wtorek, 9 sierpnia 2022

Wakacyjna korekta wypala się

 Sesje w tym tygodniu wykorzystuję do zamknięcia spekulacyjnych pozycji i redukcji ryzyka. Nie otwieram jeszcze shortów, te wejdą do gry dopiero, gdy zobaczę oznaki zmiany na tygodniowym sentymencie. 

Na razie sentyment zrobił się byczy: rajdy na wybranych modnych spółkach (Bumech, Votum, Arctic), Newconnectcie. Dobre spółki wykonały niemal pionowe rajdy w górę, przyda się trochę schłodzenia.

W czerwcu na rolowaniu kontraktów zbudowałem pozycję pod odbicie na Mercatorze (udane zagranie, zamykałem kontrakty zbierane 65-51 po 70-78), Cyfrowym Polsacie (neutralne: zbierałem 21-18.8, przegapiłem szczyt korekty, liczyłem na 25-26, doszło do 22.5 i wróciły spadki, zamknąłem kontrakty nieco ponad 20). Do tego kilka zagrań na akcjach, najlepsze na Votum.

Główne pozycje długoterminowe zachowały się w tym czasie neutralnie: Azoty korygują wzrosty z pierwszej połowy roku, Monnari w bok, XTB jak zawsze źle reaguje na zbyt dobre zyski, Mercator dobrze żarł i zdechł, więc znowu będę zbierał kontrakty w przedziale 50-55, żeby wywalić 70-75,Sanok dopiero zbudowany. Tutaj nic nie zmieniam do przyszłej hossy.

Hossy - no właśnie - pojawiły się pierwsze analizy, że dołek już za nami. Nie stałoby to w sprzeczności z moim planem na 2022. Nie zakładałem na ten rok takiego dramatu jak w marcu 2020. Porównajmy obecną bessę na SWIG80 z bessą 2011-2012 i 2013-2014:


Wersja 2: start bessy liczony od listopada a nie września:





W komentarzach na blogu i Twitterze nie raz pisałem, że obstawiam drugą nogę bessy na jesień. Obie powyższe analogie wskazują na ryzyko spadków do września-listopada.

W obu przypadkach dołek bessy nie został poprawiony.

W czerwcu akcje + kontrakty stanowiły ponad 100% portfela, obecnie 20% gotówka (w razie czego do grania na spadki lub kupowania akcji, jeżeli rynek mnie zaskoczy i wydłuży wzrosty), 80% akcje spółek value na długi termin. 


piątek, 29 lipca 2022

Droga (Maraton) Podtwórcy

 Leżałem wieczorem z komórką. Zastanawiałem się, dlaczego kilkanaście lat wcześniej wymyśliłem bez dłuższych rozważań nazwę bloga "Podtwórca". Miałem wtedy 27 lat, dwa lata wcześniej skończyłem studia, rzuciłem pracę i założyłem małe studio gamedev. Z wykształcenia programista, za to z bogatym doświadczeniem w rysowaniu komiksów i pisaniu powieści w czasach podstawówki (i adekwatną do tego wieku jakością wykonania), zabrałem się za produkcję gier i programów edukacyjnych. Bycie podtwórcą oznaczało dla mnie radosną, nieskrępowaną twórczość. Mogłem pisać i rysować jak chciałem, podkładać głosy postaciom, jednak świadomy ich niedostatku nie mogłem nazwać siebie prawdziwym twórcą. W latach 2005-2010 nie było jeszcze nasycenia rynku profesjonalistami, więc moje amatorskie dziełka znajdowały odbiorców.



Wychowałem się na polskich komiksach. Większość autorów uczyła się w boju, wczesne prace Papcia Chmiela czy Szarloty Pawel wyglądają jak prace dzieci. Ale mały dzieciak widział w nich coś innego: liczył się odlot do krainy wyobraźni, który zresztą pani Szarlota potraktowała literalnie (np. bohaterowie wchodzili do wanny, która stawała się batyskafem w jeziorze Loch Ness czy z windy przenosili się do samolotu).

Wpisałem zatem w googla "podtwórca" i zaskoczył mnie jeden z wyników: podtwórca jako tłumaczenie terminu sub-creator, stosowanego przez J.R.R. Tolkiena do określenia twórcy mitów i światów, jako wartości pochodnej od prawdziwego Dzieła Stwórcy. To mi się spodobało. Choć nadal rysuję jak dziecko i mam niedopracowany warsztat pisarski, od lat uwierało mnie zamknięcie w łatce niedorobionego twórcy. W wielu dziedzinach mógłbym osiągnąć mistrzostwo, jednak zawsze wolałem skierować te pozostałe 80% wysiłku potrzebne do nauki ostatnich 20% ćwiczeń na kolejne dyscypliny. 

Interesuje mnie wszystko, dlatego muszę tak organizować czas i koncentrację, żeby uczyć się maksymalnie efektywnie. Cena jaką płacę za to podejście, to zawsze bycie niedostatecznie profesjonalnym. Profit: szerokie spojrzenie, zbliżenie się do mistrzów, żeby pojąć ich zawód i wykorzystanie tej wiedzy w innych dyscyplinach. Jak w motto, które umieściłem odruchowo na twitterze: Podróże na krańce, by zrozumieć normę.

Definicja Tolkiena pasuje do tego co robiłem przez całe życie. Chciałem, by każdy z moich autorskich programów niósł wartość dla odbiorcy. Czy to nauka informatyki, czy gra przygodowa przemycająca wątki filozoficzne. Zamiast zatem traktować swój pseudonim jako skażenie wiecznym amatorstwem, zmieniłem sposób myślenia o nim i stałem się dumnym Podtwórcą: kopistą prawdy :)

Żeby poukładać sobie wszystko w głowie, postanowiłem pobiec na drugi dzień maraton. Jako główny cel obrałem klasztor Wigierski. I tenże maraton spisuję w punktach, jako dzieło życia mego:


I

2.5 km: Memento Mori



Dawno temu odrzuciłem iluzję spełnionego, konsumpcyjnego życia. Wiecznej pogoni za pieniędzmi i posiadaniem dóbr. Nie mogłem się na tym zresztą skupić, bo od dziecka obsesyjnie myślałem o śmierci. Pragnąłem prawdy i absolutu, a nade wszystko odpowiedzi co ze "mną" będzie, gdy umrę. A im więcej myślałem, im głębiej szukałem, tym mniej mnie było. W końcu umarłem za życia, bo nie znalazłem siebie w żadnej tkance ciała ani w żadnej koncepcji umysłowej.

Zostało tylko przeświadczenie, że nie można zmarnować żadnego dnia, żadnej chwili. Dawno temu wierzyłem, że za młodu należy ciężko pracować, by pożyć w spokoju na emeryturze. Teraz wiem, że spokoju trzeba nauczyć się tu i teraz, żeby życie nam nie uciekło. Spokoju nie ma na cmentarzu, tam już nie ma nas.


II

3 km: First Things First



Niedaleko cmentarza stoi stary wiejski kościół, w którym braliśmy ślub 17 lat wcześniej.


Niezależnie od planów twórczych czy zawodowych, od zawsze wiedziałem, że chcę mieć rodzinę. Przynajmniej dwójkę dzieci. Pracowałem dużo, bywało ciężko finansowo, ale instynktownie czułem, że nie mogę odwlekać rodzicielstwa. Dzisiaj jestem szczęśliwszy niż w wieku 20-30 lat. Wtedy miałem w sobie dużo niepokoju, obsesyjnego rozważania czy jakaś część duszy przetrwa po śmierci lub martwienia się przyszłością. Najpiękniejsze wspomnienia jakie pozostały to narzeczeństwo, zabawy z córkami. Stworzenie nowego życia jest wielkim dziełem.

 

III

7 km: Las



Zaczynasz samodzielne życie, obierasz cele i nagle okazuje się, że jesteś w lesie. Ciężko cokolwiek dojrzeć przez drzewa. Po latach doceniam ich piękno, dawniej wypatrywałem gór.


IV

8 km: Znak


Las trzeba pokonać. Wytrwale przeć do przodu (no dobra, miałem tu tylko 1 km, ale skąd mogłem wiedzieć, że jest taki krótki :) . Wreszcie pojawia się Znak - pierwsze nie-drzewo, choć z drewna.


V

9 km: Szczyt

Rozpoznajesz pierwszy szczyt.



Podziwiasz widoki.

I dochodzi do ciebie, że nie tak miało być. Euforia na szczycie jest chwilowa. Dostrzegasz, że musiałeś wiele poświęcić, żeby się tu znaleźć. W dodatku pada coraz mocniej.




VI

12 km: Uważność


Masz dopiero czwartą część maratonu za sobą. Jeśli będziesz myśleć tylko o kolejnych szczytach, ominą cię wydarzenia z drogi. Jeśli nie skupisz się na doświadczaniu drogi, finał nie będzie miał żadnego znaczenia. Będzie tylko nudną statystyką.



VII

21.5 km: Cel


Osiągasz pierwotny Cel maratonu. W wyobraźni popijałeś kawę w jego majestatycznym blasku. Na miejscu okazuje się, że odczuwasz tylko zmęczenie i irytację na ulewę.


VIII

25 km: Mgła


Na horyzoncie nic już nie widać. Las, drzewa, góra, klasztor - wszystko zlewa się w szarą masę. Kolejne kilometry wyglądają tak samo, a cele ograniczają do ukrywania telefonu przed zalaniem.


IX

29 km: Odpoczynek



Wreszcie znajdujesz sklep GSowski na tym pustkowiu Smauga. Dach daje schronienie, można zdobyć trochę kalorii. Przygotowujesz się na ciężką ostatnią dychę, wiesz że już nic cię nie złamie.


X

30 km: Widzenie


I właśnie wtedy, gdy nastawiłeś się na maratońską ścianę po 30-stym kilometrze, przychodzi zaskoczenie. Cukier uderza do krwi, zza chmur przebija słońce, droga zaczyna świecić, iglasty las pachnie grzybami. Wiesz, że jesteś właśnie w tym miejscu, w którym od początku miałeś być.


XI

30-41 km: Droga




Droga jest czystą przyjemnością. Gdzie nie spojrzysz, dostrzegasz piękno i porządek. Nie myślisz o finiszu. Jesteś sam w bezkresie Wszechświata, ale nie czujesz samotności. Jesteś częścią Całości. Ze słuchawek płynie muzyka, która wyryje się w pamięci, byś mógł wracać do tych momentów.


XII

42 km: Finał


Docierasz do kresu Drogi. Dostrzegasz, że piękno było już na pierwszym zakręcie. 

Wszystko było dobre; takie jakie miało być - także deszcz, zmęczenie i ból. 



Muzyka: Tiamat - Carry Your Cross and I'll Carry Mine










niedziela, 17 lipca 2022

Gracz Duch cz. 2

 Cz. 1: https://podtworca.blogspot.com/2022/07/gracz-duch-cz-1.html


Kluczowe kryterium w zasadzie nr 1 polega na usunięciu pozycji, która nie została potwierdzona przez rynek jako prawidłowa. Jak już wcześniej podkreślałem: nie jest to tożsame ze zrobieniem czegoś przeciwnego, czyli usunięcia pozycji, którą rynek potwierdził jako nieprawidłową. Jeśli rynek nie potwierdził, że pozycja jest prawidłowa, wciąż jest możliwe, że nie potwierdził, że jest nieprawidłowa.

Jeżeli będziesz czekał aż pozycja zostanie potwierdzona jako nieprawidłowa, tracisz swój czas, pieniądze i wysiłek na nadzieję, że pozycja okaże się prawidłowa. Usuń pozycje niepotwierdzone przez rynek jak najwcześniej, w przeciwnym razie prosisz się o większy poślizg i zamrożenie kapitału.

Większość graczy nie robi nic, dopóki nie zostaną wystopowani przez rynek. Oddają mu decyzję o zamknięciu pozycji. Musisz działać odwrotnie: nie rób nic, kiedy twoja pozycja jest prawidłowa zamiast nic nie robić, kiedy jest zła.

Z czasem okaże się, że zasada nr 1 pozwala szybko i sprawnie przyjąć niskie straty, zamiast bezproduktywnie czekać aż rynek je powiększy. Używając jej poprawnie nie ulegasz negatywnym emocjom z powodu przyjęcia męczącej straty i jesteś produktywny, ponieważ pozwalasz trwać tylko udanym zagraniom.

Art - Duchu, chyba nie każdy zgodzi się z twoją zasadną nr 1. Znajdą się traderzy, którzy nie czują, żeby była dla nich dobra.

Duch - Spójrz na to, jakbyś kupował nowy samochód. Diler mówi ci, że możesz wziąć dowolny samochód na miesiąc i jeśli ci się spodoba, to go kupujesz, a jeśli nie, to płacisz za wynajem i możesz wybrać do testu kolejny. Jeżeli już po tygodniu uznasz, że ten model nie jest dla ciebie, to przecież nie będziesz czekał do końca miesiąca, tylko od razu go oddasz i zapłacisz tylko 1/4 ceny za wynajem. Jeśli trafisz na serię nieodpowiednich aut i każde będziesz oddawał dopiero po miesiącu, zapłacisz za wynajem krocie i zmarnujesz czas. Odrzucaj nieodpowiednie samochody szybko, dopóki nie trafisz na potwierdzony jako prawidłowy dla ciebie.

Art - Dobrze, ale co zrobić gdy zamknięta pozycja, która nie została potwierdzona jako poprawna, zmienia się później w poprawną?

Duch - To jest najczęstszy dylemat traderów. Boją się, że po zamknięciu pozycji niepotwierdzonej jako poprawna, rynek pokaże im, że powinni byli ją trzymać. Jeśli nie będą brać strat wcześnie, jeszcze ciężej będzie im ciąć straty, gdy te urosną. Musisz pamiętać, że przyjmując wysokie straty ryzykujesz wypadnięcie z gry.

Większość graczy nie jest świadoma możliwych ryzyk, które czekają na nich w trakcie gry. Ryzyka kumulują się, im dłużej przebywają w pozycji nie potwierdzonej przez rynek. Pamiętaj, że trading to gra przegrywających - zwycięzcą zostaje ten, który potrafi najlepiej przegrywać!

Trading to nie kasyno! Traktuj go jak biznes, w którym chcesz dokonywać tylko najlepszych transakcji w najkrótszym możliwym czasie, aby wycisnąć maksymalny zysk przy najmniejszym możliwym ryzyku straty. To ci zapewnia reguła nr 1.

Nie ma nic złego w popełnianiu małych błędów, ale nigdy nie możesz przebywać w dużym, jeśli zamierzasz pozostać w grze. Trading nie jest łatwy. Większość graczy zdaje się na kaprysy rynku. Poprawne podejście polega na kontrolowaniu swoich pozycji używając zasad, które pozwalają przetrwać. Zasada nr 1 jest najważniejszym elementem planu tradingowego. Jeśli jednak zamierzasz utrzymać się na rynku w długim terminie, musisz dołączyć do niej zasadę nr 2.


Rozdział III

Zasada nr 2


Zasada nr 2 brzmi:

DOCISKAJ ZWYCIĘSKIE POZYCJE POPRAWNIE BEZ WYJĄTKU.

Brzmi elementarnie, ale słowo “poprawnie” jest tutaj kluczowe.

Większość czasu rozmawiamy o cięciu strat. Ale to tylko jedna strona medalu. Bez zasady nr 2 trading nie jest nawet grą 50 na 50. Bez poprawnej metody wyciskania zysku z poprawnych pozycji, nigdy nie wyjdziesz daleko poza straty.

Potrzebujesz zasady nr 2, żeby mieć pewność, że masz większą pozycję, kiedy rynek weryfikuje jej poprawność. Zawsze chcesz mieć większą pozycję kiedy trafiasz silny ruch lub wchodzisz w trend, niż gdy pozycja nie jest prawidłowa (zakładamy, że stosujesz zasadę nr 1 i nigdy nie utrzymujesz pozycji nieprawidłowej). 

Oczywiście pojawią się pytania, jakie kryterium decyduje, że należy dodać do poprawnej pozycji i kiedy rynek może zamienić poprawną pozycję w złą. Odpowiem na nie później. Najpierw objaśnię definicje. 

Zasada nr 2 nie oznacza, że skoro rynek idzie w założonym kierunku, to musisz powiększać poprawną pozycję. “Poprawnie” w zasadzie nr 2 oznacza, że musisz posiadać plan dodawania do pozycji, kiedy trend się wyklaruje. Właściwe kryteria dodawania do pozycji zależą od horyzontu czasowego w twoim planie tradingowym.  

Możesz uprawiać day trading, grać w skali dni, tygodni, miesięcy czy polować na długotrwałe trendy. Kryteria dodawania do pozycji będą inne dla każdego planu gry.

Dzięki zasadzie nr 1 twoja pozycja inicjalnie jest poprawna, zatem zasada nr 2 pozwala zmaksymalizować potencjalny zysk przy możliwie najniższym ryzyku porażki. Większość traderów jest uwarunkowana, żeby szybko brać zysk, gdy rynek weryfikuje poprawnie ich pozycję. Pozytywna weryfikacja nie oznacza, że zgarniesz duży zysk.

Gracze chcą uciec nim rynek się odwróci i odbierze to co dał. Zbyt szybkie cięcie zysku i przetrzymywanie strat to część ludzkiej natury. Twoim celem powinno być posiadanie dużej pozycji, którą rynek zweryfikował jako poprawną.

Wróćmy do definicji zasady nr 2: DOCISKAJ ZWYCIĘSKIE POZYCJE POPRAWNIE BEZ WYJĄTKU. To co jest istotne, to że musisz dodawać do poprawnych (potwierdzonych przez rynek) pozycji i że musisz to robić POPRAWNIE. Zasada nie mówi jak dodawać do pozycji, to musisz opracować w swoim planie. BEZ WYJĄTKU oznacza, że kryterium dodawania nie zależy od arbitralnej decyzji tradera, tylko od zasad jego planu.

Musisz też pamiętać, że cały czas obowiązuje zasada nr 1. Jeżeli rynek się odwraca i poprawna pozycja zostaje potwierdzona jako nieprawidłowa, to zamiast dodawać redukujesz lub zamykasz zgodnie z planem.

Art - Duchu, skoro traderzy mają dodawać do pozycji bez wyjątku, dlaczego w definicji stoi, że mają to robić poprawnie? Czy sam fakt, że pozycja została potwierdzona jako poprawna nie wystarcza jako kryterium do dodawania?

Duch - Oczywiście, możesz wtedy dodawać do pozycji, ale nie będzie to dobra decyzja w każdym planie tradingowym. Jeżeli przykładowo operujesz na zmiennym rynku z głębokimi cofnięciami, będziesz szukał okazji do powiększenia poprawnej pozycji na korekcie. Gracz trendowy może w swoim planie dodawać pozycje gdy kurs wybija maksima lub testuje luki wzrostowe. Inaczej jest w day tradingu: tutaj rynek decyduje jak wielką pozycję możesz otworzyć. Jako day trader utrzymujesz pozycję dopóki nie zostanie potwierdzona jako poprawna (zasada nr 1) lub gdy już zostanie potwierdzona jako poprawna. 

Pozycje graczy trendowych będą rosły kiedy są poprawne, ale day traderzy zaczną od razu od wysokiej pozycji i będą redukować, gdy pozycje będą niepoprawne. Day trader może zostać złapany na dużej pozycji, która jest niepoprawna, ale trader trendowy nigdy nie będzie miał dużej pozycji, która będzie niepoprawna. To wynika z natury gry przegrywających dla day traderów. 

Art - Czy przypadkiem nie zmieniłeś teraz zasady nr 2 dla day traderów?

Duch - Zasada nr 2 musi być używana, jeśli chcesz zarabiać w długim terminie. Prawidłowe dodawanie do pozycji musi być częścią planu, a day trading jest obliczony na szybki zysk, dlaczego zatem nie mieć największej pozycji na samym początku?

Kryteria dla scalpingu i day tradingu są inne i musisz mieć świadomość, że w tak krótkiej perspektywie czasowej masz niewielkie szanse na zysk. Musisz być w poprawnej pozycji gdy otwierasz i zamykasz. Poprawnie znaczy dla day traderów co innego niż dla trend traderów.

Znałem bardzo dobrego day tradera, który zaczynał od dużej pozycji i zamykał ją gdy tylko została potwierdzona jako poprawna. Zamiast dodawać, brał zysk z dużej pozycji. Mimo to nie łamał drugiej zasady, ponieważ miał dużą pozycję, gdy ta była poprawna. Problem z day tradingiem polega na tym, że gdy rynek zweryfikuje pozycję jako złą, ta jest duża, podczas gdy w tradingu na dłuższych interwałach ryzykujesz początkowo niewiele. To nie jest błędne założenie, jeżeli poprawnie stosujesz zasadę nr 1. W ten sposób można handlować, gdy nie masz pewności co do trendu i operujesz w ruchu bocznym. Kiedy rozpoznaję trend kierunkowy (rosnący bądź spadkowy), posiadam kryteria dodawania do pozycji, które dają mi większą ekspozycję zgodną z trendem.

C.D.N.

środa, 13 lipca 2022

Gracz Duch cz. 1

Zapraszam do pierwszej części lektury mojego luźnego tłumaczenia książki Phantom of the Pits Arta Simpsona.

Jest to kultowa pozycja w świecie tradingu, dar tradera ukrytego pod pseudonimem Phantom, który postanowił w wywiadzie-rzece podzielić się swoimi doświadczeniami i zasadami wypracowanymi na przestrzeni 30 lat gry.

Książka nie jest idealna - zawiera liczne dygresje, osobiste wspomnienia i skróty myślowe, które utrudniają wyłuskanie diamentów ukrytych w treści. A to właśnie dzięki dwóm zasadom Phantoma książka przeszła do historii. Prawidłowe zrozumienie i wdrożenie tych zasad jest kluczowe do skutecznego zarabiania (a właściwie przetrwania) na rynku.

W mojej adaptacji przyjąłem zasadę, żeby to co uznam za istotne tłumaczyć wiernie, a dygresje i wątki mniej istotne kompresować do esencji lub pomijać. Czasami będę wtrącał swoje uwagi i dodatkowe wytłumaczenia jako trzeci, wirtualny uczestnik wywiadu.


Gracz Duch


Rozdział I

Strona działająca z zaskoczenia


Czasami pewne myśli można wyrazić w sposób klarowny dopiero wtedy, gdy nadchodzi odpowiedni moment. Taki moment nadszedł tuż po silnym ruchu na zbożach. 

Art - Duchu. Dlaczego uważasz, że akurat dzisiaj jest czas, abyśmy spisali twoją wiedzę.

Duch - Dzisiejszy dzień idealnie oddaje powody dla których chciałem, aby ta książka powstała. Rynek zbóż kompletnie zaskoczył większość traderów. Nawet z tych kilku szczęśliwców posiadających pozycje po właściwej stronie, większość wzięła zyski zbyt wcześnie. Chcę opowiedzieć o szoku, jakiego doświadcza większość traderów w takie dni. 

Spora liczba traderów została dzisiaj wyzerowana. Większość nowicjuszy zastanawia się teraz gdzie popełnili błąd. Nie wiedzą jak powinni się byli zachować, ponieważ nie zdają sobie sprawy jak działa rynek. Nie chcę powiedzieć, że wszyscy traderzy błądzą w ciemności. Mam na myśli tych, którzy nie rozumieją co należy zrobić, a nawet jeśli znają zasady, to i tak ich nie przestrzegają. Zamierzam opowiedzieć o tym jak istotne jest, aby od samego początku zagrania przestrzegać prawidłowych zasad.

Wielu traderów, w tym większość nowicjuszy, nie zdaje sobie nawet sprawy, że rynek może wyrządzić im szkody takie jak dzisiaj. Zawsze powtarzałem, że WIELKIE pieniądze działają z zaskoczenia. Powinienem może powiedzieć: Wielkie straty są tam gdzie popularne narracje. Uczestników tej grupy nazywam stroną obstawiającą oczekiwany rezultat.

Dzisiejsza sesja dała wiele powodów do zaskoczenia. Obstawiający silną podaż ze strony producentów zbóż w okresie żniw, oczekiwali presji na cenę. Sezonowa słabość zbóż wydaje się poprawnym wnioskowaniem dla większości umysłów. Ponieważ prawdopodobieństwo ruchu wydawało się oczywiste, zagrali agresywnie. Dlatego tak wielu dzisiaj poległo.

Przed otworzeniem pozycji nawet nie rozważali, że to co się dzisiaj wydarzyło mogło być możliwe. Byli za bardzo zlewarowani, nawet wtedy gdy myśleli, że zabezpieczyli pozycje. Wszystko co robili bazowało na planowaniu, ile wyciągną dzisiaj z rynku. To ich zgubiło, bo wbrew założeniom ich zagrania są zaprojektowane by tracić. 

To smutne gdy rynek zabiera czyjeś marzenia. Czasem tracą fortunę w mgnieniu oka. To się zdarza każdemu graczowi. Także mi, kiedy myślałem, że jestem mądrzejszy od rynku. Dlaczego tak się dzieje? Głównie dlatego, że plan tradera nie obejmuje scenariusza, w którym ten się myli. Niemal zawsze rozważa wyłącznie pozytywny scenariusz.

W zmianie tego podejścia leży klucz do stania się wygrywającym graczem. Powtarzałem tę lekcję wielokrotnie w trakcie swojej kariery. I nie znalazłem żadnego tradera, który powiedziałby mi to, co za chwilę wam ujawnię.

Zasady są proste, ale tak mocno odbiegają od przekonań traderów, że niewielu potrafi przyjąć je do świadomości. Opierają się o uwzględnianie wypadków losowych. Wielki pech może zmusić cię do zaprzestania gry. Nie przetrwasz na rynku, jeżeli nie będziesz planował reakcji na negatywne zdarzenia losowe.



Rozdział II

Zasada nr 1


Duch - Przedstawię dwie główne zasady w tradingu, które trzeba stosować razem, aby wygrywać. Każdy plan tradingowy musi opierać się na świadomym stosowaniu tych zasad. Zanim przedstawię zasadę nr 1, ważne jest, żebyśmy dobrze się rozumieli. Zadam ci najpierw kilka pytań.

Załóżmy, że znajdujesz się na nietypowym przejściu dla pieszych. Mimo, że masz zielone światło, to jeśli pojawi się samochód, światło zmieni się na czerwone. Sytuacja zresztą nie jest tak nietypowa, ponieważ istnieją państwa azjatyckie, w których zielone światło dla pieszych oznacza tylko tyle, że pali się zielone światło. Jak zachowasz się przed wejściem na pasy w takiej sytuacji?

Art - Przed wejściem na jezdnię upewnię się, że nic nie nadjeżdża.

Duch - Właśnie, to jest jedyna logiczna odpowiedź. Teraz zakładając, że wielokrotnie sprawdzałeś czy z żadnej ze stron nie nadjeżdża samochód nim wszedłeś na ulicę, dzięki czemu przekraczałeś ją bezpiecznie: czy istnieje jakiś powód, żebyś przestał to robić w przyszłości? Oczywiście, że nie. Dalej będziesz sprawdzał czy nic nie nadjeżdża.

Jaki rodzaj ograniczeń nałożyłem na ciebie? Czy te zasady uratowały ci życie? Nie wiesz tego, ponieważ dzięki nim nie wpakowałeś się pod nadjeżdżający samochód. Może byś zginął, a może się wywinął. Zasady chronią cię przed potencjalnym rozjechaniem. 

Co może się wydarzyć, jeśli nie będziesz sprawdzał czy coś nadjeżdża? Możesz założyć bazując na swoim doświadczeniu, że istnieje jakieś prawdopodobieństwo zbliżania się pojazdu, gdy przekraczasz jezdnię na zielonym świetle. Założenie nie odda realnego prawdopodobieństwa, tylko takie, które możesz wyliczyć bazując na własnych wcześniejszych przypadkach. Niestety nie poznasz prawdziwego prawdopodobieństwa gdy już dojdzie do wypadku, ponieważ nie będziesz żył.

I takie właśnie zasady jak na naszym hipotetycznym przejściu dla pieszych panują w tradingu. Musimy zawsze wyznaczyć to co jest możliwe, a nie tylko to co jest prawdopodobne. To jest klucz do zrozumienia zasady nr 1.

Gdybyś nigdy nie patrzył czy coś nadjeżdża, dopóki sytuacja nie udowodniła by ci, że się mylisz, byłoby już za późno. Tak samo jest w tradingu. Musisz zawsze chronić siebie przed jakimkolwiek możliwym ryzykiem, a nie tylko przed tym, którego prawdopodobieństwo jest wysokie. Musisz chronić siebie przed stroną, która działa z zaskoczenia.

Strona działająca z zaskoczenia to zdarzenie o nikłym prawdopodobieństwie wystąpienia, takim jak dzisiejszy ruch na zbożach. Musisz być na to przygotowany. Tak jak w życiu: ktoś daje ci nagle prezent. Taka sytuacja nie zdarza się prawie nigdy. Ale jesteś na nią przygotowany, ponieważ mówisz: Dziękuję!

Większość graczy planuje tylko pod to co prawdopodobne i to jest to, co rozważają jako scenariusz zwycięski. To największy błąd jaki możesz popełnić na rynku. Musisz planować zachowanie pod scenariusz porażki! To nie oznacza, że masz planować stratę. Jeśli zasada głosi, aby nie robić czegoś w tradingu, to w żadnym wypadku nie znaczy to, że masz działać odwrotnie. Musisz planować czego nie wolno ci zrobić, abyś nie został wyrzucony z rynku. To jak rozumiesz swój plan sprawi jak zareagujesz na sytuację. 

Art - Zatem podsumowując. Jeżeli twierdzisz, że nie mogę czegoś zrobić, nie znaczy to że mam działać odwrotnie. Jeżeli istnieje jakieś możliwe ryzyko, muszę planować pod nie swoje zachowanie. Muszę być przygotowany na stronę działającą z zaskoczenia.

Duch - Dokładnie, to takie proste. Myślę, że po tym wstępie łatwiejsze będzie zrozumienie moich zasad. Tu nie może być nieścisłości. Możliwe, że będziecie musieli kilka razy przeczytać ten wywiad, żeby dokładnie zrozumieć zasady.

Jeden z podstawowych błędów popełnianych przez traderów polega na wierze, że mają przewagę nad rynkiem. Trading nikomu nie daje forów. Płacisz za poślizgi cenowe przy realizacji zleceń, a prowizje obniżają zysk i powiększają stratę. Przez większą część czasu rynek zachowuje się losowo. Trendy zarówno wzrostowe, jak i spadkowe istnieją, ale nie przez 100% czasu.

Prawidłowy sposób kontrolowania pozycji polega na utrzymywaniu ich, jeśli rynek zadecyduje, że są prawidłowe. Nigdy nie pozwól, żeby rynek zdecydował, że twoja pozycja jest nieprawidłowa. Jako doświadczony gracz musisz wiedzieć, kiedy rynek informuje cię, że pozycja jest zła.

Rynek potwierdzi ci, kiedy twoja pozycja jest poprawna. Większość traderów działa odwrotnie: zamykają pozycje, kiedy rynek potwierdzi, że te są nieprawidłowe. Pomyśl. Twoja ekspozycja i ryzyko są wtedy znacznie wyższe. Powinieneś zamiast tego redukować pozycje, dopóki rynek nie zadecyduje, że stały się prawidłowe.

Zanim sformułuję pierwszą zasadę podam ci przykład. Załóżmy, że twój plan na dziś zakładał grę na spadki soi po 630 na otwarciu sesji. Jeżeli pozycja nie została potwierdzona przez rynek jako prawidłowa, powinieneś zredukować ryzyko i ją zamknąć. Powiedzmy, że zakładałeś spadek ceny o 5-8 centów w ciągu pierwszej godziny notowań (w końcu to ty definiujesz kryterium prawidłowości w swoim planie).

Kurs nie spadł nawet o 3 centy, zatem zamykasz pozycję, powiedzmy po 629. To, że zarobiłeś centa na kontrakcie, nie oznacza, że zagranie było dobre. Jednakże twoje wyjście było lepsze, niż gdyby to rynek je wymusił mówiąc, że było złe. Jeżeli zamykasz pozycję, ponieważ rynek udowodnił, że była nieprawidłowa, robisz to po niekorzystnej cenie, powiedzmy 645 po poślizgu na stop lossie 642.

Uznając, że utrzymasz pozycję tylko jeśli rynek potwierdzi jej prawidłowość, przyznajesz że trading to gra przegrywających a nie wygrywających. Jeśli zamykasz pozycję dopiero gdy rynek udowadnia, że była zła, zakładasz że trading jest grą wygrywających.

Dominik - Jako tłumacz-adaptator książki muszę wtrącić tutaj swoje 3 grosze, ponieważ poznanie koncepcji gry przegrywających (loser’s game) jest kluczowe dla prawidłowego zrozumienia zasad Ducha. 

Pierwsza definicja gry przegrywających bazuje na statystyce: to gra, w której wartość oczekiwana jest ujemna. Przykłady takich gier: loteria (ludzie wpłacają np. miliard, a na nagrody przeznacza się 800 milionów, resztę pobierają organizatorzy), ruletka (gracz ma niecałe 49% szansy że podwoi kwotę i ponad 51%, że ją straci), trading na instrumentach pochodnych (jeden gracz obstawia pozycję długą, drugi krótką, a broker pobiera prowizję od ich transakcji - muszą zatem dostarczyć więcej kapitału do systemu, niż z niego wyciągną). Zakładamy tutaj, że gracz nie może poprawić swojej sytuacji względem losowości, zatem w wystarczająco długim czasie większość uczestników takich gier traci.

Drugą koncepcję gry przegrywających, stosowaną często wymiennie z pierwszą, bo łączącą się z nią w tradingu, najłatwiej zrozumieć na przykładzie sportu. Polega ona na założeniu, że w każdej dyscyplinie niemal wszyscy gracze to amatorzy, nie mający żadnych szans w starciu z profesjonalistami. Weźmy na przykład boks. Profesjonalni gracze mają opanowane wszystkie podstawowe aspekty gry, mogą zatem prowadzić grę wygrywających: wyprowadzać skomplikowane kombinacje, wystawiać się na ciosy, żeby w ostatnim momencie zastosować unik, zamęczać przeciwnika przez 11 rund, by wyprowadzić finalny atak w dwunastej.

Amator, który chce przetrwać starcie bokserskie, musi skupić się na nie popełnianiu błędów w podstawach a nie na atakowaniu. Zamiast wyprowadzać efektowne kombinacje powinien zawsze utrzymywać gardę, zasłaniać narażone części ciała, kontrolować oddech i postawę, żeby nie zeszła z niego para i nie wystawił się na cios. Ten amator, który popełni najmniej błędów w obronie przetrwa. Sama gra jest wystarczająco trudna, żeby ją przegrać nawet bez przeciwnika: spróbuj wytrwać 10 minut uderzając w worek bokserski.

Trading jest o wiele bardziej skomplikowany i trudny niż gry sportowe. W sporcie reguły są ustalone, podstawowe ćwiczenia opracowane, wystarczy wytrwała kilkuletnia praca, żeby osiągnąć poziom profesjonalny. Nie mistrzowski, który uprawnia do udziału w igrzyskach, ale taki, który wystarcza do pokonywania każdego wytrenowanego amatora, nie mówiąc o nowicjuszach. W tradingu wszystkie chwyty są dozwolone, zarabiający system przestaje działać, kiedy akurat zaczynasz go stosować, rynek zaskakuje ruchami, na które się nie przygotowałeś. Zamiast skupiać się na stronie atakującej (gra wygrywających), poszukującej największego zwrotu (i ryzyka), powinieneś zawsze wychodzić od pozycji przegrywającej: jak amator musisz przede wszystkim przetrwać kolejne starcie. Nie popełnić błędu, który wykluczy cię z dalszej gry. Nawet jeśli jesteś profesjonalistą, który zarobił krocie na tradingu, nigdy nie masz pewności, że rynek za chwilę nie zmieni zasad i wszystkie schematy, których się dotychczas nauczyłeś, nie zaczną działać przeciwko tobie.

Duch - Nigdy nie powinieneś chcieć posiadać pozycji, która nie została potwierdzona jako prawidłowa. Jeżeli wychodzisz z pozycji tylko wtedy, gdy zostanie potwierdzona jako zła, ryzykujesz długie okresy oczekiwania na werdykt. Uściślę ten wątek w dalszej części książki.

Oto zatem nasza zasada nr 1:

ZASADA NR 1

W GRZE PRZEGRYWAJĄCYCH TAKIEJ JAK TRADING ZACZYNAMY WBREW WIĘKSZOŚCI I ZAKŁADAMY, ŻE JESTEŚMY W BŁĘDZIE, DOPÓKI RYNEK NIE UDOWODNI, ŻE MAMY RACJĘ! (Nie zakładamy, że mamy rację dopóki rynek nie udowodni, że się mylimy). OTWARTE POZYCJE MUSZĄ BYĆ REDUKOWANE BĄDŹ USUWANE, DOPÓKI RYNEK NIE UDOWODNI, ŻE SĄ PRAWIDŁOWE! (Pozwalamy rynkowi na weryfikację poprawności pozycji).


C.D.N.


czwartek, 7 lipca 2022

Sanok

 W maju przedstawiłem główne pozycje w portfelu.

https://podtworca.blogspot.com/2022/05/ppp-czy-przeglad-portfela-podtworcy.html

Na koniec dodałem, że buduję pozycję na Sanoku. Kolejne tygodnie przynosiły na spółce monotonny, powolny trend spadkowy, który wykorzystywałem do akumulacji. Zabawne, że wystarczyły dwie ostatnie sesje czerwca po tygodniach spadków, żeby cała pozycja wyszła na plus.

Nie wiem czy trend już się zmienił, czy to tylko podbitka przed dalszymi spadkami. Przedstawię natomiast moje powody za trzymaniem spółki. Jak zawsze jestem otwarty na argumenty i krytykę.


Stomil Sanok działa na europejskim rynku wyrobów gumowych. Projektuje, wytwarza i sprzedaje wyroby gumowe, gumowo-metalowe oraz z połączenia gumy z innymi tworzywami. Dostarcza także komponenty dla producentów wyrobów gotowych. Do produktów firmy należą m.in. tłoczki, uszczelki, kształtki, osłony, profile uszczelniające, które są używane w bardzo wielu gałęziach przemysłu, takich jak motoryzacja, budownictwo, farmacja, czy rolnictwo. Grupa Kapitałowa Stomil Sanok obejmuje dziesięć podmiotów zależnych, które zajmują się, działalność handlową, usługową i produkcyjną oraz dystrybucją.


1. Fundamenty

Podstawa, żeby w ogóle kupować spółkę na długi termin.

Spółka od lat ma zdrowy bilans i regularnie wypłaca dywidendy. Od 2006 Sanok wypłacił 17.53 zł na akcję (po przeliczeniu splitu), czyli ponad 4 zł więcej od dzisiejszej wyceny akcji 13.46.

Przychody powoli rosną, niestety w 2018 roku załamały się zyski. 2022 rok nie zapowiada się lepiej, a Sanok zaczął od zawiązania rezerw na ciężkie czasy. Przy kapitalizacji 360 mln spółka posiada prawie 200 mln kredytu i ponad 80 mln gotówki.

Słupki zysków za poszczególne lata widać na kursie ceny do wartości księgowej:



Jakie są przesłanki do poprawy fundamentów (zysków)?

2. Makro

A zatem mamy powód fundamentalny przeceny: spadek zysków od 6 lat. Jest to globalny trend widoczny na wykresach wielu spółek z branży gumowej, chemicznej i innych przedstawicieli tzw. "starej gospodarki". Niektóre branże weszły już w trendy wzrostowe (np. nawozy) po spektakularnych zyskach, inne jak Sanok szorują po dnie.

Jednak jak powiedział klasyk, przedkładając nieświadomie plan Kunika, zawłaszczony przez Dyzmę:




Po 6 latach musi przyjść koniunktura, no, choćby raz!


Prezes Sanoka opisując ciężką sytuację w branży zwrócił uwagę na liczne bankructwa i przejęcia. Kiedy w końcu ruszą zamówienia w auto-moto, zbrojeniach (?), ci którzy przetrwali, będą dyktować cenę.


3. Technika

Mamy już 2 elementy: 

- stabilna sytuacja firmy w ciężkim otoczeniu rynkowym,

- od lat malejąca konkurencja.

Użyjmy kolejnego narzędzia: Analizy Technicznej.

Zadaniem AT jest wybranie optymalnego momentu do decyzji inwestycyjnej. 

Czasem chodzi o decyzję sprzedaży, czasem kupna. Moją uwagę zwrócił długoterminowy kanał wzrostowy na SNK:


Każdy kanał wzrostowy kiedyś pada, niemniej wolę kupić dzięki AT na wsparciu po 11 zł niż za 50, kiedy zyski są wysokie i wskaźniki Analizy Fundamentalnej zalecają trzymać bądź nawet kupować.


4. Cykle

Ostatni element układanki niestety nie wspiera decyzji zakupowych. Mój wskaźnik bessy zakłada dalsze trwanie w bessie indeksu SWIG80, do którego należy Sanok:




W przypadku tego wskaźnika należy patrzeć bardziej na zasięg czasowy, a nie poziomy spadku. Obecnie skłaniam się do scenariusza wakacyjnego odbicia, po którym przyjdzie jesienna druga noga bessy.


Podsumowanie

Mamy zatem 3 z 4 elementy wspierające zakup spółki i 1 przeciw (niedostatecznie głęboka czasowo bessa na szerokim rynku).

Pomimo braku spełnienia wszystkich warunków zdecydowałem się kupić spółkę na długi termin. Okazja cenowa może się nie powtórzyć. Możliwe, że spółka podejdzie pod 17, może nawet 20 zł, a potem znowu zleci na 12. Przeżyłem takie sytuacje wielokrotnie. Tutaj gram jednak o wyższą stawkę na przełom 2023/2024.


niedziela, 26 czerwca 2022

Master and servant

 Dzisiaj odpowiemy sobie na pytanie dlaczego państwa zachodnie wspierają od wieków Rosję w podbijaniu i tłamszeniu sąsiednich narodów.

Odwieczna zasada stosunków międzyludzkich opiera się na wykorzystywaniu słabszych do pracy na rzecz silniejszych. W zależności od formy organizacji i epoki historycznej układ może wyglądać: chłopi-feudałowie, klasy niższe-wyższe, państwa drugiej kategorii-państwa rdzenia, robotnicy-właściciel w czasach wysokiego bezrobocia itd. Nie będę rozpisywał się nad niezliczonymi przykładami, i tak intuicyjnie rozumiemy sens wypowiedzi. Przenieśmy zatem poziom abstrakcji na państwa.


Modele eksploatacji siły roboczej

We współczesnym świecie mamy różne modele. Kilka dominujących:

- Amerykański: korporacje eksploatują państwa amerykańskiej strefy wpływów; ponadto USA stworzyły bardzo efektywny system motywowania obywateli (American Dream + wolności osobiste) oraz system ochrony rodzimych monopoli globalnych, dzięki którym sprawują cyfrową kontrolę nad większością świata.

- Chiński: rozpoczął się od eksploatacji własnych poddanych, jednakże od początku był ukierunkowany na stworzenie rodzimej wersji zachodnich rozwiązań. Rządząca elita udostępniła swoich niewolników, żeby skopiować a następnie wyprzeć zachodnie firmy. Obecnie stara się zamienić w podwykonawców inne narody, a własnych poddanych zamienić w obywateli (przynajmniej na poziomie ekonomicznym, bo w praktyce pozbawionych politycznych swobód, co nie rokuje za dobrze).

- Zachodnio-europejski: protoplasta systemu amerykańskiego. Początkowo opierał się na standardowym eksploatowaniu swoich ludzi, ale wraz z podbijaniem zamorskich ludów pozwolił wprowadzać wewnątrz wolności osobiste, które zaowocowały ewolucją do społeczeństwa obywatelskiego.

- System utopijny, do którego dąży ludzkość: ludzie wykonują pracę w sposób wolny, nie opierając się na przymusowej pracy innych, ponieważ tanie, niechciane zawody wykonują maszyny. 

Nas zainteresują dwa ostatnie, ponieważ dobrze ilustrują obecne podejście Niemiec do rosyjskiej agresji na Ukrainę.


Kryzys UE

Europa Zachodnia, czyli de facto rdzeń Unii Europejskiej, przegrywa wyścig cywilizacyjny. Ameryka i Chiny w ramach swoich systemów mają wciąż narzędzia do ekspansji gospodarczej. Amerykanie chcą latać na Marsa, zostawać miliarderami, Chińczycy mają wciąż setki milionów obywateli, którzy będą ciężko pracować, żeby wejść do klasy średniej. Dlatego jedni i drudzy stawiają na nowoczesne technologie i wyścig zbrojeń, żeby odstraszać konkurenta.

Europejczycy skupili się na utrzymaniu przywilejów klas posiadających i utrzymaniu wygodnego życia. Innowacje zostały oddane środowiskom akademickim, które z natury nie są innowatorami, tylko adaptorami technologii opracowywanych przez biznes i inżynierów. Środowisko akademickie ubiera biznesowe odkrycia w ramy modeli, które naucza w szkołach wyższych.

Celebracja życia nie jest niczym złym, pod warunkiem że zdajemy sobie sprawę, że żyjemy w niepewnym środowisku, narażeni na katastrofy i świętowanie musimy przeplatać walką o przetrwanie. Tymczasem Europejczycy opierają wygody na systemie stworzonym przez poprzednie pokolenia i pracę narodów bez przyszłości. 

W takim systemie Rosja od wieków jest przydatnym partnerem dla państw europejskich. Zamienia narody Europy Wschodniej i Azji w służących, którzy za miskę strawy wydobywają/uprawiają surowce i sprzedają za grosze na zachód, który zajmuje się przetwarzaniem ich w wysokomarżowe produkty. Co więcej, rosyjska elita sprawująca władzę nad służącymi, i tak wydaje majątki z eksportu na bardzo drogie zbytki w Europie Zachodniej. Miliardy z ropy wracają do producentów szampanów, torebek, perfum, luksusowych willi nad alpejskimi jeziorami itd. Tanie surowce z 1/4 świata pozwalają Europie utrzymywać wysoki poziom życia.


Polskie iluzje

My Polacy żyjemy złudzeniami, że Zachód obchodzą prawa człowieka i wolności narodów. Pojedynczy obywatele rzeczywiście tym żyją, jednak państwa mają swoje interesy. Im w obcych systemach więcej zniewolonych ludzi, którzy pracują za miskę ryżu dla systemu zachodniego, tym łatwiej utrzymać dobrobyt. Dlatego Niemcy i Francja z zasady popierają Rosję. Czy to w czasie zaborów, czy po upadku ZSRR. Upadek pierwszej RP oznaczał dla Europy Zachodniej tylko zmianę dostawcy surowców. Jaka różnica czy towary z eksploatacji chłopów pańszczyźnianych dostarczali polscy magnaci, czy rosyjscy książęta. 

Owszem, z Rosją jest cykliczny problem, bo elita oprócz przejadania zysków, rozbudowuje nieustannie siły zbrojne, jednak "gdyby nie ci mieszający Amerykanie, system byłby stabilny". 


Trik europejskich wartości

Oczywiście żaden zachodnioeuropejski rząd nie przyzna się publicznie do tak cynicznej polityki. Siła Zachodu opiera się na wolnościach obywatelskich, o których marzą ludzie z państw drugiej kategorii. Dlatego Ukraińcy krzyczą o obronie "wolności i demokracji". Krzyczą też Polacy, ale to jest bicie grochem o ścianę, ponieważ rządzą nami ludzie mało rozgarnięci, którzy łapią się na najprostsze sztuczki.

Zachód cyklicznie produkuje nadbudówki do szczytnych haseł równości i demokracji, które dla aspirujących są nie do pogodzenia z wewnętrzną strukturą społeczną. Nie ma znaczenia że przestrzegasz zasad demokracji, jeśli nie wielbisz tęczy i nie sprowadzasz kolorowych emigrantów (żółci się nie liczą). Gdyby chodziło tylko o tolerancję i rządy prawa, ewolucja państw postępowałaby szybko. Tylko, że wtedy rosłaby ilość ludzi aspirujących do lepszego życia, a takiego bez rozwoju technologii OZE i recyklingu nie da się zorganizować dla 8 miliardów ludzi. Stąd jeśli nie przestrzegasz nowych zasad bycia tolerancyjnym, jesteś ciemnogrodem, który należy ograniczać.

Nie ma znaczenia, że kiedy dzieci obecnej rewolucji gender osiągną wiek dorosły i wpadną w swoje depresje, zbudują nowy zachodni świat w opozycji do dzisiejszego. Trzy pokolenia wcześniej Zachód więził gejów, w latach 60/70-tych seksualizował dzieci, dzisiaj każe im decydować o swojej płci. Z nich wyrośnie kolejne nieszczęśliwe pokolenie, które przeprowadzi nowe eksperymenty na swoich bądź importowanych dzieciach.

Ponieważ "kraje zacofane" nie są skore do wprowadzania co kilka dekad nowych zasad wolności i równości, Zachód łatwo przekonuje swoje społeczeństwa, że ktoś silniejszy (Niemcy, Rosja, Chiny) powinien decydować o ich losie. Jesteśmy ignorantami jako gatunek, wisi nam los sąsiadów, a co dopiero innych ludów.

Gdyby Polacy byli mądrzy, na zewnątrz wspieraliby pomysły UE, a wewnątrz i tak robili swoje. Kulturowo mamy wylane na ekscesy, niech sobie Zachód zaprasza drag queens do przedszkoli, u nas można postawić jasne granice. Głupotą jest epatowanie przywiązaniem do wartości i wystawianie się od ostrzał w sytuacji, gdy mierniki jakości życia przeczą intencjom (samobójstwa, alkoholizm, śmiertelność na drogach itd.).


Przyszłość UE

Obecnie decyduje się przyszłość UE. Niemcy z Francją chcieli utrzymania systemu surowce za technologię, Rosjanie chcieli restytucji ZSRR i budowy systemu w oparciu o eksploatację własnych obywateli, zapewne skuszeni sukcesem Chin. Ten układ zdaje się sypać, ale jego upadek nie jest przesądzony. W Rosji elity mogą usunąć Putina, a Francuzi z Niemcami szybko dojdą do porozumienia z "nowym rządem", aby był pokój, czyli po staremu. Gdyby nie Anglosasi, UE przełknęłaby podbicie Ukrainy, w końcu "należy respektować prawo imperium rosyjskiego do ziem i ludów, które w swojej historii podbiło". 

Problem UE leży w nieumiejętności wyzwolenia w obywatelach pędu do rozwoju. Brak zagrożeń zewnętrznych, koncentracja własności wśród elit zainteresowanych produkcją dóbr luksusowych, dopłatami do majątków (ziemia i nieruchomości). W XVII wieku podobne procesy zubożyły przodującą wcześniej gospodarczo Italię na rzecz Europy Północno-Zachodniej. 

Model europejski ma niezaprzeczalne atuty, dla większości ludzi Europa jest najlepszym miejscem do życia. Po pierwsze jednak nie ma nic za darmo, po drugie nic nie trwa wiecznie. Bez stworzenia ram dla ambitnych ludzi, by stawiali przełomowe dla ludzkości kroki, staniemy się skansenem dla azjatyckich i amerykańskich turystów.

poniedziałek, 13 czerwca 2022

Blisko, blisko

 Po dzisiejszej sesji zbliżamy się do poziomów, na których zamierzam zbudować pozycję spekulacyjną pod wakacyjne odbicie.


Dow Jones Industrial Average - najsilniejszy. Jak to w bessie - płynne blue chipy spadają na końcu. Poniżej 30 tys. fibo38.2 i test luki:


S&P500 - 50% zniesienia hossy na 3514:


Najsłabszy Nasdaq - fibo61.8 na 10330:


I nasz WIG w drodze na 50700 (fibo 61.8):



Nie twierdzę, że to już koniec bessy, ale pasowałoby wkrótce kolejne dłuższe odbicie.



LinkWithin

Related Posts with Thumbnails