piątek, 7 maja 2010

Dziennik transakcji 1w05.2010, chwilowo po ptokach, ale..

Zbroiłem się na te spadki, analizowałem wykresy a kiedy już wreszcie przyszły spier.. jak zwykle :] Jeszcze dziś rano było wspaniale, korciło zamknąć S-ki, ale przecież teraz miałem grać w dłuższym terminie. No to trzymałem dalej, zwłaszcza że po wczorajszej masakrze na S&P500 WIG20 "musiał" zaliczyć przynajmniej -5%. Nie zaliczył - prawie od początku miarowo wspina się w górę a ja wkońcu wymiękłem i pozamykałem wszystkie krótkie poza jednym PKN, realizując zaledwie ok. 20% zysku z rana.

O głupich ruchach, które uświadamiają mi jakim jestem wciąż lamerem, typu otwieranie S-ek na FW20, żeby odrobić straty i za chwilę zamykanie z paroma punktami straty wstyd pisać. Ostatecznie opanowałem się, kiedy zagroziło mi zamknięcie dnia ze stratami.

Okazja do szybkich zarobków na S-kach chyba już minęła, w perspektywie paru dni spodziewam się konsoli wzrastającej:

Na wykresie trochę naciapane, ale te kreski mają swój sens. Pod nie ustawiłem piękną strategię, tylko spodziewałem się paru sesji do realizacji ruchu a nie 3 dni :)

WIG20USD podchodzi mi najlepiej (piszę to chyba w każdym poście ;) Na RSI silne wyprzedanie, wsparcie kanału bessy blisko (tak jest, na logarytmicznym cały czas bessa!). Spodziewałem się zatem dużych spadków na WIG20, tymczasem większość spadku na WIG20USD zawdzięczamy krachowi na złotym.

Tygodniowy wykres potwierdza bessę:


Wydaję mi się jednak, że wykres utrzyma się w kanale (nie będzie powtórki paniki 2008), dlatego na tych poziomach nie będę otwierał pozycji na spadki. Chyba, że kanał puści, wtedy hiperbola potrwa i nawet taki cienias jak ja zarobi :]

Podobne wyjście dołem można zobaczyć na S&P500:


No dobrze, więc co teraz? Akcje strach brać a z krótkich mamy tylko zlewarowane kontrakty (i certy na spadki ropy). Do gry wchodzi polityka. Powoływałem się w styczniu na wyliczenia Urbasia, który znalazł setki miliardów zielonych w odwodach Fedu. Potem przedstawiłem wykresy nadchodzącego Mortgage Tsunami.

Pytanie - czy ta kasa pójdzie na łatanie dziur w bilansach, bo poprzednie refinansowanie kredytów spowodowało krach, czy obecna wszechmoc dolara posłuży do uruchomienia tych środków i wykupienia światowych aktywów? Jedyny sposób na wyjście z długów to dodruk pieniądza, jedyny sposób na zachowanie bogactwa to kupno stabilnych firm i surowców. Zanim nastąpi to pierwsze, przydałby się deflacyjny krach. Wtedy posiadacz silnych dolarów skupi tanie akcje w jeszcze tańszym złotym. A potem może sobie dolarek sflaczeć razem z trylionowymi długami.

We wczorajszym poście pokazałem, że spółki fundamentalne są wręcz niedoszacowane i w dodatku płacą dywidendy. W czasie obecnej mini-hossy napompowano za to banki, które pod względem C/Z i perspektyw zarobku wyglądają tragicznie. Zachowanie spółek fundamentalnych da nam odpowiedź czy w świecie zachodnim rozegrany będzie scenariusz japoński (kolejne 10 lat deflacyjnych spadków z zerowymi stopami procentowymi), czy wyjście inflacyjne jak w latach 70-tych. Wtedy góry dolarów będą płynąć na rynek, bo lepiej mieć akcje PGE czy PGN, niż obligacje i upadającą walutę.

Na koniec wykres EURPLN:

Czekałem na kopię wzrostów z 2005 roku i poszło jak w zegarku. Znowu odbicie od 61.8% zniesienia wzrostów w kierunku 38.2% . Jeśli analogia zagra dalej, to za miesiąc złocisz znowu zacznie się umacniać. Tymczasem przypomniałem się zagranicznym kontrahentom i pędzę z produkcją, póki euras powyżej 4zł. Przy 3.85 nawet się nie upominałem o zaległe wpłaty.

Na przyszły tydzień celuję z końcem spadków i walkę o wsparcia. Potem majowa konsolidacja, ale to już bajanie. Dziś muszę odpocząć, dzisiejsze wtopy na kontraktach wypruły mnie psychicznie. Z portfela zniknęły:

1. RCWHTAOPEN - pszenica lekko rosła, ponadto rajd na USDPLN napompował cenę certyfikatów i zysk prawie 20% mnie zadowolił. Certy co jakiś czas oddawałem wyżej i odbierałem niżej, dlatego ciężko wyznaczyć stopę zwrotu. Łączny zysk wyniósł +563.54zł .

2. RCSCRAOPEN - ropa dotarła do wsparcia kanału wzrostowego, zasięg certyfikatu, który wyznaczyłem na 312 zł został osiągnięty:


Potem złoty zaczął się umacniać a ropa odreagowywać spadki, więc zamknąłem po 308.41 . Zysk skromny (+3.7%, +175.24zł), ale przypominam, że to była nietrafiona inwestycja z lutego, którą w dodatku uśredniałem. Jak ochłonę i zobaczę, że trend puszcza a zielony dalej się umacnia, rozważę ponowne wejście.

3. S FPKO, S FPKN, S FW20 - powiem jedno - szkoda pisać :) Mogło być 3-cyfrowo (z jedynką z przodu) skończyło się na ZERO. Tyle mi zostało co z certów wyciągnąłem. Jak mi się udało tego dokonać w tygodniu mini-krachu, to już nawet żal przypominać.

Aktualizacja po sesji.

No i wystarczyło nic nie robić, tylko zostawić S-ki i certy na spadki ropy. Bycie leszczem jest bolesne, ech..

4 komentarze:

  1. Widać, że wzrosty są politycznie poprawne, a spadki nie bardzo. Niedźwiedzie krótko się cieszyły.
    Wygląda na to, że strategia BiS (Bierz i S..laj), której nazwę nadał ktoś z astrobiznes, w przypadku kontraktów jest najlepsza. Zbyt długie przetrzymywanie pozycji powoduje, że zamienia się ona w stratę.

    OdpowiedzUsuń
  2. No ta zmiennosc jest masakryczna, najlepiej siedziec z boku i nic nie robic. Mnie dzis nie bylo, ale zlozylem pare zlecen. Mam znowu pozycje na spadki i wzrosty - ktore zaczna generowac zyski, pozamykam.

    OdpowiedzUsuń
  3. W tej chwili to siedzę z boku, choć na dniach zamierzam ponownie zająć krótkie pozycje. Później może nie być na to czasu. Jak dla mnie to wciąż korekta spadków a minima panicznej wyprzedaży z pewnością zobaczymy ponownie.

    OdpowiedzUsuń
  4. Tez sie nastawiam na spadki, ale na razie zamknalem S na pko, poki byl zysk. Z PKN juz nie zdazylem :) ten papier jest dla mnie za ciezki, pocieszam sie, ze 40 to bardzo silny opor. Powoli odbieram tez certy na spadki ropy.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Ze względu na ataki spamerskie musiałem wprowadzić moderację, ale postaram się przeczytać go i odpisać jak najszybciej.

Pozdrawiam,
podtworca

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails