynnych indeksach ciężko rozróżnić wykres minutowy, godzinny, dzienny czy tygodniowy. I podobnie było z błędami - ten sam cykl, który opisałem powyżej zdarzał się często w ciągu pojedynczej sesji. Rano otworzyłem kontrakt, zarobiłem np. 200zł, potem miałem "odejść od stołu", ale chciwość wygrywała - chciałem jeszcze więcej. Ponowienie kontraktu - i jak dobrze poszło kończyłem dzień z kilkunastoma zł zysku, jak gorzej to ze stratą.
W ten sposób wykluła się jedna z ważniejszych zasad, którą na tym etapie doświadczenia muszę przestrzegać:
Jeśli poszło ci dobrze, zakończ sesję.
Ktoś napisał, że amatorzy handlują w pierwszej godzinie sesji; to pasuje do mnie, praktycznie po 10 nie ma mnie na rynku :) Ilekroć próbowałem później coś ugrać kończyło się jak powyżej.
Inna ważna zasada, do której dojrzewałem długi czas:
Nie staraj się odkuć na tym samym walorze - graj tym, co zarabia.
Jakie to proste i trudne jednocześnie. Akcje, kontrakty, waluty zachowują się przeróżnie. Niektóre zachowują się pod nas, inne dokładnie odwrotnie. W tym roku 100% nieskuteczności miałem na Arctic - ilekroć redukowałem, to rósł - wtedy dobierałem, a on na przekór w dół. Ostatecznie zamknąłem pozycję z prawie 600zł straty. I pomyśleć, że pierwsze 100 akcji miało zysk, który normalnie uciąłbym zadowolony i zapomniał o spółce. Tylko, że Arctic miał fundamenty i chciałem zarobić na nim nie tam jakies 5, a 25% conajmniej..
W wakacje pisałem o prostym systemie opartym o średnie, do którego zaprzęgłem kilka spółek i EURUSD. System nie sprawdził się dla Arctic i PGE, natomiast dałby dobre wyniki na RCSCRAOPEN i EURUSD. Jak nietrudno się domyślić w obu przypadkach złamałem zasady. Przy EURUSD stało się to, czego się obawiałem - pierwszy sygnał, który zagrałem okazał się fałszywy i nie odwróciłem pozycji w strachu, że znowu stracę. Przespałem całe wzrosty na EURUSD, ale ostatnio wszedł sygnał S i wróciłem do tej pary - tym razem wytrzymam na systemie bez względu na liczbę fałszywych sygnałów.
Na RCSCRAOPEN (certy na spadki ropy) poczułem się zbyt pewnie i łamałem wszystkie zasady jak leci. Wytłuszczę dwie podstawowe, którymi raczą czytelników nawet inwestorzy-blogerzy z tygodniowym stażem:
Nie wyprzedzaj sygnałów.
Nie uśredniaj w dół.
Do tych zasad dodałbym jeszcze jedną, której zawodowcy nie przestrzegają, bo w momencie otwierania transakcji wiedzą już kiedy wyjdą ;)
Jeśli nie wiesz co się dzieje TNIJ ZYSK.
Jak widać zasady dotyczą głównie psychiki. W technice każdy znajdzie coś dla siebie. Na zwykłych przecięciach średnich można zarabiać. Ostatnio grałem kontraktami i najlepsze efekty dał.. Elliott. Tak jest, ten obśmiewany przez wielu Elliott stosowany w banalnej strategii - "jeśli było A i złamało się B, to graj C" bez dociekania jaki to numer podfali/cyklu czy struktury. Korekta trójkowa to chyba najczęściej występująca formacja i doskonale się sprawdza na lewarowanych instrumentach pochodnych. Pewny zysk 0.5% na FW20 mnie satysfakcjonuje. Muszę się oswoić z tymi wielkościami, dynamiką ruchów.
Niedawno rozmawialiśmy z herodotem o intuicji i jej roli w zarabianiu na giełdzie. Intuicja dla mnie to znajomość instrumentów na których się operuje, znajomość własnej psychiki, umiejętność czytania wykresów. Zaufanie do swojego doświadczenia. Nauka przeżycia nocy w lesie z saperką, zanim wyruszymy do dżungli - czyli zaczniemy budować poważny system.
wtorek, 21 września 2010
Szczyt osiągnięty co dalej?
Mój prywatny wskaźnik szczytów, czyli NCINDEX sygnalizuje przesilenie (najwyższe obroty blisko szczytów):
Nieoceniony od ponad roku WIG20USD również syngalizuje lokalny peak:
Na koniec ciekawostka - C/WK dla WIG:
Różnie można interpretować wykres - przeszacowanie aktywów (np. firmy wyceniają swoje nieruchomości po cenach ze szczytów bańki, nie wiem jak u nas ale podobno w Stanach kosmiczne wyceny wpisuje się przy pozycji "marka", rok temu czytałem o wydawcy, który wycenił na pare mln. nazwy wydawanych przez siebie tytułów prasowych). A może firmy są niedoszacowane? Who knows. Na razie ostrożnie podbieram dolara i certy na spadki ropy.
Nieoceniony od ponad roku WIG20USD również syngalizuje lokalny peak:
Na koniec ciekawostka - C/WK dla WIG:
Różnie można interpretować wykres - przeszacowanie aktywów (np. firmy wyceniają swoje nieruchomości po cenach ze szczytów bańki, nie wiem jak u nas ale podobno w Stanach kosmiczne wyceny wpisuje się przy pozycji "marka", rok temu czytałem o wydawcy, który wycenił na pare mln. nazwy wydawanych przez siebie tytułów prasowych). A może firmy są niedoszacowane? Who knows. Na razie ostrożnie podbieram dolara i certy na spadki ropy.
czwartek, 2 września 2010
Krach dwa razy się nie zdarza?
Ostatnio zewsząd słychać głosy, że panujący pesymizm i brak wystąpienia dwóch krachów z rzędu są najlepszym zwiastunem wzrostów. Tymczasem dwa krachy z rzędu wystąpiły nie raz. Najlepiej przekonuje o tym porównanie wielkich bess na wykresach NIKKEI 1989-2010, Dow Jones 1929-1950 z aktualnym S&P500 od 2000 roku (za dshort.com ):
Mój najlepszy wskaźnik dla akcji polskich WIG20USD nie wygląda najlepiej:
Poraz trzeci nawiązujemy dziś walkę ze SMA200. Być może pobujamy się na niej kilka sesji przed wybiciem, ale na oko wygląda mi to marnie - niższy dołek, niższy szczyt i optymalne miejsce od odrzucenia indeksu w dół.
Sądziłem, że warto przeczekać na defensywnych papierach, a jednak PGN jest słaby. To dobrze, chętnie kupiłbym go po 3zł :) Na razie stoję z boku i co jakiś czas zerkam na wykresy.
Na koniec NCINDEX:
Zgodnie z przewidywaniami wybija dołem w kanale spadkowym. Maluchy spadają wcześniej, rosną później.
Mój najlepszy wskaźnik dla akcji polskich WIG20USD nie wygląda najlepiej:
Poraz trzeci nawiązujemy dziś walkę ze SMA200. Być może pobujamy się na niej kilka sesji przed wybiciem, ale na oko wygląda mi to marnie - niższy dołek, niższy szczyt i optymalne miejsce od odrzucenia indeksu w dół.
Sądziłem, że warto przeczekać na defensywnych papierach, a jednak PGN jest słaby. To dobrze, chętnie kupiłbym go po 3zł :) Na razie stoję z boku i co jakiś czas zerkam na wykresy.
Na koniec NCINDEX:
Zgodnie z przewidywaniami wybija dołem w kanale spadkowym. Maluchy spadają wcześniej, rosną później.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















































