wtorek, 26 lipca 2016

Stairway to heaven

Dwa wykresy szerokiego, nieważonego rynku mówią wszystko:



środa, 13 lipca 2016

Niezwykłe liczby

Kilkanaście lat temu, gdy zaczynałem studia na polibudzie przeżyłem fascynację matematyką. Mieszkałem w łączniku akademika z kolegą, który uczestniczył w olimpiadach i pomógł mi, przyzwyczajonemu do licealnych technik i obliczeń, wejrzeć w abstrakcyjny świat pojęć. W antykwariacie przypadkowo kupiłem m.in. mającą kilka dekad na karku kultową pozycję "Co to jest matematyka". W założeniach miała to być chyba książka popularno-naukowa, ale nagromadzenie wzorów, twierdzeń i dowodów stawiałoby ją dzisiaj w kategorii podręczników.

Regularnie wracam do tej książki i polecam każdemu, kto miał na studiach styczność z matematyką "wyższą" lub chciałby poszerzyć swoje horyzonty. Umysł jest niedocenianym komputerem, nawet jeśli nie rozumiemy tego co czytamy, on cały czas przepracowuje temat i gdy wracamy po latach, okazuje się, że całkiem nieźle się w nim orientujemy. Miałem tak np. z programowaniem funkcyjnym, którym zainteresowałem się na studiach, ale porzuciłem z braku zapotrzebowania i problemów z rozumieniem algorytmów. 2 lata później dopisałem do swojego języka programowania elementy języków funkcyjnych, żeby ułatwić programowanie gier, a obecnie programuję funkcyjnie, bo jest to dla mnie prostsze i piękniejsze od imperatywnych konstrukcji.

Z liczbami zespolonymi zetknąłem się już w pierwszej klasie szkoły średniej, ale idea liczb nie powiązanych z policzalnymi bytami nie mogła przebić się przez mur moich ograniczeń. Dopiero lata przesiąkania abstrakcyjnymi ideami i w szczególności implementowanie ich w komputerze, sprawiły że teraz odbieram je jako coś naturalnego. Dlatego gdy stykam się z jakimś nowym, skomplikowanym zagadnieniem, nie panikuję, że nie rozumiem go z marszu, tylko daję sobie czas na nasiąkanie. Codziennie trochę czytam, myślę, przeprowadzam umysłowe spekulacje i czekam na olśnienie, aż zagadnienie to stanie się czymś oczywistym.

Niezwykłe liczby prof. Stewarta jest pozycją znacznie prostszą od klasycznej "Co to jest..", ale wciągającą niczym kryminał. Napisana w nowoczesnym stylu, przedstawia nam "magię" konkretnych liczb, prowadzi przez historię odkrywania (wynajdywania?) klas liczb. Choć prawie nie ma tu dowodów, aż roi się od twierdzeń, które w czasach pisania "Co to jest matematyka" były wciąż hipotezami. Gorąco polecam każdemu, szczególnie tym, którzy uważają siebie za humanistów, bo nie lubili matematyki w szkole. Ludzie żyjący tysiące lat temu nie potrafili pojąć liczb ujemnych, nie rozumieli koncepcji zera, wszystko to musieli dopiero wynaleźć. Prof. Stewart pokazuje, jak wynajdywali sposoby pokonania problemów obliczeniowych. Nawet jeśli się zgubicie, czytajcie, gdy wrócicie za rok-dwa, żaden temat już was nie zaskoczy :)

niedziela, 12 czerwca 2016

Wyniki ankiety

Dziękuję za oddane głosy i zabieram się do analizy. Spójrzmy na wynik:



W pierwszym odruchu miałem ochotę nakreślić optymistyczny scenariusz, podobnie jak w połowie 2012 roku. Podobnie jak wtedy najmniej głosujących spodziewało się wzrostów powyżej 2200-2300. Różnica jest niestety taka, że wówczas WIG20 bujał się w przedziale 2000-2100 i spadki obstawiało ok. 39% osób, przedział 2000-2300 36% a wzrosty zaledwie 25%.

Tymczasem dzisiaj WIG20 spadł poniżej 1800, zatem przyjmując ówczesne miary zdecydowana większość obstawia wzrosty. Nawet jeśli za poziom neutralny przyjmiemy przedział 1700-1900 (muszę rozbić na pół liczby głosów z tych przedziałów) otrzymamy wynik:
spadki poniżej 1700 = (22+6.5)/110 ~ 26%
neutralnie 1700-1900 = (6.5+13)/110 ~ 18%
wzrosty powyżej 1900 = (13+27+7+8+7)/110 ~ 56%

Wartość oczekiwana (przyjmując połowę za wartość reprezentującą przedział):

(22*1500+13*1700+26*1900+27*2100+7*2300+8*2500+7*2700)/110 =
1965.4545

jest blisko 200pkt wyższa niż obecna wartość indeksu.

Obawiam się, że może to oznaczać wyciskanie inwestorów z akcji aż do fazy głębokiej kapitulacji. Przyjrzyjmy się 50 największym europejskim spółkom sprzed 4 lat:


i obecnie:

(zaznaczyłem odpowiednio poziom z ostatniego notowania pierwszego wykresu, maksimum z 2015 i aktualne zamknięcie)

4 lata temu prawdopodobieństwo przemawiało za bykami, obecnie każdy znajdzie tyle samo argumentów za odbiciem jak i kontynuacją spadków.

Jaka jest zatem moja taktyka na najbliższy czas? Jestem przede wszystkim zakładnikiem obranej strategii, która zakłada wykorzystanie obecnej bessy do zbudowania portfela długoterminowego pod przyszłą hossę. Pisałem dziesiątki razy, ale powtórzę: zmarnowałem 2 hossy posiadając w portfelu bardzo dobre i bardzo tanie spółki, które później urosły 5-10-20 krotnie, ponieważ brałem pewny zysk 20-100% (czyli gdy urosły 1.2-2 krotnie). Dlatego w gruncie rzeczy spadki są mi na rękę, gdyż pozwalają powiększyć pozycję.

Ciężko jest wejść w stratę, gdy już było się parę procent na plusie, jednak na osłodę skapnie trochę dywidend (to trochę to aktualnie 8.08% z posiadanych papierów, które wypłacą dywidendy). Jeszcze ciężej będzie utrzymać ten wymęczony spadkami i korektami portfel, gdy rozpoczną się wzrosty - bo te kiedyś nadejdą, choćbyśmy mieli czekać kolejny rok. Kto wie, może to już kwestia tygodni, czasowo jesteśmy w sytuacji podobnej do początków 2003 roku:


Kolejny argument za niepozbywaniem się akcji to "prawo dziadowskiej gospodarki", które mówi że "w dostatecznie długim terminie waluta i akcje nie mogą spadać równocześnie". Popatrzmy na argentyński Merval i Peso (USDARS):


oraz rosyjski MICEX i USDRUB:


Interpretacja jest prosta - kiedy waluta się szmaci, obywatele uciekają z oszczędnościami w nieruchomości, ziemię i akcje. Ponadto dla zagranicznych inwestorów aktywa stają się tak tanie, że mogą je wykupić za kieszonkowe.

Pozostaje jeszcze kwestia ryzyka politycznego. PiS jest mentalnym spadkobiercą PRL, więc musi odzyskać przedsiębiorstwa dla państwa. A państwo to partia, zatem zyski z firm mają trafiać do partyjnych aparatczyków i ich rodzin, a nie jakichś tam akcjonariuszy. Dzięki tej światłej polityce WIG20USD zachowuje się już gorzej od rosyjskiego RTS w każdej dostępnej na stooq ramie czasowej (1 rok, 3 lata, 5, 10, 20):




środa, 8 czerwca 2016

Ankieta 06.2016

Witajcie. Kilka razy Wasze odpowiedzi w ankietach pozwoliły wysnuć ciekawe wnioski. Zapraszam do udziału w kolejnej i tradycyjnie po przekroczeniu 100 głosów odniosę się do wyników i opiszę swoją taktykę na najbliższe miesiące.


Wig20 na koniec roku 2016 wyniesie:
 
pollcode.com free polls

piątek, 3 czerwca 2016

Ostatni będą pierwszymi

Porównanie indeksów WIG20, MWIG40, SWIG80 i NCINDEX za ostatnie 5 lat:


i za ostatni miesiąc:


Śmieciuchy z NC nie uczestniczyły w ostatnich spadkach! Dla mnie to sygnał, że trzeba zaparkować tam trochę grosza. Niestety nie potrafię wytypować spółek... Pomożecie?

Zgodnie z zapowiedziami do portfela trafiło już PZU i Energa oraz trochę opcji i16 1900/2000/2100 i 2200. Liczę, że do września trochę odbijemy, albo odbijemy przynajmniej na tyle, żeby opcje i161900 urosły na tyle, żeby pokryć cenę pozostałych i wyjść bez straty.

Kolejne pytanie: co myślicie o obligacjach Getinoble? Te niezabezpieczone i wygasające w 2020 są wyceniane na ok. 770zł za nominalną 1000zł. Spółka jest zagrożona bankructwem w przypadku przewalutowania kredytów, z drugiej strony ma mnóstwo chętnych na nowe obligacje, za które skupuje taniej dotychczas wyemitowane. Na razie kupiłem pilotażowo, żeby zobaczyć jak to się je.

wtorek, 24 maja 2016

Polowanie na dołek

Uwaga: zaprezentowana technika gry niesie wysokie ryzyko i może zupełnie nie pasować do Twojego podejścia.

W zeszłym roku poskubałem trochę na mułach z WIG20 według taktyki "5% i w nogi albo dywidenda (i w nogi)". Plan rozpisałem tutaj. Zabawne - o ile na Tauronie i PGE zrealizowałem plan "5%", to PKO postanowiłem trzymać na długi termin (taką zmianę zasad gry planowałem) i zamieniłem zysk w stratę. Jednak nadal nie zamierzam skracać tej pozycji bez solidnego zysku w skali lat. Tymczasem rysuje się szansa na powrót do energetycznych mułów, Tepsy (OPL) i PZU.

Zasady są proste: kupić tanio (częściowo kontraktami), zgarnąć pewne 5% i wiać. W razie wtopy zgarnąć dywidendę i czekać aż wróci na 0.

Na początek beniaminek w zestawieniu - Energa:


Gdzie kupię, gdyby spadło:  8.69
Zadeklarowana dywidenda:  0.49
div yield: 5.6%

PGE:

Czekałem na 10.1x, ale w świetle zadeklarowanej ostatnio dywidendy mogę się nie doczekać.

Gdzie kupię, gdyby spadło: 10.19
Zadeklarowana dywidenda: 0.92
div yield: 9%

OPL:


Techniczne dno już blisko.

Gdzie kupię, gdyby spadło: 5.4
Dywidenda: 0.25
div yield: 4.6%

PZU:

Akcje PZU potaniały kilka zł po tym, jak zapowiedziano dywidendę niższą o 70gr ;) Powód dobry jak każdy inny. Buduję pozycję jeśli spadnie na 30zł.
Dywidenda: 2.08
div yield: 6.9%


Na wszystkich 4 spółkach otworzyłem już pozycje kontaktowe na wypadek gdyby zaczęły uciekać.

Portfel buja aktualnie koło zera (2 miesięczne spadki znowu zjadły zyski), trzeba jednak doliczyć kilka zamkniętych pozycji, które zbyt mocno wystrzeliły, a nie zakładałem na nich kokosów w krótkim terminie (nieoczekiwany zysk blisko 100% z ZEP). Razem z dywidendami daje to kilkuprocentowy zysk (dywidenda z Decory 40%!). Udział gotówki urósł już do 50% i nie czuję się komfortowo - wiele akcji jest bardzo tanich i chciałbym kupować, ale technika pokazuje, że może być jeszcze taniej, więc czekam.

Aktualizacja

Przy OPL była pomyłka, cena na wsparciu to 5.4 a nie 4.4.

niedziela, 24 kwietnia 2016

Polska w odwrocie

Po ustanowieniu dołka w styczniu polskie akcje szły do góry jak po sznurku. Korekta 40-60% całego wzrostu nie byłaby niczym szczególnym na giełdzie. Szczególnie, że pojawił się bardzo silny motyw zewnętrzny: na 13 maja planowana jest obniżka ratingu Polski. Nic dziwnego, że gwałtownie tracą wszystkie aktywa: waluta, obligacje i akcje. Spójrzmy na wykresy:

 Na USDPLN do 4 zł nie ma paniki.

 WIG20 mógłby przetestować lukę na 1860.


Środkowa linia wideł Andrewsa okazała się skutecznym oporem dla WIG20USD.

Formacja rysowana na obligacjach 10-letnich coraz bardziej przypomina trójkąt, co w perspektywie roku-dwóch może zapowiadać koniec taniego pożyczania.

Nas interesuje odpowiedź na pytanie, czy obecny odwrót jest zwiastunem poważnych kłopotów kraju, czy paro-tygodniową zagrywką big money pod obniżenie ratingu i odebranie aktywów podczas paniki. Jako, że złoty chodzi właściwie odwrotnie skorelowany do dolara, a polskie akcje są skorelowane z akcjami rynków wschodzących, obserwuję ich wykresy:


EEM.US testuje od dołu średnią 15-miesięczną. Bardziej pasuje mi tu konsolidacja, niż powrót do silnych spadków. Zachodzi równość czasowa fal spadkowych 2007-2009 i 2014-2016.

Na dolarze nic nie widzę poza tym, że trend wzrostowy ustalony:


W czym zatem upatruję nadziei dla akcji i nie chcę się ich pozbywać? Cóż, jako posiadacza masy małych spółek z dobrymi fundamentami, ale ignorowanych przez poważny kapitał, interesuje mnie głównie nieważony indeks całego rynku, a ten dopiero włączył trzeci bieg:



LinkWithin

Related Posts with Thumbnails