poniedziałek, 30 marca 2026

Fala wzbiera

 Dzisiaj przyjrzymy się wskaźnikowi dyspersji bezwzględnej mierzonej jako średnia dzienna zmiana spółek rosnących dodać wartość bezwzględna ze średniej zmiany spółek spadających. Ze względu na małą liczbę spółek i silne ruchy w początkowych latach GPW ograniczyłem wskaźnik do 1996 roku:




Sam wskaźnik to wytłumiony bladoniebieski oscylator. Ale po wyciągnięciu średnich i nałożeniu na tło indeksu WIG rysuje się ciekawa zależność:

- dyspersja bezwzględna rośnie w bessie i osiąga ekstremum w okolicach dołka bessy, co odpowiada obserwowanej wysokiej zmienności na spółkach (gwałtowne spadki i odbicia)

- kiedy średnia 52-tygodniowa (roczna) wykreśla minimum rynek szykuje się do gwałtownego ruchu. W 2 przypadkach: 1999 i 2005 zmienność spadała przed kolejną falą wzrostową. W późniejszych przypadkach kolejne minima średniej zbiegały się ze szczytami hossy: 2011, 2017, 2021 oraz chwilowej, półrocznej zadyszce w 2024.


Aktualne lokalne minimum wypadło w listopadzie 2025. Historycznie patrząc możemy rozpatrzyć takie scenariusze:


1. Mega Byk

2005 - kilkuletni trend spadkowy dyspersji formuje dołek, który zbiega się z kitchinowskim dołkiem na akcjach i zaczyna rosnąć. Obecna sytuacja jest podobna: dołek cyklu Kitchina wypada na przełomie 2025/pierwszej połowy 2026 czyli w okolicach lokalnego minimum dyspersji.


2. Krach i Hossa

2011 - minimum 2-letniego spadku dyspersji wyznacza jednocześnie szczyt na akcjach w ramach cyklu Kitchina. Jest to zatem inna sytuacja, ale technicznie prawdopodobna: krach 2011 trwał 2 tygodnie, podobnie jak Covid krach w 2020. Nie można wykluczyć podobnego załamania w tym roku. Różnica między 2011 a 2020 jest taka, że wtedy rynek potrzebował roku, żeby ruszyła hossa, a w 2020 miesiąca.


3. Ślamazarna Hossa

2016/2017 - dyspersja spada od lat, nawet kiedy akcje zaczynają rosnąć w 2016. W takim scenariuszu mielibyśmy słabą hossę na spadającej zmienności/dyspersji podobną do tej sprzed 10 lat. Zmienność wróciłaby dopiero w 2027 wraz z początkiem bessy.


Scenariuszy możemy oczywiście mnożyć nieskończenie wiele. Zakładam jednak, że te trzy mają wyższe prawdopodobieństwo wystąpienia od losowego.


Bonus: indeks chaosu - im wyższy, tym większa szansa wystąpienia anomalii, zmienności:



A Wy jaki scenariusz obstawiacie?


sobota, 14 marca 2026

Najbardziej średni ze średnich

 W połowie trzeciego miesiąca polskie indeksy zachowuje się jak średnia z ostatnich 5 lat:




wtorek, 10 marca 2026

Wojna: akt 3

Akt 1: Trade War 2018 - kulminacja Covid 2020

Akt 2: Inwazja Rosji na Ukrainę 2022

Akt 3: Imperium kontratakuje 2025



Weszliśmy w 8 rok wojny hegemonicznej USA-Chiny. Przez wzgląd na analogie historyczne nadajmy im nazwy Alianci vs Oś. Przez 7 lat siły Osi nacierały wykorzystując prawo, przepisy, traktaty na zasadzie: Zachód musi ich przestrzegać, wiemy jak się zachowa, więc mamy przewagę.

Chińczycy powoli wniknęli do Panamy, Wenezueli, Iranu, Europy. Bazując na tanich paliwach z Rosji, Iranu i Wenezueli, dotując eksport i opłacając polityków, mogli sobie pozwolić na dumpingowe ceny, żeby zniszczyć europejską produkcję.

Do Ameryki dotarło, że nie ma już sił odgrywać roli policjanta. Rządy prawa skończyły się, do miasteczka musi wkroczyć szeryf i wystrzelać banditos. Wykurzyć z kluczowych kanałów (Panama), cieśnin (Ormuz), przywrócić kontrolę nad złożami ropy (Wenezuela, Iran).

Zatem w 2025 na tronie zasiadł błazen, który usunął największą przeszkodę w toczonej asymetrycznie wojnie: przewidywalność. To jego jedyne zadanie: robić szum, pokazywać sztuczki, zaciemniać prawdziwe intencje Deep State. Błazen jest jak świadomość, która składa w sensowną opowieść decyzje podjęte przez Cień. Racjonalizowanie go, doszukiwanie się sensu w wypowiedziach, to skupianie się na przedstawieniu. Zrobił to, bo chce Nobla, porwał przywódcę, uwikłał się w niepotrzebną wojnę.

Oś utknęła na Ukrainie, kupiła marchewkę o darmowym zwycięskim pokoju, którego nie dała rady wywalczyć. W tym czasie szeryf odzyskał kontrolę nad Kanałem Panamskim, złożami Wenezueli (80% eksportu ropy szło do Chin) i w tydzień osiągnął pełną kontrolę powietrzną nad Iranem. Może wybombardować co chce, może zablokować handel kraju i cofnąć go do średniowiecza. Nie musi wysyłać jednego żołnierza. Może też udać, że walka była ciężka, niemal symetryczna i podpisać deal, oddający mu de facto kontrolę nad ropą i cieśniną. Nieźle jak na podobno przegraną wojnę.

Nie cieszmy się jednak zbytnio, bo droga do zwycięstwa jeszcze daleka, a i ofiary mogą paść po naszej stronie. Wszak wyznaczono nam rolę Konfederatów w starciu z Unią.


wtorek, 3 marca 2026

Plan 2026: aktualizacja

Aktualizacja grudniowej ścieżki SWIG80 na 2026 z:

https://podtworca.blogspot.com/2025/12/podsumowanie-giedowe-2025-i-plan-2026.html


Uwaga - przyjąłem nieco podobny indeks "gpw_mean", który uwzględnia wszystkie spółki z GPW. Chodzi bliźniaczo do SWIG80, ale ma dłuższą historię i w kluczowych momentach daje więcej informacji, więc się na niego przerzuciłem.




1. Plan bazowy to młoda hossa.

2. Liczy się bardziej timing a nie zasięg wzrostów. Wg timingu koniec hossy w drugiej połowie 2027.

3. Pierwszej fazie młodej hossy często towarzyszą silne przeceny (widać synchronizację z Covid krachem).


Bonus

Sektory USA na dzień 2.03.2026


Macierz korelacji (jak bardzo podobne były historycznie wcześniejsze kwartały - patrzymy na pierwszą kolumnę):


1. Energy rządzi.

2. Zestawienie siły sektorów najbardziej podobne w 2022 (q1 korelacja 0.78). Całkiem bliskie też w q1 2025.





niedziela, 22 lutego 2026

Podsumowanie sezonu maratonów 2025

 Siedzę z kubkiem kawy bezkofeinowej, wspominam maratony zeszłego roku i przepełnia mnie głęboka wdzięczność. Dzisiaj na spacerze słyszeliśmy śpiew wiosennych ptaków. Śnieg zaczął topnieć. Nadchodzi czas eksplorowania ukrytych ścieżek, nim zarosną w lipcu.

W 2025 długich biegów było 4. Trzy z nich opisałem.


Luty: Maraton Etna

https://podtworca.blogspot.com/2025/02/maraton-etna.html





Kwiecień: Maraton Wiłkopedzie

https://podtworca.blogspot.com/2025/05/maraton-wikopedzie-i-otwieranie-czakry.html




Sierpień: Maraton Lecco (Monte Coltignone)

https://podtworca.blogspot.com/2025/08/maraton-ktory-nie-poszed-zgodnie-z.html




Wrzesień: Mały Wielki Bieg Straszyn 2025 (35 km)

Rok wcześniej świętowaliśmy na Małym Wielkim Biegu powrót Tomka do biegania. Niestety na kolejną edycję już się nie dał namówić. Miłość do kolumn 40+ zwyciężyła. 

Zatem tym razem Ela zawiozła na start nas tylko trzech: Miśka vel Joszcziego, Piotrka i mnie. Stary, zgrany od lat skład.



Chłodny poranek, koniec września. Moje oczekiwania: poczłapać w strefie komfortu. Biec z góry, truchtać po płaskim, wchodzić pod górę.

Misiek i ja

A tu z Piotrkiem


Ruszyłem z tyłu stawki. Początek wzdłuż malowniczej Raduni. Na podejściu koło elektrowni wodnej przeszedłem w chód. Tradycyjnie nikt w tej fazie nie odpuszczał i biegł pod górkę, więc wylądowałem na ostatniej pozycji. A potem z górki doganiałem peleton i Miśka, który też nie dociskał tego dnia. Jakoś tak wyszło, że coraz częściej się mijaliśmy, aż się zsynchronizowaliśmy i kontynuowaliśmy bieg razem, jak to już nie raz się zdarzyło w tych kilkunastu latach ubijania nóg.



Trochę pogadaliśmy z innymi biegaczami, trochę z wolontariuszami na punktach odżywczych. Nie zabawialiśmy tam zbyt długo, bo Misiek chciał się zmieścić w 4 godzinach. Ja nie, ale biegło się przyjemnie i dotrzymywałem mu tempa.

Kaszubskie szlaki przemierzamy od lat. Pagórkowate pola, łąki i lasy, czyste jeziora. Kiedyś w każdą niedzielę rano robiliśmy 20-30 km w okolicach Otomina, Kolbud czy Straszyna. Świetna baza do biegów górskich. Trzymaliśmy tempo, planowaliśmy wyprawy i starty. Na 10 byliśmy w domu, gotowi do czynienia rodzinno-domowych obowiązków.


Na pętli powrotnej zacząłem kombinować z oddzieleniem się. Zwolnić. Jakiś podcast albo muzyczka. Ale Misiek zaczął mnie motywować do utrzymania tempa na 4 godziny. W sumie..

I tak mijaliśmy kolejne punkty naszej okolicy. Tempo zaczynało mi doskwierać. Nastawiłem się na lżejsze. Ale nawet to zmęczenie miało swój urok.

Na ostatnim kilometrze przed metą tradycyjnie pojawiły się nowe siły. Wpadłem na zabawny pomysł: odstawię Miśka tuż przed metą, tak jak rok wcześniej Tomka. Kiedy tylko usłyszałem za zakrętem wiwaty i okrzyki z mety rzuciłem do Miśka:

- "A pamiętasz jak kiedyś... chyba już kiedyś o tym mówiłem, ale nie pamiętam, jeśli mówiłem to mi przerwij...."

i wystrzeliłem do przodu. Aleśmy się chichrali. Lecę 100 metrów, 200. Już ostatni zakręt i.. banan zszedł mi z twarzy. Pomyliłem zakręty, została do pokonania najbardziej stroma górka. Kiedy Misiek mnie mijał rzuciłem za nim Shrekowe:

- "Leć, leć! Ratuj swoją ukochaną!"

I tak mniej więcej zakończyliśmy Mały Wielki Bieg. Na mecie wiadomo: radość, dobre jedzonko w szkolnej stołówce. Jeżeli jesteście biegaczami serio polecam wam dowolny dystans na tej imprezie. Festyn, zabawy dla dzieci, swojska organizacja.


A nasza impreza jeszcze się nie kończyła. Powtarzałem od tygodni, że wracamy pieszo, żeby dokręcić do maratonu. Tylko Misiek z Piotrkiem zawsze coś cicho siedzieli. Wkrótce wyszło szydło z worka. Mijaliśmy kościółek w Straszynie, wtedy wzięli mnie z zaskoczenia:

- Wróćmy Mevo (rowery). Przyjedziemy nad stawy koło nas, wypijemy piwo - powiedział Piotrek.

- Ale ja nie mam tam nawet konta...

- To nic trudnego - wyłonił się z drugiej strony Misiek. - Zainstaluj tą apkę, zobacz akurat 3 rowery na nas czekają.



- Ale ja nie chcę podawać numeru karty... 

- Nie trzeba - zobacz, tu jest prepaid, zainstaluj, zainstaluj.

Zainstalowałem. Zapłaciłem. Potem okazało się, że muszę i tak podać kartę, bo wypożyczenie roweru to abonament. Chłopaki przeprowadzali mnie przez cały proces, kiedy ja jeszcze analizowałem co zrobić, jeśli zadzwoni ktoś ze wschodnim akcentem i zacznie wyciągać kolejne dane.

7 km do domu poszło jak z bicza strzelił. Odstawiliśmy rowery przy stawach i poszliśmy do Żabki po napoje. Zgarnąłem całe dwie puszki 0.25l piwa, podchodzę do kasy, odpinam przepaskę i.. brak karty. Przeszukuję nerwowo przepaskę, spodenki, gacie. Była karta, nie ma karty.

Poszliśmy nad staw. Chłopaki otworzyli piwa, a ja zastrzegałem kartę i zamawiałem kolejną. Dobra, szkoda psuć taki dzień. Otworzyłem puszkę i dołączyłem do imprezy na ławeczce.


Czy już wyglądamy jak stare żule? Chyba jeszcze nie, bo przebiega jakaś dziewczyna, zobaczyła mój medal na szyi i rzuciła, że też chciała biec w Straszynie, ale dzisiaj nie mogła. Misiek i Piotrek patrzą po sobie zdziwieni, więc jeden wyciągnął medal a drugi chwycił plakietkę z numerkiem i wystawił jak tabliczkę informacyjną. Chwyciło: na drugim kółku dziewczyna zaśmiała się, przystanęła i pogadaliśmy.

Jeszcze fotka pożegnalna i rozeszliśmy się do domów.


Kiedyś dopiero zaczynalibyśmy świętowanie po biegu :)


poniedziałek, 2 lutego 2026

Srebro? Bywało dłużej

Bańkę na złocie i srebrze widzieli już wszyscy. Ale czy balon został ostatecznie przekuty? Historycznie patrząc, mieliśmy wcześniej 2 wielkie rajdy zakończone bańką: 1971-1980 oraz 2001-2011.



Nałóżmy je na siebie:

I zmieńmy skalę z logarytmicznej na procentową:


Liczby nieco się rozjeżdżają, bo czułość myszki nie pozwala idealnie narysować w punkt, ale i tak widać, że wzrost od dołka 2020 do szczytu 2026 choć zbliżył się do 2001-2011, trwał krócej o ok. 30 miesięcy od obu wcześniejszych.

Gdyby analogia zagrała, mamy umowną datę maj 2028 na ostateczny szczyt. Nie przywiązuję do niej głębszej wagi, ale będę obserwował kruszce.

PS

W czasie hossy 2001-2011 kurs srebra ulegał silnym korektom, największa zniosła kurs o 60% w 2008 roku, a szczyt z marca został pokonany dopiero w 2011 podczas ostatniej fali wzrostowej:





poniedziałek, 19 stycznia 2026

Trend wchodzi w fazę utrwalenia

Wracam do starego wykresu WIG w USD vs S&P500:


Chodzi ładnie ze średnią roczną. Zakładam, że trend będzie kontynuowany, wychodzimy na kolejny wyższy szczyt trendu, średnia 12 miesięczna jest skutecznym wsparciem.

A jak cykle? Weźmy np. przepływ kapitału netto dla GPW:


Sam wskaźnik to jeden sejsmograf, ale jak mu przyłożyć średnie kroczące, to wyłaniają się bardzo klarowne cykle...


Czy złoty jest za drogi? Zerknijmy na szybki indeks PLN stworzony z głównych par walutowych (USD, EUR, GBP i JPY) oraz surowcowych (AUD, CAD, CLP, ZAR):


Ponad 20% spadek głównych par i prawie 40% surowcowych względem PLN w XXI wieku. Startowaliśmy co prawda z dużej słabości w 2000 roku, ale widać, że złoty jest historycznie silny. Co nie znaczy, że nie może jeszcze urosnąć. Trendy lubią się wydłużać.

A jak wygląda siła tych walut surowcowych względem USD?


Wygląda jak wyjście z klina dołem. Przybliżmy:


Wszędzie słyszę, że ogłoszono śmierć dolara i czas na jego wielkie odbicie. Wykres z parami surowcowymi pokazuje coś zupełnie innego: dolar konsoliduje się przy historycznych szczytach i być może dopiero zaczyna trend spadkowy.