niedziela, 27 czerwca 2021

Moja obecna strategia na giełdzie

 Miałem dziś napisać o naszej grze, nad którą spędziliśmy prawie dwa lata. Jednak sytuacja jest dynamiczna i po premierze wciąż dokonujemy zmian (jest to nowatorski projekt i musimy reagować na doświadczenia użytkowników), dlatego odłożyłem wpis na później. Zrobię krótki raport ze stanu rynku giełdowego.

W 2018 roku emocjonowałem się nowym rekordem indeksu WIG. Po 11 latach wybił pamiętny szczyt z 2007 roku. Napisałem wtedy:

Szczyt wszechczasów może paść już w tym tygodniu! I choć wciąż zakładam perturbacje w 2018, to technika wskazuje, że prawdziwe wzrosty dopiero przed nami.

Szczyt padł, perturbacje w 2018 wystąpiły... I potrwały do marca 2020. To nie był najlepszy inwestycyjny okres dla mnie. W 2018 wszystko szło ok - od wakacji zacząłem odbierać akcje sprzedane w 2017. Na początku 2019 portfel szybko rósł, ale wkrótce akcje zaczęły spadać i 2019 był spalony. Zarobiłem co prawda kilka procent dzięki dywidendom, ale moja strategia kupowania mocno niedoszacowanej wartości i trzymania aż zostanie przewartościowana spaliła na panewce. Z wielu spółek zostałem wywłaszczony przymusowymi wykupami. Początek 2020 przyniósł nowe nadzieje, ale korona-krach zanegował wszystko, a potem poniosłem dotkliwe (papierowe) straty.

Byłem przybity. Wiedziałem, że spadki zostaną skasowane, ówczesne kuriozalnie niskie ceny były nie do utrzymania, podobnie jak na początku 2009. Ale miałem świadomość, że zbyt agresywne zaangażowanie w akcje na początku 2020 pozbawiło mnie możliwości zarabiania w najszybszej fazie wzrostów, w której dopiero odrabiałem straty. Gdybym zostawił część kapitału i kupił w samym dołku... Po fakcie każdy mądry.

Potem było już tylko lepiej. W wakacje euforia, dzień w dzień wzrosty jakich nigdy nie przeżyłem. Potem niezłe wyjście na szczycie Newconnect, ale zbyt duża chciwość na XTB, którego nie chciałem zredukować blisko 30 zł i musiałem wziąć część zysku dopiero po 19. Wreszcie w lutym 2021 zamknąłem większość pozycji i skoncentrowałem kapitał na dwóch spółkach: XTB i Monnari. Oprócz tego jest jeszcze sporo innych, głównie chemicznych, banków i PZU z WIG20, drobnych value, ale to już niewielki udział portfela). Z Newconnect, w którym rok temu miałem kilkadziesiąt spółek został tylko niewielki pakiet Uhyeca i Maxipizza.

Kurs XTB śpi, Monnari szybko przyniosło zyski, ale w obu przypadkach horyzont inwestycyjny to 2023 rok. Zostawiłem też istotną pozycję gotówkową, żeby mieć możliwość reagowania. Biorąc pod uwagę defensywny charakter XTB (najwięcej zarabiają na szybkich spadkach + wypłacają co roku dywidendy), widać że obecnie bardziej skupiam się na obronie, niż ataku. 

Pod koniec czerwca 2021:

- nie chcę stracić wypracowanych zysków w przypadku większych turbulencji,

- nie chcę stracić okazji, gdyby mocno niedowartościowane spółki zaczęły rosnąć/kontynuowały odbicie,

- zakładam turbulencje po rekordzie na WIG, podobnie jak zakładałem je w 2018, ale tym razem nie powinno być długotrwałej stagnacji zakończonej krachem, tylko kontynuacja hossy.

Piszę to wszystko, żebyście wiedzieli, że gram pod to co głoszę. Jeśli błądzę, to odczuwam skutki bezpośrednio na portfelu.

Mamy zatem sytuację podobną do początku 2018: wtedy też cykle wskazywały na rosnące ryzyko spadków. Zakładałem, że zaczęła się hossa pokoleniowa i po krótkiej silniejszej korekcie będą wielkie wzrosty. Pomyliłem się - trwał najdłuższy w historii GPW trend spadkowy na szerokim rynku: prawie równe 3 lata od wiosny 2017. Ostatecznie opłaciło się akumulować akcje i oddać je wiosną 2021. Z drugiej strony lepsze wyniki osiągnąłbym aktywnie prowadząc pozycję: redukując liczne fale korekcyjne spadków w latach 2018-2019 i odbierając akcje na spadkach. Ja trzymałem wszystko, żeby sprzedać znacznie drożej.

I taki dylemat mam teraz: czy grać na akcjach, czy trzymać pod wielkie wzrosty. Postanowiłem zaryzykować jeszcze raz i potrzymać je do 2023. Pokażę to na WIGu:


Spadki trwały 27 miesięcy, a wraz z drugą falą spadkową z października 2020 aż 35. Podobnie było w czasie bessy 2000-2002. Kiedy WIG pokonał wreszcie w 2004 szczyt z 1994, cykliczna bessa była bardzo płaska a cykliczna hossa przyniosła hiperboliczne wzrosty. Liczę, że obecny rekord zapoczątkuje przynajmniej 2-letnie wzrosty. Nawet jeśli wystąpi jakiś kraszek, zostanie wykorzystany do przejęcia akcji przez silne ręce.

Podoba mi się również siła na ETF na Emerging Markets:


Zgodnie z zasadą naprzemienności obecna bessa nie powinna przypominać tej z lat 2018-2020 (bądź 2017-2020 na szerokim rynku). Liczę na reakumulację w okolicy obecnych poziomów, podobnie jak było to w latach 2003-2005 i 2013-2016:


Nie umiem tego wszystkiego pogodzić z wycenami na Wall Street. Jestem świadom jak bardzo napięta jest sprężyna. Pomimo rekordu NASDAQa nie podobają mi się wykresy zeszłorocznych gwiazd growth, euforia niedoświadczonych graczy indywidualnych, ściąganie płynności z rynku, które przebije balony oraz wyprzedawanie akcji przez doświadczonych inwestorów pokroju Gatesa czy Buffeta. W 2020 zarabianie było łatwe, chroniła nas tarcza excessive liquidity, cykl hossy, niskie waluacje i poprawiające się wyniki spółek. Na dzień dzisiejszy jedyne co wydaje mi się pewne to turbulencje.


niedziela, 20 czerwca 2021

Nie lękajcie się

Z kolejnymi latami na karku coraz mniej mam do powiedzenia. Wcześniej sporo komentowałem, miałem tzw. swoje zdanie, broniłem stanowiska. Liczyłem, że poprzez dyskusję przekonam kogoś do mojego punktu widzenia lub nauczę się czegoś nowego, jeśli to adwersarz poda sensowniejsze argumenty. Z czasem zrozumiałem, że bardzo ciężko wyartykułować myśli w sposób uniwersalny, żeby wszyscy rozumieli je w zbliżony sposób. Potrafimy pokłócić się o jakieś zdanie, bo każdy przekłada słowa na swój bagaż doświadczeń i kompletnie inaczej je interpretuje.

Poza tym większość ludzi nie jest w ogóle zainteresowana wyciąganiem lekcji z rozmowy, ponieważ importuje przekonania stada, z którym się identyfikuje. Pragną wykrzyczeć przyswojone "racje" i zwyzywać członków drugiego stada. Jak to ostatnio powiedział Tomek - jeśli patrzysz z wielu punktów widzenia, to nikt cię nie lubi. Tomek spaceruje z psem i jest obserwatorem osiedlowych bójek psiarzy z cyklistami. Gdzieś między nimi pętają się biegacze i neutralni przechodnie. A to wszystko dotyczy dwóch stawów i ścieżki między nimi :)

Przejście między dwoma stawami - teren zmagań uczestników ścieżki


Jestem takim wkurzającym wszystkich outsiderem. Nie przyjmuję żadnego poglądu tylko dlatego, że fajnie, racjonalnie brzmi. Muszę go zgłębić, przetestować na własnej skórze i wyciągnąć wnioski, żeby zacząć głosić. A jak wyciągnę przeciwne wnioski, to będę ten pogląd zwalczał. Z takim podejściem nie mogę należeć do żadnego stada. Co więcej, jeśli przyciągam osoby, które mają podobne poglądy, ale potem je zmieniam, to nagle okazuje się, że je zawiodłem, przestałem czytać ze zrozumieniem itp.

Jeśli coś mogę Wam doradzić po 4 dyszkach na tym padole, to będzie to: nie lękajcie się. Nie lękajcie się odrzucenia przez stado, nie lękajcie się utraty źródła dochodu, nie lękajcie się przedkładania poszukiwania prawdy nad wpasowanie do roli, jakiej oczekuje od was otoczenie. Może nie będziecie bogaci, może powiedzą, że wyglądacie jak bezdomny ( ;) ) , może przestaną was lajkować czy coś tam innego. Wszystko to jest tak nieistotne, że aż śmieszne.

Obserwujcie swoje lęki. One najwięcej powiedzą wam o sobie. Boisz się nowych przepisów o pierwszeństwie pieszych przed przejściem przez jezdnię? Najpewniej wiesz, że zbyt często zdarza ci się naginać przepisy drogowe i świadomość, że teraz będą realne konsekwencje, generuje agresję na wskakujących pod maskę, zapatrzonych w telefony gamoni. Jak byłem gówniakiem (chciałem napisać jak byłem młody, ale przecież wciąż jestem :), jeździłem Golfem jak dureń i dziękuję Bogu, że nikomu nie wyrządziłem krzywdy.

A może wkurza cię, gdy ktoś głosi, że hodowla mięsa jest szkodliwa w skali planety, i jakby wszyscy ludzie tak jedli, to potrzeba by kilku Ziemi do wyprodukowania odpowiedniej ilości pasz? Też taki kiedyś byłem. Irytowali mnie wegetarianie ze swoimi teoryjkami i dwulicową moralnością. 

Kiedyś byłem taki jak większość ludzi: chciałem więcej dróg, dwupasmówek w miastach. Wkurzał mnie gość, który pisał o patologii komunikacyjnej w polskich miastach. Nie zdał kilka razy na prawko i teraz racjonalizuje swoją nieudolność. Ale gdy zacząłem jeździć do pracy rowerem, zobaczyłem jak niesprawiedliwie i niewydolnie jest zaprojektowany system komunikacyjny w Polsce. Jak spychani na margines są piesi, w jakim hałasie i smrodzie żyją mieszkańcy centrów i jak wiele tracą sami kierowcy, godzinami stojąc w korkach. 

 Proszę Cię tylko o dwie rzeczy:
- spędź ze sobą dłuższy czas, obserwuj w jakich sytuacjach odczuwasz lęk,
- wejdź na jakiś czas w skórę drugiej strony; doświadcz jej i sprawdź, czy Twój punkt widzenia się nie poszerzył.

Cierpimy przez brak doświadczenia innych rozwiązań. Jeśli zdobędziesz odwagę, by wejść w buty drugiej strony, Twoje poglądy ulegną zmianie. Dostrzeżesz niuanse. Jeśli przeżyjesz zupełnie nowe doświadczenie, stworzysz precedens i tacy jak ja będą się od Ciebie uczyć.

Lęk to tylko stan organizmu. Czasem ratuje życie, jeśli lękamy się stąpania po krawędzi przepaści, ale w realiach cywilizacji, z jej pierdylionem nieznanych naturze zjawisk, lęk aktywuje się w najbardziej irracjonalnych sytuacjach. Nawet gdy będziesz żył w super bezpiecznych warunkach, lęk się musi pojawić, bo to część życia. Lęk się pojawi, gdy ktoś w TV Ci powie, że masz się bać. Nawet gdy materialnie będziesz w 1% najbogatszych w kraju, będziesz się lękał o utratę pozycji bądź okazji.

I ten właśnie lęk to jeden z najlepszych drogowskazów do poznania siebie. Pokonywanie go prowadzi do przekraczania granic i samopoznania. Zamiast się chować, ulegać mu, wyjdź mu na przeciw i zrób dokładnie to, czego się boisz. Zaskoczysz siebie, jak wiele potrafisz i na jak wiele Cię stać.

piątek, 11 czerwca 2021

40 lat minęło jak 40 dłuuugich lat

Dziś kończę czwartą dekadę życia. Kiedy zewsząd słyszę "jak to szybko minęło", otwieram oczy ze zdumienia. Działo się tak wiele, że samo wspominanie zajęłoby kilka lat. 

10 lat temu w 30-ste urodziny zacząłem biegać i przeszedłem na wegetarianizm. W 2013 przebiegłem pierwszy maraton, a w 2014 założyliśmy z przyjaciółmi grupę TriCity Ultra i rozpoczęła się era ultramaratonowych przygód. Zorganizowaliśmy pierwszy w Trójmieście bieg ultra: TriCity Ultra 80. W 2015 po 10 latach prowadzenia biznesu poszedłem do korpo i wprowadziłem w życie plan biegania ultra w Europie, korzystając z tanich lotów. W 2017 ostatni raz ubrałem kurtkę i zacząłem trening krio według metod Wima Hoffa, a w 2018 wdrożyłem posty okresowe i przeszedłem 7-dniowy post o samej wodzie.

Niedawno dotarło do mnie, że pewnie nigdy bym nie biegał ultra, gdybym nie poznał Tomka. To jego parcie do rywalizacji i przekraczania granic skierowało mnie na tą ścieżkę. Wcześniej trzaskałem 5-8 km 3 razy w tygodniu i byłem zadowolony. Ta umiejętność adaptowania się do każdych warunków i skupiania na wewnętrznej harmonii z jednej strony przynosi spokój, z drugiej odciąga od większych osiągnięć. Tomek miał jak to sam określał "wewnętrzny gniew", który skłaniał go do ciężkich treningów, by bić rekordy. Dzięki niemu robiliśmy rzeczy, które wcześniej wydawały nam się niemożliwe i podwyższaliśmy sobie poprzeczkę: 80, 100, 150 km.

Dzisiaj wysłałem na Steama grę, którą robiliśmy przez blisko 2 lata. Dla projektu rzuciłem w 2019 intratny etat w korpo; blisko rok poszukiwaliśmy z kuzynem formuły dla gatunku gier, który nie istniał. Czujemy, że całym zespołem uchwyciliśmy to coś. Nie wiem czy gra zostanie dostrzeżona, czy się sprzeda, jednak rozpiera mnie radość, że pokierowałem produkcją dziełka unikatowego w skali światowej. Dźwiękowiec, muzyk i grafik wzbili się na poziom, w którym ograniczała nas tylko wyobraźnia. 

Kiedyś wydawało mi się, że muszę się uczyć, żeby mieć dobrą pracę i bezpieczny przychód. Ale tylko kilka lat wytrzymałem w takim układzie. Było super, ale z czasem się znudziło. To dzięki zmianom i wyzwaniom życie nie przecieka nam przez palce. Nie piszę tego wszystkiego, żeby głosić, że jestem jakiś wyjątkowy czy zajebisty. Chciałbym coś wartościowego zostawić po sobie, wystarczy mi, że zainspiruję kogoś do biegania, jazdy na rowerze, słuchania audiobooków, postu czy roślinek. Sam przecież nie wymyśliłem tych aktywności: przeczytałem o nich w książkach, na blogach lub obejrzałem w filmach. Potem się zapaliłem, wypróbowałem na sobie i z entuzjazmem opisałem. Jestem tylko przekaźnikiem idei, które czynią ludzi szczęśliwszymi.

Za 10 lat, jeśli dożyję, będę miał 50-tkę. Ten wiek wydaje mi się kosmosem, bliżej mi mentalnie do siebie z okresu studiów niż jakiegoś 50-letniego dziadka. Wiem natomiast jedno: będzie to dekada nasycona nowymi przygodami. Czego i Wam, drodzy Czytelnicy życzę!





poniedziałek, 24 maja 2021

XTB - analiza cz. 2

 3. Analiza Fundamentalna

Zacznijmy od bilansu z ostatniego raportu XTB:


Spółka posiada ok. miliard w gotówce i obligacjach. Kapitały własne są potrzebne, żeby skalować biznes. 1.6 mld wpłacili na depozyty klienci. Pozornie wygląda zatem, że XTB posiada wysokie zadłużenie, w rzeczywistości jednak są to środki graczy, które z czasem przepływają na konto kasyna. Zasada jest prosta: im więcej gotówki własnej, tym więcej można przyjąć od klientów i tym więcej do golenia.

Obecna kapitalizacja XTB to ok. 2 mld, zatem po odjęciu gotówki i obligacji, rynek wycenia biznes generujący od 5 kwartałów średnio ok. 100 mln kwartalnie na 1 miliard: 



Być może rynek oczekuje odpływu klientów i powrotu do znacznie mniejszych obrotów w kolejnych latach. Dlatego w poprzedniej części skupiałem się na rozwoju spółki, bo to jest kluczowy czynnik do dalszych wzrostów kursu XTB. Niemniej AF również daje istotną informację: spółka jest bezpieczna. Rozpatrzmy 3 scenariusze:

3.1 Negatywny - XTB traci klientów, mija moda na spekulację, spółce nie udaje się wykorzystać momentum do wyskalowania na świat. Zyski spadają do 25-50 mln kwartalnie, niech będzie 150 mln rocznie. 

Przy kapitalizacji 2 miliardy daje to C/Z 13.3. Not great, not terrible. Oczywiście w takim scenariuszu spółka nie musi trzymać miliarda na koncie, więc może je wypłacić w postaci sutych dywidend.

W ciągu 5 lat na GPW spółka wypłaciła dywidendę 4 razy:


łącznie 2.52 zł na akcję. 

Po 2020 każdy zysk mniejszy niż 100% wydaje się stratą, jednak czasy gdy człowiek się cieszył z 5% dywidendy wrócą szybciej, niż się spodziewamy.

Chociaż na razie nie widzę, żeby scenariusz negatywny się materializował, to nawet gdyby przyszedł jakiś krach, na którym XTB nie potrafiłoby zarobić, twarde dno widzę na 10 zł za akcję, czyli wycenie spółki na poziomie gotówki w kasie. Taka cena nie mogłaby się długo utrzymać, a dywidenda osłodziłaby czas oczekiwania na wyjście z symbolicznym zyskiem z obecnej ceny. Inwestycja w XTB w tym scenariuszu jest po prostu atrakcyjną lokatą.


3.2 Neutralny - XTB osiągnęło max możliwości na kilka lat. Odpływ przypadkowych klientów łatany jest klientami pozyskanymi z innych krajów. Udaje się złapać przyczółki w Azji, Ameryce Łacińskiej. 400 mln zysku rocznie to max, w słabszych latach spółka zarabia 200-300 mln. Kapitał własny solidnie rośnie co roku, 50-75% zysku idzie na dywidendę.

W takim scenariuszu kapitalizacja spółki w czasie hossy powinna przesunąć się na poziom 3-4 miliardy, czyli 50-100% wyżej niż obecnie. Nie rozpatruję tutaj opcji, że wchodzi jakiś fund i rozkręca trend wzrostowy.


3.3 Pozytywny - XTB wykorzystuje szansę daną przez rynek. W 2020 udowodnili, że są poważną firmą, zdeterminowaną, żeby osiągnąć globalny sukces. Moda na inwestowanie utrzymuje się, kapitał płynie na rynki wschodzące, XTB pracuje na pozycję lidera w kolejnych krajach. Sky is the limit. Mentalnie ustawiłem sobie 100 zł, ale równie dobrze może to być x10 od teraz. Bo czemu nie? CD Projekt urósł x100.

Na razie nie widzę przeszkód przed realizacją tego scenariusza. Spółka pozyskuje rekordowe ilości klientów, na dniach spodziewana jest licencja w ZEA. Mają świetny zespół analityków i dostęp do danych, które generują dziesiątki tys. klientów z całego świata. 


4. Analiza Techniczna

Po krachu z lipca 2020 spółka męczy akcjonariat. Wielu zawisło na hakach i od miesięcy marzy tylko o wyjściu na 0. Jest też duża grupa tych, którzy wchodzili w przedziale 7-9zł po ogłoszeniu rekordowych wyników za q1 2020:


Na razie zakładam, że to wielomiesięczna akumulacja mająca na celu wymianę akcjonariatu na silnorękich. Co zwraca uwagę: po wynikach za 2, 3 i 4 kwartał 2020 kurs zaczynał następną sesję luką w dół, tymczasem po q1 2021 luka była w górę. Jak w 2019  i wynikach za q1 2020.

Obroty i zmienność zamarły. Wybicie może pójść w obie strony. Jeśli ktoś czeka na krach na rynkach jako okazję do zbicia ceny, to twarde dno widzę na 10 zł. Nie takie aberracje widziałem na GPW.

Wykres miesięczny wygląda lepiej:


Marzec - biała świeca, kwiecień - biała świeca, maj - test połowy świecy z kwietnia. Kurs prowadzony jest bardzo profesjonalnie - zamknięcia miesięczne są coraz wyżej, ale świeczki dzienne są w większości "czerwone":


Potem szybka luka w górę i znowu osuwanie. Sprawia to wrażenie, jakby kurs ciągle spadał. Jestem ciekaw jak zamknie się w maju - równie dobrze może wskoczyć info o ZEA, potem luka w górę i na wykresie miesięcznym znowu zagości biała świeca.

Jeśli ktoś uważa, że XTB to męczarnia, proponuję spojrzeć na CD Projekt w latach 2011-2013 i 2014-2016:


Jeśli ktoś kupował na szczytach, musiał czekać 2 lata na break even, a mimo to dalej miał szansę zarobić setki procent.


Podsumowanie

Trzymam akcje, bo gotówka rośnie, a wraz z nią twarde dno. Nawet jeśli się pomyliłem, nie powinienem dużo stracić. Nie widzę fundamentalnie i technicznie zagrożeń, a potencjał do wzrostów jest ogromny. Długotrwałą konsolidację wykorzystuję do dobierania akcji na spadkach.


sobota, 22 maja 2021

XTB - analiza cz. 1

 Dzisiaj pierwsza część analizy spółki, która sporo namieszała w 2020 i jest obecnie największą pozycją w moim portfelu: XTB.

Na początek zastrzeżenie:

Poniższy tekst nie jest rekomendacją. Wszelkie decyzje podejmujecie na własną odpowiedzialność. Na blogu bardzo rzadko publikuję analizy spółek, bo wiem jak łatwo wpaść na minę. Spółka jednego dnia może się wydawać okazją, a drugiego okazać pułapką. Ewentualne podjęcie decyzji o zakupie spółki zawsze zaczynaj od odpowiedzi na pytanie: ile mogę na tym stracić.


1. Opis działalności

Oficjalnie:

X-Trade Brokers Dom Maklerski jest międzynarodowym dostawcą produktów, usług i rozwiązań technologicznych w zakresie obrotu instrumentami finansowymi, specjalizującym się w rynku OTC, w szczególności w instrumentach pochodnych CFD, będących produktami inwestycyjnymi, z których zwrot uzależniony jest od zmian ceny i wartości instrumentów oraz aktywów bazowych.

I tu przynajmniej nie udają kogoś, kim nie są. Nie są brokerem giełdowym, choć prowadzą taką działalność. Nie są póki co fintechem, choć prowadzą taką narrację (100 informatyków, własna platforma tradingowa). Póki co spółka jest brokerem CFD, który zarabia na parowaniu transakcji pomiędzy swoimi klientami (zgarniając spread, czyli różnicę między kupnem i sprzedażą) oraz otwieraniu pozycji przeciwstawnych do klientów (tzw. Market Maker). Ponieważ rok w rok 80% klientów traci pieniądze grając na instrumentach pochodnych, kasyno osiąga bardzo wysoką rentowność.

Łatwe pieniądze przyciągają oszustów, więc na świecie nieustannie powstają spółki oferujące podobne usługi, których jedynym celem jest naganianie leszczy i krojenie ich do zera. XTB bardzo dba o wizerunek, dlatego prowadzi biznes przejrzyście i stara się zdobywać licencje na rynkach, na których operuje.

I to jest główne ryzyko tego biznesu: co jakiś czas "bucket shopy" są na cenzurowanym a rządy odgórnie ograniczają ich działanie. Z jednej strony blokuje to czasowo działalność XTB (była już taka sytuacja gdy w UE ograniczono dozwolone lewary; inna sytuacja to zakaz działalności podobnych spółek w Turcji, z której XTB musiał się ewakuować), z drugiej odsiewa konkurencję, która obrała mniej legalistyczną strategię rozwoju.

Kluczowe pytanie: skoro spółka jest tak fajna, to czy sam z niej korzystam? Odpowiedź: nie (prawie). Mam tam co prawda konto i kiedyś intensywnie grałem na GPW przez Sidomę, ale forexa/cfd nie tykam. Nawet kupiłem za kilka groszy akcje bez prowizji, ale ze względu na ograniczenia (brak NC, niepłynnych spółek, jakieś opóźnione zlecenia, choć ostatnio to chyba usprawnili, kończenie sesji przed fazą dogrywki) oraz moje długoterminowe podejście do giełdy, wolę zapłacić prowizję klasycznemu biuru maklerskiemu za pełen zakres usług.

XTB jest tak naprawdę platformą dla marzycieli, którzy wierzą, że dzięki pochodnym szybko się wzbogacą. Ja się tych marzeń już wyzbyłem, dlatego kupując akcje spółki mam de facto instrument pochodny na graczy na instrumentach pochodnych. Jest to zatem zarabianie na cudzym hazardzie, z tą różnicą, że ryzykujemy systemowe ograniczenie tego hazardu. Nie jest jednak prawdą, że broker CFD to kasyno - kasyna pozwalają prać brudne pieniądze, dlatego rządy nie ograniczają ich działalności.


2. Rozwój

Skalowanie biznesu wyciągnąłem do odrębnego podpunktu, bo to jest moim zdaniem kluczowy obecnie czynnik.

2.1 PR

XTB jest w fazie dynamicznego globalnego rozwoju. Spółka jest dostrzegana przez wszystkie najważniejsze światowe serwisy finansowe, np. w Investopedii są wymieniani wśród best forex brokers:

Konsekwentne budowanie wizerunku, akcje szkoleniowe, licencje państwowe doprowadziły spółkę do I ligi i pozwalają korzystać z efektu skali (co pokażę przy omówieniu fundamentów).

2.2 Infrastruktura

Wspomniałem o 100 informatykach. Do czego spółce tak silny zespół deweloperski? XTB postawiło na rozwój organiczny i stworzyło własną platformę tradingową xStation 5 oraz system dostarczania płynności dla klientów instytucjonalnych X Open Hub. Większość firm uzależniona jest od zewnętrznego narzędzia MetaTrader.

Własne narzędzia to nie tylko niezależność od zewnętrznych dostawców. W razie problemów z ograniczeniami hazardowych CFD, XTB jest w stanie zbudować model zarabiania oparty o sprzedaż ruchu klientów, jak robi to Robinhood czy Degiro. Przejściowo zredukowałoby to zyski, ale w dłuższej perspektywie pozwoliłoby jeszcze silniej osadzić się w światowej czołówce. Być może takiej rewolucji właśnie potrzebuje XTB - umożliwienia ciułaczom kupowania ułamków akcji i ETFów z całego świata, partycypowania w dywidendach, prowadzenia portfeli. Szczerze powiedziawszy nie znam się na tym; jak mawiał Jessie Livermore: "spekulacja jest stara jak świat", zatem zawsze będzie zapotrzebowanie na takie firmy. XTB ma bardzo profesjonalny zespół analityków, którzy wiedzą jak pływać w świecie ryzyk finansowo-prawnych.

2.3 Klienci

Wreszcie to co najważniejsze: klienci. Tutaj wyniki z kwartału na kwartał biją rekordy:


Ogromna baza klientów w 1 kwartale 2021 pozwoliła wygenerować wysokie zyski w środowisku przeciętnej zmienności i braku spektakularnych zdarzeń, na których spółka zarabia największe pieniądze (jak w historycznym już 1 kwartale 2020).

Żeby nie było jednak zbyt słodko: większość klientów to nadal kraje, w których spółka ma już silną pozycję. Wygląda zatem, że XTB jak i inne platformy finansowe korzysta z histerii tłumu spowodowanej masowymi dodrukami pieniędzy. Kto jeszcze pamięta uwiąd GPW z lat 2018-2019? Ktoś jeszcze pamięta jak surowce latami szorowały po dnie? Wystarczyło, że Fed zatrzymał QE i zaczął tappering, by najlepsze polskie spółki bujały się w okolicach połowy wartości księgowej. Przez 10 lat mało kogo interesowały dywidendy 5-10% z Asbisu i kurs bujał się w okolicach 2 zł. I nagle w roku pandemii spółka zaczyna trend i rośnie x10. A zobaczcie jak wtedy zachowywał się kurs XTB, które ledwie zarabiało na garstce traderów.

Spektakularne zyski XTB są pochodną kilkunastu lat organicznego rozwoju i nadzwyczajnej sytuacji rynkowej. O ile w zdolność spółki do kontynuowania obranej drogi nie wątpię, to nikt nie wie jak długo  potrwa zalewanie rynków płynnością. Fed obecnie zaczął spuszczać powietrze z baniek rynkowych, jednak raczej ciężko sobie wyobrazić, żeby dodruki nie wróciły. W Polsce masowe zainteresowanie akcjami trwało mniej więcej 6 lat (2005-2011) i skończyło się wraz z odejściem kapitału do USA. Później przez 9 lat Polska, Europa i większość Azji odchorowywały bańkę na surowcach i mieszkaniach.

Wydaje się, że rok to zbyt krótki okres to ostudzenia spekulacyjnego zapału. Europa i Azja dopiero startują do długoterminowych trendów. Żeby jednak nie wypaść z gry, XTB musi skalować biznes na inne kraje i tam zdobywać pozycję lidera, żeby uniknąć uzależnienia od mody na spekulację/grę/oszczędzanie na rynkach kapitałowych. 


Podsumowanie

XTB nie jest spółką idealną, w którą wpakowałbym wszystkie oszczędności. Nie korzystam z jej oferty mimo 13 lat doświadczenia na giełdach. Ale robi wiele, by taką spółką się stać. Gdyby ziścił się scenariusz globalnego sukcesu, mielibyśmy potencjał na 10-krotniaka. Dlatego utrzymuję w niej główną pozycję.

Na tym kończę pierwszą część analizy. Na razie przedstawiłem sporo swoich subiektywnych przemyśleń i kilka oficjalnych danych (po szczegóły polecam zajrzeć do dokumentów udostępnionych przez spółkę). W kolejnej części zajmę się fundamentami, cyklami i wykresami.


niedziela, 16 maja 2021

Monnari - analiza

Dzisiaj przedstawię analizę drugiej co do wielkości pozycji w portfelu.

Pobieżna Analiza Fundamentalna

Monnari to producent eleganckich ubrań dla pań 30+. Spółka posiada sto kilkadziesiąt salonów w Polsce. Podstawowe wskaźniki fundamentalne:

Liczba akcji 30 563 089 (w tym spółka skupiła 4 538 191 akcji własnych)

Free float 50,83%

Kapitalizacja 97,19 mln zł

Wartość księgowa 188,88 mln zł

Zysk operacyjny 12m -28,13 mln zł

Przychody 12m 209,41 mln zł

Zysk netto 12m -30,44 mln zł

Stan gotówki w kasie 26,21 mln zł, wzrost o 38,3%

Zaciągnięte kredyty 60,72 mln zł, wzrost o 64,6%

Wskaźnik ogólnego zadłużenia 39% , wzrost o 6,89 pkt.


Strata za 2020 to oczywiście pochodna zamknięcia sklepów w trakcie pandemii. Mimo to sytuacja finansowa spółki pozostaje stabilna. Co ważne, przychody są ponad 2 razy wyższe od kapitalizacji, zatem poprawa rentowności szybko może wpłynąć na uzyskanie niskiego wskaźnika ceny do zysku.

Cena do wartości księgowej:


Spółka jest wyceniana jak w czasie upadłości układowej w 2010 roku.

Ogrody Geyera

Z dokumentów na stronie spółki:

Spółka Monnari Trade S.A. w 2015 r. zakupiła większościowy udział w zabytkowym kompleksie fabrycznym Ludwika Geyera między ulicami Piotrkowską i Wólczańską w Łodzi, o powierzchni 10,5 ha. W skład nieruchomości wchodzą wolne tereny inwestycyjne oraz szereg budynków o charakterze zabytkowym.

12 maja 2021 Rada Miejska Łodzi przyjęła po 9 latach Plan Zagospodarowania Przestrzennego, który daje zielone światło do kontynuacji inwestycji. Monnari posiada przez spółkę zależną 70% w Ogrodach i przeprowadziła już sporo kontrowersyjnych wyburzeń starych fabryk oraz renowacje budynków, które zostały wpisane w rejestr zabytków. Stan inwestycji wg skyscrapercity:

źródło:
https://www.skyscrapercity.com/threads/%C5%81%C3%B3d%C5%BA-%E2%97%8F-ogrody-geyera-u-c.382538/page-41


Wartość wymaganych inwestycji określono na 220 mln PLN. Podobno spółka realizuje je ze środków własnych bez kredytów.

Docelowo Ogrody Geyera mają stać się konkurencją dla Manufaktury:


Na pozostałych gruntach ma powstać zabudowa mieszkalna.


Analiza Techniczna

Spółka prawdopodobnie zakończyła trwający 6 lat trend spadkowy. Zacznijmy od wykresu dziennego, na bazie którego budowałem pozycję:


Widać tutaj formację akumulacji Wyckoff Spring. W poprzednim wpisie sugerowałem, że brakuje wolumenu do realizacji SOS (sign of strength). Wydaje się, że obecne wysokie obroty spełniają wymogi formacji.

Gorzej wygląda to na wykresie tygodniowym: dalej wolumen jest znacznie niższy niż w 2010 i 2013:


Z analizy dziennej i tygodniowej pierwszy poważny opór znajduje się w okolicach 4.40. Przy sprzyjających warunkach kurs mógłby zbliżyć się do 8 zł.

Dalej potrzebne są wyniki. Spółka przez ostatnie lata rozczarowywała. Najpierw akcje zostały wywindowane x20, a potem spadły o 95%. Nie mam na to żadnych dowodów, ale znając realia rynkowe, podejrzewam że wzrosty zostały zrobione pod instytucje, które objęły emisję ratunkową. Obecnie na pokładzie jest bardzo mało funduszy:

źródło: stooq.pl

Główny udziałowiec Mirosław Misztal traktuje spółkę jak swój prywatny folwark. Sparzyłem się już kiedyś na podobnej spółce - Jutrzence (potem nazwa zmieniona na  Colian). Nie żebym stracił, bo coś tam zarobiłem, ale środki były długo zamrożone. Spółka przeprowadzała skup, prezes wynajął maklerów do duszenia kursu, zrobił emisję pod siebie za ułamek wartości akcji, a na koniec zdjął spółkę z GPW. Podobne obawy mam co do Monnari, i jak widać po instytucjonalnych, nie tylko ja.


Plan gry

Mimo wszystko ulokowałem środki w spółce i liczę na długoterminowy trend wzrostowy:



Plusy:

- Spółka jest w znacznie lepszej sytuacji finansowej i organizacyjnej niż w 2009-2012 roku. 

- Ogrody Geyera przeszły z fazy skarbonki bez dna do potencjału zysków. 

- Spółka skupiła za ułamek wartości księgowej kilkanaście procent akcji własnych.

- Wyż demograficzny lat 80-tych wszedł w profil klienta spółki.

Minusy:

- Słabe opinie pracowników na https://www.gowork.pl/opinie_czytaj,16272

- Odstają technologicznie (sklep online, obsługa sklepów i magazynów) od liderów.

- Nieprzewidywalny prezes, który grywa z mniejszościowymi w gamboni.

- Brak zysków, stracony przez lockdown 1 kwartał 2021.

- Grunty i budynki w wartości księgowej to często value trap, np. Triton czy 08Octava.


Na dzień dzisiejszy mam kilkadziesiąt % zysku na pozycji, jednak liczę na znacznie więcej. Wszystko będzie zależało od postawy p. Misztala. Czy będzie chciał budować długoterminową wartość, czy transferować zyski ze spółki do innych swoich projektów. Na GPW mamy przykład spółki, od której można się uczyć jak traktować mniejszościowych: Grupa Kapitałowa Immobile (GKI). Gdyby Monnari poszło tą drogą i postawiło na przejrzyste relacje, moglibyśmy myśleć nawet o szczytach z 2015 roku.


A jakie jest Wasze zdanie o Monnari? Gracie czy pasujecie?


sobota, 8 maja 2021

Rynek Schrödingera

 W marcowym wpisie druga faza hossy pojawił się wykres WIG:


Przedstawiłem w nim plan na dalszą część roku. W skrócie: koncentracja na dużych, płynnych i niedoszacowanych spółkach, głównie przemysłowych. Czas szalonej spekulacji na wszystkim się skończył. 

Widać to szczególnie na indeksie ADLINE (advance/decline) dla wszystkich spółek z GPW:


Z wykresu nie wynika, że szeroki rynek spada, tylko że znacznie ciężej jest trafić w spółkę rosnącą niż w okresie listopad-luty.

Szeroki rynek pozostaje w hossie i jak dobrze trafimy, portfel wciąż rośnie. Gorzej jeśli utkwiliśmy w czempionach poprzedniej fali jak CD Projekt czy Mercator:


Po wygenerowaniu sygnału kupna na WIG, bazowy scenariusz to trzeci atak na szczyt wszech czasów:


Wykres jest w skali miesięcznej, więc jakieś półroczne korekty i przepychanki nie będą się tu specjalnie rzucać w oczy.

Niektórzy z Was mogą się zastanowić - o co chodzi, gość pisze o kanarkach zwiastujących krach, a po chwili o hossie. Spieszę z tłumaczeniem: rynek akcyjny jest w stanie hossy i bessy jednocześnie. Co chwila widzę wykresy, że spółki amerykańskie są najdroższe w historii, przebijają wszystkie miary itd. Jednak to wynika z uśrednienia balonów bez zysku, w których cena do przychodów jest np. 50 i spółek przemysłowych z rozsądnymi wycenami. 

Kiedy w październiku wchodziłem w rynek amerykański, posortowałem sobie spółki względem dywidend, ceny do wartości księgowej i ceny do zysku. Na rynku roiło się od blue chipów wypłacających między 4-8% dywidendy. Obecnie już takich okazji prawie nie ma:

https://stooq.pl/q/i/?s=^spx&o=11&i

jednak na rynku polskim jest wciąż sporo spółek z c/wk 0.5-0.7, realną produkcją/usługami i zyskami. Jeśli podzielimy kapitalizację WIG z wartością księgową spółek z indeksu, widać jeszcze przestrzeń do nadrobienia zaległości:


I to właśnie obserwujemy - rotację. Ktoś zarobił x10 na Mercatorze i przerzuca kasę do PKO. Jesteśmy wciąż w fazie urealniania wartości na GPW. Allegro w szczycie było wyceniane na 100 miliardów, dla mnie jest warte najwyżej 20. Jeśli spadnie na ten poziom, to jakieś inne spółki mają miejsce, żeby spuchnąć o 80 miliardów i nie wpłynie to na indeks. Czerwona lampka zapali mi się, kiedy ten wskaźnik osiągnie wartość ok. 1.5.

Kluczowy czynnik hosso-twórczy to płynność. Kiedyś banki centralne dozowały ją obniżając lub podnosząc stopy procentowe, obecnie skupują dług państw i korporacji. Jak spekulacja i towary urwą się ze smyczy, przykręcą kurek z pieniędzmi; najbardziej zlewarowane podmioty zbankrutują, rynek tąpnie i się na jakiś czas oczyści.

Taki moment jest spodziewany już wkrótce, z tego co pamiętam w czerwcu, dlatego wciąż powtarzam - ręka na pulsie. Ograniczyć ryzyko, zabezpieczyć część zysków, nie żałować, że coś jeszcze urosło kolejne 100% bez nas na pokładzie.

I znowu - ostrzegam przed wysoce prawdopodobnym tąpnięciem, ale nie namawiam do ucieczki z rynku. Trzeba patrzeć, które spółki szybko otrząsną się z korekty i ruszą na nowe szczyty, a które będą kontynuowały wyprz.

Zobaczcie np. S&P500 w 2011-2012:




To było krótko po wielkim krachu 2008. Wszyscy oczekiwali armageddonu, tymczasem po jednej 2-tygodniowej fali wyprzedaży rynek kilka tygodni konsolidował się i ruszył do wieloletniej hossy. Czekanie z boku na kolejne krachy musiało być najbardziej frustrującym zajęciem, o czym zresztą przyznawali kolejni guru zamykający swoje fundusze.

Zupełnie inaczej wyglądało to jednak na aktywach polskich:


Dołek i szczyt z 2011 były wciąż w grze w 2020 roku!

Krach 2011 zabił polski rynek na lata. Zbyt wiele czasu zajęło mi dostrzeżenie tego faktu. Co bystrzejsi znacznie szybciej przerzucili się do USA, nowy narybek od razu startował tam gdzie był pieniądz, a większość drobnych inwestorów po prostu porzuciła zabawę w akcje. Jednak 2020 przyniósł odmianę - pojawiło się bardzo dużo nowych graczy na GPW. Jeśli polski rynek pokaże siłę w 2021, mamy szansę zachować się jak S&P500 w 2011 - bardzo szybko wrócić na ścieżkę wzrostu.

Sygnałem do tego byłby słabnący dolar:


USA przegrywa wojnę handlową z Chinami. Jedyne co im zostało, to nadrukować biliony USD i skupować wszystko póki są w cenie. Kiedy dolar straci 30-50% siły nabywczej, o tyle mniej będzie warty ich dług, a gospodarka odzyska konkurencyjność. Produkcja wróci do obszarów kontrolowanych przez USA. Czy ta narracja się sprawdzi, czy inna, gram pod długo wyczekiwany cykl rotacji do rynków wschodzących i wierzę w GPW do ok. 2023.


niedziela, 25 kwietnia 2021

Portfolio wiosna 2021

 Po ewakuacji z szerokiego rynku zabezpieczyłem większość gotówki i skupiłem się na skoncentrowanych zagraniach. Przedstawiam dzisiaj główne pozycje licząc na konstruktywną wymianę zdań.

Moje założenia na jakiego rodzaju rynku jesteśmy opisałem już kilka razy: późna hossa/wczesna bessa/rotacja do value/boczniak jak w 2004/2005 lub 2010. 

Wykres z planu na 2021 wskazuje jak mogłyby zachować się SWIG80 i WIG w takim scenariuszu:




1. Inwestycja długoterminowa

XTB. 

Liczę na dalszy rozwój i globalną rozpoznawalność. Spółce poświęciłem sporo wpisów, więc tutaj nie będę się rozwodził.


2. Inwestycja spekulacyjna 2021

Monnari i odzieżówka. 

Odzieżówka jest jedną z najbardziej poturbowanych przez pandemię branż. Zakładam, że spółki, które przetrwały lockdowny, skorzystają na boomie konsumenckim, kiedy sklepy zostaną znowu otwarte. Główną pozycję otworzyłem na Monnari. Spółka ma zdrowe bilanse, jest niedowartościowana fundamentalnie. Minusem jest nieprzewidywalny główny akcjonariusz i prezes Mirosław Misztal, który woli spekulować na akcjach swojej firmy kosztem mniejszościowych, niż rozwijać firmę. 

Z tego powodu Monnari nie nadaje się do długoterminowego ulokowania kapitału - najpierw rośnie ponad 25 razy w kilka lat, po czym traci ponad 90% kapitalizacji. Przepis na finansową katastrofę. Chyba, że kupimy tanio przed odpałem... Taki odpał ma szansę nastąpić w 2021. Na razie wykres wygląda obiecująco, ALE BRAKUJE OBROTÓW:


Jeszcze lepiej prezentuje się cena do wartości księgowej:


Monnari jest wyceniane jak w czasie postępowania upadłościowego, tymczasem sytuacja spółki jest diametralnie różna.

Spółka opublikuje raport za 2020 28 kwietnia. Spodziewane są fatalne wyniki i nie lepiej zapowiada się pierwszy kwartał 2021. Mimo to nie chcę już ryzykować pozytywnego zaskoczenia (lub braku reakcji na złe dane) i zbudowałem pozycję. Najwyżej uśrednię niżej lub utnę wysoką stratę, jeśli okaże się, że fundamenty spółki zostały poważnie naruszone bądź Misztal szykuje mniejszościowym psikusa.


3. Lokata 2021

Wig_chemia: Azoty, Puławy i Ciech

Pozycja, którą rozbudowuję już od 2018. Na razie niewielki zarobek. Technika jednak podoba mi się coraz bardziej:


Powrót do linii oporu dałby solidne 100% zysku. Co istotne, chemia przy dwóch poprzednich cyklach hossa-bessa zachowywała się w drugiej fazie hossy (2010-2011) lub w płaskiej bessie 2014 znacznie silniej od małych spółek z SWIG80:



4. Pozostają jeszcze niewielkie pozycje w kilkudziesięciu spółkach value, które nie uczestniczyły w hossie. Póki ich sytuacja jest stabilna i płacą dywidendy, trzymam je i czekam na lepsze czasy lub jakiś spekulacyjny wystrzał.


niedziela, 18 kwietnia 2021

Padają kolejne kanarki

Kiedy większość graczy skupia się na ataku, należy szczególnie zadbać o obronę. Im bardziej rozgrzany rynek, tym mniej strachu i większe ryzyko podejmowane przez uczestników gry. 

Kanarek nr 1

Znowu wracam do daty 16 lutego. Oto kolejna porcja wykresów, które wyznaczyły szczyt w tym dniu.

Szeroki nieważony indeks USA wg stooq:


W lutym świat poznaje genialną zarządzającą Cathie Wood i jej fundusz Ark Invest:


Szczyt zainteresowania CEO na Google Trends zbiega się ze szczytem na notowaniach funduszu. Pozwoliłem sobie na niedźwiedzią projekcję:



Kanarek nr 2

Pod koniec marca wyparował majątek Billa Hwanga. Gość obracał miliardami, nagle poszedł margin call i został bankrutem. Artykułów jak to się stało na sieci jest sporo. Mnie interesuje kontekst. W głowach graczy zainstalowano paradygmat, że banki centralne drukują tyle kasy, że wszystko będzie  już tylko rosło. Nikt jednak nie zwraca uwagi, że na każdego wydrukowanego dolara przypada jeszcze więcej tworzonych z powietrza akcji, tokenów, coinów i obligacji. IPOs, ICOs, SPACs. Wszystko opiera się tylko na jednym: że ceny będą dalej rosły.

Nie zrozumcie mnie źle - nie wieszczę krachu na wszystkich akcjach. Na rynku wciąż roi się od nisko wycenianych niemodnych spółek. Apeluję jednak o ostrożność i zadbanie o obronę wypracowanych zysków w myśl zasady, że lepiej stracić okazję, niż kapitał.


niedziela, 11 kwietnia 2021

Coś się jednak w połowie lutego stało

 W połowie lutego zamknąłem szeroko-akcyjną pozycję. Opisywałem temat kilka razy, ale powtórzę: przeszedłem z fazy biernego trzymania papierów do fazy selektywnej gry oraz obrony wypracowanych zysków. Nie miałem wtedy specjalnie powodów do sprzedaży, po prostu coś mi zaczęło na rynku nie grać i postanowiłem się ewakuować. Dzisiaj, ponad półtora miesiąca później zajrzałem na wykresy i na kilku  kluczowych światowych wykresach znalazłem istotne ekstrema.

Zacznijmy od indeksu chińskiego, bo ten kraj jako pierwszy pokazał siłę po wybuchu pandemii:


W konsekwencji słabości spółek chińskich, wzrosty wyhamowały również na EEM (Emerging Markets ETF):


Lokalny szczyt wystąpił także na dotychczasowym liderze globalnej hossy NASDAQ:


Rotacja z growth do value jest szczególnie widoczna na wykresie NASDAQ vs SP500:


Ostatnie wieloletnie ekstremum wystąpiło na szczycie bańki dotcomów:


Na rodzimym WIG na razie nie widać większego znaczenia tej daty. Zwyczajne lokalne ekstremum w trendzie bocznym:


Oznak słabości nie widać także na SWIG80 vs WIG20:


Jednakże widać tutaj, że liczba rosnących kwartałów zrównała się z historyczną średnią. To kolejny znak dla mnie, że "easy money has been made" i należy zachować ostrożność przy wybieraniu pozycji do portfela oraz uważać na medialne narracje, które w takich momentach często okazują się pułapką.


czwartek, 8 kwietnia 2021

XTB technicznie

 Zgodnie z założeniami drugiej fazy hossy skupiam się na wyszukiwaniu niewielu spółek, na których zajmuję skoncentrowaną pozycję. W pierwszej fazie hossy można było bezpiecznie trzymać szeroki portfel, bo prawie wszystko rosło. Obecnie ryzyko na wielu papierach jest zbyt wysokie, żebym trzymał 100% w akcjach.

Największa pozycja od 2020 to nadal XTB. Spółka dała fajnie zarobić, potem wyparowało sporo zysków, później pokręciłem częścią pozycji kilka kółek. Rynek ignoruje ekspansję spółki, wysoką dywidendę i dotychczasowe zyski, dopóki nie zobaczy poprawy wyników. To pokazuje niski sentyment do branży. Być może kiedyś inwestorzy będą liczyć nowych klientów jak dzisiaj wishlisty, na razie od pamiętnego dnia lipca po każdym niższym zysku kwartalnym kurs spada luką:



Kurs wybronił średnią 200-sesyjną i wkrótce powinien testować linię oporu trójkąta. Maleje zmienność, zawęża się obszar konsolidacji wzdłuż zniesienia 50% dynamicznych wzrostów z 2020.

Dla mnie sytuacja jest komfortowa:

- mam już dość sporą pozycję, z której zainkasuję ponad 20% dywidendę względem ceny zakupu,

- jeśli kurs wybije dołem, będę szukał okazji do powiększenia pozycji,

- jeśli wyjdzie górą, ruch powinien być długi, zgodny z trendem wzrostowym. 

Nawet jeśli nadzwyczajne zyski z 2020 były jednorazowe, a skalowanie biznesu wyhamuje, przy obecnej kapitalizacji wystarczy 50 mln zysku kwartalnie do C/Z 10. Na razie spółka inteligentnie wykorzystała okazję do zwiększania skali i weszła do globalnej pierwszej ligi brokerów. Wydaje mi się, że wzrosty są tylko kwestią zbudowania pozycji przez odpowiednio dużego gracza, który będzie zainteresowany dystrybucją ze znacznie wyższych poziomów.

Ale bardzo możliwe jest, że czegoś nie widzę :) W kwestii typowania pojedynczych spółek nie jestem zbyt dobry, dlatego zawsze szedłem "na masę". 

sobota, 20 marca 2021

Polska: Depresja 2025 cz. 2

 3 lata temu przedstawiłem czarny scenariusz dla Polski na 2025 rok:

https://podtworca.blogspot.com/2018/08/polska-depresja-2025.html

Wtedy do sprawdzenia prognozy było 7 lat. Zostały 4. 

Przedstawiłem główne argumenty za kryzysem:

1. Demografia

Proste wyliczenia przedstawione wtedy nie zmieniły się. Doszło więcej obciążeń dla pracujących (PPK) i kolejne przywileje dla emerytów, ponieważ są głównym elektoratem rządzących.

2. Systemowo zła alokacja aktywów

Tutaj także sprawy tylko się pogorszyły. Polak nie ma w co inwestować poza murami, więc nawet mimo kryzysu i braku wynajmujących, mieszkania dalej schodzą na pniu. Co gorsza, widząc problemy z nadmiarem pustych mieszkań, rząd pracuje nad stworzeniem "Społecznej Agencji Najmu", która będzie przekierowywać środki publiczne na podtrzymanie opłacalności biznesu (najpewniej samych polityków). 

3. Neokomuniści aka PRL bis, czyli państwo mafijne

Ten punkt jest najsmutniejszy. W 2018 można mi było zarzucić, że dramatyzuję. Niestety na naszych oczach doszło do rozmontowania demokracji w Polsce. Do czasu rządów PiS mogliśmy wierzyć, że idzie ku lepszemu, że z czasem patologie będą naprawiane. Jak kogoś złapano na korupcji czy, to znikał ze sceny. Wiadomo, że kradli, ale coraz mniej ostentacyjnie.

Pamiętacie Kijowskiego z Komitetu Obrony Demokracji? Facet wystawiał lewe faktury na 10 tys. miesięcznie, uzbierał z kumplem 120 tys. i za to dostał rok więzienia. Okazał się małym kombinatorem. Z drugiej strony - skoro to było jego źródło dochodu, widać jakie możliwości finansowe ma opozycyjny wobec władzy ruch społeczny jakim był KOD. A teraz weźmy drugą stronę barykady: uwłaszczony na państwowym majątku PiS. Do dyspozycji mają miliardy i media publiczne. Media przyłapują ich na kradzieży; kiedyś dany polityk byłby skończony (tak wiem, często wrzutki o korupcji robiły służby specjalne, żeby pozbyć się konkretnych osób z przestrzeni publicznej). Dzisiaj to już nie działa. Jeśli polityk jest wierny Partii, stado go obroni.

Afera Obajtka pokazała, że ci co są przy korycie mogą kraść miliony i włos im z głowy nie spadnie, ponieważ władza przejęła prokuraturę i może sterować śledztwami. Polska oficjalnie dołączyła do państw mafijnych jak Rosja, Białoruś czy Węgry. Owszem, możemy się łudzić, że u nas tylko kłamią i kradną, ale jeszcze nie zabijają. Płonne nadzieje - pisowcy są już tak umoczeni, że znikanie ludzi jest tylko kwestią czasu. Oni już władzy oddać nie mogą, bo państwo zostało rozmontowane - po nich przyjdą albo równie zepsuci, którzy zaczną od wycięcia starej konkurencji, albo ludzie odpowiedzialni, którzy musieliby zacząć od postawienia odpowiedzialnych przed Trybunałem Stanu. 

Sytuacja lose-lose, trzeba utrzymać władzę za wszelką cenę. Wielu komentatorów życia politycznego uważa, że wybory prezydenckie 2020 nie były już wolne. Cały aparat państwowy został zaangażowany do zniszczenia kandydata opozycji i reelekcji urzędującego prezydenta. Miarą skorumpowania państwa niech będą dotacje do gmin w zależności od wyboru mieszkańców. Zgodnie z analizą wykonaną przez profesorów Jarosława Flisa i Pawła Swianiewicza rząd zabiera środki gminom, których nie opanował:


źródło: 
https://oko.press/jak-rzad-pis-niszczy-samorzady-w-ktorych-przegral-wybory-lokalne/

W każdym normalnym kraju ludzie z okradanych gmin pozbyliby się takiej niesprawiedliwej władzy. Dlaczego zatem nie działamy i pozwalamy na destrukcję? Tu wchodzi kolejny czynnik:


4. Powrót pana i chama

Tego punktu nie było w 2018, ale możemy już go oficjalnie sformułować. PiS najlepiej zdefiniował Polaków: ciemny lud. I nie - to nie tylko jego wyborcy, to także my wszyscy. Zdumiewająca buta i arogancja pisowskich polityków to ich naturalna postawa, wywodząca się z hołubionych przez nich czasów szlachty i pospólstwa. Dobry pan dbający o ciemny lud, który bez nadzorującego oka pana i plebana pogubi się w świecie. 

W systemie zachodnim zamiast terminu "państwo" (jacyś jaśnie wielmożni właściciele folwarku) używa się terminu "stan" lub "porządek" (state, order). W języku staropolskim słowo stan również obowiązywało w odniesieniu do narodu (stan szlachecki, stan kmiecy itd.). W efekcie Polacy nie lubią swojego "państwa", przestają się z nim identyfikować. Ciemny lud wbrew iluzjom oświeconych panów nie pała do nich miłością.

No ok, ale jednak PiS cały czas wygrywa wybory, a opozycja nie ma nic do zaproponowania. Tak. To jest prawda - polskie elity gardzą społeczeństwem tak samo jak PiS i dlatego mamy co mamy. To nie jest wpis o tym, że należy wybrać kogoś innego, tylko analiza rozkładu państwa, która doprowadzi do depresji w umownym 2025 roku. Jako społeczeństwo nie potrafiliśmy stworzyć w demokratycznym państwie mechanizmów wyciągających z biedy grupy skreślone na starcie. Stworzył to PiS poprzez 500+ oraz inne programy socjalne i zbiera za to zasłużone głosy. Nie zmienia to faktu, że Polska pod rządami tej partii obrała kierunek przeciwko rozwojowi i elementarnym zdobyczom cywilizacji, co skończy się jak sterowanie przez polityków Tupolewem TU-134.


5. Pogłębiająca się kruchość Polski

Aby utrzymać się przy władzy Kaczyński wykorzystuje stary jak świat model 'divide et impera'. Rządy PiS nie są możliwe bez nieustannych konfliktów, napuszczania na pomniejsze grupy społeczne i syndromu oblężonej twierdzy wśród elektoratu. Covid rozkłada służbę zdrowia, z powodu niewydolności systemu ludzie umierają na zawały, udary czy raka? Zróbmy zadymę o aborcję, baby wyjdą na ulicę i postraszymy lud, że roznoszą zarazę. Przestałeś się bać i się rozprężyłeś? To lepiej uważaj, bo LGBT pali kościoły, itd, itp. 

Z każdą taką akcją rośnie nienawiść kolejnych obywateli do Polski. Zabory i przegrane wojny nie nauczyły nas, że podsycanie konfliktów wewnętrznych to najgorszy możliwy sposób na utrzymanie władzy. Wystarczy pierwszy lepszy kryzys i wróg zewnętrzny znajdzie tysiące ochotników do obalenia rządzącego reżimu. 


Czy możemy coś zrobić? Co dalej?

Skoro jest tak źle, to dlaczego wciąż jest całkiem nieźle? W końcu ludzie dalej się bogacą, PKB rośnie. Są tego dwie przyczyny:

- integracja z zachodnimi strukturami gospodarczymi - polskie biznesy mają zbyt na rynku globalnym, ponadto UE ciągle dotuje nas miliardami, co pozwala dodrukowywać PLNy na rządowe wydatki socjalne

- nieudolność PiS - gdyby udało im się wdrożyć wszystkie socjalistyczne pomysły, byłoby już po nas; na szczęście Polska jest zbyt słaba i zbyt uzależniona od kapitału zagranicznego, żeby wywalać dziesiątki miliardów na megalomańskie porty lotnicze, a przepalenie kilku miliardów na elektrownię węglową w polu jest wciąż do uciągnięcia przez społeczeństwo.

W 2018 przedstawiłem kilka pomysłów jak wyprzedzić kryzys i stworzyć podwaliny pod Cywilizację Polską. Obecnie nie ma już sensu strzępić języka, bo wiadomo że ścieżka rynkowa obrana zostanie dopiero po bankructwie PRL bis. Pierwsze oznaki uwiądu państwa mafijnego to upadek waluty, który władza tłumaczy atakami spekulantów. Widzimy to na rosyjskim rublu czy tureckiej lirze:



Do wyścigu przymierza się węgierski forint (najbliższy sojusznik PiS):


Na razie powinien nam sprzyjać cykl osłabienia dolara:




Stąd tyle piszę, że PLN nie powinien się posypać do ok. 2023. Ale jeśli zobaczymy oznaki większej słabości mimo sprzyjającego otoczenia, to nie ma się co łudzić - oznaczać to będzie, że lepiej poinformowani już ewakuują swoje majątki na zgniły, zdeprawowany zachód. Tam gdzie nie obowiązuje Prawo Kaduka i Sprawiedliwość Kalego.

PS jeśli chcecie mi zarzucić, że nie wrzuciłem żadnych liczb i konkretów, a język którym piszę to demagogia, to dobrze się zastanówcie. Przed oczami macie dowody na konsekwentny upadek państwa. Obejrzyjcie sobie Big Short, jak ci co widzieli nieuchronność krachu systemu opartego o kredyty na domy byli brani za oszołomów.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails