Emerging Markets ETF odbił od 11-letniej linii wsparcia i jest atakuje roczny opór:
Podobnie ETF Poland:
ETFy na rynki wschodzące są odwrotnie skorelowane z dolarem, który wykazuje już oznaki zmęczenia:
Opór na EEM może chwilowo zadziałać, szczególnie że dolara przyciąga fibo61.8, ale w długim terminie jestem bykiem na akcjach.
Zajrzyjmy teraz na rynki wyceniane w rodzimych walutach. Moją uwagę przykuwają liderzy, wśród których mocna jest brazylijska BOVESPA:
Indeks potrzebował 10 lat na pokonanie szczytów hossy 2007, retest wybicia przebiegł pomyślnie i atakuje all time high. I'm sitting bull.
Na koniec polskie maluchy SWIG80:
Tu też atak na opór, tyle że na RSI ;) Jestem już 75% w akcjach.
Blog o inwestowaniu, grze na giełdzie, rozwoju osobistym, przemyślenia na temat egzystencji, poszerzanie świadomości. Czasem trochę o żarciu i bieganiu - życie :) Napisz do mnie: deedees małpa o2 kropcia pl
środa, 28 listopada 2018
niedziela, 25 listopada 2018
Idący człowiek
Dziwna sprawa. Kiedyś chciałem spisać na blogu niemal każdą myśl, a obecnie czuję, jakbym nie miał nic do powiedzenia. Niby dzieje się sporo, zmiana pracy, nowe pomysły, koncepcje, kolejne książki i treningi, ale gdy zasiadam do pisania, jest tylko pustka.
Zapalnikiem dzisiejszego wpisu jest komiks "Idący człowiek", który oddaje mój stan w ostatnim czasie. W skrócie to japoński komiks o facecie, który chodzi po mieście. Od września, kiedy to zmieniłem miejsce pracy z Gdyni na Gdańsk, jestem takim facetem, który coraz więcej przyjemności znajduje w drodze do i z pracy.
W zależności od trasy mam 7.5-9 km do biura. Postanowiłem, że nie będę korzystał z żadnych środków lokomocji poza rowerem i własnymi nogami. Początkowo jeździłem tylko rowerem, potem raz w tygodniu truchtałem, obecnie chodzę-biegam 3 razy w tygodniu. Na rowerze trochę zimno w dłonie (mam specjalne zimowe rękawiczki, ale jak zjeżdżam z góry i trzymam palce na hamulcach, to kostnieją), poza tym zaliczyłem już 3 wywrotki i realnie obawiam się o bezpieczeństwo. Szczególnie na odcinkach gdzie jeżdżą samochody.
Wegetarianin cyklista to jeden z głównych wrogów społeczeństwa; odprowadzany nienawistnym wzrokiem przez pieszych, gdy waży się wjechać na chodnik i jeszcze bardziej nielubiany przez kierowców, którym blokuje ulice. Kiedy jednak przechodzisz na drugą stronę barykady, zaczynasz dostrzegać jak bardzo polskie miasta są sterroryzowane przez samochody. Polskie śródmieścia to bród, smród i hałas. Przedostanie się przez wielkie skrzyżowania to ok. 5 minut czekania na falach czerwonych świateł i to pod warunkiem, że przechodzisz przez małe dojazdówki na czerwonym, bo nic nie jedzie (i nie ma w pobliżu policji).
Mogę tylko pomarzyć, by kiedyś nasze miasta wyglądały tak:
Odwiedziliśmy niedawno Bydgoszcz. Miasto nosi przydomek "brzydgoszcz", tymczasem każdy zakątek do którego ograniczono lub nawet odcięto napływ aut nagle obrasta kawiarenkami i deptakami. Spacerowaliśmy z dzieciakami od Długiej na Wyspę Młyńską, potem kładką koło opery i byliśmy zaskoczeni jak miasto wypiękniało. Wystarczy jednak przekroczyć granice starego miasta w kierunku dumnych 100 lat temu secesyjnych kamienic, by wejść w tryb walki o przetrwanie:
Dzielnica ma potencjał na małą Barcelonę, ale mieszkańcy nie wyobrażają sobie, że można żyć lepiej. Że się da, pokazują (jak zazwyczaj) na zachodzie:
Zapalnikiem dzisiejszego wpisu jest komiks "Idący człowiek", który oddaje mój stan w ostatnim czasie. W skrócie to japoński komiks o facecie, który chodzi po mieście. Od września, kiedy to zmieniłem miejsce pracy z Gdyni na Gdańsk, jestem takim facetem, który coraz więcej przyjemności znajduje w drodze do i z pracy.
![]() | |
| Mangę czytamy od prawej do lewej (odwrotnie niż u nas) od góry do dołu |
W zależności od trasy mam 7.5-9 km do biura. Postanowiłem, że nie będę korzystał z żadnych środków lokomocji poza rowerem i własnymi nogami. Początkowo jeździłem tylko rowerem, potem raz w tygodniu truchtałem, obecnie chodzę-biegam 3 razy w tygodniu. Na rowerze trochę zimno w dłonie (mam specjalne zimowe rękawiczki, ale jak zjeżdżam z góry i trzymam palce na hamulcach, to kostnieją), poza tym zaliczyłem już 3 wywrotki i realnie obawiam się o bezpieczeństwo. Szczególnie na odcinkach gdzie jeżdżą samochody.
Wegetarianin cyklista to jeden z głównych wrogów społeczeństwa; odprowadzany nienawistnym wzrokiem przez pieszych, gdy waży się wjechać na chodnik i jeszcze bardziej nielubiany przez kierowców, którym blokuje ulice. Kiedy jednak przechodzisz na drugą stronę barykady, zaczynasz dostrzegać jak bardzo polskie miasta są sterroryzowane przez samochody. Polskie śródmieścia to bród, smród i hałas. Przedostanie się przez wielkie skrzyżowania to ok. 5 minut czekania na falach czerwonych świateł i to pod warunkiem, że przechodzisz przez małe dojazdówki na czerwonym, bo nic nie jedzie (i nie ma w pobliżu policji).
Mogę tylko pomarzyć, by kiedyś nasze miasta wyglądały tak:
Odwiedziliśmy niedawno Bydgoszcz. Miasto nosi przydomek "brzydgoszcz", tymczasem każdy zakątek do którego ograniczono lub nawet odcięto napływ aut nagle obrasta kawiarenkami i deptakami. Spacerowaliśmy z dzieciakami od Długiej na Wyspę Młyńską, potem kładką koło opery i byliśmy zaskoczeni jak miasto wypiękniało. Wystarczy jednak przekroczyć granice starego miasta w kierunku dumnych 100 lat temu secesyjnych kamienic, by wejść w tryb walki o przetrwanie:
Dzielnica ma potencjał na małą Barcelonę, ale mieszkańcy nie wyobrażają sobie, że można żyć lepiej. Że się da, pokazują (jak zazwyczaj) na zachodzie:
środa, 14 listopada 2018
Trzy kluczowe wykresy
WIG20 : S&P500
Od 11 lat akcje amerykańskie są mocniejsze od polskich. Od 3 lat czekam na zmianę tego trendu i start wielkiej hossy na rynkach wschodzących. Może tym razem?
Drugi trend trwa na wszystkich spółkach z GPW:
Od 21 miesięcy niemal non stop spadki, tylko jeden miesiąc na plusie. Przebite dołki z 2009 roku, niebawem padnie dołek z 2012. W indeksie wydmuszka z Newconnecta waży tyle samo co PKO czy KGHM. Zdarzają się spółki wyceniane niżej niż gotówka na koncie (np. Galvo: blisko 4 miliony na koncie, dług 1.18mln, kapitalizacja 2.68mln, ED Invest 36 milionów w kasie przy 23 miliony kapitalizacji). Najwyraźniej rynek wycenia, że tę kasę przepalą ;)
Myślę, że to aberracja i prędzej, niż później wyceny ulegną urealnieniu. Rynek jest w mojej ulubionej fazie - jest tak tanio, że można bez stresu kupować paniki, a potem sprzedawać szybkie odbicia. Niedawno uśredniałem PEKAO i PGE, a wczoraj mogłem je oddać z fajnym zyskiem i przeskoczyć na Aliora i GPW. Oprócz tego cały czas dobieram akcje do portfela długoterminowego pod hossę.
Ostatni wykres to WIG:
Gdyby rynek ubił w tym miejscu dno, po latach cała bessa 2018 wyglądałaby jak zwykła korekta w trendzie wzrostowym.
Od 11 lat akcje amerykańskie są mocniejsze od polskich. Od 3 lat czekam na zmianę tego trendu i start wielkiej hossy na rynkach wschodzących. Może tym razem?
Drugi trend trwa na wszystkich spółkach z GPW:
Od 21 miesięcy niemal non stop spadki, tylko jeden miesiąc na plusie. Przebite dołki z 2009 roku, niebawem padnie dołek z 2012. W indeksie wydmuszka z Newconnecta waży tyle samo co PKO czy KGHM. Zdarzają się spółki wyceniane niżej niż gotówka na koncie (np. Galvo: blisko 4 miliony na koncie, dług 1.18mln, kapitalizacja 2.68mln, ED Invest 36 milionów w kasie przy 23 miliony kapitalizacji). Najwyraźniej rynek wycenia, że tę kasę przepalą ;)
Myślę, że to aberracja i prędzej, niż później wyceny ulegną urealnieniu. Rynek jest w mojej ulubionej fazie - jest tak tanio, że można bez stresu kupować paniki, a potem sprzedawać szybkie odbicia. Niedawno uśredniałem PEKAO i PGE, a wczoraj mogłem je oddać z fajnym zyskiem i przeskoczyć na Aliora i GPW. Oprócz tego cały czas dobieram akcje do portfela długoterminowego pod hossę.
Ostatni wykres to WIG:
Gdyby rynek ubił w tym miejscu dno, po latach cała bessa 2018 wyglądałaby jak zwykła korekta w trendzie wzrostowym.
niedziela, 4 listopada 2018
10 lat
I hop, stało się - blog Podtwórca ma już 10 lat. Zaczynałem jako 27 latek, dzisiaj mam lat 37. To brzmi jak pokoleniowa przepaść; wtedy czułem się jakbym dopiero co skończył studia, a dziś coraz częściej kwalifikuję się do grona 40-sto latków.
Myślałem, żeby jakoś podsumować minione 10 lat blogowej twórczości, ale archiwum i działy tematyczne robią to lepiej. Znalazło się kilka wpisów, które uznaję za wartościowe w morzu bieżących analiz giełdowych.
Cóż, nie oszukujmy się - od dłuższego czasu pisanie nie jest moją najmocniejszą stroną. Artykuły wychodzą rzadko, jedynie analizy giełdowe mógłbym produkować codziennie. Nawet teraz skrobiąc jubileuszowy wpis wolałbym wrzucić ciekawy wykres rynku tureckiego, a tak poczeka jeszcze kilka dni :)
Nie znaczy to, że blog się kończy. Zmiana pracy wiąże się przede wszystkim z nauką. I dojazdami, które postanowiłem oprzeć wyłącznie o siłę mięśni (rower i bieganie). A że jest już chłodno, to przy okazji zaliczam trening układu odpornościowego. Potem po powrocie trochę boksu, obowiązki domowe i zwyczajnie nie ma weny do pisania. A może nie mam na razie o czym pisać. Zawsze chciałem, żeby to co piszę niosło wartość dla Czytelników.
Najbardziej motywują rzeczy nowe, a z tymi spotykam się siłą rzeczy coraz rzadziej. Wszystko już czytałem, łącznie z opracowaniami na temat ciemnej materii i tajemniczych bombardowań wysokoenergetycznymi cząstkami, nawet jeśli niewiele z tego rozumiem. Ostatnie świeże tematy, którymi się zająłem to krio-terapia (półtora roku temu) i posty (w te wakacje), ale wyszły z tego ledwie trzy wpisy. Jest, jak jest, może jeszcze będę miał coś wartościowego do przekazania.
Dzięki, że tu wpadacie, czytacie i komentujecie!
dedek 'podtworca'
Myślałem, żeby jakoś podsumować minione 10 lat blogowej twórczości, ale archiwum i działy tematyczne robią to lepiej. Znalazło się kilka wpisów, które uznaję za wartościowe w morzu bieżących analiz giełdowych.
Cóż, nie oszukujmy się - od dłuższego czasu pisanie nie jest moją najmocniejszą stroną. Artykuły wychodzą rzadko, jedynie analizy giełdowe mógłbym produkować codziennie. Nawet teraz skrobiąc jubileuszowy wpis wolałbym wrzucić ciekawy wykres rynku tureckiego, a tak poczeka jeszcze kilka dni :)
Nie znaczy to, że blog się kończy. Zmiana pracy wiąże się przede wszystkim z nauką. I dojazdami, które postanowiłem oprzeć wyłącznie o siłę mięśni (rower i bieganie). A że jest już chłodno, to przy okazji zaliczam trening układu odpornościowego. Potem po powrocie trochę boksu, obowiązki domowe i zwyczajnie nie ma weny do pisania. A może nie mam na razie o czym pisać. Zawsze chciałem, żeby to co piszę niosło wartość dla Czytelników.
Najbardziej motywują rzeczy nowe, a z tymi spotykam się siłą rzeczy coraz rzadziej. Wszystko już czytałem, łącznie z opracowaniami na temat ciemnej materii i tajemniczych bombardowań wysokoenergetycznymi cząstkami, nawet jeśli niewiele z tego rozumiem. Ostatnie świeże tematy, którymi się zająłem to krio-terapia (półtora roku temu) i posty (w te wakacje), ale wyszły z tego ledwie trzy wpisy. Jest, jak jest, może jeszcze będę miał coś wartościowego do przekazania.
Dzięki, że tu wpadacie, czytacie i komentujecie!
dedek 'podtworca'
wtorek, 23 października 2018
DAX - złamany trend
Co my tu mamy (FDAX):
1. wyłamana linia trendu wzrostowego poprowadzona z samego dna paniki w lutym 2009
2. dywergencja na MACD od czerwca 2017
3. RGR
Wsparcia:
1. fibo38.2 okolice 9800
2. dolna banda skreślonego na zielono kanału.
Nie wygląda to dobrze z technicznego punktu widzenia.
Z drugiej strony - gdyby zrobili to szybko, a jak pokazuje historia na Daksie się nie patyczkują, byłby idealny setup..
niedziela, 14 października 2018
Kluczowe miesiące i trochę o strategii
Wielokrotnie wskazywałem okolice zniesienia połowy hossy 2016-2017 jako istotne wsparcie. W październiku rejon ten został wreszcie przetestowany. W mediach panika, nerwowe oczekiwanie na start bessy w USA, tymczasem na tym wykresie nic wielkiego się nie stało. Jeśli rynki wschodzące wrócą z tych poziomów do wzrostów, na wieloletnich wykresach będzie to niezauważalny ząbek w wieloletnim rynku byka.
Patrząc historycznie bessa na szerokim rynku polskim powinna się wypalać:
W październiku mija 20-sty miesiąc bessy. Przyznam, że wrześniowa fala wyprzedaży negatywnie mnie zaskoczyła, ale przeszedłem już do porządku dziennego. Na akcjach kupowanych na długi termin jestem ok. 10% w plecy, ale udało się częściowo odegrać opcjami i certyfikatami na spadki.
Mój portfel składa się z trzech podstawowych części:
1. akcje małych i średnich spółek - kupowane na lata pod przyszłą hossę; największa pozycja w portfelu, ponieważ to na nich tym razem jest najwyższa przecena (odwrotność sytuacji z lat 2015-2016); dodatkowym zagrożeniem jest wycofywanie spółek z giełdy, w tym roku zostałem już wykupiony z Coliana, Protektora i Berlinga (dobre tyle, że zarobiłem, bo kupowałem tanio, ale ci którzy lata temu zaufali zarządom i głównym właścicielom zostali oszukani, ponieważ GPW i KNF nie dbają o prawa mniejszościowych akcjonariuszy i pozwalają na odbieranie im niedowartościowanych akcji);
2. akcje wig20, etf na wig20 - tutaj dopuszczam roszady na pozycjach, jak coś urośnie mocniej, to skracam, jak spadnie uśredniam; wig20 jest trwale niezdolny do wzrostów, tylko bańka spekulacyjna może na dłużej podnieść wyceny największych polskich spółek; ale warto je mieć, w długim terminie kupowanie tanio i sprzedawanie drożej działa
3. mnóstwo małych pozycji otwieranych pod krótko/średnio-terminowe scenariusze z pozytywną wartością oczekiwaną (opcje, kontrakty, certyfikaty, akcje); to moje pozytywne zaskoczenie - przez lata miałem problem z grą krótko/średnio-terminową, bo albo za szybko skalpowałem małe zyski, albo przetrzymywałem zyski oczekując na wysokie zwroty i zamiast tego wpadałem w straty (m.in. kilka razy wyzerowane opcje w 2016); tym razem nie patrzę na notowania, więc nie kasuję zbyt szybko pozycji, a jednocześnie nie muszę się odegrać, więc zamykam pozycje z solidnym zyskiem do wielkości pozycji, wtedy gdy ryzyko zmiany trendu krótkoterminowego rośnie; ponieważ pojedyncze pozycje są małe, mogę dowolnie długo czekać na nich na stracie, jeśli główny scenariusz nie zostaje zanegowany, a później prawie zawsze pozycje wchodzą w zyski.
Ten spokój trochę mnie martwi, przy dnie bessy nie powinno tak być. Powinienem być wkurzony, obwiniać polityków, a na blogu czytać bluzgi albo litościwe pouczenia, jak kończy się gra przeciwko trendowi. Może kolejne fale wyprzedaży wytrącą mnie jeszcze z tego stanu, ale może być też jak w 2016 roku o tej porze - miałem już zbudowaną pozycję pod hossę, od ponad roku przebywałem na stracie, ale byłem już zobojętniały na kolejne tąpnięcia. Luki w dół i paniczne wyprzedaże były wybierane w następnych dniach, ale jak tylko rynek dawał nadzieję, że rusza w górę, gruby sypał akcjami. Aż wreszcie w listopadzie przestał trzymać rynek i rozpoczął się mój najlepszy rajd na GPW.
Np. na WIG20 ostatnio straszy wielki RGR:
Podobna formacja 2 lata temu okazała się pułapką na niedźwiedzie. Czy tym razem będzie odwrotnie i zobaczymy spadki do ok. 2000? Mi to rybka - na czwartkowej panice pozamykałem krótkie i w scenariuszu spadkowym jestem (póki co) bezbronny. Ale nie będę panikował - przygotowałem już scenariusz na realizację RGRa i w długim terminie to właśnie spadki byłyby dla mnie najkorzystniejsze.
niedziela, 7 października 2018
Kolejny element strategii
Kilka dni temu dowiedziałem się z twittera o nowej ofercie PZU dla oszczędzających. Chodzi o inPzu, czyli nisko-kosztowe fundusze inwestycyjne. Płaci się tylko coroczną opłatę za zarządzanie 0.5%, możliwa jest konwersja jednostek między funduszami akcyjnymi, pieniężnymi i akcyjnymi w ramach tzw. parasola, czyli bez płacenia podatku od zysków.
Najpierw o plusach:
- brak opłat za kupno-sprzedaż jednostek, bardzo niska opłata za zarządzanie,
- możliwość realizowania strategii przesuwania środków między klasami aktywów w zależności od cykli koniunkturalnych.
Niestety są również minusy:
- benchmarkiem dla funduszu akcyjnego są indeksy cenowe (70% WIG20 + 20% mWIG40 + 10% WIBID 1M),zatem nie partycypujemy w dywidendach (podejrzewam, że trafiają do PZU jako ukryty przed klientem koszt).(* adnotacja na dole wpisu) Wystarczy porównać zachowanie indeksów WIG20 z WIG na przestrzeni 20 lat, żeby zauważyć, że polskie akcje przynoszą zyski tylko gdy wpływają do nas dywidendy; bez nich nie są w stanie konkurować nawet ze skarpetą.
Mimo to założyłem konto w inPZU i kupiłem fundusz akcji polskich. Dzięki możliwości odwlekania podatku będę na nim realizował strategię aktywnej alokacji kapitału. Obecnie akcje polskie są tanie, obligacje dość drogie a gotówka bardzo nisko oprocentowana. Kiedy akcje będą drogie, a obligacje będą płacić 5-6% zacznę konwertować środki na fundusz obligacyjny. Interesuje mnie również fundusz obligacji państw rozwiniętych, ale dopiero po zaprzestaniu QE przez ECB. Wtedy wyceny obligacji państw EU powinny się urealnić i wejść w trend spadkowy. Wyczekam do jakiejś paniki i mocnego odchylenia in minus względem pozostałych klas aktywów.
Fundusze pozwalają mi realizować moją ulubioną strategię "kupić tanio, sprzedać drogo". O ile w przypadku akcji istnieje silne ryzyko kupowania spadających noży (na zasadzie spadło 80%, kupiłem, a potem znowu spadło 80% :) , to w przypadku funduszy ryzyko jest na tyle rozproszone, że trzeba by trafić na jakąś Grecję, żeby zupełnie popłynąć. Jak wiadomo Polscy neokomuniści kopiują osiągnięcia greckie czy argentyńskie, ale powalenie gospodarki zajmie im jeszcze trochę czasu (Polska: depresja 2025). Strategia z założenia jest długoterminowa, fluktuacje w ramach sesji dziennych, tygodniowych czy nawet miesięcznych są nieistotne.
Rzut oka na uśredniony wykres akcji GPW:
Spadki z września trochę mnie zabolały. Wszystko leciało równo bez względu na fundamenty, dywidendy itd. Ale jeszcze bardziej boli mnie zdejmowanie spółek z GPW. Musiałem zamknąć pozycję na Protektorze (tu przynajmniej zaliczyłem fajny zysk po podniesieniu przez wzywającego ceny do 5zł). Natomiast ostatnia propozycja głównego akcjonariusza Berlinga to już jawne plucie mniejszościowym akcjonariuszom w twarz. Przez kilka miesięcy dusili kurs niewielkimi pakietami, żeby zbić średnią cenę i zaproponowali wykup po 3.70. Cwaniaki chcą zdjąć spółkę za mniej więcej kasę posiadaną przez spółkę na koncie. I najgorsze, że wywłaszczenie mniejszościowych udziałowców może im się udać, ponieważ GPW i KNF mają to kompletnie gdzieś.
Ochrona praw udziałowców to podstawa systemu kapitalistycznego, niestety geniusze z GPW/KNF nie zwracają na to uwagi. Wydaje im się, że niechęć do giełdy bierze się z braku szkoleń, mody czy innych pierdół. Tymczasem Polacy (niestety słusznie) uważają giełdę za szulernię i nie chcą być dawcami kapitału. Większość spółek wchodzących na GPW zalicza trwające latami spadki, a potem gdy już zaczynają odbijać, główny udziałowiec może je bez problemu zdjąć z giełdy i rzucić pozostałym właścicielom jakieś ochłapy.
Z tego powodu nie traktuję poważnie inwestycji na polskim rynku - akcje służą tylko do gry, załapania się na trend, a potem ucieczki przed bessą pewną jak śmierć i podatki.
Aktualizacja
Dziękuję Czytelnikowi, który przesłał mi odpowiedź z Centrum Obsługi Klienta TFI PZU:
[...]uprzejmie informujemy, że zgodnie z zapisami Prospektu Informacyjnego Funduszu inPZU SFIO, dywidendy, wypłacane przez spółki, wchodzące w skład indeksów, będą powiększać wartość aktywów Subfunduszu, jednocześnie zwiększać jego stopę zwrotu.
Zatem moje podejrzenia okazały się niesłuszne i dysponujemy naprawdę ciekawą opcją inwestycyjną.
Najpierw o plusach:
- brak opłat za kupno-sprzedaż jednostek, bardzo niska opłata za zarządzanie,
- możliwość realizowania strategii przesuwania środków między klasami aktywów w zależności od cykli koniunkturalnych.
Niestety są również minusy:
- benchmarkiem dla funduszu akcyjnego są indeksy cenowe (70% WIG20 + 20% mWIG40 + 10% WIBID 1M),
Mimo to założyłem konto w inPZU i kupiłem fundusz akcji polskich. Dzięki możliwości odwlekania podatku będę na nim realizował strategię aktywnej alokacji kapitału. Obecnie akcje polskie są tanie, obligacje dość drogie a gotówka bardzo nisko oprocentowana. Kiedy akcje będą drogie, a obligacje będą płacić 5-6% zacznę konwertować środki na fundusz obligacyjny. Interesuje mnie również fundusz obligacji państw rozwiniętych, ale dopiero po zaprzestaniu QE przez ECB. Wtedy wyceny obligacji państw EU powinny się urealnić i wejść w trend spadkowy. Wyczekam do jakiejś paniki i mocnego odchylenia in minus względem pozostałych klas aktywów.
Fundusze pozwalają mi realizować moją ulubioną strategię "kupić tanio, sprzedać drogo". O ile w przypadku akcji istnieje silne ryzyko kupowania spadających noży (na zasadzie spadło 80%, kupiłem, a potem znowu spadło 80% :) , to w przypadku funduszy ryzyko jest na tyle rozproszone, że trzeba by trafić na jakąś Grecję, żeby zupełnie popłynąć. Jak wiadomo Polscy neokomuniści kopiują osiągnięcia greckie czy argentyńskie, ale powalenie gospodarki zajmie im jeszcze trochę czasu (Polska: depresja 2025). Strategia z założenia jest długoterminowa, fluktuacje w ramach sesji dziennych, tygodniowych czy nawet miesięcznych są nieistotne.
Rzut oka na uśredniony wykres akcji GPW:
Spadki z września trochę mnie zabolały. Wszystko leciało równo bez względu na fundamenty, dywidendy itd. Ale jeszcze bardziej boli mnie zdejmowanie spółek z GPW. Musiałem zamknąć pozycję na Protektorze (tu przynajmniej zaliczyłem fajny zysk po podniesieniu przez wzywającego ceny do 5zł). Natomiast ostatnia propozycja głównego akcjonariusza Berlinga to już jawne plucie mniejszościowym akcjonariuszom w twarz. Przez kilka miesięcy dusili kurs niewielkimi pakietami, żeby zbić średnią cenę i zaproponowali wykup po 3.70. Cwaniaki chcą zdjąć spółkę za mniej więcej kasę posiadaną przez spółkę na koncie. I najgorsze, że wywłaszczenie mniejszościowych udziałowców może im się udać, ponieważ GPW i KNF mają to kompletnie gdzieś.
Ochrona praw udziałowców to podstawa systemu kapitalistycznego, niestety geniusze z GPW/KNF nie zwracają na to uwagi. Wydaje im się, że niechęć do giełdy bierze się z braku szkoleń, mody czy innych pierdół. Tymczasem Polacy (niestety słusznie) uważają giełdę za szulernię i nie chcą być dawcami kapitału. Większość spółek wchodzących na GPW zalicza trwające latami spadki, a potem gdy już zaczynają odbijać, główny udziałowiec może je bez problemu zdjąć z giełdy i rzucić pozostałym właścicielom jakieś ochłapy.
Z tego powodu nie traktuję poważnie inwestycji na polskim rynku - akcje służą tylko do gry, załapania się na trend, a potem ucieczki przed bessą pewną jak śmierć i podatki.
Aktualizacja
Dziękuję Czytelnikowi, który przesłał mi odpowiedź z Centrum Obsługi Klienta TFI PZU:
[...]uprzejmie informujemy, że zgodnie z zapisami Prospektu Informacyjnego Funduszu inPZU SFIO, dywidendy, wypłacane przez spółki, wchodzące w skład indeksów, będą powiększać wartość aktywów Subfunduszu, jednocześnie zwiększać jego stopę zwrotu.
Zatem moje podejrzenia okazały się niesłuszne i dysponujemy naprawdę ciekawą opcją inwestycyjną.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
















