niedziela, 22 lutego 2026

Podsumowanie sezonu maratonów 2025

 Siedzę z kubkiem kawy bezkofeinowej, wspominam maratony zeszłego roku i przepełnia mnie głęboka wdzięczność. Dzisiaj na spacerze słyszeliśmy śpiew wiosennych ptaków. Śnieg zaczął topnieć. Nadchodzi czas eksplorowania ukrytych ścieżek, nim zarosną w lipcu.

W 2025 długich biegów było 4. Trzy z nich opisałem.


Luty: Maraton Etna

https://podtworca.blogspot.com/2025/02/maraton-etna.html





Kwiecień: Maraton Wiłkopedzie

https://podtworca.blogspot.com/2025/05/maraton-wikopedzie-i-otwieranie-czakry.html




Sierpień: Maraton Lecco (Monte Coltignone)

https://podtworca.blogspot.com/2025/08/maraton-ktory-nie-poszed-zgodnie-z.html




Wrzesień: Mały Wielki Bieg Straszyn 2025 (35 km)

Rok wcześniej świętowaliśmy na Małym Wielkim Biegu powrót Tomka do biegania. Niestety na kolejną edycję już się nie dał namówić. Miłość do kolumn 40+ zwyciężyła. 

Zatem tym razem Ela zawiozła na start nas tylko trzech: Miśka vel Joszcziego, Piotrka i mnie. Stary, zgrany od lat skład.



Chłodny poranek, koniec września. Moje oczekiwania: poczłapać w strefie komfortu. Biec z góry, truchtać po płaskim, wchodzić pod górę.

Misiek i ja

A tu z Piotrkiem


Ruszyłem z tyłu stawki. Początek wzdłuż malowniczej Raduni. Na podejściu koło elektrowni wodnej przeszedłem w chód. Tradycyjnie nikt w tej fazie nie odpuszczał i biegł pod górkę, więc wylądowałem na ostatniej pozycji. A potem z górki doganiałem peleton i Miśka, który też nie dociskał tego dnia. Jakoś tak wyszło, że coraz częściej się mijaliśmy, aż się zsynchronizowaliśmy i kontynuowaliśmy bieg razem, jak to już nie raz się zdarzyło w tych kilkunastu latach ubijania nóg.



Trochę pogadaliśmy z innymi biegaczami, trochę z wolontariuszami na punktach odżywczych. Nie zabawialiśmy tam zbyt długo, bo Misiek chciał się zmieścić w 4 godzinach. Ja nie, ale biegło się przyjemnie i dotrzymywałem mu tempa.

Kaszubskie szlaki przemierzamy od lat. Pagórkowate pola, łąki i lasy, czyste jeziora. Kiedyś w każdą niedzielę rano robiliśmy 20-30 km w okolicach Otomina, Kolbud czy Straszyna. Świetna baza do biegów górskich. Trzymaliśmy tempo, planowaliśmy wyprawy i starty. Na 10 byliśmy w domu, gotowi do czynienia rodzinno-domowych obowiązków.


Na pętli powrotnej zacząłem kombinować z oddzieleniem się. Zwolnić. Jakiś podcast albo muzyczka. Ale Misiek zaczął mnie motywować do utrzymania tempa na 4 godziny. W sumie..

I tak mijaliśmy kolejne punkty naszej okolicy. Tempo zaczynało mi doskwierać. Nastawiłem się na lżejsze. Ale nawet to zmęczenie miało swój urok.

Na ostatnim kilometrze przed metą tradycyjnie pojawiły się nowe siły. Wpadłem na zabawny pomysł: odstawię Miśka tuż przed metą, tak jak rok wcześniej Tomka. Kiedy tylko usłyszałem za zakrętem wiwaty i okrzyki z mety rzuciłem do Miśka:

- "A pamiętasz jak kiedyś... chyba już kiedyś o tym mówiłem, ale nie pamiętam, jeśli mówiłem to mi przerwij...."

i wystrzeliłem do przodu. Aleśmy się chichrali. Lecę 100 metrów, 200. Już ostatni zakręt i.. banan zszedł mi z twarzy. Pomyliłem zakręty, została do pokonania najbardziej stroma górka. Kiedy Misiek mnie mijał rzuciłem za nim Shrekowe:

- "Leć, leć! Ratuj swoją ukochaną!"

I tak mniej więcej zakończyliśmy Mały Wielki Bieg. Na mecie wiadomo: radość, dobre jedzonko w szkolnej stołówce. Jeżeli jesteście biegaczami serio polecam wam dowolny dystans na tej imprezie. Festyn, zabawy dla dzieci, swojska organizacja.


A nasza impreza jeszcze się nie kończyła. Powtarzałem od tygodni, że wracamy pieszo, żeby dokręcić do maratonu. Tylko Misiek z Piotrkiem zawsze coś cicho siedzieli. Wkrótce wyszło szydło z worka. Mijaliśmy kościółek w Straszynie, wtedy wzięli mnie z zaskoczenia:

- Wróćmy Mevo (rowery). Przyjedziemy nad stawy koło nas, wypijemy piwo - powiedział Piotrek.

- Ale ja nie mam tam nawet konta...

- To nic trudnego - wyłonił się z drugiej strony Misiek. - Zainstaluj tą apkę, zobacz akurat 3 rowery na nas czekają.



- Ale ja nie chcę podawać numeru karty... 

- Nie trzeba - zobacz, tu jest prepaid, zainstaluj, zainstaluj.

Zainstalowałem. Zapłaciłem. Potem okazało się, że muszę i tak podać kartę, bo wypożyczenie roweru to abonament. Chłopaki przeprowadzali mnie przez cały proces, kiedy ja jeszcze analizowałem co zrobić, jeśli zadzwoni ktoś ze wschodnim akcentem i zacznie wyciągać kolejne dane.

7 km do domu poszło jak z bicza strzelił. Odstawiliśmy rowery przy stawach i poszliśmy do Żabki po napoje. Zgarnąłem całe dwie puszki 0.25l piwa, podchodzę do kasy, odpinam przepaskę i.. brak karty. Przeszukuję nerwowo przepaskę, spodenki, gacie. Była karta, nie ma karty.

Poszliśmy nad staw. Chłopaki otworzyli piwa, a ja zastrzegałem kartę i zamawiałem kolejną. Dobra, szkoda psuć taki dzień. Otworzyłem puszkę i dołączyłem do imprezy na ławeczce.


Czy już wyglądamy jak stare żule? Chyba jeszcze nie, bo przebiega jakaś dziewczyna, zobaczyła mój medal na szyi i rzuciła, że też chciała biec w Straszynie, ale dzisiaj nie mogła. Misiek i Piotrek patrzą po sobie zdziwieni, więc jeden wyciągnął medal a drugi chwycił plakietkę z numerkiem i wystawił jak tabliczkę informacyjną. Chwyciło: na drugim kółku dziewczyna zaśmiała się, przystanęła i pogadaliśmy.

Jeszcze fotka pożegnalna i rozeszliśmy się do domów.


Kiedyś dopiero zaczynalibyśmy świętowanie po biegu :)


poniedziałek, 2 lutego 2026

Srebro? Bywało dłużej

Bańkę na złocie i srebrze widzieli już wszyscy. Ale czy balon został ostatecznie przekuty? Historycznie patrząc, mieliśmy wcześniej 2 wielkie rajdy zakończone bańką: 1971-1980 oraz 2001-2011.



Nałóżmy je na siebie:

I zmieńmy skalę z logarytmicznej na procentową:


Liczby nieco się rozjeżdżają, bo czułość myszki nie pozwala idealnie narysować w punkt, ale i tak widać, że wzrost od dołka 2020 do szczytu 2026 choć zbliżył się do 2001-2011, trwał krócej o ok. 30 miesięcy od obu wcześniejszych.

Gdyby analogia zagrała, mamy umowną datę maj 2028 na ostateczny szczyt. Nie przywiązuję do niej głębszej wagi, ale będę obserwował kruszce.

PS

W czasie hossy 2001-2011 kurs srebra ulegał silnym korektom, największa zniosła kurs o 60% w 2008 roku, a szczyt z marca został pokonany dopiero w 2011 podczas ostatniej fali wzrostowej:





poniedziałek, 19 stycznia 2026

Trend wchodzi w fazę utrwalenia

Wracam do starego wykresu WIG w USD vs S&P500:


Chodzi ładnie ze średnią roczną. Zakładam, że trend będzie kontynuowany, wychodzimy na kolejny wyższy szczyt trendu, średnia 12 miesięczna jest skutecznym wsparciem.

A jak cykle? Weźmy np. przepływ kapitału netto dla GPW:


Sam wskaźnik to jeden sejsmograf, ale jak mu przyłożyć średnie kroczące, to wyłaniają się bardzo klarowne cykle...


Czy złoty jest za drogi? Zerknijmy na szybki indeks PLN stworzony z głównych par walutowych (USD, EUR, GBP i JPY) oraz surowcowych (AUD, CAD, CLP, ZAR):


Ponad 20% spadek głównych par i prawie 40% surowcowych względem PLN w XXI wieku. Startowaliśmy co prawda z dużej słabości w 2000 roku, ale widać, że złoty jest historycznie silny. Co nie znaczy, że nie może jeszcze urosnąć. Trendy lubią się wydłużać.

A jak wygląda siła tych walut surowcowych względem USD?


Wygląda jak wyjście z klina dołem. Przybliżmy:


Wszędzie słyszę, że ogłoszono śmierć dolara i czas na jego wielkie odbicie. Wykres z parami surowcowymi pokazuje coś zupełnie innego: dolar konsoliduje się przy historycznych szczytach i być może dopiero zaczyna trend spadkowy.



sobota, 3 stycznia 2026

Wydział XX nadaje

 Drodzy Czytelnicy. Niedawno informowałem o wydaniu gry Detektyw Malinowski, do której napisałem scenariusz i zagrałem główną postać. Sprzedaż na razie leży, a ja też nie przykładałem wagi do niej, bo.. nie byłem pewien jak gra zostanie przyjęta. Gdyby gra okazała się gniotem, wolałbym, żeby jak najmniej osób z nią obcowała.

Tyle, że zaczęły do nas spływać opinie od testerów i przyjaciół, którym wysłaliśmy klucze. I wszyscy mówili mniej więcej to samo: historia tak ich wciągnęła, że grali do końca. Nawet kiedy planowali tylko zobaczyć co to jest i odstawić albo zainstalowali, bo o to poprosiliśmy, wracali, żeby poznać odpowiedź na pytanie: jak to się wszystko skończy?


Gra to książkowa interaktywna opowieść, do której rozwiązania musiałem przyswoić teorie kryształów czasu, trzech sił Wszechświata i paradoksów czasowych. Znajdziecie tu echa miasteczka Twin Peaks,  komiksów Thorgal, prozy Lovecrafta, zatopione w noirowych klimatach.

Dlatego teraz mogę z czystym sercem zaproponować wam deal: jeśli kupicie Detektywa Malinowskiego lub pakiet z Rosemary's Fate, z którą to grą stanowi zamkniętą całość, otrzymacie ebooka lub audiobooka Tożsamość Gracza - Jak przetrwać na rynku.

Dlaczego warto?

1. Gra jest obecnie w promocji po 29.89 zł. W pakiecie tylko za 32.93!

2. Cena ebooka i audiobooka Tożsamość Gracza wynosiła 59 zł. Nawet jeśli nie interesuje was gra, możecie nabyć książkę w wybranym formacie cyfrowym za połowę ceny.

3. Jeżeli cenicie moje pisanie, odnajdujecie w nim wartość, znajdziecie ją też w Malinowskim. Fabuła jest wielowarstwowa, inspirowana prawdziwym miejscem i jego tragiczną historią, choć przeniesioną w fantastyczne uniwersum.

4. Jeżeli nie czytaliście/słuchaliście Tożsamości Gracza, warto mieć tą pozycję w kolekcji. Sam wracam do niej regularnie po trudniejszych rynkowych przejściach, ponieważ dotyka tego, co najistotniejsze w inwestowaniu: jak przetrwać w długim terminie. Ostatecznie historię opowiadają ci, którzy przetrwali, doczekali zwycięstwa, a nie ci, którzy mieli wielkie momenty i równie spektakularne upadki.

W Tożsamości zamieściłem modele myślenia na różnych poziomach kompetencji, które pomagają wyjść poza ograniczenia lub przynajmniej zdefiniować punkt zaczepienia, do którego można dążyć kiedy utknęliśmy i wydaje się, że nie pokonamy swoich ograniczeń. Skupiam się na tym, co się nie zmienia, co jest prawdziwym Graalem, a nie za czym goni tłum zwodzony wciąż nowymi narracjami.

Przeczytaj fragment:

https://podtworca.blogspot.com/2023/04/ewolucja-gracza.html

lub posłuchaj:

https://youtu.be/Dhca7UwB-Zk

W świecie spekulacji tylko jedno jest trwałe:
ludzka skłonność do przegrywania

Zasady są proste:

1. Kupujesz grę na Steamie:

https://store.steampowered.com/app/2334690/Detective_Malinowski_The_Truth_Will_Be_Revealed/

2. Wysyłasz na adventuresity@gmail.com mail z informacją co wybierasz: ebook lub audiobook Tożsamość Gracza - Jak przetrwać na rynku.

Jeśli zagrasz w Malinę przynajmniej 15 minut i napiszesz w tym mailu swoje uwagi lub recenzję, wyślę link do ebooka i audiobooka. Bardzo zależy mi na informacji zwrotnej - co czułe(a)ś grając.

3. W odpowiedzi na maila wysyłam link do ebooka i/lub audiobooka.


Jednocześnie zobowiązuję się, że jeśli sprzeda się 1000 sztuk Detektywa Malinowskiego, dokończę książkę Tożsamość Gracza - Jak zbudować system inwestycyjny.


wtorek, 30 grudnia 2025

Podsumowanie giełdowe 2025 i plan 2026

Podsumowanie 2025


Gdyby nie wynik WIG/WIG20, uznałbym mijający rok za udany. Gdyby nie KGHM, uznałbym rok za słaby. W 2025 grałem początkowo pod bessę typu W. Później skapitulowałem wobec siły indeksów i zacząłem grać pod hossę sekularną, którą wyznaczają kolejne rekordy WIG.

To wprowadzało wielokrotnie mętlik, bo raz piszę o rynku byka, raz o bessie cyklicznej. Na potrzeby wpisu powtórzę: nie ma sprzeczności w byciu w hossie na głównych indeksach i jednocześnie w bessie cyklicznej na szerokim rynku. W świecie psutego pieniądza kapitał krąży po świecie i podnosi różne aktywa, czego doświadczamy na naszym rynku. W tym samym czasie spółki zbyt małe, żeby zainteresować zagranicę, osuwały się zgodnie z projekcją podwójnego dna (nieważony indeks Stooq wszystkich spółek z GPW):


2025 był zatem rokiem dużych spółek. A że moja strategia nastawia się na szukanie niedowartościowanych długoterminowych pewniaków, od których roi się wśród małych i mikro-spółek, skorzystałem tylko połowicznie. Nie narzekam jednak, bo portfel był bardzo stabilny (maksymalne obsunięcie podczas kwietniowego kraszku wyniosło 5% od szczytu).

Pozytywnie oceniam również siłę portfela po październiku. Podczas gdy małe spółki się osuwały, portfel bił rekordy. To jest dla mnie cenna przesłanka, uprawdopodabniająca scenariusz hossy na szerokim rynku w 2026: zgodnie z zasadą, że pierwsze dno (grudzień 2024) robi cały rynek, a wtórne dno tylko słabsze spółki, podczas gdy przyszli liderzy nie chcą spadać bądź robią nowe szczyty.


Plan 2026


Zacznijmy od lektury zeszłorocznego wpisu, ponieważ zawiera wciąż aktualne tezy, które determinują zachowanie rynków w najbliższych latach: wojna dwóch bloków o nowy układ sił.

https://podtworca.blogspot.com/2024/12/podsumowanie-giedy-2024-i-plan-2025.html

Kluczowe punkty dlaczego nie wierzę w pokój z Rosją (dopóki Chiny trzymają ich przy życiu) nie zmieniły się, więc mogę przekleić dokładny tekst z 2024:

Kiedy trwa wojna, drożeją surowce. Zwaśnione strony zamykają granice, blokują szlaki komunikacyjne, uderzają w strategiczne elementy systemu gospodarczego. Wszystko to powoli się rozkręca. Zaczyna się od ceł, sankcji na wybrane produkty. Piraci blokują szlaki morskie, wybuchają gazociągi, statki przecinają kable komunikacyjne. Metodą wet za wet strony zginają gałąź, licząc że ta nie pęknie, doprowadzając do pełnoskalowego konfliktu.

Świat czeka na pokój w 2025. Ale czy może być pokój z Rosją? Rosja jest już bankrutem. Ktoś musi uratować ich gospodarkę przed implozją. Albo zrobią to Chiny, albo Zachód. Wzięcie na barki Rosji oznacza uczynienie z niej państwa frontowego. Po co inaczej pozwolić im odbudować gospodarkę? Pierwsze co zrobią, to odtworzą arsenały. Rosja jest nieprzewidywalna, po co miałbyś odbudować im armię, jeśli zaraz może skierować ją przeciwko tobie? Strona, która dźwignie Rosję, rzuci ją przeciwko drugiej. Na razie Rosja trwa dzięki dostawom z Chin i służy ich interesom. Kupuje Chinom czas na produkcję floty, lotnictwa, schronów, rakiet, milionów dronów.

Optymiści liczą, że konflikt przerodzi się najwyżej w drugą Zimną Wojnę. Obawiam się, że to myślenie życzeniowe. Zimna Wojna nie przerodziła się w pełnoskalowe starcie, ponieważ NATO wiedziało, że ZSRR blefuje. ZSRR nie mógł zaatakować Zachodu, bo na każdą rakietę, którą skierowałby w USA, spadłoby na nich 10 rakiet amerykańskich. Dlatego dużo straszył i krzyczał, ale nic nie mógł zrobić - podobnie jak teraz Putin. Chiny są natomiast zagadką. Siedzą cicho, zbroją się i produkują. Przepłacają za know-how, a jak nie mogą go kupić, kradną. 


Zaraz, zaraz - ktoś powie. - Przecież surowce jako klasa spadały w 2025. Tylko kruszce realnie dały zarobić. I to jest zgodne z mapą na ten cykl:

https://podtworca.blogspot.com/2025/03/lato-kondratiewa.html

https://podtworca.blogspot.com/2025/09/czterej-jezdzcy-inflacji.html


Założenia patrząc globalnie:

1. Po fazie kruszców przyjdzie fala zamówień na materiały przemysłowe (drugi jeździec).

2. Gdzieś w 2026 spodziewam się również dołka na ropie, pod który mam przygotowaną listę spółek (trzeci jeździec).

3. Indeksy są już wygrzane, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wygenerować jakiś kraszek jak w kwietniu. Po nim rotacja z "przeludnionych" NVIDII do innych branż.

4. Ostatni (w 2025) będą pierwszymi (w 2026).

5. Eskalacja wojny USA-Chiny. Tematowi poświęcę osobny wpis.

6. Na polskim rynku pojawi się przynajmniej jedna szeroka fala wzrostowa, na której będzie można zarobić na śmieciuchach.


Niepewność jest wysoka i nie mam jakiejś mapy, do której bym się szczególnie przywiązywał. W 2024 projekcje z 2023 spracowały idealnie, w tym roku zeszłoroczne projekcje się kompletnie rozjechały.

W listopadzie, we wpisie Czas łowów przedstawiłem projekcję hossy na bazie szerokości rynku (odsetek spółek powyżej średnich 50 i 200-dniowych). Wykres wygląda obecnie tak:


Pozostaje również wspomnieć o analogii bessy cyklicznej 2004-2005, która najbardziej pasuje do tej z 2024-2025:


Pomijając raczej nieosiągalny poziom wzrostu, rzuca się w oczy podobny timing końca hossy cyklicznej: przełom lipca/sierpnia 2027.


Jak zatem widzicie pozostaję bykiem. 


PS 

2025 był dla mnie przełomowym rokiem dzięki AI. Zawsze byłem Januszem biznesu, który budował browar, żeby napić się piwa. Googlowanie rozwiązań i studiowanie dokumentacji było jednak mocno nieefektywne. AI zmienia wszystko. Napisałem z nim własny Trading View (PCS - Podtwórca Charting System - wykresy na blogu i X z ostatnich miesięcy), Gurufocus, systemy portfelowe, skanery rynku. Takich jak ja są na świecie miliony. Jak to wpłynie na efektywność rynku?


wtorek, 23 grudnia 2025

Rozliczenie prognozy: Depresja 2025

Lata temu postawiłem prognozę:

http://podtworca.blogspot.com/2018/08/polska-depresja-2025.html

Zakładałem wtedy, że startuje hossa na rynkach wschodzących i 2025 będzie przypominał 2007 rok: bańka na polskich aktywach, dolar poniżej 2 zł. Nic z tych projekcji się nie sprawdziło: WIG bije rekord za rekordem, złoty jest jedną z najsilniejszych walut A.D. 2025, a ja sam obecnie zakładam za najbardziej prawdopodobny scenariusz ostatni wielki zryw polskich akcji w latach 2026-2027.

 Polska jest dziś na ustach świata: zazdroszczą nam czystości na ulicach, spokoju na świątecznym jarmarku i bezpiecznych ulic. Zbudowaliśmy Polskę o której dekady temu mogliśmy tylko pomarzyć: równą w komforcie życia zachodowi.

Tylko nie mamy jej komu zostawić.

Nie jesteśmy lepsi od Niemców, Anglików, Francuzów czy Szwedów. Jesteśmy społecznie w sytuacji, w jakiej byli 20 lat temu. Kiedy wchodziliśmy do Unii, turyści z tych państw zachwycali się, że na ulicach polskich miast wszędzie widać zakonnice, księży, wiernych manifestujących swoje przywiązanie do religii. Jak u nich w latach 80-tych. Minęło 20 lat i dogoniliśmy tamten zachód w laicyzacji społeczeństwa.

Na Youtubie roi się od filmów jak to fajnie jest na polskich ulicach bez masowej imigracji urządzającej miasta po swojemu. Imigranci są gdzieś poupychani w fabrykach, niskopłatnych usługach. Jak na zachodzie 20 lat temu. Na razie się integrują, nie sprowadzają masowo rodzin, nie tworzą gett. Zobaczymy za 20 lat, kiedy rdzennych Polaków będzie 34 miliony.

Przejdźmy przez podstawowe punkty z tamtej prognozy:

1. Demografia.

Tutaj nic się nie zmieniło. Pokolenie wyżu lat 80-tych urodziło mało dzieci, po nim równia pochyła. Temu tematowi poświęcę odrębny wpis. Noszę się z nim od roku, uważam że dotyka sedna problemu. Kombinacji kilku kluczowych czynników, a nie pop narracji. Przedstawię też proste (nie łatwe) kroki, jak poprawić sytuację.


2. Systemowo zła alokacja aktywów.

To o nieruchomościach. Dalej w to brniemy, ale jest światełko w tunelu: polska zbrojeniówka. Jedna z najbardziej efektywnych kosztowo na świecie. To tutaj jest realizowana:

https://podtworca.blogspot.com/2022/03/ucieczka-do-przodu.html

Mamy przyczółki w zaawansowanych technologiach. Teraz potrzebujemy wyciągnąć z gospodarki liderów, którzy pociągną to na poziomie państwowym - jak Ukraińcy zmuszeni wojenną sytuacją.


3. Neokomuniści, czyli PRL bis.

Temat bardzo triggerujący, bo polityczny. Każda strona ma swoje racje. Każda na swój sposób chce dobrze - i ta autarkiczna, i ta kosmopolityczna. Tematu nie da się ogarnąć jednym akapitem, zostawiam na inne wpisy.


4. 17 lat za Grecją, Portugalią i Hiszpanią.

Tego scenariusza właśnie się obawiam. Obecna moda na Polskę za bardzo kojarzy mi się z Hiszpanią za rządów Jose Maria Aznara. Wzrost zbudowany w dużej mierze na sektorze budowlano-nieruchomościowym. Od lat oddaje się w Polsce najwięcej mieszkań w Europie. Czkawka po pęknięciu bańki będzie odbijać się dekadami.


Podsumowując: timing nietrafiony, ale procesy się niestety nie zmieniły i prowadzą do zarysowanego wieloletniego kryzysu. Nie poradziliśmy sobie z zapaścią demograficzną, nie wyciągnęliśmy lekcji z błędów zachodu i nie zbudowaliśmy nowoczesnej gospodarki, która dałaby wyjście po pęknięciu balona nieruchomościowego. Mamy podwaliny, zawsze jest nadzieja i po to właśnie są te wpisy.


poniedziałek, 8 grudnia 2025

Czas siania

 Od poprzedniego wpisu minęły 2 tygodnie, więc wskoczyła automatyczna moderacja komentarzy. W ramach odblokowania odświeżam wątek.

Zacznijmy od: Stooq Poland All Stocks Price Index (^_PL)


Hossa na tym indeksie skończyła się w.. 2023. Od tego czasu indeks osuwa się i spadki przyspieszyły w listopadzie. Zgodnie z planem czekamy na podwójne dno na przełomie 2025/26.

Jednocześnie hossa trwa na quality - spółkach płynnych, poprawiających zyski. Ruszają też spółki zdołowane z perspektywami poprawy wyników. Akcjonariat nie kwapi się już do sprzedaży i trzeba skubać wyżej.

Trafia do mnie sporo analiz, że jesteśmy w dojrzałej fazie hossy, albo nawet w trakcie "topping process" dla globalnych rynków akcyjnych. Skąd taki rozjazd? U mnie końcówka cyklicznej bessy, a w innych analizach dopiero początek?

Kwestia indeksów, które się analizuje. Inne wnioski wyciąga się z analizy WIG czy S&P500, a inne z szerokiego, nieważonego indeksu. Małe i mikro spółki wyceniają spowolnienie gospodarcze, które rozlewa się na branże i mniejsze podmioty. Kiedy spowolnienie, bądź nawet recesja, zostaną publicznie obwołane, znajdzie się usprawiedliwienie dla spadków. W tym czasie rynek szeroki rynek powinien być już w młodej hossie cyklicznej.

Zauważyłem, że wszystkie moje indeksy nieważone wskazały mini-panikę 1 grudnia. Np. taki biorący mediany, czyli jeszcze bardziej wskazujący przeciętność niż zwykła średnia arytmetyczna:


Kapitał płynie na GPW nieprzerwanie od 2018:


Wnioski:

- spadki cykliczne zgodnie z planem, spółki w zaawansowanych trendach spadkowych pogłębiają dołki,

- quality nie spada, 

- na rynku roi się od okazji fundamentalnych - spółek porzuconych, bez długu, z kasą na koncie, płacących dywidendy.


Poprzednio łowiliśmy okazje, teraz siejemy kapitał, żeby wydał za 2 lata solidny plon :)