W piątek zamknąłem ostatnie krótkie pozycje (RCSCRAOPEN i NZDUSD), nawet w całkiem dobrym momencie, bo później ropa i NZD rosły. Znowu jedyną pozycją w portfelu jest gotówka.
Dziś opiszę wytyczne do moich planów gry na najbliższe dni, tygodnie i miesiące. Pokażę jak widzę sytuację na indeksach giełdowych i walutach w różnych perspektywach czasowych i jakie wynikają z tego wnioski dla gry: jakie instrumenty wybiorę, jakie kierunki obstawię.
1. Dolar
Planowałem kupować dolara po teście średniej 200-dniowej oraz 2 ważnych fibo ok. poziomu 58 na USD_I, jednak okropna czarna świeca z 13 lipca powstrzymała mnie przed zakupem zielonego. Nie tak miało to wyglądać. Test był kompletnie nieudany dla dolara. Poleciał aż pod SMA50, co jest dla mnie sygnałem ostrzegawczym.
Dopóki USD_I broni 56.3 nadal możliwe jest, że trend na dolarze już się zmienił, jednak po takiej wyprzedaży poczekam, aż wyrysuje się jakaś formacja odwrócenia, nim kupię USD.
Jeszcze gorzej prezentuje się dollar future (DX.F):
Całe wyjście tygodniowe górą z klina zostało zanegowane i rynek narysował świecę doji, charakterystyczną dla szczytów. Podobnie jak na indeksie dolara nie jest to jeszcze żaden sygnał, tylko negacja sygnału wzrostowego, jednak coraz bardziej uprawdopodabnia scenariusz kontynuacji trendu spadkowego na dolarze z poziomem ok. 70.5 .
Rozszerzmy wykres na skalę miesięczną:
Oba scenariusze, które lansuję zakładają wkrótce wzrosty na dolarze. Przypomnę, że zakładam zmianę kierunku przepływu kapitału z rynków rozwijających się (EM) na rozwinięte (DM) i początek w przyszłym roku hossy technologicznej. Dla krótkoterminowego gracza foreksowego ten wykres nie niesie wielkiej wartości, gdyż jak pokazałem wcześniej i na dziennym, i na tygodniowym wykresie, wybicie dolara zostało zanegowane, a jednocześnie rynek nie potwierdził kontynuacji trendu spadkowego.
Wykres ten jest jednak istotny dla mnie w skali roku, gdyż pokazuje poprzez bliskość istotnych wsparć, jak niebezpieczne jest dalsze granie na osłabienie dolara i umocnienie surowców. Nawet jeszcze jedna dynamiczna fala spadkowa na dolarze powinna być wykorzystywana tylko do szybkich zagrań na FX czy CFD a nie fundamentalnych decyzji dla swoich oszczędności na zasadzie "kupuję fundusze surowcowe za wszystko co mam, bo wszyscy tak robią, a dolar się sypie, ropa leci na 200$, złoto na 2000$ itd.".
Krótkie wyjaśnienie, dlaczego zagrałem na wyłapanie szczytu na NZDUSD blisko 0.85:
Wykres co prawda miesięczny, ale na dziennym linia też ładnie szła. Tutaj kusi mnie zagrać S, bo potencjał spadków jest spory, jednak wykresy USD nie wyglądają na razie zachęcająco, więc się wstrzymuję. Zwłaszcza, że NZD może pokusić się o przetestowanie fibo50 całej fali spadkowej od lat 70-tych.
2. Złoty
Nasza waluta jest w wieloletnim trendzie spadkowym a niedawna silna wyprzedaż po przełamaniu linii trendu wzrostowego od lutego 2009 uwiarygadnia nowe dołki:
Wielu ludzi uważa, że analiza techniczna jest wróżeniem z fusów. Opisywałem swój pogląd na AT i niestety wbrew obiegowej opinii, że złoty się wkrótce umocni, a obecne kłopoty są wywołane "przejściowymi" problemami Grecji, scenariusz panicznej wyprzedaży naszej waluty jest wg mnie bardzo prawdopodobny. Nie wiem czy coś już widać w fundamentach, jednak wysokie prawdopodobieństwo krachu PLNa pokazuje wykres.
3. Akcje
Odkąd w lutym ogłosiłem bessę kupuję akcje wyłącznie spekulacyjnie pod techniczne figury. Nie inwestuję w nic długoterminowo. W piątek kilka akcji obiło się o dna kanałów spadkowych i może poszukam okazji na jakieś korekcyjne odbicia po 5-20%, jednak ADLINE dobitnie pokazuje, że coraz więcej spółek spada:
SWIG80 nie opadł jeszcze na fibo23.6, więc łapanie noży na ostro wyprzedanych maluchach jest zbyt ryzykowne:
Mój scenariusz - z dala od akcji, kupować na chwilę, jak pojawia się popyt i wywalać po osiągnięciu paru procent zysku.
Co innego płynne spółki z WIG20, ale o tym w ostatnim punkcie.
4. Kontrakty terminowe
W bessie to praktycznie jedyny dostępny dla przeciętnego spekulanta na GPW instrument, którym można zyskownie obracać. Umożliwia granie na spadki, jest płynniejszy w porównaniu z akcjami małych spółek.
No dobra, ale dlaczego wciąż upieram się przy bessie? Nawet jeśli małe spółki spadają, większość jest już w bessie, płynne spółki z WIG20 nadal dzielnie się bronią ledwie kilka procent pod kwietniowym szczytem. Popatrzmy zatem na WIG20USD weekly:
Wybity dołem klin jest w długim terminie niedźwiedzim sygnałem. Co innego krótki termin, istotny dla mnie jako gracza na FW20. Zauważmy, że spadki zatrzymał pierwszy poziom fibonacciego (23.6%) i nastąpiło dynamiczne odbicie.
Ponadto w piątek/sobotę mieliśmy pełnię księżyca, która wraz z zaćmieniami dość dobrze prognozuje ostatnio szczyty (strzałka w dół - zaćmienie) i dołki (strzałka w górę - pełnia):
Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby przez najbliższe 10 sesji (czyli do okolic zaćmienia) WIG20 wspinał się pod np. 2800 w ramach jakiejś wakacyjnej hossy. Zaćmienie księżyca będzie 30 lipca, zatem do tego czasu wstrzymam się z łapaniem górek shortami.
Podsumowanie.
Rynek jest aktualnie bardzo trudny. Wybrane towary, akcje i waluty na historycznych szczytach, niektóre dają sygnały kupna, zatem technicy grają na kontynuację trendu. Z drugiej strony coraz więcej spółek (na GPW większość) jest już w technicznej bessie (spadek conajmniej o 20% od szczytu).
Dolar rysuje fałszywe wybicia, nie może się określić w którą stronę pójdzie.
Wniosek? Odpuszczam waluty, dopóki nie narysują rozpoznawalnych dla mnie formacji i układów. Odpuszczam akcje, dopóki nie zobaczę silnego popytu, który potraktuję wyłącznie jako krótkoterminowe okazje. Odpuszczam też chwilowo krótkie pozycje na kontraktach, bo po kilku miesiącach spadków wzrasta ryzyko korekty.
Już jutro rynek może wykonać gwałtowny ruch i pokiereszować wszystkie zaprezentowane wykresy. Ale jednak są dla mnie drogowskazami, dzięki którym wciąż utrzymuję się na rynku i powoli zwiększam stan portfela. Nie są to oszałamiające kwoty, moje psychiczne uwarunkowania są wciąż za dużą przeszkodą w skutecznym graniu. Ostatnio znowu zmarnowałem wiele okazji, o ile na FW20 było sporo zmyłek i mogę sobie wybaczyć przedwczesne kasowanie zysków, to FPKN schodził idealnie na wsparcia a ja nie potrafiłem usiedzieć na więcej niż 20% ruchu. Za tydzień jedziemy na urlop, będę miał więc dużo czasu na przeanalizowanie jak gram i co jestem w stanie zmienić, żeby grać skuteczniej.
Na koniec ropa i uzasadnienie ucięcia niewielkich zysków na RCSCRAOPEN:
Jeśli SC.F osiągnie poziom 128$, ponawiam krótkie na ropę.
Blog o inwestowaniu, grze na giełdzie, rozwoju osobistym, przemyślenia na temat egzystencji, poszerzanie świadomości. Czasem trochę o żarciu i bieganiu - życie :) Napisz do mnie: deedees małpa o2 kropcia pl
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kontrakty terminowe. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kontrakty terminowe. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 17 lipca 2011
piątek, 3 czerwca 2011
2840-2950 do wygaśnięcia?
2 tygodnie przed wygaśnięciem serii. Zaznaczyłem 3 poprzednie okresy. 2 razy rosło, za ostatnim razem kontrakty wygasły niżej. W tej hossie nie zdarzyło się jeszcze, żeby kontrakty wygasły niżej 2 razy pod rząd. Ponadto rozliczenie marcowe odbyło się przy małym LOP, podobno zagranica wyszła wtedy z WIGu. Tym razem LOP jest już dość wysoki, gdzieś mi się obiło o uszy, że unibandito pompuje, więc będą się miały grubaski o co bić.
Zaznaczyłem najbardziej prawdopodobny wg mnie przedział rozliczenia serii czerwcowej, biegnący między 2840-2950. Co ciekawe bardziej skłaniam się ku wartościom 29xx. Pierwszy i drugi powód już podałem (2 razy niżej pod rząd i LOP), kolejny to wybronione wsparcie klina; skoro rynek jest mocny, to pewnie będzie miał ochotę przetestować opór.
Jest jeszcze jeden powód dla którego zdjąłem niedźwiedzią skórę (conajwyżej przyodziewam ją na krótkie strzały DT) to mocno zdołowane małe i średnie spółki, które tu i tam strzelają na północ:
Hossy z tego raczej nie będzie, ale niektórym korekta trwająca dłużej niż 2 sesje się należy. Mogłoby to być np. 2 tygodnie do rozliczenia serii ;)
Z tych powodów pozamykałem zyskowne krótkie na PGN, zostawiłem jedną bo wierzę, że te 4.16 raczej pukną. Gdyby giełdy zaczęły się sypać odnowię pozycję na gorszym poziomie. A jeśli pójdą na 2940, będę się cieszył, że zarobiłem, choć mógłbym stracić :)
Na razie mogę się pochwalić, że wyczułem dołek z 25 maja i dzięki temu chyba pierwszy raz w karierze nie zmarnowałem zysków z krótkiej pozycji (w listopadzie 2010 było podobnie, ale wtedy zostawiłem certy na spadki ropy, co mnie później drogo kosztowało). Niestety na akcjach, które kupiłem (Warfama i MSP) również nie zarobiłem. Kolejny raz przekonuję się, że nie warto kupować maluchów pod wzrosty, tylko L FW20 albo coś z WIG20.
A jednak kupuję na krótki wystrzał IDM:
Kurs wybił górą klin spadkowy dynamiczną trójką a-b-c na fibo23.6 - przyjąłem, że to A. Następnie zaczął korektę, którą traktuję jak B. Jeśli wyjdą górą trójką C = A na fibo38.2 będzie to niemal idealny pokaz działania AT. A jeśli spadną, będzie to jeden z klasycznych fałszywych sygnałów, na których zawodowcy wychodzą na SL a amatorzy płaczą, że prezes ich znowu oszukał :) TP ok. 3.05.
środa, 4 maja 2011
czwartek, 21 kwietnia 2011
Niewykończona struktura
Moje ostatnie giełdowe wpisy dotyczą głównie dłuższego horyzontu. Na podstawie przyjętych założeń decyduję czy w danym okresie kupować akcje, czy próbować szorcić kontraktami.
Przypomnę, że ostatnim nadrzędnym sygnałem było S na skutek osiągnięcia zasięgu 61.8% zniesienia bessy 2007-2009. Korekta okazała się (póki co) dość mała, liczyłem przynajmniej na test 2848 (fibo oraz dolne ograniczenie kanału wzrostowego), tymczasem ok. 2860 było minimum.
Na wykresie FW20 korekta przyjęła strukturę A-B-C i wyrysowała coś w rodzaju flagi:
Wczoraj kurs wybił górą i dzisiaj mieliśmy klasyczne testowanie wybicia, na którym przyciąłem pare pkt. Nie jestem specem od fal Eliotta, ale impuls budowany od lutego przypomina strukturą 5-tkę. To mogłoby oznaczać jeszcze jedną 5-tą falę wzrostów, która doprowadziłaby FW20 w okolice 2988.
Fali 5 towarzyszy zazwyczaj ekstremalny sentyment, ignorowanie wszelkich negatywnych danych. Coś podobnego, tylko w drugą stronę mamy właśnie na dolarze. Bliskość 3000pkt na WIG20 rozpalałaby głowy byków. W takiej fali bardzo ciężko wytypować spółki, które pociągną indeks. Z pewnością byłby to KGHM, który dzisiaj liznął 200zł i praktyka ostatnich baniek pokazuje, że taki sygnał jest wstępem do zdobycia poziomu, pewnie PKN z racji wagi w indeksie i przeszacowań wartości księgowej wraz z drożejącymi zapasami ropy.
Cel w scenariuszu 5 fali dla KGH to 206zł. W moim odczuciu dla graczy średnioterminowych ryzyko duże, ale dla daytraderów..
Jak niebezpieczna jest taka fala niech świadczy fakt, że przyłączają się do niej niedźwiedzie ;) Ja postoję z boku, kto wie, może nawet wskoczę na jakiś mały impuls w L, co nie zdarza mi się za często.
Na koniec "indeks strachu" VIX:
Wczoraj mieliśmy najniższy dołek od 2007 roku. To poważne ostrzeżenie dla posiadaczy akcji - każde poprzednie ekstremum kończyło się w krótkim terminie spadkami.
Aktualizacja 22.04
Natrafiłem dziś na wykres investors available cash:
Kolejny argument za tym, że jesteśmy w trakcie formowania szczytu. Nie oznacza to, żeby już dziś ładować s-ki. Natomiast jeśli ktoś przeczytał w gazecie, że akcje chronią przed inflacją i postanowił zamknąć lokaty, żeby władować kasę w fundusze może się wkrótce srogo rozczarować. Okazja na prawdziwe zakupy będzie pod koniec 2011.
Przypomnę, że ostatnim nadrzędnym sygnałem było S na skutek osiągnięcia zasięgu 61.8% zniesienia bessy 2007-2009. Korekta okazała się (póki co) dość mała, liczyłem przynajmniej na test 2848 (fibo oraz dolne ograniczenie kanału wzrostowego), tymczasem ok. 2860 było minimum.
Na wykresie FW20 korekta przyjęła strukturę A-B-C i wyrysowała coś w rodzaju flagi:
Wczoraj kurs wybił górą i dzisiaj mieliśmy klasyczne testowanie wybicia, na którym przyciąłem pare pkt. Nie jestem specem od fal Eliotta, ale impuls budowany od lutego przypomina strukturą 5-tkę. To mogłoby oznaczać jeszcze jedną 5-tą falę wzrostów, która doprowadziłaby FW20 w okolice 2988.
Fali 5 towarzyszy zazwyczaj ekstremalny sentyment, ignorowanie wszelkich negatywnych danych. Coś podobnego, tylko w drugą stronę mamy właśnie na dolarze. Bliskość 3000pkt na WIG20 rozpalałaby głowy byków. W takiej fali bardzo ciężko wytypować spółki, które pociągną indeks. Z pewnością byłby to KGHM, który dzisiaj liznął 200zł i praktyka ostatnich baniek pokazuje, że taki sygnał jest wstępem do zdobycia poziomu, pewnie PKN z racji wagi w indeksie i przeszacowań wartości księgowej wraz z drożejącymi zapasami ropy.
Cel w scenariuszu 5 fali dla KGH to 206zł. W moim odczuciu dla graczy średnioterminowych ryzyko duże, ale dla daytraderów..
Jak niebezpieczna jest taka fala niech świadczy fakt, że przyłączają się do niej niedźwiedzie ;) Ja postoję z boku, kto wie, może nawet wskoczę na jakiś mały impuls w L, co nie zdarza mi się za często.
Na koniec "indeks strachu" VIX:
Wczoraj mieliśmy najniższy dołek od 2007 roku. To poważne ostrzeżenie dla posiadaczy akcji - każde poprzednie ekstremum kończyło się w krótkim terminie spadkami.
Aktualizacja 22.04
Natrafiłem dziś na wykres investors available cash:
Kolejny argument za tym, że jesteśmy w trakcie formowania szczytu. Nie oznacza to, żeby już dziś ładować s-ki. Natomiast jeśli ktoś przeczytał w gazecie, że akcje chronią przed inflacją i postanowił zamknąć lokaty, żeby władować kasę w fundusze może się wkrótce srogo rozczarować. Okazja na prawdziwe zakupy będzie pod koniec 2011.
środa, 6 kwietnia 2011
Targety za 5 dwunasta
Tak jak mówiłem ostatnio, ustawiam dziś zlecenia:
S FW20 2924
S FPKN 57.50
S EURUSD 1.436
L USDPLN 2.74
Srebro blisko 42.
S pod fibo 61.8% . Przy okazji poprowadziłem linię z analogicznego punktu w poprzedniej hossie - i sami zobaczcie:
FPKN:
S FW20 2924
S FPKN 57.50
S EURUSD 1.436
L USDPLN 2.74
Srebro blisko 42.
S pod fibo 61.8% . Przy okazji poprowadziłem linię z analogicznego punktu w poprzedniej hossie - i sami zobaczcie:
FPKN:
wtorek, 22 lutego 2011
Spadki, czyli dokąd szorcić i czy odebrać akcje?
Coś niesamowitego - w USA zawitały dziś spadki. Tymczasem u nas korekta wzrostowa pogoniła niejednego misia (w tym mnie). Myślałem nad otworzeniem S-ki przed fixem, ostatecznie odpuściłem. Gdybym zaryzykował - zgarnąłbym pewnie niezły zysk na wysoce prawdopodobnej jutrzejszej luce. Z drugiej strony zakończenie w USA na plusach załatwiłoby mnie luką w górę. Nie zaryzykowałem, nie zyskam.
Dlaczego? Ponieważ dzisiaj niedźwiedzie nie miały siły. Dominowały byki, dlatego zamknąłem pozycję z rana i zabrałem się za robotę. Ryzykowanie podczas konsolidacji oraz łapanie górek znacznie częściej kończyło się wysokimi stratami. Lepiej stracić okazję, niż kapitał - zwłaszcza że ostatnio nasz rynek dał mi trochę okazji. Niestety jak pisałem wcześniej - wszystko niweluje lecąca na sterydach ropa i portfel stoi w miejscu.
Na dziś wydaje się, że niedźwiedzie uderzą ponownie i trzeba podłączyć się do ruchu. Na WIG20 niemal pewny ruch na fibo ok. 2593:
Potem SMA200 ok. 2573 i wsparcie kanału wzrostowego na ok. 2500. Jeśli ktoś lubi grać na długie sygnały tyle mu wystarczy. Wiadomo jednak, że zazwyczaj kurs nie spada jak kamień - wsparcia są testowane, po czym indeks szybko odchodzi na opory. Można grać z trendem krótką pozycję i cały czas tracić na stop-lossach.
Na wykresie widać coś jeszcze: na początku tego roku WIG20 wyłamał dołem z szerokiego kanału wzrostowego od początku hossy (zielone linie). Dlatego cały czas obstaję przy swoim scenariuszu, że rozpoczęliśmy bessę.
Jednocześnie spodziewam się testu okolic szczytu! Dlaczego? Bessy, które pasują analogiami do aktualnej sytuacji miały strukturę A-B-C, czyli korekt hossy. Na razie zaczynamy falę A, która nie powinna spektakularnie spadać - "a" w "A" może się skończyć np. na 2500 a potem "b" wylądować ponownie w okolicach 2800. Taka jest charakterystyka fal B lub 2 - prawie wszyscy wierzą, że spadki zaraz się skończą i wrócimy do hossy. Dopiero fala C pozbawia ich złudzeń.
Inwestorzy niczym generałowie zawsze są przygotowani do poprzedniej bessy. A jak było w 2008 roku pamiętamy - krwawo. Myślę, że tym razem będzie inaczej (sic!) - męcząca konsolidacja i powolne osuwanie. Trend followerzy, którzy zarabiali na blitzkriegu poprzedniej bessy legną w okopach wojny pozycyjnej. Zarobią day-traderzy i jak zawsze chłopcy z goldmana ze swoimi HFT.
OK wróćmy do sytuacji bieżącej. Kluczowy zawodnik to PKO (tutaj analizuję FPKO, bo na kontrakcie gram S):
Walka na SMA200 to nie przelewki - to walka o trend. W krótkim terminie liczę na test wsparcia na 40zł, gdzie biegną 2 fibo i poprzedni lokalny dołek. Co potem? Czy SMA200 znowu będzie trampoliną do nowych szczytów, czy zamieni się w stalowy opór bessy?
Na wykresie tygodniowym zaznaczyłem podobną sytuację:
Tylko czy 2 razy pod rząd szczyt może uformować się tak podobnie? Na wykresie tygodniowym trend jest wciąż wzrostowy dlatego przy ewentualnym teście 40zł wychodzę z pozycji.
PGE wybił dołem z trójkąta:
Warto rozważyć zakup, gdyby spadł w okolice 21.30.
Na shoutboksie pojawiają się pytania dlaczego wciąż trzymam certyfikaty RCSCRAOPEN (na spadki ropy). Złożyło się kilka przyczyn. Po pierwsze popełniłem sporo błędów łamiąc zasady jakich miałem się trzymać handlując nimi. To już zresztą pisałem. Po drugie analogie historyczne (niestety dane mam tylko od lat 70-tych) nie pokazywały takiej skali korekty spadku po spekulacyjnym szczycie:
Kiedy zaczynałem je zbierać w sierpniu analogia pokazywała już początek spadków. Jak widać popełniłem zasadniczy błąd bagatelizując gigantyczny dodruk pieniędzy w USA. Tym razem będę bardziej konsekwentny i zacznę redukować/dobierać certyfikaty na sygnałach technicznych. Jest to mimo wszystko nielewarowana pozycja, zbierana od ponad pół roku, więc przez kolejne drugie tyle czasu mogę ją optymalizować.
Szansa na korektę na ropie pojawiła się dzisiaj po sensacyjnych nagłówkach niektórych portali. Urządzałaby mnie korekta na ok. 93$ (fibo):
Kurs Brent wystrzelił książkowo na fibo 61.8 i opór linii hossy. Korekta na fibo 50 nie byłaby niczym nadzwyczajnym w trendzie wzrostowym. Dłużej nie ma sensu ropy szorcić, bo surowce kończą hossę ostatnie. Nie mówiąc już o nowych dodrukach pieniędzy, które wywindowałyby ropę na nowe szczyty.
Dlaczego? Ponieważ dzisiaj niedźwiedzie nie miały siły. Dominowały byki, dlatego zamknąłem pozycję z rana i zabrałem się za robotę. Ryzykowanie podczas konsolidacji oraz łapanie górek znacznie częściej kończyło się wysokimi stratami. Lepiej stracić okazję, niż kapitał - zwłaszcza że ostatnio nasz rynek dał mi trochę okazji. Niestety jak pisałem wcześniej - wszystko niweluje lecąca na sterydach ropa i portfel stoi w miejscu.
Na dziś wydaje się, że niedźwiedzie uderzą ponownie i trzeba podłączyć się do ruchu. Na WIG20 niemal pewny ruch na fibo ok. 2593:
Potem SMA200 ok. 2573 i wsparcie kanału wzrostowego na ok. 2500. Jeśli ktoś lubi grać na długie sygnały tyle mu wystarczy. Wiadomo jednak, że zazwyczaj kurs nie spada jak kamień - wsparcia są testowane, po czym indeks szybko odchodzi na opory. Można grać z trendem krótką pozycję i cały czas tracić na stop-lossach.
Na wykresie widać coś jeszcze: na początku tego roku WIG20 wyłamał dołem z szerokiego kanału wzrostowego od początku hossy (zielone linie). Dlatego cały czas obstaję przy swoim scenariuszu, że rozpoczęliśmy bessę.
Jednocześnie spodziewam się testu okolic szczytu! Dlaczego? Bessy, które pasują analogiami do aktualnej sytuacji miały strukturę A-B-C, czyli korekt hossy. Na razie zaczynamy falę A, która nie powinna spektakularnie spadać - "a" w "A" może się skończyć np. na 2500 a potem "b" wylądować ponownie w okolicach 2800. Taka jest charakterystyka fal B lub 2 - prawie wszyscy wierzą, że spadki zaraz się skończą i wrócimy do hossy. Dopiero fala C pozbawia ich złudzeń.
Inwestorzy niczym generałowie zawsze są przygotowani do poprzedniej bessy. A jak było w 2008 roku pamiętamy - krwawo. Myślę, że tym razem będzie inaczej (sic!) - męcząca konsolidacja i powolne osuwanie. Trend followerzy, którzy zarabiali na blitzkriegu poprzedniej bessy legną w okopach wojny pozycyjnej. Zarobią day-traderzy i jak zawsze chłopcy z goldmana ze swoimi HFT.
OK wróćmy do sytuacji bieżącej. Kluczowy zawodnik to PKO (tutaj analizuję FPKO, bo na kontrakcie gram S):
Walka na SMA200 to nie przelewki - to walka o trend. W krótkim terminie liczę na test wsparcia na 40zł, gdzie biegną 2 fibo i poprzedni lokalny dołek. Co potem? Czy SMA200 znowu będzie trampoliną do nowych szczytów, czy zamieni się w stalowy opór bessy?
Na wykresie tygodniowym zaznaczyłem podobną sytuację:
Tylko czy 2 razy pod rząd szczyt może uformować się tak podobnie? Na wykresie tygodniowym trend jest wciąż wzrostowy dlatego przy ewentualnym teście 40zł wychodzę z pozycji.
PGE wybił dołem z trójkąta:
Warto rozważyć zakup, gdyby spadł w okolice 21.30.
Na shoutboksie pojawiają się pytania dlaczego wciąż trzymam certyfikaty RCSCRAOPEN (na spadki ropy). Złożyło się kilka przyczyn. Po pierwsze popełniłem sporo błędów łamiąc zasady jakich miałem się trzymać handlując nimi. To już zresztą pisałem. Po drugie analogie historyczne (niestety dane mam tylko od lat 70-tych) nie pokazywały takiej skali korekty spadku po spekulacyjnym szczycie:
Kiedy zaczynałem je zbierać w sierpniu analogia pokazywała już początek spadków. Jak widać popełniłem zasadniczy błąd bagatelizując gigantyczny dodruk pieniędzy w USA. Tym razem będę bardziej konsekwentny i zacznę redukować/dobierać certyfikaty na sygnałach technicznych. Jest to mimo wszystko nielewarowana pozycja, zbierana od ponad pół roku, więc przez kolejne drugie tyle czasu mogę ją optymalizować.
Szansa na korektę na ropie pojawiła się dzisiaj po sensacyjnych nagłówkach niektórych portali. Urządzałaby mnie korekta na ok. 93$ (fibo):
Kurs Brent wystrzelił książkowo na fibo 61.8 i opór linii hossy. Korekta na fibo 50 nie byłaby niczym nadzwyczajnym w trendzie wzrostowym. Dłużej nie ma sensu ropy szorcić, bo surowce kończą hossę ostatnie. Nie mówiąc już o nowych dodrukach pieniędzy, które wywindowałyby ropę na nowe szczyty.
czwartek, 17 lutego 2011
Wybicie i trend jak dwa lata temu
FW20 wybił wreszcie dołem z kilkumiesięcznej konsolidacji:
Czy polecimy od razu na 2606, czy będzie nawrotka? Wydaje mi się, że jest szansa na drugi scenariusz, trójkąt który wybija dołem zazwyczaj jest testowany.
Luty 2011 na S&P500 przypomina mi luty 2009 z tą różnicą, że wtedy codziennie spadało a teraz codziennie rośnie. Choć miałem wtedy trochę akcji i mocno dostawałem po tyłku (Lotos opchnąłem po 8zł z 50% stratą :D ) czułem pewien komfort - rynek niczym nie zaskakiwał, po prostu spadkom końca nie było. I tak samo jest dziś - pełen luz, S&P500 leci jak rakieta (choć skala wzrostów jest tak naprawdę dość niska - wtedy w 2 miesiące spadł ok. 280pkt a teraz rośnie nieprzerwanie te 300pkt przez prawie pół roku).
Inaczej WIG20 - tutaj misie konsekwentnie spychają indeks. Siła S&P500 wstrzymywała mnie przed agresywnym szorceniem a niejeden grał L-ki licząc na arbitraż. Nic z tego - zagranica wychodzi z GPW i kto nie zwracał uwagi na rozwinięte rynki mógł sporo zarobić na spadkach.
W lutym zarobiłem trochę na kontraktach, niestety ciąży mi 45 certyfikatów RCSCRAOPEN, które niweluja zyski z futures:
O ile ropa Crude spadła poniżej 90$, Brent nic sobie z tego nie robi i codziennie bije rekord. Spread zwiększył się nawet powyżej 20%! Ten wykres mówi zresztą wszystko:
Pierwszy raz widzę taki ekstremalny rozjazd. Korekta na RCSCRAOPEN z zasięgiem pierwszego fibo (23.6) byłaby dla mnie zbawienna. Mam swoją teorię spiskową na to co się dzieje - Ben drukarz dogadał się z banksterami, żeby nie pompowali ropy w USA, dzięki czemu może wciskać wokoło kit, że nie ma inflacji. Tymczasem wzrosty w Europie są mu na rękę - umocnijcie euro do dolara, to będziecie płacić mniej za oil. A tak - pompka na ropie i słabsze EURUSD zdławi europejską gospodarkę.
Na przykładzie RCSCRAOPEN widać 2 bardzo ważne traderskie zasady:
1. Nie uśredniaj - kiszę je od sierpnia i strata wciąż rośnie. Co śmieszniejsze w listopadzie miałem okazję zamknąć je bez strat, ale chciałem troszkę zarobić :]
2. Jeśli już uśredniasz, to nigdy na lewarze - mimo że są stratne, mogłem je czasami redukować i odbierać niżej, dzięki czemu cena pakietu się obniżyła. Wystarczy kilka % korekta na ropie i wzrost USDPLN, żebym pozbył się ich bez bólu.
Przydałby się jakiś strajk w Europie, zadyma rolników w Brukseli i artykuły na pierwszych stronach gazet o ropie powyżej 100$. Skoro tego jeszcze nie ma, znaczy że banksterzy dalej pompują. Jak będą chcieli wciskać ulicy jakieś ETFy na ropę, to odpowiednie artykuły zaleją media :)
Czy polecimy od razu na 2606, czy będzie nawrotka? Wydaje mi się, że jest szansa na drugi scenariusz, trójkąt który wybija dołem zazwyczaj jest testowany.
Luty 2011 na S&P500 przypomina mi luty 2009 z tą różnicą, że wtedy codziennie spadało a teraz codziennie rośnie. Choć miałem wtedy trochę akcji i mocno dostawałem po tyłku (Lotos opchnąłem po 8zł z 50% stratą :D ) czułem pewien komfort - rynek niczym nie zaskakiwał, po prostu spadkom końca nie było. I tak samo jest dziś - pełen luz, S&P500 leci jak rakieta (choć skala wzrostów jest tak naprawdę dość niska - wtedy w 2 miesiące spadł ok. 280pkt a teraz rośnie nieprzerwanie te 300pkt przez prawie pół roku).
Inaczej WIG20 - tutaj misie konsekwentnie spychają indeks. Siła S&P500 wstrzymywała mnie przed agresywnym szorceniem a niejeden grał L-ki licząc na arbitraż. Nic z tego - zagranica wychodzi z GPW i kto nie zwracał uwagi na rozwinięte rynki mógł sporo zarobić na spadkach.
W lutym zarobiłem trochę na kontraktach, niestety ciąży mi 45 certyfikatów RCSCRAOPEN, które niweluja zyski z futures:
O ile ropa Crude spadła poniżej 90$, Brent nic sobie z tego nie robi i codziennie bije rekord. Spread zwiększył się nawet powyżej 20%! Ten wykres mówi zresztą wszystko:
Pierwszy raz widzę taki ekstremalny rozjazd. Korekta na RCSCRAOPEN z zasięgiem pierwszego fibo (23.6) byłaby dla mnie zbawienna. Mam swoją teorię spiskową na to co się dzieje - Ben drukarz dogadał się z banksterami, żeby nie pompowali ropy w USA, dzięki czemu może wciskać wokoło kit, że nie ma inflacji. Tymczasem wzrosty w Europie są mu na rękę - umocnijcie euro do dolara, to będziecie płacić mniej za oil. A tak - pompka na ropie i słabsze EURUSD zdławi europejską gospodarkę.
Na przykładzie RCSCRAOPEN widać 2 bardzo ważne traderskie zasady:
1. Nie uśredniaj - kiszę je od sierpnia i strata wciąż rośnie. Co śmieszniejsze w listopadzie miałem okazję zamknąć je bez strat, ale chciałem troszkę zarobić :]
2. Jeśli już uśredniasz, to nigdy na lewarze - mimo że są stratne, mogłem je czasami redukować i odbierać niżej, dzięki czemu cena pakietu się obniżyła. Wystarczy kilka % korekta na ropie i wzrost USDPLN, żebym pozbył się ich bez bólu.
Przydałby się jakiś strajk w Europie, zadyma rolników w Brukseli i artykuły na pierwszych stronach gazet o ropie powyżej 100$. Skoro tego jeszcze nie ma, znaczy że banksterzy dalej pompują. Jak będą chcieli wciskać ulicy jakieś ETFy na ropę, to odpowiednie artykuły zaleją media :)
środa, 15 grudnia 2010
FW20 wybił górą "trikiem"
Od ponad tygodnia FW20 kreśli trójkąt i zwodzi raz misie, raz byki:
Tymczasem wartość FW20H11 jest aż 30 pkt wyższa. Co więcej dzisiaj LOP na serii marcowej jest już większy niż na grudniowej. Oznacza to, że wykres FW20H11 zastąpi FW20Z10 w ogólnym FW20 - a zatem trójkąt już wybił górą z tej konsolidacji i to od razu na poziomie 2800pkt! (zaznaczone pogrubioną linią i strzałką).
Nie dam głowy, że dokładnie tak przebiega proces podmiany serii na wykresie, ale chyba właśnie w dniu, w którym LOP na jednej jest wyższy niż na drugiej, stooq dokonuje wymiany w wykresie ogólnym. Mamy zatem kolejny argument za dalszą jazdą na północ (ostateczna kapitulacja niedźwiedzi na conajmniej 2850):
Ale żeby było zabawniej po wybiciu bardzo często są nawrotki, zatem FW20H11 może spaść 30pkt nim ruszy na północ :) (jak zaznaczyłem na załączonym obrazku). Jaki z tego morał? W tygodniu wygasania kontraktów lepiej siedzieć z boku.
Tymczasem wartość FW20H11 jest aż 30 pkt wyższa. Co więcej dzisiaj LOP na serii marcowej jest już większy niż na grudniowej. Oznacza to, że wykres FW20H11 zastąpi FW20Z10 w ogólnym FW20 - a zatem trójkąt już wybił górą z tej konsolidacji i to od razu na poziomie 2800pkt! (zaznaczone pogrubioną linią i strzałką).
Nie dam głowy, że dokładnie tak przebiega proces podmiany serii na wykresie, ale chyba właśnie w dniu, w którym LOP na jednej jest wyższy niż na drugiej, stooq dokonuje wymiany w wykresie ogólnym. Mamy zatem kolejny argument za dalszą jazdą na północ (ostateczna kapitulacja niedźwiedzi na conajmniej 2850):
Ale żeby było zabawniej po wybiciu bardzo często są nawrotki, zatem FW20H11 może spaść 30pkt nim ruszy na północ :) (jak zaznaczyłem na załączonym obrazku). Jaki z tego morał? W tygodniu wygasania kontraktów lepiej siedzieć z boku.
wtorek, 16 listopada 2010
To tylko korekta przed nowymi szczytami..
Im wyższa cena tym bardziej fundamentalna.
Definicja bańki inwestycyjnej.
O tym, że aktualne ceny aktywów są zawyżone pisałem od czasów, gdy PKO chodziło po 33 złote ;) Na "logikę" było za drogo, ale rosło i rosło. Ceny akcji poruszają się od skrajnego niedowartościowania po przewartościowanie i kombinowanie z fundamentami ma sens tylko wtedy, jeśli dysponujemy dużym portfelem.
Drogo było wtedy, kiedy większość blogerów obwieszczała powrót bessy przy każdej korekcie. Dzisiaj na placu boju o spadki zostali nieliczni wyznawcy fal Elliota i astrologii. Większość nie kopie się z koniem. Zresztą spadki jakieś takie niemrawe, obrót kuleje, Irlandia czy Grecja nikogo już nie spina. Korekta płaska przed windą na nowe szczyty. Dodruk pieniądza i wybory w USA zobowiązują.
Nie należę już do żadnego z obozów :) Rynek robi co chce, moim zadaniem jest oparcie się mniej lub bardziej racjonalnym interpretacjom jego poczynań i kierowanie sygnałami technicznymi. Na razie będę szukał okazji do grania krótkich pozycji. Miniony tydzień i początek obecnego były udane, S-ki na FW20, FPKO i FPKN wyprowadziły portfel na prostą po zrealizowaniu straty na Arctic. Dolar umacnia się, a z nim pozycje na Forex.
W średnim terminie obserwuję hiszpański IBEX:
Prawie miesiąc temu sugerowałem, że rozpocznie spadki i pociągnie ze sobą kurs EURUSD, co na razie się sprawdza. Goszczący na blogu ADLINE również trzymał mnie z boku od akcji:
Szanse przez ostatni miesiąc, że trafi się na rosnącą spółkę były nieduże. Zarobki dały kontrakty L na indeksy.
Średnia dywidenda dla całego rynku spadła do oszałamiającej wartości 0.68%, ale historia pokazuje, że bywało jeszcze weselej. Ostatni dziś wykres to "Cały rynek P/E". Gdyby to był wykres spółki, powiedziałbym, że wykonaliśmy korektę B do połowy czarnej świecy i zawracamy na 15.xx..
Nie raz powtarzałem, że zwykły śmiertelnik ma szansę zostać mistrzem w każdej dziedzinie, pod warunkiem że poświęci jej te 3-4 tys. godzin. Wiele jeszcze pracy przede mną, nie przeżyłem nawet całego cyklu hossa-bessa. Zaczynałem kiedy rynek spadał do absurdalnych poziomów, zarabiałem kiedy wyceny spółek dochodziły do swoich wartości księgowych, przecierałem oczy ze zdumienia, kiedy biły te wartości o 100%. Niedawno zastanawiałem się, czy możliwe są jeszcze jakieś spadki. "Jak w domu" poczuję się, kiedy PKO znowu uderzy w 2x.xx :)
Nie raz powtarzałem, że zwykły śmiertelnik ma szansę zostać mistrzem w każdej dziedzinie, pod warunkiem że poświęci jej te 3-4 tys. godzin. Wiele jeszcze pracy przede mną, nie przeżyłem nawet całego cyklu hossa-bessa. Zaczynałem kiedy rynek spadał do absurdalnych poziomów, zarabiałem kiedy wyceny spółek dochodziły do swoich wartości księgowych, przecierałem oczy ze zdumienia, kiedy biły te wartości o 100%. Niedawno zastanawiałem się, czy możliwe są jeszcze jakieś spadki. "Jak w domu" poczuję się, kiedy PKO znowu uderzy w 2x.xx :)
niedziela, 11 lipca 2010
Dziennik transakcji 2w07.2010, Indeksy, spółki, strategia, mortgage defaults
Po ogłoszeniu strategii 50zł/dziennie zabrałem się do analiz i transakcji. Efekt - tydzień na lekkim minusie i na przyszły przechodzi rezerwa 890.43zł. Mimo to zachowuję optymizm. Dlaczego?
Ponieważ przestaję myśleć o dużych, zyskownych transakcjach. Do zdobycia jest niewielka kwota (250zł tygodniowo) i na ruchach pod taki zakres skupiam uwagę. Spróbuję skalpować nieduże kwoty na zniesieniach Fibonacciego na foreksie. Strategia jest prosta - jeśli puszcza wsparcie/opór na jakimś poziomie, zawieram transakcję i ustawiam zlecenie OCO (typ zlecenia, w którym określam take profit i stop loss). Ponieważ mam najniższą możliwą wielkość lota (x1000), ryzyko jest znikome - mogę stracić lub zyskać kilkadziesiąt zł.
Celem tego podejścia jest odsunięcie emocji od procesu podejmowania decyzji. Wchodzi zlecenie, wchodzą TP i SL i od tego momentu nie mogę tknąć pozycji. Na razie w piątek otworzyłem S na EURUSD i EURAUD. Na EURAUD puściło zniesienie falki wzrostowej, na EURUSD ustawiłem TP na zniesieniu 23.6% falki wzrostowej od ostatniego lokalnego dołka.
Druga rzecz, która pozwoliła mi na odsunięcie emocji to kwota przelana na konto foreksowe - przelałem tylko 1500zł i nastawiłem się, że wszystko mogę stracić w celach edukacyjnych. W zeszłym roku na naukę kontraktów przeznaczyłem 1000zł i ta kwota starczyła mi tylko na tydzień :D Tym razem liczę na lepsze efekty - na koncie demo pootwierałem kilka pozycji na podst. AT i w jeden dzień na CFD "zarobiłem" 3000zł. W realu sukcesem będzie nie stracić (podobno na foreksie 95% graczy traci). Być może uda się to osiągnąć, jeśli odpowiednio nastawię umysł, że te 1500zł to 1500 punktów na koncie demo.
Na giełdzie nie mam za bardzo pomysłów. FW20 walczy z oporem:
Jak spadnie, to gram S fw20, fpko i fpkn. A jak przebije opór? Nadal spółki defensywne. W tygodniu kupiłem 49 akcji Enei (ustawiłem K na 100, ale nie wpadło):
Jest szansa na ruch na 20zł, gdzie widać dwa ważne fibo. Na razie SMA200 i 23.6% zniesienie fali spadkowej zawróciły kurs spółki.
Ładnie do góry idzie Tepsa, być może uda się na dniach oddać pakietu kupiony pod dywidendę. Widzę szanse na 15.80, ale nie wiem czy utrzymam tak długo tego muła. Od początku zakładałem zgarnięcie dywidendy na czysto i do sukcesu brakuje już tylko 30gr. Na razie wskaźniki mocno przegrzane i wcale nie zdziwiłby mnie ponowny zjazd telekomu na np. 14.30, nie takie rzeczy widziałem na tym papierze.
Przyszorciłem też FPGE, choć PGE jest ostatnio mocny. Zagrałem pod wybity dołem trójkąt:
Może sygnał jest fałszywy, nie raz widziałem piękne wybicie, nawrotkę i nagłe zanegowanie sygnału. Jednak wykres dość czytelny, zakresy ruchu niewielkie, więc jeśli pójdzie w górę, do portfela wpadnie trochę PGE. Na razie kisi się na eMaklerze jeszcze zeszłoroczny pakiet 100 akcji po ok. 24.40, ale spółka dała mi zarobić na XTB (akcje i kontrakty), więc mBankowe akcje czekają najwyraźniej na dywidendę i lepsze czasy.
Patrząc na S&P500 tygodniowy znajduję pewne podobieństwo zachowania do poprzedniej hossy:
Dla misiów z kolei nadal działa analogia krachowa, którą pokazywałem wcześniej na USDJPY:
Wykres dolar-jena prezentowałem miesiąc temu tu i jak widać analogia na parze walutowej zagrała w 100%, natomiast na S&P500 spadki były również, ale zdecydowanie mniejsze niż te z 2008 roku.
Na koniec przypominam wykres z lutowego wpisu Mortgage tsunami :
Największa fala mortgage defaults przypada właśnie na lipiec i są to wartości większe niż podczas krachów z września-października 2008 oraz stycznia-lutego 2009. Wielu ludzi dopiero teraz zaczyna spłacać kredyty za domy kupowane na górce (wcześniej płacili tylko odsetki) i jest wysokie prawdopodobieństwo, że nie będą mieli możliwości lub ochoty płacić za nieruchomości warte już znacznie mniej.
Być może obecne spadki związane są z wyciąganiem przez banki kapitału z rynku na pokrycie strat na tych "aktywach". Pamiętajmy też o bilionach pustego pieniądza wpompowanych przez FED m.in. na zakup toksycznych instrumentów - może te ARMy i inne wynalazki są już w cenie.
Jednym słowem PAT. W systemie pieniądza opartego o coś trwałego obstawiałbym spadki. W erze pustego pieniądza "niewidzialna ręka rynku" może wygenerować falę wzrostową. Polecam tutaj artykuł:
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Testy-atomowej-broni-Amerykanskiej-Rezerwy-Federalnej-2174286.html
Bilion dolarów można użyć na wiele ciekawych sposobów. Np. zrównoważyć bilans po wykreśleniu niespłacalnych kredytów, albo potrzymać je dalej na kontach FED i jak się rynki światowe posypią wykupić je za grosze silnym dolarem. Dlatego obserwuję dollar index:
Po wykonaniu pięciofalowego impulsu w górę zostało zniesione 38.2% wzrostów. Oznaczyłbym pierwszą falę spadkową jako A i teraz spodziewałbym się korekcyjnego wzrostowego B przed dalszym osłabieniem dolara. Na czas tego B przypadłyby spadki na giełdach. Potem na wykresie Mortgage defaults widzimy uspokojenie do początków 2011 roku, czemu pasowałoby odreagowanie giełd i spadkowej fali C na USD_I. Bajanie, ale warto śledzić różne wykresy, żeby nie obkupić się przedwcześnie w akcje.
Patrząc na wykres mortgage defaults (spadek do poziomów z 2009 roku po lipcu) oraz prezentowane w poprzednim wpisie analogie Dow Jones nastawiałbym się na jeszcze jedną falę spadkową w lipcu (B na dolarze) a potem dobrze nam znana od września 2009 wzrosto-konsola i dalsze spadki od 2011 zgodnie ze słupkami mortgage defaults.
Ponieważ przestaję myśleć o dużych, zyskownych transakcjach. Do zdobycia jest niewielka kwota (250zł tygodniowo) i na ruchach pod taki zakres skupiam uwagę. Spróbuję skalpować nieduże kwoty na zniesieniach Fibonacciego na foreksie. Strategia jest prosta - jeśli puszcza wsparcie/opór na jakimś poziomie, zawieram transakcję i ustawiam zlecenie OCO (typ zlecenia, w którym określam take profit i stop loss). Ponieważ mam najniższą możliwą wielkość lota (x1000), ryzyko jest znikome - mogę stracić lub zyskać kilkadziesiąt zł.
Celem tego podejścia jest odsunięcie emocji od procesu podejmowania decyzji. Wchodzi zlecenie, wchodzą TP i SL i od tego momentu nie mogę tknąć pozycji. Na razie w piątek otworzyłem S na EURUSD i EURAUD. Na EURAUD puściło zniesienie falki wzrostowej, na EURUSD ustawiłem TP na zniesieniu 23.6% falki wzrostowej od ostatniego lokalnego dołka.
Druga rzecz, która pozwoliła mi na odsunięcie emocji to kwota przelana na konto foreksowe - przelałem tylko 1500zł i nastawiłem się, że wszystko mogę stracić w celach edukacyjnych. W zeszłym roku na naukę kontraktów przeznaczyłem 1000zł i ta kwota starczyła mi tylko na tydzień :D Tym razem liczę na lepsze efekty - na koncie demo pootwierałem kilka pozycji na podst. AT i w jeden dzień na CFD "zarobiłem" 3000zł. W realu sukcesem będzie nie stracić (podobno na foreksie 95% graczy traci). Być może uda się to osiągnąć, jeśli odpowiednio nastawię umysł, że te 1500zł to 1500 punktów na koncie demo.
Na giełdzie nie mam za bardzo pomysłów. FW20 walczy z oporem:
Jak spadnie, to gram S fw20, fpko i fpkn. A jak przebije opór? Nadal spółki defensywne. W tygodniu kupiłem 49 akcji Enei (ustawiłem K na 100, ale nie wpadło):
Jest szansa na ruch na 20zł, gdzie widać dwa ważne fibo. Na razie SMA200 i 23.6% zniesienie fali spadkowej zawróciły kurs spółki.
Ładnie do góry idzie Tepsa, być może uda się na dniach oddać pakietu kupiony pod dywidendę. Widzę szanse na 15.80, ale nie wiem czy utrzymam tak długo tego muła. Od początku zakładałem zgarnięcie dywidendy na czysto i do sukcesu brakuje już tylko 30gr. Na razie wskaźniki mocno przegrzane i wcale nie zdziwiłby mnie ponowny zjazd telekomu na np. 14.30, nie takie rzeczy widziałem na tym papierze.
Przyszorciłem też FPGE, choć PGE jest ostatnio mocny. Zagrałem pod wybity dołem trójkąt:
Może sygnał jest fałszywy, nie raz widziałem piękne wybicie, nawrotkę i nagłe zanegowanie sygnału. Jednak wykres dość czytelny, zakresy ruchu niewielkie, więc jeśli pójdzie w górę, do portfela wpadnie trochę PGE. Na razie kisi się na eMaklerze jeszcze zeszłoroczny pakiet 100 akcji po ok. 24.40, ale spółka dała mi zarobić na XTB (akcje i kontrakty), więc mBankowe akcje czekają najwyraźniej na dywidendę i lepsze czasy.
Patrząc na S&P500 tygodniowy znajduję pewne podobieństwo zachowania do poprzedniej hossy:
Dla misiów z kolei nadal działa analogia krachowa, którą pokazywałem wcześniej na USDJPY:
Wykres dolar-jena prezentowałem miesiąc temu tu i jak widać analogia na parze walutowej zagrała w 100%, natomiast na S&P500 spadki były również, ale zdecydowanie mniejsze niż te z 2008 roku.
Na koniec przypominam wykres z lutowego wpisu Mortgage tsunami :
Największa fala mortgage defaults przypada właśnie na lipiec i są to wartości większe niż podczas krachów z września-października 2008 oraz stycznia-lutego 2009. Wielu ludzi dopiero teraz zaczyna spłacać kredyty za domy kupowane na górce (wcześniej płacili tylko odsetki) i jest wysokie prawdopodobieństwo, że nie będą mieli możliwości lub ochoty płacić za nieruchomości warte już znacznie mniej.
Być może obecne spadki związane są z wyciąganiem przez banki kapitału z rynku na pokrycie strat na tych "aktywach". Pamiętajmy też o bilionach pustego pieniądza wpompowanych przez FED m.in. na zakup toksycznych instrumentów - może te ARMy i inne wynalazki są już w cenie.
Jednym słowem PAT. W systemie pieniądza opartego o coś trwałego obstawiałbym spadki. W erze pustego pieniądza "niewidzialna ręka rynku" może wygenerować falę wzrostową. Polecam tutaj artykuł:
http://www.bankier.pl/wiadomosc/Testy-atomowej-broni-Amerykanskiej-Rezerwy-Federalnej-2174286.html
Bilion dolarów można użyć na wiele ciekawych sposobów. Np. zrównoważyć bilans po wykreśleniu niespłacalnych kredytów, albo potrzymać je dalej na kontach FED i jak się rynki światowe posypią wykupić je za grosze silnym dolarem. Dlatego obserwuję dollar index:
Po wykonaniu pięciofalowego impulsu w górę zostało zniesione 38.2% wzrostów. Oznaczyłbym pierwszą falę spadkową jako A i teraz spodziewałbym się korekcyjnego wzrostowego B przed dalszym osłabieniem dolara. Na czas tego B przypadłyby spadki na giełdach. Potem na wykresie Mortgage defaults widzimy uspokojenie do początków 2011 roku, czemu pasowałoby odreagowanie giełd i spadkowej fali C na USD_I. Bajanie, ale warto śledzić różne wykresy, żeby nie obkupić się przedwcześnie w akcje.
Patrząc na wykres mortgage defaults (spadek do poziomów z 2009 roku po lipcu) oraz prezentowane w poprzednim wpisie analogie Dow Jones nastawiałbym się na jeszcze jedną falę spadkową w lipcu (B na dolarze) a potem dobrze nam znana od września 2009 wzrosto-konsola i dalsze spadki od 2011 zgodnie ze słupkami mortgage defaults.
piątek, 4 czerwca 2010
Dziennik transakcji 1w06.2010, czy w weekend będzie detonacja?
Dziś z rana podzieliłem akcje z portfela na dwie części - pierwszą opchnąłem na otwarciu a drugą ustawiłem pod SMA45. Obawiałem się długiej czarnej świecy z poziomu otwarcia, a że musiałem wyjść, wolałem upłynnić akcje, godząc się z ryzykiem cięcia zysku.
Informację o spadkach "odczytałem" z FPKO:
A dokładniej zatrzymanie na SMA45 i górnym ograniczeniu kanału spadkowego.
Sprawa nie była oczywista, bo PKO wyprzedziło WIG20, któremu do SMA45 i linii spadków brakowało jeszcze miejsca:
Ostrożność wzięła jednak górę i wyjeżdżałem bez części akcji przy umiarkowanie zazielenionych spółkach z obserwowanych koszyków. Kiedy wróciłem było już niżej, w dodatku coś wisiało w powietrzu. Ledwo odpaliłem Sidomę, worki akcji z prawej strony runęły na K-upców. Zdążyłem jeszcze przyszorcić PKN i PKO, ale na skutek pomyłki zaraz zamknąłem S FPKO i nie odnowiłem pozycji, bo znowu wychodziłem. W ten sposób ominął mnie ładny zysk, mówi się trudno.
Tydzień był i tak udany, sprawdziły się moje prognozy, że korekta spadków potrwa (dobierałem akcje i nie brałem S-ek) oraz że złoty wybije dołem z trójkąta. Co prawda analiza elliotowska PLN_I, którą wkleiłem pare dni temu została wyśmiana, ale w połączeniu z innymi sygnałami nabrałem dzięki niej zaufania do swoich prognoz. Od połowy kwietnia czułem rynek, grałem na spadki i redukowałem akcje, a kiedy trzeba było w porę odwracałem pozycje. Nie wpadnę zaraz w euforię, bo wiem, że niczego nie kontroluję, wszystko mogło być przypadkiem.
W pewnym stopniu pomogła mi analiza wpisów na forach giełdowych. Jest kilka blogów, na których nadaktywni gracze wymieniają się pozycjami i wylewają swoje nastawienie. Sprzedaj gdy inni są chciwi i kupuj gdy leje się krew daje w tym wypadku dobre rezultaty.
Co przyniesie przyszły tydzień?
Najpierw PLN INDEX:
Zgodnie z przypuszczeniami wybił dołem trójkąt i niemal natychmiast zdobył zniesienie 61.8% wzrostów od lutego 2009. I tu mam największą zagwozdkę - czy PLN zrobi nawrotkę do wybitego trójkąta, albo przynajmniej przetestuje połowę czarnej świecy?
Taki scenariusz mógłby współgrać z budowaniem fali C korekty spadków, która dobiłaby do SMA45 i linii spadków:
Nadal jednak pozostaje aktualny mój komentarz do WIG20USD z wpisu z 27 maja:
Co my tu mamy? Testowanie dołków bessy, podobny timing, oparcie na tych samych kreskach i obecny wzrost jedynie do EMA20. Żeby scenariusz się wykonał musiałby wystąpić jakiś detonator polityczny, ale czy ostatnie ruchy wyprzedzające w Niemczech (zakaz krótkiej sprzedaży) i zapaść Euro (i PLN) nie informują nas o jakiejś "niespodziewanej" katastrofie w bliskiej przyszłości?
Do tekstu załączony był wykres:
Zobaczmy zatem ponownie na WIG20USD:
Czyż to nie dziwne? Indeks narysował niemal identyczny "ząbek"! Czy wydarzy się przez weekend coś, co zdetonuje indeks i otworzy go luką pod kanałem bessy? To taka luźna analogia, na razie żadna szklana kula nie przewiduje, żeby coś wielkiego miało ogłosić bankructwo w weekend :]
Pozostaje obserwować złotego - jeśli będzie leciał w dół bez korekt, to małe szanse na falkę C na WIG20 i jakiegoś boczniaka. Dla mnie taki scenariusz byłby całkiem pomyślny - na wyraźnym trendzie spadkowym są szanse ugrać coś na S-kach, dołożyć jakiegoś dolara czy ojro na forexie no i czekać z koszami na taniutkie akcje :)
Aktualizacja
Właśnie coś czytam, że Węgry mają zbankrutować! Mamy detonatora??
Przypominam wariant komentarza do PLN_INDEX sprzed dwóch dni:
Zmieni się sentyment globalny - tym razem waluty Europy Centralnej będą be, zwłaszcza że eurasa ciężko już dłużej kopać (a i na nim prawdopodobnie rysuje się klin odwracający trend).
Ostrożność wskazana!
Informację o spadkach "odczytałem" z FPKO:
A dokładniej zatrzymanie na SMA45 i górnym ograniczeniu kanału spadkowego.
Sprawa nie była oczywista, bo PKO wyprzedziło WIG20, któremu do SMA45 i linii spadków brakowało jeszcze miejsca:
Ostrożność wzięła jednak górę i wyjeżdżałem bez części akcji przy umiarkowanie zazielenionych spółkach z obserwowanych koszyków. Kiedy wróciłem było już niżej, w dodatku coś wisiało w powietrzu. Ledwo odpaliłem Sidomę, worki akcji z prawej strony runęły na K-upców. Zdążyłem jeszcze przyszorcić PKN i PKO, ale na skutek pomyłki zaraz zamknąłem S FPKO i nie odnowiłem pozycji, bo znowu wychodziłem. W ten sposób ominął mnie ładny zysk, mówi się trudno.
Tydzień był i tak udany, sprawdziły się moje prognozy, że korekta spadków potrwa (dobierałem akcje i nie brałem S-ek) oraz że złoty wybije dołem z trójkąta. Co prawda analiza elliotowska PLN_I, którą wkleiłem pare dni temu została wyśmiana, ale w połączeniu z innymi sygnałami nabrałem dzięki niej zaufania do swoich prognoz. Od połowy kwietnia czułem rynek, grałem na spadki i redukowałem akcje, a kiedy trzeba było w porę odwracałem pozycje. Nie wpadnę zaraz w euforię, bo wiem, że niczego nie kontroluję, wszystko mogło być przypadkiem.
W pewnym stopniu pomogła mi analiza wpisów na forach giełdowych. Jest kilka blogów, na których nadaktywni gracze wymieniają się pozycjami i wylewają swoje nastawienie. Sprzedaj gdy inni są chciwi i kupuj gdy leje się krew daje w tym wypadku dobre rezultaty.
Co przyniesie przyszły tydzień?
Najpierw PLN INDEX:
Zgodnie z przypuszczeniami wybił dołem trójkąt i niemal natychmiast zdobył zniesienie 61.8% wzrostów od lutego 2009. I tu mam największą zagwozdkę - czy PLN zrobi nawrotkę do wybitego trójkąta, albo przynajmniej przetestuje połowę czarnej świecy?
Taki scenariusz mógłby współgrać z budowaniem fali C korekty spadków, która dobiłaby do SMA45 i linii spadków:
Nadal jednak pozostaje aktualny mój komentarz do WIG20USD z wpisu z 27 maja:
Co my tu mamy? Testowanie dołków bessy, podobny timing, oparcie na tych samych kreskach i obecny wzrost jedynie do EMA20. Żeby scenariusz się wykonał musiałby wystąpić jakiś detonator polityczny, ale czy ostatnie ruchy wyprzedzające w Niemczech (zakaz krótkiej sprzedaży) i zapaść Euro (i PLN) nie informują nas o jakiejś "niespodziewanej" katastrofie w bliskiej przyszłości?
Do tekstu załączony był wykres:
Zobaczmy zatem ponownie na WIG20USD:
Czyż to nie dziwne? Indeks narysował niemal identyczny "ząbek"! Czy wydarzy się przez weekend coś, co zdetonuje indeks i otworzy go luką pod kanałem bessy? To taka luźna analogia, na razie żadna szklana kula nie przewiduje, żeby coś wielkiego miało ogłosić bankructwo w weekend :]
Pozostaje obserwować złotego - jeśli będzie leciał w dół bez korekt, to małe szanse na falkę C na WIG20 i jakiegoś boczniaka. Dla mnie taki scenariusz byłby całkiem pomyślny - na wyraźnym trendzie spadkowym są szanse ugrać coś na S-kach, dołożyć jakiegoś dolara czy ojro na forexie no i czekać z koszami na taniutkie akcje :)
Aktualizacja
Właśnie coś czytam, że Węgry mają zbankrutować! Mamy detonatora??
Przypominam wariant komentarza do PLN_INDEX sprzed dwóch dni:
Zmieni się sentyment globalny - tym razem waluty Europy Centralnej będą be, zwłaszcza że eurasa ciężko już dłużej kopać (a i na nim prawdopodobnie rysuje się klin odwracający trend).
Ostrożność wskazana!
piątek, 7 maja 2010
Dziennik transakcji 1w05.2010, chwilowo po ptokach, ale..
Zbroiłem się na te spadki, analizowałem wykresy a kiedy już wreszcie przyszły spier.. jak zwykle :] Jeszcze dziś rano było wspaniale, korciło zamknąć S-ki, ale przecież teraz miałem grać w dłuższym terminie. No to trzymałem dalej, zwłaszcza że po wczorajszej masakrze na S&P500 WIG20 "musiał" zaliczyć przynajmniej -5%. Nie zaliczył - prawie od początku miarowo wspina się w górę a ja wkońcu wymiękłem i pozamykałem wszystkie krótkie poza jednym PKN, realizując zaledwie ok. 20% zysku z rana.
O głupich ruchach, które uświadamiają mi jakim jestem wciąż lamerem, typu otwieranie S-ek na FW20, żeby odrobić straty i za chwilę zamykanie z paroma punktami straty wstyd pisać. Ostatecznie opanowałem się, kiedy zagroziło mi zamknięcie dnia ze stratami.
Okazja do szybkich zarobków na S-kach chyba już minęła, w perspektywie paru dni spodziewam się konsoli wzrastającej:
Na wykresie trochę naciapane, ale te kreski mają swój sens. Pod nie ustawiłem piękną strategię, tylko spodziewałem się paru sesji do realizacji ruchu a nie 3 dni :)
O głupich ruchach, które uświadamiają mi jakim jestem wciąż lamerem, typu otwieranie S-ek na FW20, żeby odrobić straty i za chwilę zamykanie z paroma punktami straty wstyd pisać. Ostatecznie opanowałem się, kiedy zagroziło mi zamknięcie dnia ze stratami.
Okazja do szybkich zarobków na S-kach chyba już minęła, w perspektywie paru dni spodziewam się konsoli wzrastającej:
Na wykresie trochę naciapane, ale te kreski mają swój sens. Pod nie ustawiłem piękną strategię, tylko spodziewałem się paru sesji do realizacji ruchu a nie 3 dni :)
piątek, 23 kwietnia 2010
Dziennik transakcji 3w04.2010, na Usrańca nie ma mocnych
Miniony tydzień przyniósł upragnione przez wielu spadki, choć sesje za oceanem wskazują, że to jeszcze nie te spadki. Każda okazja i każda informacja wykorzystywana jest do pompowania indeksów, wyjątkiem było kilka ostatnich sesji.
W tygodniu otworzyłem dodatkową S-kę na PKN i PKO. Pod wpływem wczorajszej sesji w USA zamknąłem je dzisiaj, przekonując się jednocześnie, że kontrakty to psychologia - jak zwykle oddałem S-ki przy maksimum ceny dnia a PKNa dodatkowo odebrałem przy minimum :) Staram się wyeliminować intra/daytrading i podążać tylko za sygnałami średnioterminowymi (w moim przypadku na kilka tygodni). Znowu nie wyszło i z paru stów na plusie wczoraj zrobiło się mniej niż 2 dziś (przy okazji zaszorciłem FW20 i skasowałem zysk z PKO).
Na panelu bocznym podaję aktualny skład portfela. Dodatkowo założyłem sobie dziennik papierowy, w którym do każdego waloru zapisuję strategię. I tak krótko: RCWHTAOPEN będę trzymał do 600/644$ (pierwsze zniesienie fibo spadków), PGE zakopuję na lata (chyba, że będę potrzebował pieniędzy, ale nie sprzedam tego np. by kupić inne akcje), HDX bezterminowo, chcę powiększyć pozycję jakby przebił linię bessy, Arctic pod dywidendę, chyba że wcześniej stuknie 19.85, poziom fibo - jak nie to zakopuję, Jutrzenka na 5zł lub w razie spadków zakopuję.
Idea jest taka, by reinwestować zyski. Zakładając, że kiedyś zacznę zarabiać na kontraktach, zyski będę zostawiał w akcjach, które długoterminowo rosną. Oczywiście wybieram do tego spółki dywidendowe z fundamentami.
Jak napisałem we wstępie, jesteśmy teraz w euforycznej fali 5, która może rosnąć jeszcze długo i równie gwałtownie zawrócić. Na WIG20USD widzę jeszcze trochę miejsca na wzrosty:
Poprzednio czytałem ten wykres w skali liniowej, tymczasem w logarytmicznej nie dobił jeszcze do linii bessy. Może w przyszłym tygodniu zobaczymy ruch na 50% zniesienia bessy i zamknięcie luki?
Na zbliżeniu widać fajne działanie średnich EMA20 i SMA45:
Hameryka najwidoczniej przekonała świat, że kryzysu już nie ma a osiedla namiotowe ludków, którzy potracili domy, to taki nowy eko trend. Czekam więc na kampanie reklamowe funduszy inwestycyjnych, na razie naliczyłem 3 reklamy zapisów na PZU we wczorajszej Wybiórczej (DM PKO, PEKAO i BOSSA).
Na koniec SHANGHAI. Tak prezentuje się giełda motoru pociągowego światowej gospodarki:
Czerwona krzywa to SMA200, która razem z luką tworzy teraz ładny opór.
Przy okazji - wielu wymęczonych miśków narzeka, że nigdy jeszcze nie było takiej długiej serii wzrostów. W takim razie służę kilkoma wykresami S&P500. Na początek dzienny:
pierwszy podobny okres, to całkiem niedawne szczytowanie w 2007 roku:
A to 1964 i dłuuga szarża byków:
Tygodniowy:
Znowu bessa z lat 70-tych. Przy pustym pieniądzu, którego rządy mogą drukować na wyścigi nawet zła sytuacja gospodarcza nie powoduje spadków cen akcji.
Na koniec wariant "wojenny", czyli 39 rok i trochę ponad kwartał do wojny:
W tygodniu otworzyłem dodatkową S-kę na PKN i PKO. Pod wpływem wczorajszej sesji w USA zamknąłem je dzisiaj, przekonując się jednocześnie, że kontrakty to psychologia - jak zwykle oddałem S-ki przy maksimum ceny dnia a PKNa dodatkowo odebrałem przy minimum :) Staram się wyeliminować intra/daytrading i podążać tylko za sygnałami średnioterminowymi (w moim przypadku na kilka tygodni). Znowu nie wyszło i z paru stów na plusie wczoraj zrobiło się mniej niż 2 dziś (przy okazji zaszorciłem FW20 i skasowałem zysk z PKO).
Na panelu bocznym podaję aktualny skład portfela. Dodatkowo założyłem sobie dziennik papierowy, w którym do każdego waloru zapisuję strategię. I tak krótko: RCWHTAOPEN będę trzymał do 600/644$ (pierwsze zniesienie fibo spadków), PGE zakopuję na lata (chyba, że będę potrzebował pieniędzy, ale nie sprzedam tego np. by kupić inne akcje), HDX bezterminowo, chcę powiększyć pozycję jakby przebił linię bessy, Arctic pod dywidendę, chyba że wcześniej stuknie 19.85, poziom fibo - jak nie to zakopuję, Jutrzenka na 5zł lub w razie spadków zakopuję.
Idea jest taka, by reinwestować zyski. Zakładając, że kiedyś zacznę zarabiać na kontraktach, zyski będę zostawiał w akcjach, które długoterminowo rosną. Oczywiście wybieram do tego spółki dywidendowe z fundamentami.
Jak napisałem we wstępie, jesteśmy teraz w euforycznej fali 5, która może rosnąć jeszcze długo i równie gwałtownie zawrócić. Na WIG20USD widzę jeszcze trochę miejsca na wzrosty:
Poprzednio czytałem ten wykres w skali liniowej, tymczasem w logarytmicznej nie dobił jeszcze do linii bessy. Może w przyszłym tygodniu zobaczymy ruch na 50% zniesienia bessy i zamknięcie luki?
Na zbliżeniu widać fajne działanie średnich EMA20 i SMA45:
Hameryka najwidoczniej przekonała świat, że kryzysu już nie ma a osiedla namiotowe ludków, którzy potracili domy, to taki nowy eko trend. Czekam więc na kampanie reklamowe funduszy inwestycyjnych, na razie naliczyłem 3 reklamy zapisów na PZU we wczorajszej Wybiórczej (DM PKO, PEKAO i BOSSA).
Na koniec SHANGHAI. Tak prezentuje się giełda motoru pociągowego światowej gospodarki:
Czerwona krzywa to SMA200, która razem z luką tworzy teraz ładny opór.
Przy okazji - wielu wymęczonych miśków narzeka, że nigdy jeszcze nie było takiej długiej serii wzrostów. W takim razie służę kilkoma wykresami S&P500. Na początek dzienny:
pierwszy podobny okres, to całkiem niedawne szczytowanie w 2007 roku:
A to 1964 i dłuuga szarża byków:
Tygodniowy:
Znowu bessa z lat 70-tych. Przy pustym pieniądzu, którego rządy mogą drukować na wyścigi nawet zła sytuacja gospodarcza nie powoduje spadków cen akcji.
Na koniec wariant "wojenny", czyli 39 rok i trochę ponad kwartał do wojny:
Subskrybuj:
Posty (Atom)























































