sobota, 8 maja 2021

Rynek Schrödingera

 W marcowym wpisie druga faza hossy pojawił się wykres WIG:


Przedstawiłem w nim plan na dalszą część roku. W skrócie: koncentracja na dużych, płynnych i niedoszacowanych spółkach, głównie przemysłowych. Czas szalonej spekulacji na wszystkim się skończył. 

Widać to szczególnie na indeksie ADLINE (advance/decline) dla wszystkich spółek z GPW:


Z wykresu nie wynika, że szeroki rynek spada, tylko że znacznie ciężej jest trafić w spółkę rosnącą niż w okresie listopad-luty.

Szeroki rynek pozostaje w hossie i jak dobrze trafimy, portfel wciąż rośnie. Gorzej jeśli utkwiliśmy w czempionach poprzedniej fali jak CD Projekt czy Mercator:


Po wygenerowaniu sygnału kupna na WIG, bazowy scenariusz to trzeci atak na szczyt wszech czasów:


Wykres jest w skali miesięcznej, więc jakieś półroczne korekty i przepychanki nie będą się tu specjalnie rzucać w oczy.

Niektórzy z Was mogą się zastanowić - o co chodzi, gość pisze o kanarkach zwiastujących krach, a po chwili o hossie. Spieszę z tłumaczeniem: rynek akcyjny jest w stanie hossy i bessy jednocześnie. Co chwila widzę wykresy, że spółki amerykańskie są najdroższe w historii, przebijają wszystkie miary itd. Jednak to wynika z uśrednienia balonów bez zysku, w których cena do przychodów jest np. 50 i spółek przemysłowych z rozsądnymi wycenami. 

Kiedy w październiku wchodziłem w rynek amerykański, posortowałem sobie spółki względem dywidend, ceny do wartości księgowej i ceny do zysku. Na rynku roiło się od blue chipów wypłacających między 4-8% dywidendy. Obecnie już takich okazji prawie nie ma:

https://stooq.pl/q/i/?s=^spx&o=11&i

jednak na rynku polskim jest wciąż sporo spółek z c/wk 0.5-0.7, realną produkcją/usługami i zyskami. Jeśli podzielimy kapitalizację WIG z wartością księgową spółek z indeksu, widać jeszcze przestrzeń do nadrobienia zaległości:


I to właśnie obserwujemy - rotację. Ktoś zarobił x10 na Mercatorze i przerzuca kasę do PKO. Jesteśmy wciąż w fazie urealniania wartości na GPW. Allegro w szczycie było wyceniane na 100 miliardów, dla mnie jest warte najwyżej 20. Jeśli spadnie na ten poziom, to jakieś inne spółki mają miejsce, żeby spuchnąć o 80 miliardów i nie wpłynie to na indeks. Czerwona lampka zapali mi się, kiedy ten wskaźnik osiągnie wartość ok. 1.5.

Kluczowy czynnik hosso-twórczy to płynność. Kiedyś banki centralne dozowały ją obniżając lub podnosząc stopy procentowe, obecnie skupują dług państw i korporacji. Jak spekulacja i towary urwą się ze smyczy, przykręcą kurek z pieniędzmi; najbardziej zlewarowane podmioty zbankrutują, rynek tąpnie i się na jakiś czas oczyści.

Taki moment jest spodziewany już wkrótce, z tego co pamiętam w czerwcu, dlatego wciąż powtarzam - ręka na pulsie. Ograniczyć ryzyko, zabezpieczyć część zysków, nie żałować, że coś jeszcze urosło kolejne 100% bez nas na pokładzie.

I znowu - ostrzegam przed wysoce prawdopodobnym tąpnięciem, ale nie namawiam do ucieczki z rynku. Trzeba patrzeć, które spółki szybko otrząsną się z korekty i ruszą na nowe szczyty, a które będą kontynuowały wyprz.

Zobaczcie np. S&P500 w 2011-2012:




To było krótko po wielkim krachu 2008. Wszyscy oczekiwali armageddonu, tymczasem po jednej 2-tygodniowej fali wyprzedaży rynek kilka tygodni konsolidował się i ruszył do wieloletniej hossy. Czekanie z boku na kolejne krachy musiało być najbardziej frustrującym zajęciem, o czym zresztą przyznawali kolejni guru zamykający swoje fundusze.

Zupełnie inaczej wyglądało to jednak na aktywach polskich:


Dołek i szczyt z 2011 były wciąż w grze w 2020 roku!

Krach 2011 zabił polski rynek na lata. Zbyt wiele czasu zajęło mi dostrzeżenie tego faktu. Co bystrzejsi znacznie szybciej przerzucili się do USA, nowy narybek od razu startował tam gdzie był pieniądz, a większość drobnych inwestorów po prostu porzuciła zabawę w akcje. Jednak 2020 przyniósł odmianę - pojawiło się bardzo dużo nowych graczy na GPW. Jeśli polski rynek pokaże siłę w 2021, mamy szansę zachować się jak S&P500 w 2011 - bardzo szybko wrócić na ścieżkę wzrostu.

Sygnałem do tego byłby słabnący dolar:


USA przegrywa wojnę handlową z Chinami. Jedyne co im zostało, to nadrukować biliony USD i skupować wszystko póki są w cenie. Kiedy dolar straci 30-50% siły nabywczej, o tyle mniej będzie warty ich dług, a gospodarka odzyska konkurencyjność. Produkcja wróci do obszarów kontrolowanych przez USA. Czy ta narracja się sprawdzi, czy inna, gram pod długo wyczekiwany cykl rotacji do rynków wschodzących i wierzę w GPW do ok. 2023.


niedziela, 25 kwietnia 2021

Portfolio wiosna 2021

 Po ewakuacji z szerokiego rynku zabezpieczyłem większość gotówki i skupiłem się na skoncentrowanych zagraniach. Przedstawiam dzisiaj główne pozycje licząc na konstruktywną wymianę zdań.

Moje założenia na jakiego rodzaju rynku jesteśmy opisałem już kilka razy: późna hossa/wczesna bessa/rotacja do value/boczniak jak w 2004/2005 lub 2010. 

Wykres z planu na 2021 wskazuje jak mogłyby zachować się SWIG80 i WIG w takim scenariuszu:




1. Inwestycja długoterminowa

XTB. 

Liczę na dalszy rozwój i globalną rozpoznawalność. Spółce poświęciłem sporo wpisów, więc tutaj nie będę się rozwodził.


2. Inwestycja spekulacyjna 2021

Monnari i odzieżówka. 

Odzieżówka jest jedną z najbardziej poturbowanych przez pandemię branż. Zakładam, że spółki, które przetrwały lockdowny, skorzystają na boomie konsumenckim, kiedy sklepy zostaną znowu otwarte. Główną pozycję otworzyłem na Monnari. Spółka ma zdrowe bilanse, jest niedowartościowana fundamentalnie. Minusem jest nieprzewidywalny główny akcjonariusz i prezes Mirosław Misztal, który woli spekulować na akcjach swojej firmy kosztem mniejszościowych, niż rozwijać firmę. 

Z tego powodu Monnari nie nadaje się do długoterminowego ulokowania kapitału - najpierw rośnie ponad 25 razy w kilka lat, po czym traci ponad 90% kapitalizacji. Przepis na finansową katastrofę. Chyba, że kupimy tanio przed odpałem... Taki odpał ma szansę nastąpić w 2021. Na razie wykres wygląda obiecująco, ALE BRAKUJE OBROTÓW:


Jeszcze lepiej prezentuje się cena do wartości księgowej:


Monnari jest wyceniane jak w czasie postępowania upadłościowego, tymczasem sytuacja spółki jest diametralnie różna.

Spółka opublikuje raport za 2020 28 kwietnia. Spodziewane są fatalne wyniki i nie lepiej zapowiada się pierwszy kwartał 2021. Mimo to nie chcę już ryzykować pozytywnego zaskoczenia (lub braku reakcji na złe dane) i zbudowałem pozycję. Najwyżej uśrednię niżej lub utnę wysoką stratę, jeśli okaże się, że fundamenty spółki zostały poważnie naruszone bądź Misztal szykuje mniejszościowym psikusa.


3. Lokata 2021

Wig_chemia: Azoty, Puławy i Ciech

Pozycja, którą rozbudowuję już od 2018. Na razie niewielki zarobek. Technika jednak podoba mi się coraz bardziej:


Powrót do linii oporu dałby solidne 100% zysku. Co istotne, chemia przy dwóch poprzednich cyklach hossa-bessa zachowywała się w drugiej fazie hossy (2010-2011) lub w płaskiej bessie 2014 znacznie silniej od małych spółek z SWIG80:



4. Pozostają jeszcze niewielkie pozycje w kilkudziesięciu spółkach value, które nie uczestniczyły w hossie. Póki ich sytuacja jest stabilna i płacą dywidendy, trzymam je i czekam na lepsze czasy lub jakiś spekulacyjny wystrzał.


niedziela, 18 kwietnia 2021

Padają kolejne kanarki

Kiedy większość graczy skupia się na ataku, należy szczególnie zadbać o obronę. Im bardziej rozgrzany rynek, tym mniej strachu i większe ryzyko podejmowane przez uczestników gry. 

Kanarek nr 1

Znowu wracam do daty 16 lutego. Oto kolejna porcja wykresów, które wyznaczyły szczyt w tym dniu.

Szeroki nieważony indeks USA wg stooq:


W lutym świat poznaje genialną zarządzającą Cathie Wood i jej fundusz Ark Invest:


Szczyt zainteresowania CEO na Google Trends zbiega się ze szczytem na notowaniach funduszu. Pozwoliłem sobie na niedźwiedzią projekcję:



Kanarek nr 2

Pod koniec marca wyparował majątek Billa Hwanga. Gość obracał miliardami, nagle poszedł margin call i został bankrutem. Artykułów jak to się stało na sieci jest sporo. Mnie interesuje kontekst. W głowach graczy zainstalowano paradygmat, że banki centralne drukują tyle kasy, że wszystko będzie  już tylko rosło. Nikt jednak nie zwraca uwagi, że na każdego wydrukowanego dolara przypada jeszcze więcej tworzonych z powietrza akcji, tokenów, coinów i obligacji. IPOs, ICOs, SPACs. Wszystko opiera się tylko na jednym: że ceny będą dalej rosły.

Nie zrozumcie mnie źle - nie wieszczę krachu na wszystkich akcjach. Na rynku wciąż roi się od nisko wycenianych niemodnych spółek. Apeluję jednak o ostrożność i zadbanie o obronę wypracowanych zysków w myśl zasady, że lepiej stracić okazję, niż kapitał.


niedziela, 11 kwietnia 2021

Coś się jednak w połowie lutego stało

 W połowie lutego zamknąłem szeroko-akcyjną pozycję. Opisywałem temat kilka razy, ale powtórzę: przeszedłem z fazy biernego trzymania papierów do fazy selektywnej gry oraz obrony wypracowanych zysków. Nie miałem wtedy specjalnie powodów do sprzedaży, po prostu coś mi zaczęło na rynku nie grać i postanowiłem się ewakuować. Dzisiaj, ponad półtora miesiąca później zajrzałem na wykresy i na kilku  kluczowych światowych wykresach znalazłem istotne ekstrema.

Zacznijmy od indeksu chińskiego, bo ten kraj jako pierwszy pokazał siłę po wybuchu pandemii:


W konsekwencji słabości spółek chińskich, wzrosty wyhamowały również na EEM (Emerging Markets ETF):


Lokalny szczyt wystąpił także na dotychczasowym liderze globalnej hossy NASDAQ:


Rotacja z growth do value jest szczególnie widoczna na wykresie NASDAQ vs SP500:


Ostatnie wieloletnie ekstremum wystąpiło na szczycie bańki dotcomów:


Na rodzimym WIG na razie nie widać większego znaczenia tej daty. Zwyczajne lokalne ekstremum w trendzie bocznym:


Oznak słabości nie widać także na SWIG80 vs WIG20:


Jednakże widać tutaj, że liczba rosnących kwartałów zrównała się z historyczną średnią. To kolejny znak dla mnie, że "easy money has been made" i należy zachować ostrożność przy wybieraniu pozycji do portfela oraz uważać na medialne narracje, które w takich momentach często okazują się pułapką.


czwartek, 8 kwietnia 2021

XTB technicznie

 Zgodnie z założeniami drugiej fazy hossy skupiam się na wyszukiwaniu niewielu spółek, na których zajmuję skoncentrowaną pozycję. W pierwszej fazie hossy można było bezpiecznie trzymać szeroki portfel, bo prawie wszystko rosło. Obecnie ryzyko na wielu papierach jest zbyt wysokie, żebym trzymał 100% w akcjach.

Największa pozycja od 2020 to nadal XTB. Spółka dała fajnie zarobić, potem wyparowało sporo zysków, później pokręciłem częścią pozycji kilka kółek. Rynek ignoruje ekspansję spółki, wysoką dywidendę i dotychczasowe zyski, dopóki nie zobaczy poprawy wyników. To pokazuje niski sentyment do branży. Być może kiedyś inwestorzy będą liczyć nowych klientów jak dzisiaj wishlisty, na razie od pamiętnego dnia lipca po każdym niższym zysku kwartalnym kurs spada luką:



Kurs wybronił średnią 200-sesyjną i wkrótce powinien testować linię oporu trójkąta. Maleje zmienność, zawęża się obszar konsolidacji wzdłuż zniesienia 50% dynamicznych wzrostów z 2020.

Dla mnie sytuacja jest komfortowa:

- mam już dość sporą pozycję, z której zainkasuję ponad 20% dywidendę względem ceny zakupu,

- jeśli kurs wybije dołem, będę szukał okazji do powiększenia pozycji,

- jeśli wyjdzie górą, ruch powinien być długi, zgodny z trendem wzrostowym. 

Nawet jeśli nadzwyczajne zyski z 2020 były jednorazowe, a skalowanie biznesu wyhamuje, przy obecnej kapitalizacji wystarczy 50 mln zysku kwartalnie do C/Z 10. Na razie spółka inteligentnie wykorzystała okazję do zwiększania skali i weszła do globalnej pierwszej ligi brokerów. Wydaje mi się, że wzrosty są tylko kwestią zbudowania pozycji przez odpowiednio dużego gracza, który będzie zainteresowany dystrybucją ze znacznie wyższych poziomów.

Ale bardzo możliwe jest, że czegoś nie widzę :) W kwestii typowania pojedynczych spółek nie jestem zbyt dobry, dlatego zawsze szedłem "na masę". 

sobota, 20 marca 2021

Polska: Depresja 2025 cz. 2

 3 lata temu przedstawiłem czarny scenariusz dla Polski na 2025 rok:

https://podtworca.blogspot.com/2018/08/polska-depresja-2025.html

Wtedy do sprawdzenia prognozy było 7 lat. Zostały 4. 

Przedstawiłem główne argumenty za kryzysem:

1. Demografia

Proste wyliczenia przedstawione wtedy nie zmieniły się. Doszło więcej obciążeń dla pracujących (PPK) i kolejne przywileje dla emerytów, ponieważ są głównym elektoratem rządzących.

2. Systemowo zła alokacja aktywów

Tutaj także sprawy tylko się pogorszyły. Polak nie ma w co inwestować poza murami, więc nawet mimo kryzysu i braku wynajmujących, mieszkania dalej schodzą na pniu. Co gorsza, widząc problemy z nadmiarem pustych mieszkań, rząd pracuje nad stworzeniem "Społecznej Agencji Najmu", która będzie przekierowywać środki publiczne na podtrzymanie opłacalności biznesu (najpewniej samych polityków). 

3. Neokomuniści aka PRL bis, czyli państwo mafijne

Ten punkt jest najsmutniejszy. W 2018 można mi było zarzucić, że dramatyzuję. Niestety na naszych oczach doszło do rozmontowania demokracji w Polsce. Do czasu rządów PiS mogliśmy wierzyć, że idzie ku lepszemu, że z czasem patologie będą naprawiane. Jak kogoś złapano na korupcji czy, to znikał ze sceny. Wiadomo, że kradli, ale coraz mniej ostentacyjnie.

Pamiętacie Kijowskiego z Komitetu Obrony Demokracji? Facet wystawiał lewe faktury na 10 tys. miesięcznie, uzbierał z kumplem 120 tys. i za to dostał rok więzienia. Okazał się małym kombinatorem. Z drugiej strony - skoro to było jego źródło dochodu, widać jakie możliwości finansowe ma opozycyjny wobec władzy ruch społeczny jakim był KOD. A teraz weźmy drugą stronę barykady: uwłaszczony na państwowym majątku PiS. Do dyspozycji mają miliardy i media publiczne. Media przyłapują ich na kradzieży; kiedyś dany polityk byłby skończony (tak wiem, często wrzutki o korupcji robiły służby specjalne, żeby pozbyć się konkretnych osób z przestrzeni publicznej). Dzisiaj to już nie działa. Jeśli polityk jest wierny Partii, stado go obroni.

Afera Obajtka pokazała, że ci co są przy korycie mogą kraść miliony i włos im z głowy nie spadnie, ponieważ władza przejęła prokuraturę i może sterować śledztwami. Polska oficjalnie dołączyła do państw mafijnych jak Rosja, Białoruś czy Węgry. Owszem, możemy się łudzić, że u nas tylko kłamią i kradną, ale jeszcze nie zabijają. Płonne nadzieje - pisowcy są już tak umoczeni, że znikanie ludzi jest tylko kwestią czasu. Oni już władzy oddać nie mogą, bo państwo zostało rozmontowane - po nich przyjdą albo równie zepsuci, którzy zaczną od wycięcia starej konkurencji, albo ludzie odpowiedzialni, którzy musieliby zacząć od postawienia odpowiedzialnych przed Trybunałem Stanu. 

Sytuacja lose-lose, trzeba utrzymać władzę za wszelką cenę. Wielu komentatorów życia politycznego uważa, że wybory prezydenckie 2020 nie były już wolne. Cały aparat państwowy został zaangażowany do zniszczenia kandydata opozycji i reelekcji urzędującego prezydenta. Miarą skorumpowania państwa niech będą dotacje do gmin w zależności od wyboru mieszkańców. Zgodnie z analizą wykonaną przez profesorów Jarosława Flisa i Pawła Swianiewicza rząd zabiera środki gminom, których nie opanował:


źródło: 
https://oko.press/jak-rzad-pis-niszczy-samorzady-w-ktorych-przegral-wybory-lokalne/

W każdym normalnym kraju ludzie z okradanych gmin pozbyliby się takiej niesprawiedliwej władzy. Dlaczego zatem nie działamy i pozwalamy na destrukcję? Tu wchodzi kolejny czynnik:


4. Powrót pana i chama

Tego punktu nie było w 2018, ale możemy już go oficjalnie sformułować. PiS najlepiej zdefiniował Polaków: ciemny lud. I nie - to nie tylko jego wyborcy, to także my wszyscy. Zdumiewająca buta i arogancja pisowskich polityków to ich naturalna postawa, wywodząca się z hołubionych przez nich czasów szlachty i pospólstwa. Dobry pan dbający o ciemny lud, który bez nadzorującego oka pana i plebana pogubi się w świecie. 

W systemie zachodnim zamiast terminu "państwo" (jacyś jaśnie wielmożni właściciele folwarku) używa się terminu "stan" lub "porządek" (state, order). W języku staropolskim słowo stan również obowiązywało w odniesieniu do narodu (stan szlachecki, stan kmiecy itd.). W efekcie Polacy nie lubią swojego "państwa", przestają się z nim identyfikować. Ciemny lud wbrew iluzjom oświeconych panów nie pała do nich miłością.

No ok, ale jednak PiS cały czas wygrywa wybory, a opozycja nie ma nic do zaproponowania. Tak. To jest prawda - polskie elity gardzą społeczeństwem tak samo jak PiS i dlatego mamy co mamy. To nie jest wpis o tym, że należy wybrać kogoś innego, tylko analiza rozkładu państwa, która doprowadzi do depresji w umownym 2025 roku. Jako społeczeństwo nie potrafiliśmy stworzyć w demokratycznym państwie mechanizmów wyciągających z biedy grupy skreślone na starcie. Stworzył to PiS poprzez 500+ oraz inne programy socjalne i zbiera za to zasłużone głosy. Nie zmienia to faktu, że Polska pod rządami tej partii obrała kierunek przeciwko rozwojowi i elementarnym zdobyczom cywilizacji, co skończy się jak sterowanie przez polityków Tupolewem TU-134.


5. Pogłębiająca się kruchość Polski

Aby utrzymać się przy władzy Kaczyński wykorzystuje stary jak świat model 'divide et impera'. Rządy PiS nie są możliwe bez nieustannych konfliktów, napuszczania na pomniejsze grupy społeczne i syndromu oblężonej twierdzy wśród elektoratu. Covid rozkłada służbę zdrowia, z powodu niewydolności systemu ludzie umierają na zawały, udary czy raka? Zróbmy zadymę o aborcję, baby wyjdą na ulicę i postraszymy lud, że roznoszą zarazę. Przestałeś się bać i się rozprężyłeś? To lepiej uważaj, bo LGBT pali kościoły, itd, itp. 

Z każdą taką akcją rośnie nienawiść kolejnych obywateli do Polski. Zabory i przegrane wojny nie nauczyły nas, że podsycanie konfliktów wewnętrznych to najgorszy możliwy sposób na utrzymanie władzy. Wystarczy pierwszy lepszy kryzys i wróg zewnętrzny znajdzie tysiące ochotników do obalenia rządzącego reżimu. 


Czy możemy coś zrobić? Co dalej?

Skoro jest tak źle, to dlaczego wciąż jest całkiem nieźle? W końcu ludzie dalej się bogacą, PKB rośnie. Są tego dwie przyczyny:

- integracja z zachodnimi strukturami gospodarczymi - polskie biznesy mają zbyt na rynku globalnym, ponadto UE ciągle dotuje nas miliardami, co pozwala dodrukowywać PLNy na rządowe wydatki socjalne

- nieudolność PiS - gdyby udało im się wdrożyć wszystkie socjalistyczne pomysły, byłoby już po nas; na szczęście Polska jest zbyt słaba i zbyt uzależniona od kapitału zagranicznego, żeby wywalać dziesiątki miliardów na megalomańskie porty lotnicze, a przepalenie kilku miliardów na elektrownię węglową w polu jest wciąż do uciągnięcia przez społeczeństwo.

W 2018 przedstawiłem kilka pomysłów jak wyprzedzić kryzys i stworzyć podwaliny pod Cywilizację Polską. Obecnie nie ma już sensu strzępić języka, bo wiadomo że ścieżka rynkowa obrana zostanie dopiero po bankructwie PRL bis. Pierwsze oznaki uwiądu państwa mafijnego to upadek waluty, który władza tłumaczy atakami spekulantów. Widzimy to na rosyjskim rublu czy tureckiej lirze:



Do wyścigu przymierza się węgierski forint (najbliższy sojusznik PiS):


Na razie powinien nam sprzyjać cykl osłabienia dolara:




Stąd tyle piszę, że PLN nie powinien się posypać do ok. 2023. Ale jeśli zobaczymy oznaki większej słabości mimo sprzyjającego otoczenia, to nie ma się co łudzić - oznaczać to będzie, że lepiej poinformowani już ewakuują swoje majątki na zgniły, zdeprawowany zachód. Tam gdzie nie obowiązuje Prawo Kaduka i Sprawiedliwość Kalego.

PS jeśli chcecie mi zarzucić, że nie wrzuciłem żadnych liczb i konkretów, a język którym piszę to demagogia, to dobrze się zastanówcie. Przed oczami macie dowody na konsekwentny upadek państwa. Obejrzyjcie sobie Big Short, jak ci co widzieli nieuchronność krachu systemu opartego o kredyty na domy byli brani za oszołomów.

niedziela, 14 marca 2021

Druga faza hossy

 Zamknięcie szerokiej pozycji akcyjnej nie oznacza automatycznej gry pod bessę. Zakładam po prostu, że skończyła się najbardziej dynamiczna faza hossy, która wywindowała małe spółki i przychodzi czas na wzrosty dużych spółek. Dalej będą pojawiać się super okazje wśród małych spółek, jednakże nie będzie już sytuacji jak w 2020, że prawie wszystko co kupiliśmy rosło, w tym niektóre gwiazdy po kilkaset procent.

Spójrzmy na WIG:


Mocne odbicie od dołka bessy + górny zakres RSI. Podobną sytuację mieliśmy w sierpniu 2009, czerwcu 2013, w marcu 2017 i w styczniu 2021. We wszystkich poprzednich przypadkach wzrosty na WIG trwały jeszcze średnio kilkanaście miesięcy. 

Inaczej przedstawiała się sytuacja na SWIG80. Nanieśmy te daty na indeks małych spółek:


- w okresie 2009-2011 mamy właściwie ruch boczny przed krachem 2011,

- w 2013 jeszcze pół roku silnej hossy

- w 2017 początek bessy.

Zakładam, że 2017 się nie powtórzy. Zbyt wiele świeżego kapitału płynie na giełdę. Obstawiam raczej scenariusz 2021 podobny do 2010 i 2004:


Dlatego po pierwsze zostawiłem kapitał w spółkach, które jeszcze nie odbiły wystarczająco lub zachowały potencjał na dalsze zwyżki wynikające z niedowartościowania. Po drugie zamierzam poszukiwać okazji na skoncentrowane zagrania pod mix AT i AF.


niedziela, 28 lutego 2021

Fala była mocna

 Ostatnie 10 miesięcy należało do małych spółek. Amerykańskie "maluchy" z Russel 2000 były w tym okresie silniejsze nawet od mocarnego NASDAQa:


Szkoda, że w aplikacji do AT stooqa nie można analizować wykresów powstałych z podzielenia jednego wykresu przez drugi, bo wydaje mi się, że gdybyśmy poprowadzili linię trendu spadkowego, ostatnia świeca tygodniowa balansowałaby na oporze.

Spójrzmy na te wzrosty z odleglejszej perspektywy:


Ruch od marcowego krachu odbył się bez większych korekt. Jeśli poprowadzimy kanał jak na analizie powyżej, to również widzimy dobre miejsce na czasowe powstrzymanie wzrostów (a może i ruch ku wsparciu w okolicach 1700-1750).

Ewentualnej korekcie powinny towarzyszyć wzrosty na dolarze. Tutaj widzimy wsparcie w wykresie sezonowym:

W ciągu ostatnich 40 lat dolar statystycznie umacniał się do początku kwietnia.

WIG sezonowy za 20 lat wskazuje na ryzyko spadków do połowy marca, jest tu jednak duży wpływ krachu 2020:


Na koniec 2 analogie, które traktuję jako zabawę, ale mogą nieść jakąś wartość. 

Ok. półtora roku temu, kiedy wydawało się, że dołek na SWIG80 wypadł w grudniu 2018, założyłem że możemy spodziewać się na małych spółkach zachowania podobnego do S&P500 po straconej dekadzie. Zsynchronizowałem zatem dołek pokoleniowy na S&P500 z marca 2009 z dołkiem pokoleniowym na SWIG80 z grudnia 2018 i zauważyłem, że całkiem nieźle pokrywają się historycznie. Krach z marca 2020 teoretycznie sfalsyfikował analogię, jednak czasowo zbiegł się z flash-crash na S&P500 z maja 2010. Po 2 latach czasowo i wartościowo oba wykresy wciąż wykazują podobieństwo, zatem gdyby coś było w podobieństwie obu straconych dekad, w 2021 powinniśmy spodziewać się odpowiednika spadków z sierpnia 2011 na S&P500:


Druga analogia, którą również śledzę od 2019, to podobieństwo czasowe długotrwałej bessy na SWIG80 z latami spadków na WIG20USD (2014-2016). 


Ten wpis nie ma na celu dopasowywać wykresów do teorii, że już będą spadki. Obserwuję pewne symptomy wyczerpywania impulsu wzrostowego, ale nie padły póki co żadne techniczne sygnały. 


sobota, 13 lutego 2021

Akcja Ewakuacja

 W planie na 2021 napisałem:

Cykle pokazują cykliczną bessę w Polsce na 2021, AT pokazuje wybicie szczytów po bessie 2018-2020. Powinno dać to miks sprzecznych sygnałów i kontynuację rozsynchronizowania rynków i branż. Zamierzam trzymać 'depressed value', zwiększyć pozycję gotówkową w pierwszych miesiącach 2021, aktywnie uśredniać i redukować instrumenty pochodne i szukać branż pod następną hossę.

Pierwsze półtora miesiąca na GPW dało bardzo szybkie zyski. Zakładałem wyjście z pozycji akcyjnej kiedy SWIG80 osiągnie ok. 18800 pkt:



Coś mnie jednak tknęło we wtorek, gdy zobaczyłem hiperboliczne wzrosty na wielu spółkach z portfela. Jedną z nich była Ifirma. Na koniec sesji jej kurs zanurkował. Na drugi dzień pogłębił dno rano, a potem zaczął odrabiać straty. Dla mnie to był jednak znak, że robi się nerwowo. Zacząłem wyszukiwać najbardziej rozciągnięte spółki w portfelu i je skracać. Wyprzedałem ok. 10% akcji. W nocy nakręcałem się coraz bardziej, nad ranem już nie mogłem spać, więc zacząłem wklepywać zlecenia i zszedłem z akcjami do 70% portfela. W piątek ciąłem już 'do żywej kości', jak to kiedyś określił jeden z Czytelników.

Zostawiłem w akcjach ok. 30% portfela, które zostaną bez względu na to co zrobi rynek:

- kilka liquidity trap typu Berling, Ulma, Aplisens, które nie uczestniczyły we wzrostach, ale mają bardzo zdrowe fundamenty; w obecnej hossie udało mi się dobrze pozamykać większość podobnych spółek bez obrotu z poprzednich lat, m.in. cały Newconnect i Procad; ich zaletą jest, że zazwyczaj płacą dywidendy i od czasu do czasu pojawia się obrót, który podnosi wyceny i pozwala wyjść;

- zdrowe spółki z branż, które przegrały obecną hossę:

Te spółki niewiele odbiły od dna (PKO, PZU, Azoty, Ciech, Pulawy, Monnari itd.). Nawet gdyby przyszło jakieś załamanie i spadną powiedzmy 30%, to chwilowo strata na portfelu będzie 1-cyfrowa. 

- ETFy zagraniczne, które rokują na kontynuację wzrostów np. Uran; rozgrywam je w dłuższej perspektywie czasowej i poluję na ruch klasy Tan czy Clean Energy;

- XTB - ekspansja na świat, masowe zainteresowanie spekulacją; spółka ma szansę być gwiazdą kolejnej hossy; obecnie są jak CDR po pierwszym Wiedźminie i stoją przed wyzwaniem czy zaoferować światu W2, W3.


Zdaję sobie sprawę, że poza cyklami, które są bardzo niedokładne (plus minus rok) nie ma przesłanek do wychodzenia z akcji. Szeroki rynek pokonuje kolejne opory:



Zakładam, że wyszedłem przedwcześnie na tzw. 'gut feeling'. Potrzebuję jednak spokoju. Jesteśmy już w czwartym miesiącu dynamicznych wzrostów, WIG_PB osiąga już poziomy szczytów z poprzednich hoss:



Przypomnę też porównanie obecnej hossy liczonej od bessy 2017 vs statystyczna bessa na SWIG80 oraz od startu hossy w grudniu 2018 na tle statystycznej hossy SWIG80:




Zobaczę co wyrysuje rynek i jak będą jakieś klarowne sygnały będę w 2021 pogrywał krótko/średnioterminowo w obie strony. A jeśli wpadnie jakaś pionowa korekta wrócę do starej dobrej akumulacji dobrych spółek w niskich cenach.

Kończę zagranie rozpoczęte w połowie 2018 roku. Całkiem pozytywnie, choć po czasie widzę, jak wiele błędów popełniłem. Potrzebuję przerwy na analizę i wyciągnięcie wniosków.

wtorek, 9 lutego 2021

Inny rynek

 Ostatnio niewiele piszę. Praca nad własnym biznesem pochłania prawie każdą wolną chwilę. Niewiele też działam na giełdzie - portfel budowany w latach 2018-2019 i rebalansowany w 2020 spełnia pokładane nadzieje. Rośnie w hossie. Powoli rośnie też obawa przed końcem wzrostów, które różne modele przewidywały na pierwszą połowę 2021.

Rynek jest inny niż ten, który znam, odkąd pod koniec 2008 roku zacząłem grać na giełdzie. Impet wzrostów wygląda na wykresie nieważonym kapitalizacją jak w hiperbolicznych hossach 1993-1994 i 2005-2007:


Wyszliśmy już z bezpiecznej fazy wychodzenia z bessy, szturmowanie nowych szczytów wiąże się z oderwaniem kolejnych spółek od fundamentów. Nie obserwuję jeszcze sygnałów manii podobnych do tych z USA, dlatego tylko nieznacznie redukuję co bardziej wystrzelone pozycje.

Potencjał polskiego rynku pozostaje wciąż wysoki. Kapitalizacja do wartości księgowej dla WIG_POLAND przekracza 1 o kilkanaście procent i jest wciąż znacząco poniżej poprzednich szczytów cyklicznych hoss:


Do grubszej ewakuacji brakuje mi jeszcze euforycznej fali wzrostów, w której strach przed korektą (nie mówiąc o bessie) ustępuje na rzecz pewności, że rynek może iść już tylko w górę, oraz pojawia się żal o zbyt małe zaangażowanie w akcje.



piątek, 29 stycznia 2021

Oszacowaliśmy wyniki XTB


Jak w tytule. Głos Czytelników bloga Podtwórca to 85.09 mln zysku XTB za 4 kwartał 2020.

Wyliczenia traktuję jak zabawę, wydaje mi się, że "mądrość tłumu" nie ma zastosowania w szacunkach przyszłości. Ale przynajmniej coś się dzieje :)






czwartek, 28 stycznia 2021

Ankieta - test mądrości tłumu

W nowym roku pochłonęła mnie praca, na czym ucierpiało blogowanie. Ale trzeba w końcu skrobnąć coś giełdowego.

Dzisiaj XTB - jeden z czarnych koni 2020. Lata temu przeprowadziłem eksperyment "mądrość tłumu", który dał zaskakujące wyniki. Sprawdźmy czy uda nam się trafnie wytypować zysk brokera za 4 kwartał.


W 4 kwartale XTB zarobi:
 
pollcode.com free polls

niedziela, 17 stycznia 2021

Podsumowanie sezonu maratonów 2020

 2020 jaki był wszyscy wiemy. Nieprzewidywalny. Kiedy świat wokół się zmienia, zmieniamy się i my. I tak pierwszy raz od 2014 nie przebiegłem żadnego ultramaratonu. Dlatego zamiast tradycyjnego podsumowania sezonu ultra, będzie podsumowanie sezonu maratonów. Ale za to jakich!

Jeśli ktoś nie ma ochoty przedzierać się przez relacje, może obejrzeć je w teledysku:




Luty: Maraton urodzinowy Tomka

43 kilometry wokół dużego stawu na osiedlu. Co kilka okrążeń kubek grogu. 

W 2019 robiłem za Foresta, natomiast w 2020 Forestem był Tomek, zaś ja porucznikiem Danem.





Klasyczny bieg - dużo rozmawiania, trochę znużenia pod koniec i radość na mecie. Nigdy bym nie przypuszczał, że to nasz ostatni wspólny długi bieg. Jakiś czas później Tomek powiedział:


I przestał biegać.

Relacja Tomka: http://runaroundthelake.blogspot.com/2020/02/roaring-forties.html


Kwiecień: Covid Maraton Straszyn


Marzec przyniósł zakaz wchodzenia do parków i lasów. Naród podzielił się w kwestii interpretacji logiczności tej decyzji. Choć uważałem ją za złą, nie kontestowałem otwarcie zasadności i w marcu odpuściłem długi bieg. Im bardziej odpuszczałem sobie treningi, tym mniej chciało mi się wracać do reżimu. W kwietniu zebrałem się w końcu w sobie i odbyłem bardzo fajną podróż po zbiornikach wodnych:

https://podtworca.blogspot.com/2020/04/maraton-w-czasach-pandemii.html



Z podróży oprócz wrażeń przyniosłem kilka kleszczy, co miało swoje konsekwencje, i o czym za chwilę napiszę.


Maj: Maraton Westerplatte


Nauczyłem się wreszcie programu do edycji filmów i pobiegłem maraton, żeby nakręcić teledysk o Gdańsku:

https://podtworca.blogspot.com/2020/05/realizacja-wizji-sprzed-lat.html

Po powrocie swędziała mnie noga przy kolanie. Myślałem, że to z powodu pokrzyw, jednak po tygodniu w miejscu gdzie po kwietniowym maratonie został ślad po kleszczu, wyłonił się rumień:


Co roku przez bieganie po lasach i łąkach łapię kleszcze, aż wreszcie skończyło się antybiotykiem.


Czerwiec: Maraton Nowy Port



W czerwcu pobiegłem bez większego planu. Zacząłem kręcić filmiki do nowego teledysku, ale w trakcie stwierdziłem, że nie mam wizji na temat, schowałem telefon i obrałem kurs na morze. Lekka mżawka, ciepło, plaża pusta. Wszedłem do wody, położyłem się i pozwoliłem, żeby fale powoli spychały mnie do lądu.

Zwiedziłem port, obejrzałem Westerplatte od drugiej strony Martwej Wisły. Pogoda idealna do biegania.




Sierpień 1: Maraton Reda


W lipcu wyjazdy wakacyjne, więc kolejny maraton zaliczyłem na początku sierpnia. Zaliczyłem to odpowiednie słowo, ponieważ Maraton Reda należy do kategorii tych mniej udanych. Wystartowałem po pracy, cały dzień padało, biegłem wzdłuż ruchliwych ulic. Nie odczuwałem radości, tylko smog, znużenie, zmęczenie, przemoczenie, nie chciało mi się nawet zrobić zdjęcia na pamiątkę. 

Bieg uratował MP3 player z nieśmiertelną listą przebojów. Słuchanie muzyki i audiobooków w trakcie biegu ma wymiar mistyczny.


Sierpień 2: Maraton Żukowo


Drugi sierpniowy maraton to z kolei pozytywne zaskoczenie. Zamiast ulicami, pobiegłem do stryjka i ciotki w Żukowie niebieskim szlakiem turystycznym. I to był strzał w dziesiątkę. 


Kiedy biegniesz wśród przyrody, wszystko cieszy. Prostota i nieskończona złożoność natury. Nie masz co pić? Poratują cię mirabelki rosnące koło wiejskiej drogi.

Tak mi się podobało, że kolejne maratony postanowiłem robić na innych kaszubskich szlakach.


Październik 1: Maraton Sobieszewo


Kiedyś pobiegliśmy Maraton Sobieszewo z Tomkiem i Jarkiem vel Stasiem. Jest tam super, tylko daleko z buta, więc dla kilku kilometrów widoczków i jednej z najlepszych plaż w Trójmieście, trzeba uklepać nogi na dość monotonnej trasie. Mimo wszystko warto.




Październik 2: Maraton Skarszewy (zielony szlak cz. 1)


Powrót idei biegania szlakami turystycznymi. Sięgnąłem do korzeni najtrudniejszego trójmiejskiego szlaku. Było super. Relacja:

https://podtworca.blogspot.com/2020/11/maraton-skarszewy-przywidz.html



Listopad: Maraton Przywidz (zielony szlak cz. 2)


Chyba najfajniejszy maraton 2020. Zostało mi po nim wiele refleksji, które przelałem na relację:

https://podtworca.blogspot.com/2020/11/o-czym-mysle-kiedy-mysle-o-bieganiu.html




I to już koniec

Teledysk z początku wpisu kończy się znakami zapytania przy grudniu. Miałem na początku miesiąca pobiec z Miśkiem z naszej dawnej grupy Tricity Ultra, ale byłem wymęczony pracą w startupie, który współorganizuję od 2019. Przesuwałem bieg na kolejne tygodnie, potem na Sylwestra, aż w końcu nic z tego nie wyszło. Samemu znacznie trudniej zorganizować długi bieg. Trzeba poświęcić cały dzień, trochę pocierpieć, szczególnie w zimowe miesiące. 

Do 2019 utrzymywałem dyscyplinę maraton/ultramaraton co miesiąc. W 2020 wyszło tylko 9 maratonów i żadnego ultra. Trudne wyprawy i wyzwania najlepiej smakują z przyjaciółmi.


LinkWithin

Related Posts with Thumbnails