poniedziałek, 14 września 2020

Timing is everything

 SWIG80

Aktualizacja wykresu sprzed miesiąca. Korekta trwa. Minimalny zasięg został wykonany, wsparcia wybronione i na razie nic więcej nie widać.



S&P500

Obrona poprzedniego ATH. Teoretycznie indeks może wracać do hossy (jak SWIG80), ale...



NASDAQ

Tutaj brakuje mi jeszcze jednego zejścia w okolice 10000. Gwałtowna korekta A-B-C, schłodzenie nastrojów i wskaźników.



Niezależnie czy korekta zostanie pogłębiona, czy dołek już był - gram pod scenariusz kontynuacji hossy. Przewodnik wygląda byczo:






wtorek, 8 września 2020

Szukamy wsparć

Mój obecny plan inwestycyjny 2020:

- od marca jesteśmy w hossie: dlatego trzymam większość aktywów w spółkach value, które mają zdrowe fundamenty i w większości płacą dywidendy,

- w lipcu na szerokim rynku został wyznaczony lokalny szczyt: dlatego sprzedałem balony z NC i fotowoltaikę; popełniłem tylko jeden błąd: nie skróciłem XTB po 28 i musiałem zredukować pozycję budowaną w przedziale 6-9 po 18-19 (wpis http://podtworca.blogspot.com/2020/08/zniwa-zakonczone-kiedy-siac-ozime.html )

- w sierpniu głównie balansowałem portfel i czekałem na kierunek wybicia, jednak obstawiłem spadki, dlatego głównie redukowałem spółki, które odskoczyły od fundamentów i kupiłem opcje na spadki; nie szarżowałem jednak z krótkimi, ani nie wywalałem tanich spółek, ponieważ nie chcę stracić pozycji w hossie;

- wrzesień: zakładam spadki w USA ( http://podtworca.blogspot.com/2020/09/wybicie-w-do-w-hossie.html ), zamknąłem ETFy na solar i clean energy, i będę obserwował zachowanie:

growth vs value

tech vs old economy

USD

- hossa w Polsce powinna kulminować między grudniem 2020 a wiosną 2021.


Założenie: jesteśmy wciąż w hossie, w trakcie wyprzedaży zobaczymy, który sektor zachowa się silniej. W marcu spadki na świecie były mocno zsynchronizowane, prawie wszystko leciało równo na łeb. Odbicie po krachu przyniosło już rozwarstwienie - większość branż w nim nie uczestniczyła lub skończyła je w okresie czerwiec-lipiec.


Jednym słowem: siedzę na tyłku, obserwuję i czekam na okazje.


Argumenty:

1. Cena do wartości księgowej dla Wig Poland jest bliżej dołków bessy, niż szczytów hossy:


2. Model uśrednionej hossy dla SWIG80 zakłada, że jest jeszcze czas i miejsce na wzrosty. I to licząc hossę od grudnia 2018 (traktując krach luty-marzec 2020 jako "gwałtowną korektę", która szybko została skasowana :)


3. VIX - "indeks strachu" przez większość czasu spada, co jest skorelowane ze wzrostami i uspokojeniem rynku. Od startu globalnej bessy w styczniu 2018 zmienność rosła i kulminowała w czasie covid-krachu. Obecnie zakładam wystąpienie lower-high i powrotu spadków zmienności:


I klasycznie na koniec: rynek i tak zrobi co zechce. A wtedy będę dostosowywał plan.


wtorek, 1 września 2020

Wybicie w dół w hossie

Pisałem od jakiegoś czasu, że szykuję się na głębszą korektę. Zakładałem, że sygnał do spadków da Ameryka, ale główne indeksy prują wzwyż ze zdwojoną siłą. Odwrotnie nad Wisłą - szeroki rynek (głównie za sprawą dotychczasowego lidera wzrostów - Newconnect) wybił konsolidację dołem:



Na razie nie widzę przesłanek, żeby nie traktować spadków jako korekty w hossie.

Kupiłem w zeszłym tygodniu trochę tanich wrześniowych opcji put (1700 i 1750) jako drobny hedge portfela. Idealnie byłoby, gdyby WIG20 przetestował poziom luki na 1660, ale bazowo zakładam, że tradycyjnie opcje zostaną wyzerowane:


Założenie jest proste: wygaśnięcie serii już za niecałe 3 tygodnie, więc opcje są tanie. Jeśli akcje zaczną odbijać, opcje szybko stracą na wartości, ale będzie to ułamek zysków ze spółek. Jeśli rynek pogłębi spadki, opcje wejdą in the money i zbalansują straty z akcji.

Kiedy zobaczę oznaki paniki na WIG20 zamierzam kupić kontrakty grudniowe na zeszmacone państwowe spółki. Choć długoterminowo zakładam, że PiS je zarżnie, to zawsze jest jakieś odbicie jak np. na Tauronie z 0.1 C/wk do 0.3 C/wk, co daje przestrzeń na 200% zysku. 

Nieciekawie dla akcji wygląda wskaźnik ADLINE (advance - decline) dla wszystkich spółek z GPW i Newconnect:




Z moich analiz wynika, że wybicie nowego dna prowadzi do głębszej wyprzedaży.

ALE: korekta w hossie to doskonała okazja do zajęcia pozycji. Jeśli spółka spada 33% na fali gwałtownej wyprzedaży, to powrót do poziomu sprzed spadku da zysk +50%. 


A co jeśli to bessa?

I taki scenariusz trzeba wziąć pod uwagę. Jeśli po najdłuższej bessie w historii GPW mieliśmy gwałtowną, ale najkrótszą hossę - to rynek musi nam to narysować. Ponadto nie wzgardzę spółkami wypłacającymi 10% dywidendy.


wtorek, 18 sierpnia 2020

Żniwa zakończone, kiedy siać ozime?

 W komentarzach informowałem, że dokonuję przesunięć w portfelu. Pozycje covidowo-fotowoltaiko-newconnectowe zostały pozamykane (poza częścią NC, która nie odpaliła lub jest nadal nisko wyceniana). Została też połowa akcji XTB, które na razie uważam za długoterminową pozycję fundamentalną z dużą szansą na skalowanie biznesu i skorzystanie na światowej hossie.

Rynek był bardzo łaskawy i w efekcie pozycja gotówkowa jest najwyższa od blisko 2 lat. Nie wszystkie zyski od razu wrzuciłem w kolejne spółki. Czekam aż rynek wskaże, które branże będą uczestniczyć w kolejnych falach hossy. W ostatnich dniach powiększyłem pozycje na spółkach związanych z hutnictwem i PragmaGo/Inkaso, ponieważ pokazywały siłę. Natomiast szeroki rynek od miesiąca pozostaje w konsolidacji:

W takich warunkach nie myślę o zyskach, a raczej o obronie - nie mam ambicji, żeby pokonywać wtedy rynek, tylko żeby ograniczyć straty, gdyby zaczął spadać oraz uczestniczyć we wzrostach, gdyby do nich wrócił. To jest moim zdaniem kluczowe podejście do zarabiania w długim terminie. Mało kto rozumie ten niuans - kiedy się mnie pytają czy zarobię, odpowiadam, że jeśli rynek będzie rósł, to zarobię. Wtedy początkujący gracze się śmieją, że tak to oni też potrafią grać. Życie pokazuje jednak, że nie - w hossie zarabiają ułamek tego, co daje rynek. Pakują się w modne spółki na lokalnych szczytach i biorą na klatę 30-50% spadki, po czym uciekają z pozycji jak tylko wychodzą na 0.

Dlatego cieszę się, kiedy mój portfel rośnie tak jak szeroki rynek w trakcie wzrostów, a w czasie korekt lub spadków idzie w bok. Nie udało mi się to tylko w czasie covid-crashu, ale wybroniłem się: od marcowego dołka portfel zyskiwał więcej niż szeroki rynek, ponieważ pozamykałem ze stratami większość ETFów i mułków z WIG20 i przerzuciłem środki na XTB, fotowoltaikę i NC.


Bliższy termin

No dobrze: dobrze było, ale co dalej? Popatrzmy na SWIG80, który zatrzymał się w nieprzypadkowym miejscu:

1. Wsparciem pozostają SMA15, a później zniesienie fibo61.8 bessy. Może i fibo to wróżenie z fusów, ale na tym indeksie widzę w tych kreskach istotne poziomy.

2. Oporem jest lokalny szczyt ze stycznia 2018. To bardzo istotna data, którą wielokrotnie przypominam, ponieważ wyznacza szczyt globalnej hossy (widzimy ją na załączonym w tle indeksie WIG).

Widzimy zatem, że akcje odrobiły już całość strat z globalnej bessy i jakaś korekta nie powinna nas zaskoczyć. 

Kolejny argument za możliwością wystąpienia korekty, to... nowy historyczny szczyt S&P500. Chociaż historycznie to argument za wysokim prawdopodobieństwem kontynuacji hossy, jeśli popatrzymy na zachowanie indeksu po odrobieniu silnych spadków i wyjściu na nowe szczyty, rynek w krótkim terminie testuje wtedy siłę popytu:

Takie spadki mogą przyjść niemal od razu lub po kilku tygodniach. Siła tych spadków powie nam jaka jest kondycja rynku.


Długi termin

Tutaj nic się nie zmienia od lat: czekam na pokonanie szczytów na Emerging Markets i renesans value investing. Myślę, że rynki wschodzące są obecnie w podobnej fazie co amerykańskie w 2009 roku: najłatwiejsze zyski już zgarnięte, ale nadal ogromne możliwości inwestycyjne w ciągu kolejnych lat.


Spójrzmy na hit ostatnich lat: NASDAQ. 

Spółki technologiczne ostatecznie (?) pokonały szczyt dotcom bubble 2k w 2017 roku. Indeks przebywał w jego cieniu ponad 16 lat!

Szczyt na EM wypadł w 2007 roku, został naruszony w 2018 i rozpoczęła się 2-letnia bessa zwieńczona covid-krachem. W Polsce marazm trwał 3 lata, aż nadeszła nowa fala graczy na parkiet i wywindowała kursy mikro-spółek. Duże i średnie spółki ruszą, gdy na rynek wrócą klienci polskich i zagranicznych funduszy. 



środa, 12 sierpnia 2020

XTB - co dalej?

 Pozycja na XTB była bardzo duża w moim portfelu. Przed ogłoszeniem wyników za 2 kwartał urosła z ok. 7% do 20% portfela. Przy mojej strategii zakładającej zajmowanie setek drobnych zakładów z rynkiem była to zdecydowanie zbyt wysoka pozycja. Wydawało mi się jednak, że ustrzeliłem wyjątkową okazję z niskim ryzykiem - i tak było do ogłoszenia wyników. Zaślepiła mnie ta pewność, bo niemal na lokalnym szczycie wyprzedałem inne papiery typu ML System, Aquatech, Grodno i wiele innych newconnectów, a XTB po prawie 30 zł mi nie wystarczał - chciałem trzymać do 50 zł. 

Potem wiemy co się stało - paniczna wyprzedaż. Musiałem zredukować pozycję (zysk z ponad 200% spadł na 120%), żeby zejść do rozsądnej wielkości. Mimo to nadal spółka waży najwięcej w portfelu. Zakładam nawet powiększenie pozycji, ale nie będę się spieszył - myślę, że do wstępnych wyników za 3 kwartał kurs będzie się konsolidować blisko obecnych poziomów. Niech kapitał pracuje gdzie indziej, a jak trend wzrostowy wróci, to się znowu podłączę. A jeśli wzrosty wrócą szybciej, niż zakładam, trudno - najwyżej zarobię mniej ;)

Jest jeszcze wariant spadkowy - kurs może np. osunąć się na fibo61.8 (ok. 13.40) - wtedy odbieram cały zredukowany pakiet. A niżej? Na razie nie biorę tego pod uwagę - cała hossa i fundamenty spółki musiałyby zostać zanegowane. Jest takie ryzyko, ale nie mam przesłanek, żeby je obecnie wyceniać.

Do analizy technicznej tym razem użyję klasycznego kanału oraz okienko Darvasa, które dobrze się sprawdza na spółkach w silnym trendzie wzrostowym:



wtorek, 11 sierpnia 2020

Reminiscencje Twórcy Systemów cz. 10: Programowanie funkcyjne i sposób na naukę trudnych zagadnień

W pierwszej mapie (cz. 2) zwróciłem uwagę na konsekwencje obranej (nieświadomie) na początku ścieżki rozwoju. Moja droga w programowaniu wiodła przez asemblera i C, ponieważ w tych językach pisali wszyscy zawodowcy, jakich znałem. Ponadto do wizualizacji algorytmów i struktur danych wykorzystywano grafy i schematy, które łatwo się przekładały na języki imperatywne. Wiedziałem jak pracuje maszyna, więc myślałem jak maszyna. Na program składały się sekwencje instrukcji wykonywane jedna po drugiej, w każdej chwili mogłem wcisnąć w debuggerze pauzę i sprawdzić stan programu.


Taki sposób myślenia był i pozostaje wiodący wśród programistów. Wystarcza do tworzenia dobrych systemów. Jest naturalny, ponieważ wynika bezpośrednio z konstrukcji najpopularniejszych języków programowania.

Od drugiego roku studiów moje umiejętności programistyczne wykraczają już znacząco poza średnią. Na trzecim wydaje mi się, że poznałem już wszystko i teraz głównym problemem jest nauka narzędzi, w których się pracuje, a nie samej sztuki programowania. Błogi stan przerywają ćwiczenia ze Sztucznej Inteligencji, na których piszemy programy w Prologu. Piszemy to zresztą powiedziane na wyrost: dostajemy gotowe programy, w których mamy dodać kilku reguł, żeby otrzymać prawidłowy wynik. Jeśli poprawnie zdefiniujesz wszystkie reguły, program magicznie się zadzieje.

Kod programów wygląda jak starożytny manuskrypt z przepisem na eliksir. Pytam wszystkich kumatych “jak to się dzieje”, “jak to przetłumaczyć na ciąg przyczynowo-skutkowy”, ale nikt nie zna odpowiedzi. Z perspektywy czasu widzę, że gdybym przyjął inne kryteria zapytań, mógłbym dotrzeć do sedna szybciej. Nie miałem przecież problemu z SQL, ponieważ tam z założenia przyjąłem inne zasady niż w językach tłumaczonych na kod maszynowy. 

Mój guru Kamil, z którym robiłem na przełomie wieków grę (ja design i grafika, on programowanie) studiuje informatykę na Uniwersytecie Wrocławskim i podsuwa mi język funkcyjny OCaml jako prostszą alternatywę dla Prologa. W OCamlu można operować tymi magicznymi listami x::xs tudzież head::tail ale jak już nie dajesz rady, możesz napisać wszystko na zwykłej tablicy z indeksami jak w C++. No i przede wszystkim widzisz deterministyczny flow. Jestem jednak tak silnie osadzony w myśleniu sekwencyjnym, że nieprawidłowo postrzegam pattern matching i gubię najsilniejsze atuty programowania funkcyjnego. Z perspektywy czasu ciężko mi już sobie przypomnieć, dlaczego tego nie rozumiałem, ale fakt jest taki, że po kilku tygodniach porzucam OCamla i wracam do C++. Do tworzenia gier nie potrzebuję funkcyjnych wodotrysków. Za dużo było tam typów, transformacji funkcji i innych “nieżyciowych” zagadnień, a za mało praktycznych zastosowań.

A jednak to programowanie funkcyjne zaważy później mocno na mojej karierze. Opiszę również metodę nauki, którą stosuję do dziś. Nie jest to nic wielkiego, zapewne wielu z was ją zna, ale wielu też nie jest jej świadomych. Otóż gdy 3 lata później zasiadłem ponownie do programowania funkcyjnego, to mój postęp w nauce był błyskawiczny. Wszystko co sprawiało mi problemy w OCamlu za pierwszym razem, rozumiałem już w sposób naturalny. Tak jakby mózg przez te lata gdzieś przepracował problemy. Z marszu przeskoczyłem wszystkie pierwotne zadania i wszedłem na poziom wyżej.

Wtedy uświadomiłem sobie, że żaden wysiłek nie idzie na marne. Jeżeli natrafiam na zagadnienie wykraczające poza mój aktualny stan pojmowania, ale wiem, że będę go w życiu potrzebował, po prostu biorę je na klatę. Czytam, próbkuję, tworzę koncepcje, nasiąkam teorią. A potem, gdy na horyzoncie pojawiają się zadania o wyższym priorytecie, porzucam naukę. Wracam do niej po tygodniach, miesiącach a czasem latach - i wtedy ten drugi start jest o wiele prostszy. Samo utworzenie zalążka nowej teorii wystarcza, by umysł zaczął przeprowadzać symulacje. Zaczynam patrzeć inaczej na nowe sytuacje, ponieważ pojawił się kolejny punkt widzenia.

Metodę tę stosuję z premedytacją od 15 lat i dzięki niej stałem się ekspertem w wielu oddalonych od informatyki dziedzinach.


piątek, 7 sierpnia 2020

Hossa czy bessa

 Podstawą zarabiania na rynku są realistyczne oczekiwania. Rynek bardzo rzadko daje okazję, żeby zarobić szybko i dużo - okazja pojawia się zazwyczaj wtedy, kiedy szybko i dużo wcześniej odebrał.

Po kowidowym krachu WIG jeszcze się nie podniósł:


Konsolidacja pod średnią 52-tygodniową (roczną). 

Naniosłem linie wyznaczające szczyty i dołki poprzednich rynków byka/niedźwiedzia.

Wsparcie: 48300

Next level: 56000


Oraz kreski na RSI - wbrew sztuce, ale kto mi zabroni :) Ja tam widzę pewne zależności. Coraz niższe szczyty od 2017 i obecna próba przełamania - wyjście ponad tę linię będzie dla mnie oznaką trwania hossy.

Moja interpretacja

Akcji fundamentalnych po tych cenach nie oddam. Nie ten czas i nie te poziomy. Ale szybkiej korekty 10% nie wykluczam. Po to mam szeroko zdywersyfikowany portfel i aktywnie go balansuję, żeby takie ruchy absorbować. 


LinkWithin

Related Posts with Thumbnails