Pokazywanie postów oznaczonych etykietą strategia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą strategia. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 14 października 2018

Kluczowe miesiące i trochę o strategii


Stracona dekada na wykresie Emerging markets ETF:


Wielokrotnie wskazywałem okolice zniesienia połowy hossy 2016-2017 jako istotne wsparcie. W październiku rejon ten został wreszcie przetestowany. W mediach panika, nerwowe oczekiwanie na start bessy w USA, tymczasem na tym wykresie nic wielkiego się nie stało. Jeśli rynki wschodzące wrócą z tych poziomów do wzrostów, na wieloletnich wykresach będzie to niezauważalny ząbek w wieloletnim rynku byka.

Patrząc historycznie bessa na szerokim rynku polskim powinna się wypalać:


W październiku mija 20-sty miesiąc bessy. Przyznam, że wrześniowa fala wyprzedaży negatywnie mnie zaskoczyła, ale przeszedłem już do porządku dziennego. Na akcjach kupowanych na długi termin jestem ok. 10% w plecy, ale udało się częściowo odegrać opcjami i certyfikatami na spadki.

Mój portfel składa się z trzech podstawowych części:

1. akcje małych i średnich spółek - kupowane na lata pod przyszłą hossę; największa pozycja w portfelu, ponieważ to na nich tym razem jest najwyższa przecena (odwrotność sytuacji z lat 2015-2016); dodatkowym zagrożeniem jest wycofywanie spółek z giełdy, w tym roku zostałem już wykupiony z Coliana, Protektora i Berlinga (dobre tyle, że zarobiłem, bo kupowałem tanio, ale ci którzy lata temu zaufali zarządom i głównym właścicielom zostali oszukani, ponieważ GPW i KNF nie dbają o prawa mniejszościowych akcjonariuszy i pozwalają na odbieranie im niedowartościowanych akcji);

2. akcje wig20, etf na wig20 - tutaj dopuszczam roszady na pozycjach, jak coś urośnie mocniej, to skracam, jak spadnie uśredniam; wig20 jest trwale niezdolny do wzrostów, tylko bańka spekulacyjna może na dłużej podnieść wyceny największych polskich spółek; ale warto je mieć, w długim terminie kupowanie tanio i sprzedawanie drożej działa

3. mnóstwo małych pozycji otwieranych pod krótko/średnio-terminowe scenariusze z pozytywną wartością oczekiwaną (opcje, kontrakty, certyfikaty, akcje); to moje pozytywne zaskoczenie - przez lata miałem problem z grą krótko/średnio-terminową, bo albo za szybko skalpowałem małe zyski, albo przetrzymywałem zyski oczekując na wysokie zwroty i zamiast tego wpadałem w straty (m.in. kilka razy wyzerowane opcje w 2016); tym razem nie patrzę na notowania, więc nie kasuję zbyt szybko pozycji, a jednocześnie nie muszę się odegrać, więc zamykam pozycje z solidnym zyskiem do wielkości pozycji, wtedy gdy ryzyko zmiany trendu krótkoterminowego rośnie; ponieważ pojedyncze pozycje są małe, mogę dowolnie długo czekać na nich na stracie, jeśli główny scenariusz nie zostaje zanegowany, a później prawie zawsze pozycje wchodzą w zyski.

Ten spokój trochę mnie martwi, przy dnie bessy nie powinno tak być. Powinienem być wkurzony, obwiniać polityków, a na blogu czytać bluzgi albo litościwe pouczenia, jak kończy się gra przeciwko trendowi. Może kolejne fale wyprzedaży wytrącą mnie jeszcze z tego stanu, ale może być też jak w 2016 roku o tej porze - miałem już zbudowaną pozycję pod hossę, od ponad roku przebywałem na stracie, ale byłem już zobojętniały na kolejne tąpnięcia. Luki w dół i paniczne wyprzedaże były wybierane w następnych dniach, ale jak tylko rynek dawał nadzieję, że rusza w górę, gruby sypał akcjami. Aż wreszcie w listopadzie przestał trzymać rynek i rozpoczął się mój najlepszy rajd na GPW.

Np. na WIG20 ostatnio straszy wielki RGR:


Podobna formacja 2 lata temu okazała się pułapką na niedźwiedzie. Czy tym razem będzie odwrotnie i zobaczymy spadki do ok. 2000? Mi to rybka - na czwartkowej panice pozamykałem krótkie i w scenariuszu spadkowym jestem (póki co) bezbronny. Ale nie będę panikował - przygotowałem już scenariusz na realizację RGRa i w długim terminie to właśnie spadki byłyby dla mnie najkorzystniejsze.

niedziela, 7 października 2018

Kolejny element strategii

Kilka dni temu dowiedziałem się z twittera o nowej ofercie PZU dla oszczędzających. Chodzi o inPzu, czyli nisko-kosztowe fundusze inwestycyjne. Płaci się tylko coroczną opłatę za zarządzanie 0.5%, możliwa jest konwersja jednostek między funduszami akcyjnymi, pieniężnymi i akcyjnymi w ramach tzw. parasola, czyli bez płacenia podatku od zysków.

Najpierw o plusach:
- brak opłat za kupno-sprzedaż jednostek, bardzo niska opłata za zarządzanie,
- możliwość realizowania strategii przesuwania środków między klasami aktywów w zależności od cykli koniunkturalnych.

Niestety są również minusy:
- benchmarkiem dla funduszu akcyjnego są indeksy cenowe (70% WIG20 + 20% mWIG40 + 10% WIBID 1M), zatem nie partycypujemy w dywidendach (podejrzewam, że trafiają do PZU jako ukryty przed klientem koszt).(* adnotacja na dole wpisu) Wystarczy porównać zachowanie indeksów WIG20 z WIG na przestrzeni 20 lat, żeby zauważyć, że polskie akcje przynoszą zyski tylko gdy wpływają do nas dywidendy; bez nich nie są w stanie konkurować nawet ze skarpetą.

Mimo to założyłem konto w inPZU i kupiłem fundusz akcji polskich. Dzięki możliwości odwlekania podatku będę na nim realizował strategię aktywnej alokacji kapitału. Obecnie akcje polskie są tanie, obligacje dość drogie a gotówka bardzo nisko oprocentowana. Kiedy akcje będą drogie, a obligacje będą płacić 5-6% zacznę konwertować środki na fundusz obligacyjny. Interesuje mnie również fundusz obligacji państw rozwiniętych, ale dopiero po zaprzestaniu QE przez ECB. Wtedy wyceny obligacji państw EU powinny się urealnić i wejść w trend spadkowy. Wyczekam do jakiejś paniki i mocnego odchylenia in minus względem pozostałych klas aktywów.

Fundusze pozwalają mi realizować moją ulubioną strategię "kupić tanio, sprzedać drogo". O ile w przypadku akcji istnieje silne ryzyko kupowania spadających noży (na zasadzie spadło 80%, kupiłem, a potem znowu spadło 80% :) , to w przypadku funduszy ryzyko jest na tyle rozproszone, że trzeba by trafić na jakąś Grecję, żeby zupełnie popłynąć. Jak wiadomo Polscy neokomuniści kopiują osiągnięcia greckie czy argentyńskie, ale powalenie gospodarki zajmie im jeszcze trochę czasu (Polska: depresja 2025). Strategia z założenia jest długoterminowa, fluktuacje w ramach sesji dziennych, tygodniowych czy nawet miesięcznych są nieistotne.

Rzut oka na uśredniony wykres akcji GPW:


Spadki z września trochę mnie zabolały. Wszystko leciało równo bez względu na fundamenty, dywidendy itd. Ale jeszcze bardziej boli mnie zdejmowanie spółek z GPW. Musiałem zamknąć pozycję na Protektorze (tu przynajmniej zaliczyłem fajny zysk po podniesieniu przez wzywającego ceny do 5zł). Natomiast ostatnia propozycja głównego akcjonariusza Berlinga to już jawne plucie mniejszościowym akcjonariuszom w twarz. Przez kilka miesięcy dusili kurs niewielkimi pakietami, żeby zbić średnią cenę i zaproponowali wykup po 3.70. Cwaniaki chcą zdjąć spółkę za mniej więcej kasę posiadaną przez spółkę na koncie. I najgorsze, że wywłaszczenie mniejszościowych udziałowców może im się udać, ponieważ GPW i KNF mają to kompletnie gdzieś.

Ochrona praw udziałowców to podstawa systemu kapitalistycznego, niestety geniusze z GPW/KNF nie zwracają na to uwagi. Wydaje im się, że niechęć do giełdy bierze się z braku szkoleń, mody czy innych pierdół. Tymczasem Polacy (niestety słusznie) uważają giełdę za szulernię i nie chcą być dawcami kapitału. Większość spółek wchodzących na GPW zalicza trwające latami spadki, a potem gdy już zaczynają odbijać, główny udziałowiec może je bez problemu zdjąć z giełdy i rzucić pozostałym właścicielom jakieś ochłapy.

Z tego powodu nie traktuję poważnie inwestycji na polskim rynku - akcje służą tylko do gry, załapania się na trend, a potem ucieczki przed bessą pewną jak śmierć i podatki.

Aktualizacja

Dziękuję Czytelnikowi, który przesłał mi odpowiedź z Centrum Obsługi Klienta TFI PZU:

[...]uprzejmie informujemy, że zgodnie z zapisami Prospektu Informacyjnego Funduszu inPZU SFIO, dywidendy, wypłacane przez spółki, wchodzące w skład indeksów, będą powiększać wartość aktywów Subfunduszu, jednocześnie zwiększać jego stopę zwrotu.

Zatem moje podejrzenia okazały się niesłuszne i dysponujemy naprawdę ciekawą opcją inwestycyjną.

sobota, 22 września 2018

Raport z rynku

Rynek jaki jest, każdy widzi. Małe spółki tąpnęły we wrześniu i wszyscy zastanawiamy się jak długo i głęboko będą jeszcze spadać. Przeanalizujmy obecną bessę na szerokim rynku na tle wcześniejszych rynków niedźwiedzia:

Widzimy, że rynek spadał dłużej tylko w latach 2000-2002.

Świat:


Najbardziej interesuje mnie indeks rynków wschodzących, czyli tych, które ominęła hossa w ostatnich 10 latach. Zakładałem ruch korekcyjny znoszący ok. 50% hossy 2017, jak widać kurs ETFa spadł blisko, ale nie idealnie. Czy jeszcze przetestuje poziomy poniżej 40$ nie mam pojęcia - w skali miesięcznej to tylko kilka świeczek, które nie mają znaczenia gdy ogląda się dekady, natomiast dla ludzkiej psychiki to ciężkie dni i tygodnie.

Jak napisałem ostatnio: zmieniłem pracę i nie mam czasu na giełdę. Czasem zerknę na sesję giełdową, coś dobiorę, ale główna pozycja została już zbudowana. Pozostała amunicja czeka na start hossy.

Najbardziej pasowałby mi scenariusz wielomiesięcznej akumulacji/ubijania dna, wtedy można na spokojnie dokładać akcje do pozycji (tzw. odbicie U). Wariant szybkiego odbicia V jak w 2009 oznacza, że większość nie zdąży kupić akcji w dobrych cenach - na ten scenariusz mam wystarczająco rozbudowaną pozycję.

Jest jeszcze wariant negatywny L - brak odbicia i wieloletnie kiszenie po minimach. Coś jak akcje greckie czy portugalskie w ostatniej dekadzie. Na ten wariant pozostaje mi tylko selekcja spółek pod kątem wypłacanych dywidend i aktywne pogrywanie na krótkie ruchy. Bessa typu L oznaczałaby, że problemy prognozowane przeze mnie na rok ok. 2025 ujawnią się szybciej.

Póki co zakładam, że akcje polskie są bardzo niedowartościowane względem innych klas aktywów i w skali kilku lat powinny rosnąć. Spójrzmy np. na wysokość dywidend spółek z WIG vs lokaty:


Dywidendy WIG vs obligacje 10-letnie:


I sentyment do akcji na GPW:

Odkąd istnieją te wykresy, polskie spółki jeszcze nigdy nie były tak nisko wyceniane. W rozwiniętym państwie kapitalistycznym obecne wyceny potraktowałbym jak okazję życia, w Polsce niestety nie jest to oczywiste: państwo nie chroni akcjonariuszy mniejszościowych przed przekrętami "grubasów", ba, samo działa na szkodę kontrolowanych przez siebie zdrowych spółek, żeby realizować partyjne interesy. Po przeprowadzeniu wywiadów na temat PPK jestem pewien, że ten program będzie kompletną klapą. Nikt nie chce w nim uczestniczyć, wpadną tam tylko ci, którzy kładą lachę na wszystko i nie będzie im się chciało zanieść papierka z wypisem.

Dostałem kilka maili z zarzutami, że tak surowo oceniam obecne władze, pojawiły się nawet sugestie, że jestem z peło, czy innego kodu. Odkąd sięgam pamięcią krytykowałem posunięcia każdej władzy, choć po latach często pozytywnie patrzę na tego czy innego polityka. Jestem pro-państwowcem, zależy mi na sprawnej i silnej Polsce, w której moje dzieci będą miały przyszłość. To że wyciągam wnioski z nieudolności i ciemnoty PiS, nie znaczy że popieram polityków z opozycji, którym wciąż wydaje się, że jedyne czego pragną Polacy to przyjacielskiego poklepania po plecach przez zachodnich cool Europejczyków.

Mniejsza o to, szkoda strzępić języka, miało być o rynku. Mój główny plan się nie zmienia:

- 2018 rok miał być rokiem turbulencji i okazji do zakupów na lata; na razie pierwsza część przepowiedni się spełnia;

- do ok. 2024 liczę na ostatnią hossę na GPW przed wieloletnim strukturalnym kryzysem w Polsce;

- polskie akcje są rekordowo tanie do lokat i obligacji państwowych;

- w czasie gwałtownych ruchów cen akcji nie czytam newsów i nie patrzę w notowania; wolę zajrzeć na wykresy ze świecami miesięcznymi i szacunkowymi stopami zwrotu na następne 10 lat - tutaj stosunek ryzyko-nagroda jest bardzo korzystny; jak to mawiają Amerykanie: short term pain, long term gain :)

niedziela, 19 sierpnia 2018

Analiza szerokiego rynku

Nie samym głodem żyje człowiek, pora więc na analizę giełdową. Na tapetę biorę wykres szerokiego rynku (wszystkie spółki z GPW), który wielokrotnie wskazywał mi kiedy redukować, a kiedy powiększać pozycję. Odwoływałem się od jakiegoś czasu do pewnej analogii, którą dzisiaj przedstawię bardziej szczegółowo.


Rozpatrzmy 3 bessy od 2007 roku.

1. Ok. roczny silny trend spadkowy.
2. Korekta, która daje nadzieję, że to już koniec spadków. W obecnej bessie ta korekta wystąpiła w styczniu, i był jedyny miesiąc w tym roku, kiedy fundusze akcyjne zanotowały dodatnie saldo wpłat.
3. Wyprzedaż akcji po przebiciu poprzedniego dołka.
4. Faza uspokojenia, w której szeroki rynek się osuwa, ale najlepsze spółki są już w trendach wzrostowych lub konsolidują się przed hossą.

Według tej analizy możemy być już w fazie uspakajania bessy. Zaznaczam, że na tym wykresie taką samą wagę posiada wydmuszka z Necwonnecta wyceniana na 2 miliony, jak i moloch z WIG20 za kilkadziesiąt miliardów.

Dla mnie jest to okres budowania pozycji przed przyszłą hossą. Wyszukuję mocno przecenione w czasie bessy spółki, które wytwarzają realne towary/usługi, zarabiają pieniądze, wypłacają dywidendy (które przy niskiej wycenie biją lokaty na głowę). Niektóre pozycje muszę ucinać krótko po kupnie - zazwyczaj to spółki, które posiadały świetne wskaźniki w czasach taniego pieniądza, ale odkąd Fed przykręca kurek z dolarem, kapitał na świecie się kurczy i spółki te tracą płynność. W ten sposób płacę za odstępstwo od zasady, żeby kupować spółki z niskim zadłużeniem i sporą ilością gotówki na koncie - czasem łapanie noża po mocnym spadku zbyt bardzo kusi (ostatnio taka sytuacja PCM).

Moja strategia akumulacji zakłada, że nie dojdzie do głębszego krachu. Muszę być jednak ubezpieczony również na wypadek wywindowania dolara w celu rozłożenia na kolana słabszych gospodarek. Do tego dobrze nadają się spółki z WIG20 - rządzi tam zagranica; w tym roku całkiem dobrze wychodzą mi krótkoterminowe zagrania (głównie kupowanie panik i wywalanie na odbiciu, ale też kilka razy przyszorciłem).

Większość analiz z którymi się zetknąłem, przewiduje koniec bessy na mniej więcej wiosnę 2019. Z tej analizy wynika, że dołek może być szybciej i warto nie spóźnić się na zakupy. Powoli dochodzę do 50% wypełnienia portfela akcjami (plus ok. 10% w ETFach). Jest jeszcze amuniacja na reakcję.


środa, 25 lipca 2018

Przejście do fazy bujania

W kwietniu przedstawiłem pewną koncepcję opartą o zachowanie szerokiego rynku:


Zakładałem wówczas, że dołek bessy ma szansę pojawić się w ciągu 4-7 miesięcy. Obecnie wykres wygląda tak:


Z historycznych analogii widzimy, że największe spadki mogą być już za nami. Od miesiąca intensywnie buduję pozycję akcyjną pod przyszłą hossę. Płynnymi papierami z WIG20 obracam w dwie strony, żeby zoptymalizować wejście. Granie na części portfela akcjami, kontraktami i opcjami nie tylko pozwala zarobić kilka groszy - zapełnia również głód gry i powstrzymuje przed realizacją zysków na akcjach przeznaczonych pod buy&hold. Głównym celem jest zbudowanie portfela by być gotowym na taki scenariusz:


Gwarancji nie ma żadnej, ale scenariusz na rynkach wschodzących nie został zanegowany:


Dopóki rynki wschodzące pozostają w szerokim prostokącie, zakładam że mamy do czynienia z korektą silnego trendu z 2017 roku. Jeżeli big money wykorzystuje ten ruch do akumulacji akcji, mamy szansę na hossę, w której każdy głupek który kupi indeks, zarobi więcej niż zawodowiec nauczony straconą dekadą do ochrony kapitału. Tak było w USA - hedge fundy po każdym rekordzie hossy zabezpieczały się przed spadkami lub polowały na krach, w konsekwencji przegrywając z indeksem.

Podobne cele przyświecały mi, kiedy budowałem pozycję na akcjach w latach 2015-2016. Myślałem, że w 2017 ruszyła już TA hossa. Myliłem się. Po blisko pół roku osuwania się szerokiego rynku zamknąłem pozycję, żeby ratować zyski. Mimo że był to mój najlepszy rok na GPW w życiu, najbardziej cieszy mnie, że realizowałem plan trzymania akcji w hossie i sprzedania ich, kiedy rynek hossę zanegował. Wiele akcji sprzedałem za późno, niektóre zyski zamieniłem w straty, ale byłem zadowolony, ponieważ gdyby to była prawdziwa hossa, spadki okazałyby się korektami, po których kursy wybiłyby nowe szczyty. I wtedy utrzymałbym swoją pozycję.

2018 rok przyniósł solidne spadki i znowu kupuję akcje w bardzo dobrych cenach. Towarzyszy temu powszechny strach, zniechęcenie i wyczekiwanie na spadki w Stanach, które mają pociągnąć za sobą resztę świata. Nie będzie lekko, być może kiedy ruszy już hossa, rynek będzie straszył powtórką z 2017 (sprzedaj póki jest dobry zysk, bo potem akcje wszystko oddadzą). Ale ja mam plan nadrzędny, którego się trzymam.

piątek, 29 czerwca 2018

Kolejne elementy do układanki

Większość polskich indeksów zbliżyła się do istotnych wsparć technicznych. Przeanalizujmy sytuację na sucho:

- w styczniu tego roku WIG pobił rekord wszech czasów, po czym rozpoczęły się spadki,

- spadki zniosły połowę hossy od stycznia 2016:

- i sprowadziły wskaźniki price/book-value, price/earnings do poziomów nie widzianych od 2012 roku:

- dywidendy płacone przez małe spółki były wyższe tylko podczas paniki z początku 2009:


- Indeks Nastroju Inwestorów Indywidualnych spadł na najniższy poziom od początku badań:


- Economic Surprise Index Eurozone ubija dno:


Moja interpretacja: jest źle, będzie lepiej, dlatego kupuję.
Czy to już dno bessy? Nie wiem, dlatego rozpisałem scenariusz na krótki, średni i długi termin. Wolałbym, żeby małe spółki pomieliły się na niskich poziomach jeszcze te pół roku, jak WIG20 w 2016, żebym w spokoju zbudował pozycję, ale giełda to nie koncert życzeń.

wtorek, 1 maja 2018

Rzut oka na wybrane rynki w długim terminie

Japonia:


Na miesięcznym trend wzrostowy.


Emerging Markets ETF:

Wyjście na top wszech czasów, lekka  cofka i szeroki rejon wsparcia. Do 40 tys. przyjmuję scenariusz korekty i akumulacji.


EPOL (ETF Poland):

Jesteśmy już w rejonie wsparcia, możliwe zejście na 50% zniesienia hossy 2017. Mój bazowy scenariusz zakłada przebywanie na tym terenie przez kilka miesięcy/do roku i budowanie długoterminowej pozycji.

PSI20 Portugalia:

Jeden z moich faworytów na najbliższe lata. ETF PGAL w portfelu od roku, na razie bez fajerwerków, ale i tak bije lokaty ;)

Na całym świecie rysują się bycze formacje po wielu latach trendów bocznych i spadkowych. Stracone dekady, 20-lecia, a nawet 30-lecie (Japonia) nie mogą trwać w nieskończoność. Kiedyś przyjdzie dekada lub dwie wzrostu, na którą trzeba być przygotowanym. Szkoda, że UE i nadgorliwy KNF zablokowały nam możliwość inwestowania w tanie ETFy :(


niedziela, 8 kwietnia 2018

Podsumowanie ankiety i wykresy

Dziękuję za oddane głosy. Dzisiaj nie będę się rozpisywał, myślę że w obecnej sytuacji lepsze efekty da nam wypunktowanie najistotniejszych informacji.

1. Krajowy sentyment:




Dzisiaj już wszyscy wiedzą, że jest bessa. Potwierdza to nawet nasze zaangażowanie w akcje. Również należę do większości, która wytypowała pierwszą odpowiedź (0-20% kapitału w akcjach).

Saldo wpłat i umorzeń do funduszy akcyjnych było w lutym ujemne:

natomiast wpływy do bezpiecznych funduszy gotówkowych i pieniężnych rekordowe.

O bessie piszą grający w oparciu o fundamenty, analizę techniczną oraz cykle i makro (poza jednym blogerem, który zawsze widzi hossę, nawet gdy akcje spadają kilkadziesiąt procent ;)

Gwoli ścisłości należy podkreślić jednak, że 40% czytelników tego bloga zaangażowało w akcje ponad 40% swoich płynnych kapitałów. Szkoda, że nie przeprowadziłem tej ankiety w marcu i październiku 2017, mielibyśmy dane porównawcze. Z pewnością w najbliższych latach powtórzę badanie.

Argument za kupnem akcji.



2. Wyceny krajowych spółek:


Nie jest tanio jak w dołkach poprzednich bess. Zejście na linię trendu wzrostowego sprowadziłoby wyceny w okolice dołków bessy 2015-2016.

Nie jest drogo, ale zejście na drugi poziom możliwe.


3. WIG20USD vs S&P500:


Droga Ameryka, umiarkowanie tania Polska.

Widzę tu długoterminową zmianę trendu premiującą polskie akcje.


4. Światowe indeksy:

Brytyjski UK100 pokazuje co może się zdarzyć, gdy rynek wychodzi z wieloletniej bessy. Po 18 latach, 2 wielkich bessach i męczących konsolidacjach mało kto spodziewa się wieloletnich wzrostów.

MSCI Emerging Markets ETF:

Nowy szczyt po 10 męczących latach. Korekta jak najbardziej wskazana, ale długoterminowo to byczy sygnał. Przypomnę po raz n-ty analogię:


Jeśli uznamy analogię szczyt bańki 2007 na rynkach wschodzących = szczyt bańki na NASDAQ 2000, to wtórna bessa 8 lat później (2015-2016) odpowiada bessie z 2008. A potem wystartowała hossa do niebios...

Argument za mocnymi wzrostami w długim terminie.


Podsumowanie:

Rynek jest skutecznie wyczyszczony z przypadkowych inwestorów. Może krótkoterminowo timing jeszcze nie ten, ale w tym kwartale zamierzam przejść z zaangażowania 0-20% przynajmniej do 21-40%.

Ciągle brakuje mi przysłowiowej kropki nad 'i', powszechnej kapitulacji i scenariuszy przyszłej katastrofy, w które sam zacznę wierzyć. Wojna celna z Chinami wydaje się dobrym scenariuszem do rozgrywania rynków.

Nie piszę o dolarze, wygaszaniu programów płynnościowych czy wspomnianej wojnie celnej, bo gazetowe teorie oparte o nie są zbyt abstrakcyjne. Skoro prawie wszyscy mylili się w sprawie wpływu QE na rynki, dlaczego teraz mieliby odgadnąć jak zachowają się ceny aktywów. Na chłopski rozum ściąganie płynności powinno spuścić powietrze z balona, tylko że na chłopskim rozumowaniu się nie zarabia na giełdzie.

niedziela, 18 marca 2018

Trochę makro na nowy tydzień

Minął kolejny tydzień, w którym głównie pogrywałem na akcjach z WIG20. Z długoterminowych zakupów wpadło coś z newconnecta (!) i Pekao na IKE (jak odbije, to sprzedam, jak spadnie, będę dobierał pod dywidendę). Czaję się na PZU i dalej czekam co pokaże rynek.

Dzisiaj korzystając z serwisu makrosfera.net na tapetę biorę SWIG80 oraz:
- indeks wskaźników wyprzedzających dla Polski (CLI),
- wartość przedsiębiorstw do zysku operacyjnego (EV/EBIT),
- wskaźnik koniunktury w placówkach bankowych (PENGAB),
- indeks aktywności gospodarczej w sektorze wytwórczym (PMI Poland).


CLI kompletnie rozjechał się ostatnimi laty, ale może jego wielomiesięczny trend spadkowy tłumaczy słabość polskich spółek. Cenną informacją jest to, że hossa zaczynała się, gdy CLI ubijał dno.

EV/EBIT obrazuje niskie wyceny akcji, jednakże widać powtarzający się cykl, który wszedł w fazę spadkową.


Pengab i PMI zaliczyły niższe odczyty z wysokich poziomów. Widzimy korelację z indeksem małych spółek.

Żaden z tych wskaźników nie przesądza bessy, jednak jak powtarzałem wielokrotnie od listopada zeszłego roku: w tym roku planuję zbudowanie pozycji akcyjnej pod nową hossę, zatem interesują mnie jak najlepsze ceny solidnych spółek. I na razie 3 z 4 wskaźników sugerują czekanie na niższe wyceny, ale CLI ostrzega już przed możliwą ucieczką pociągu.

sobota, 10 marca 2018

Rynkowe zawieszenie

Mój dotychczasowy pogląd na rynki nie odbiega od projekcji na 2018 zaprezentowanej pod koniec zeszłego roku ( http://podtworca.blogspot.com/2017/12/garsc-prognoz-na-2018-i-pozniej.html ). Chciałbym coś kupić na dłużej, ale albo cena jest za wysoka, albo cena już OK, ale technika premiuje spadki. Polski rynek znajduje się w zawieszeniu, które przez ostatnie 10 lat okazywało się dystrybucją w bessie. Ale nie fiksuję się na spadki, w 2005 akcje też nie wyglądały najlepiej, a wkrótce okazało się, że startują do szalonej hossy.

Po prostu nie wiem co robić, więc siedzę głównie na gotówce i od czasu do czasu pogrywam krótkoterminowo.

Jeśli miałbym znaleźć w WIG20 spółkę, która technicznie opisuje moje podejście, byłby to KGHM:


Średnie kroczące wskazują na trend spadkowy, a kurs broni się na wsparciu fibo38.2. W krótkim terminie możliwy jest rajd w górę, ale w skali tygodni/miesięcy bardziej skłaniałbym się do wyłamania wsparcia i ruchu na zniesienie 50% całej fali wzrostowej od dołka bessy. Strzałkami zaznaczyłem zwiększony wolumen na spadkach.

Fundamentalnie nie jest ani tanio, ani drogo. Cena do wartości księgowej dla WIG:


Czy przed nami wybicie dna potwierdzające trend spadkowy, czy ubijanie nowego poziomu na dość niskim poziomie 1.2? MACD pod kreską. Przez lata wyceny spółek konsolidowały się przy spadającej zmienności, jeśli zmieni się paradygmat jak w USA ok. 2012, powinniśmy zaakceptować znacznie wyższe ceny za majątki spółek.

WIG20_PB:

Podobnie jak na WIGu, trend boczny, może już spadkowy, przez lata było taniej.

MWIG40_PB:

Drogo w stosunku do poprzedniej dekady, trend boczny. A może to właśnie ten indeks pokazuje, że czas zaakceptować wyższe wyceny i lokować oszczędności w biznesach?

SWIG80_PB:

Spadał przez wiele miesięcy, sentyment rekordowo niski, a wyceny wciąż nie wydają się okazyjne.

I na koniec kwiatek - bijący kolejne rekordy słabości indeks spółek z Newconnect.. drożeje względem wartości księgowej:


To nie jest środowisko, w którym lubię budować pozycję akcyjną. Potrzebuję więcej czasu lub sygnałów od rynku.


wtorek, 23 stycznia 2018

SWIG80 przez pryzmat dzisiejszych słabeuszy

Stało się. WIG pokonał dziś rekord wszech czasów, poleje się zapowiedziany szampan. W długim terminie to bardzo byczy sygnał, jednak trwającą od listopada falę wzrostową wykorzystałem do skracania pozycji. Mój plan na 2018 nie został zanegowany, zatem nastawiam się na spadki cen małych spółek. Przyjrzyjmy się czysto technicznie 8 najsilniej spadającym dziś spółkom z indeksu SWIG80.

Polwax - test fibo38.2 i połowy czarnej świecy nieudany. Trend spadkowy preferowany:

Obstawiam dalszy spadek.

Braster - jest jeszcze miejsce w ramach korekty spadków, ale zdecydowanie nie wsiadłbym do tego pociągu:

Obstawiam dalszy spadek.

Mabion - górne ograniczenie trendu wzrostowego zadziałało. Patrząc technicznie papier silny, wsparcia wyraźne, fundamentalnie nie moja bajka:

Obstawiam raczej konsolidację niż wzrosty w skali najbliższych tygodni.

CFI - walczy z lukami bessy i oporem, który wcześniej był wsparciem. Na razie nieskutecznie:

Obstawiam dalszy spadek.

Agora - w krótkim terminie kanał wzrostowy się broni:


Na tygodniach widać trend wzrostowy i pierwsze nieudane starcie z linią bessy. Jest miejsce i czas do akumulacji przed kontynuacją długoterminowego trendu wzrostowego. Czyli obstawiam konsolidację.

Torpol - czy to ubijanie dna, czy trójkąt korekcyjny? Na razie byczo mi nie wygląda:

Obstawiam konsolidację lub spadki.

Ursus - na tygodniowym trend spadkowy, obecnie konsoliduje się między 3.70-4.50:

Obstawiam, że to korekta spadków, po której nastąpi wybicie wsparcia na 3.70 i dalsze spadki.

Lentex - wsparcie poszło, papier zatrzymał się na fibo38.2, wykonał nawrotkę pod wsparcie, które jest teraz oporem i zmierza w kierunku ostatniego dna:

Obstawiam, że dno zostanie wyłamane i pogłębione, czyli spadki.

Jak widać moja czysto subiektywna analiza techniczna najsłabszych spółek dzisiejszej sesji, zakłada kontynuację spadków większości z nich, lub przynajmniej konsolidację przez kolejne tygodnie. Dlaczego skupiam się na najsłabszych? Ponieważ jestem wierny swoim analizom cykli oraz małych spółek, które pokazują bessę na szerokim rynku. W bessie patrzy się na słabeuszy, bo oni pierwsi dają sygnał do spadków, analogicznie w hossie najsilniejsze spółki rosną pierwsze.

Ważą się losy mojego planu na 2018, ponieważ dalsze wzrosty mogą oznaczać, że zostanę głównie z gotówką i będę musiał się zdrowo nagłówkować, jak optymalnie odbudować pozycję akcyjną.


sobota, 30 grudnia 2017

Garść prognoz na 2018 i później

Zakreślony w poprzednim wpisie plan na 2018 nie obejmuje podstawowych założeń mojej długoterminowej strategii. Choć pisałem o tym w co drugim giełdowym wpisie, powtórzę: moja strategia zakłada granie z trendami opartymi o cykle, w szczególności kilkuletnie cykle przepływu kapitału między rynkami rozwiniętymi i rozwijającymi się (ok. 6-7 lat) oraz cykle hossy-bessy na GPW (ok. 3.5 roku).

Akcje

2018 według moich analiz powinien być rokiem specyficznym, ponieważ cykl wzrostowy na rynkach rozwijających się, do których należy Polska, powinien zderzyć się z fazą spadkową cyklu hossa-bessa. Stąd moje przygotowania do możliwych turbulencji i wysokiej zmienności. Na GPW szukałbym podobieństwa do tego, co działo się na amerykańskim rynku w 2011/2012 roku. U nas był wtedy krach, u nich szybkie sczyszczenie rynku i powrót hossy:


Jednym słowem dalej gram pod analogię, którą również prezentuję od kilku lat, że:
- bańka 2007 w Polsce była odpowiednikiem bańki dotcomów z 2000 r.,
- bessa 2015/2016 na WIG20 była odpowiednikiem bessy 2007/2008 w USA (w obu przypadkach wtórny dołek po ok. 8 latach od szczytu bańki),
- hossa 2016/2017 na WIG20 była odpowiednikiem hossy 2009/2010.

PLN

Tak przedstawia się koszyk walut rynków rozwijających się do dolara.
Polski złoty ubił dno szybciej:


Zakładam, że w skali najbliższych kilku lat zobaczymy kontynuację umacniania złotego. Akurat 2018 może skorygować jego siłę, ale raczej nie spodziewam się już dolara i franka powyżej 4zł czy euro blisko 5.

Jednocześnie uważam, że jeśli:

- Polska uniknie poważniejszych turbulencji,
- rząd nie przywróci reform emerytalnych,
- w ciągu kilku lat zobaczymy dolara czy franka poniżej 3zł,

będzie to ostatni dzwonek na pozbycie się kredytów walutowych i kupienie za silnego złotego aktywów zagranicznych przed wysoce prawdopodobnym załamaniem systemu emerytalnego. Kryzys demograficzny z grubsza widzę tak:

- jeśli Polska nie przyjmie euro, to rząd będzie drukował walutę i posypie się PLN, akcje mogą przechować wartość jak np. w Argentynie,
- jeśli Polska przyjmie euro, w wyniku dewaluacji na wartości stracą akcje, mieszkania, ziemia itd.

Na razie jednak moja pozycja to:

Long PLN, czyli nie kupuję walut.

Surowce

Przepływ kapitału do rynków rozwijających się oznacza zwiększony popyt na surowce. Poprzedni cykl napędzały surowce potrzebne do budowy gigantycznej infrastruktury, głównie w Chinach oraz w końcowej fazie paliwa i kruszce.



Na nowy kierunek ekspansji gospodarczej typowane są kraje leżące nad Oceanem Indyjskim oraz Afryka. Ponadto już w tym roku ruszyły do góry tzw. metale ziem rzadkich używane do produkcji np. aut elektrycznych.

Tutaj moja luźna projekcja zachowania indeksu surowcowego CRB:



Nie umiem ocenić, które surowce urosną najmocniej, może któryś z czytelników orientuje się w temacie, natomiast jako gracz "cyklista" otworzyłem już pewne pozycje:

- ETFy na uran i technologie solarne, czyli ekspozycja na producentów energii, którzy mają zastąpić paliwa kopalne,
- kupiłem mocno przecenione spółki spożywcze na GPW jak Colian, Otmuchów, Atlanta Poland czy Indykpol.

Jak widać wierzę w kilkuletni trend wzrostowy na towarach, więc będzie wiele okazji do zajęcia pozycji na odpowiednich spółkach, funduszach i towarach.