piątek, 9 lutego 2018

Nawet korekty powinny trochę postraszyć

Moje typy:
WIG 58 tys.
WIG_BUDOW 2000-2200
WIG_BANKI 76xx


środa, 7 lutego 2018

Nie lekceważ analizy technicznej

Skuteczna gra na giełdzie jest jak MMA (Mixed Martial Arts - mieszane sztuki walki). Mistrz w jednej dyscyplinie, czy to będą zapasy, boks czy ju-jitsu nie ma szans na zwycięski puchar. Musi poznać techniki innych sztuk walki, żeby poradzić sobie w walce wręcz, w klinczu, parterze czy wyrwać się z dźwigni. Są okresy, w których jeden styl dominuje, np. na początku tryumfy święciło brazylijskie ju-jitsu, dopóki jego techniki nie zostały zaadoptowane przez innych zawodników i na czoło wysunęli się zapaśnicy. Ale i na nich znalazły się metody: duszenia, knock-outy, więc okazało się, że bez umiejętności kopania i boksowania daleko się nie zajedzie.

Dzisiejsze (6.02.2018) spadki na giełdzie były do przewidzenia. Nie wymądrzam się po fakcie, pisałem od tygodni, że większość moich analogii premiuje spadki:

Jak widać moja czysto subiektywna analiza techniczna najsłabszych spółek dzisiejszej sesji, zakłada kontynuację spadków większości z nich, lub przynajmniej konsolidację przez kolejne tygodnie. Dlaczego skupiam się na najsłabszych? Ponieważ jestem wierny swoim analizom cykli oraz małych spółek, które pokazują bessę na szerokim rynku. W bessie patrzy się na słabeuszy, bo oni pierwsi dają sygnał do spadków, analogicznie w hossie najsilniejsze spółki rosną pierwsze.
Ważą się losy mojego planu na 2018, ponieważ dalsze wzrosty mogą oznaczać, że zostanę głównie z gotówką i będę musiał się zdrowo nagłówkować, jak optymalnie odbudować pozycję akcyjną.


http://podtworca.blogspot.de/2018/01/swig80-przez-pryzmat-dzisiejszych.html

Hossy dają zazwyczaj dobrze zarobić technikom fundamentalnym, dlatego często zdarza im się pisać, że analiza techniczna nie działa. Na dowód pokazują jakiś niezrealizowany RGR czy wykupione RSI po którym indeks urósł 200% i wyśmiewają koncept analizy rynku w oparciu o cenę i czas. Jest to jednak fałszywe podejście - równie dobrze gracz techniczny mógłby powiedzieć, że analiza fundamentalna nie działa, bo kupował niski C/Wk i wtopił na Fonie, Atlantisie i IDMie.

Jestem na giełdzie 10-ty rok. Przez ten czas obserwowałem wzrost i upadek wielu ciekawych blogów pisanych przez inwestorów wyznających jedną prostą zasadę. Były portfele skoncentrowane, kupowanie małych, dobrze rokujących spółek, kupowanie wybić hossy, polowanie na początek krachu, kupowanie kruszców pod analizy giełd towarowych i wiele, wiele innych. Niestety ich autorzy mimo ciekawych analiz, celnych spostrzeżeń i bardzo wnikliwej pracy, nie potrafili wyjść poza metody i scenariusze, do których się przywiązali.

Okazywało się, że koncentracja działa w USA, a w Polsce co najwyżej w latach 2005-2007 i 2009-2010, a w innym okresie masakruje portfel. Poszukiwacz pereł z NC angażował się tym mocniej, im bardziej portfel tracił, nim spółka poległa jeździł nawet na walne i pisał o procesach sądowych. Technik brylował na wysokiej zmienności lat 2007-2011, dopóki nie zjadła go kilkuletnia konsolidacja na WIG20, a inwestor w kruszce pisał coraz rzadziej wraz z każdym kolejnym rokiem bessy na metalach, aż w końcu skasował bloga.

Niestety rynki nie pasują do jednego modelu, w dodatku nieustannie się zmieniają, więc poza swoją bazową metodą gry należy nieustannie przyswajać kolejne techniki pozwalające się w niej utrzymać.

Nie piszę tego wszystkiego, żeby się wymądrzać. Jestem przeciętnym graczem, lata temu marzyłem, by móc utrzymywać się z aktywnej gry na giełdzie, ale nie byłem w stanie wypracować skutecznych metod na osiąganie wysokich zysków oraz pokonać barier psychicznych. Inwestowanie/granie jest dla mnie formą oszczędzania i powiększania kapitału. Nie porównuję swoich wyników z jakimś indeksem giełdowym, np. WIG, tylko z lokatami. Wystarczy mi do szczęścia zarobić tyle co na lokacie gdy na rynku akcyjnym jest bessa, a w hossie wyciągnąć choć 2/3 z tego, co daje indeks.

Mało? Dla tych, którzy potrafią zrobić miliony z tysięcy z pewnością, ale nie oszukujmy się - ilu takich krąży na Ziemi? Większość w długim terminie traci i rezygnuje z oszczędzania poprzez rynki kapitałowe. Na blogach Bossy lata temu był opublikowany artykuł (niestety nie mogę znaleźć linka, może komuś się powiedzie) o zarządzającym jednego z najlepszych funduszy, który przez lata bił rynek. Pewnego dnia postanowił policzyć, ile średnio zarobili jego klienci - okazało się, że średnio klienci stracili. Kupowali fundusz, kiedy bił rekordy, sprzedawali kiedy tracił.

Wracając do głównej myśli wpisu: zdecydowaną większość zysków zawdzięczam analizom fundamentalnym. Kilka lat temu pogrupowałem wszystkie wcześniejsze zagrania, od tych trwających sekundy, do pozycji trzymanych ponad rok na kategorie:


-->
odbicie od wsparcia/oporu AT midterm wbrew trendowi nadrzednemu
pod zmiane trendu pod linia trendu/sma
skalp fw20 kontynuacja trendu intraday
bez planu
pod kontynuacje trendu AT midterm z trendem glownym
ruch do wsparcia/oporu AT midterm z trendem glownym
odbicie od ekstremum AT wbrew trendowi
long term AF

Kolory jak łatwo się domyśleć oznaczają sumaryczny wynik dla klasy zagrań - od mocno ujemnego (czerwień), przez lekko dodatni (mdła zieleń) po zauważalne zyski (zieleń). W 2018 "long term AF" musiałoby zmienić kolor na ultra-zielony, albo wszystkie inne zielenie wyblaknąć. Sama tabelka jest jednak informacją niepełną: zyski na akcjach fundamentalnych zawdzięczam analizom technicznym indeksów, spółek, cykli, sentymentu i wielu innym czynnikom, które wpływają nie tylko na to co kupuję, ale też kiedy oraz w jakiej ilości.

To analizie technicznej zawdzięczam utrzymanie wypracowanych zysków. Dzięki niej udało mi się uniknąć zauważalnych strat podczas wszystkich bess od 2008 roku (jedyny rok zamknięty na minusie to 2012 i to głównie przez nieudolną grę na FW20). Dzięki analizom technicznym skutecznie wytypowałem odpowiedni czas na budowanie pozycji długiej na akcjach dobieranych ze względu na fundamenty. Nawet jeśli tym razem nie trafię z analizami, to było warto.

Analiza techniczna to nie zbiór kilku technik, tylko złożony proces wyszukiwania zależności cenowo-czasowych, które w danym okresie działają. Śmieszy mnie badanie skuteczności jakiegoś wskaźnika na przestrzeni X lat, jeśli ten wskaźnik działa raz na jakiś czas, gdy spełnionych jest mnóstwo warunków (również nie-technicznych).

Stosowanie analizy technicznej nie oznacza, że musimy stosować się do jakichś sygnałów kupna czy sprzedaży. Czasami analizy mogą służyć nie zrobieniu czegoś. Np. interesuje mnie spółka Y, fundamenty wskazują na lekkie niedowartościowanie, ale technika pokazuje trend spadkowy na spółce oraz indeksie, do którego należy. Najbliższe wsparcia są odległe, a cykle wskazują na etap bessy. Statystyka pokazuje, że rozsądniej jest wrzucić spółkę do obserwacji lub zbudować pozycję niewielkimi pakietami, niż wejść od razu za całość.

No dobra, tyle pisania to dajmy na koniec jakiś wykres:


Jesteśmy rok od szczytu hossy na szerokim rynku. Zgodnie z dotychczasowym zachowaniem (wyjątkiem są lata 2004-2005, do których dość często porównuję obecny okres) indeks wykonał korektę wzrostową i zmierza w kierunku dna. W 4/5 przypadków dno zostało wybite i w ciągu 2-14 miesięcy indeks dalej spadał. Jeśli zatem zobaczymy dalsze spadki na małych spółkach (na co liczę), na przełomie marca i kwietnia rozpocznę budowanie pozycji akcyjnej pod nową hossę.

niedziela, 28 stycznia 2018

Czy kupować waluty?

Waluty rzadko goszczą w moim portfelu. Od czasu do czasu pogrywam dla sportu na kontraktach udostępnianych przez GPW. Pojawiło się pytanie: "czy kupić już dolara". Odpowiem szczerze: nie wiem. Krótkoterminowo waluty wydają się wyprzedane względem złotego, natomiast długoterminowo, w skali najbliższych kilku lat obstawiam lepsze czasy dla złotego.

Zacznijmy od indeksu dolara. Seasonal average:

Początek roku zdecydowanie odbiega od wzorca sezonowego, bo indeks dolara zdążył już stracić 4.23% w miesiącu, w którym statystycznie zyskiwał najmocniej. Mamy zatem bardzo nietypowy początek roku. Spójrzmy na USDPLN:



Ja tu nie widzę sygnału kupna. Krótkoterminowo może być jakaś korekta, widzimy że poziom 3.3x miał jakieś znaczenie w czasie wzrostów z 2014 roku, ale dopiero na poziomie 3.15 widzę istotne wsparcia.

Euro:

Istotne wsparcie widzę dopiero na 4.06, więc również za wcześnie dla mnie na kupno.

Frank:

Franka również teraz nie kupię, choć ostatnio zachowuje się trochę lepiej. Jak widać ma podstawy do korekty.

Funt:

Funt stracił najwięcej względem złotego i zmaga się z dość mocno nachyloną linią bessy. Szybka korekta spadków nie zdziwiłaby mnie, ale również nie widzę podstaw do długoterminowej zmiany trendu na wzrostowy.

Reasumując: na dolarze, franku i funcie pojawiły się krótkoterminowe podstawy do korekty spadków. Gdyby do niej doszło, euro raczej nie pozostałoby z boku. Osobiście nie traktowałbym ich jednak jako długoterminowych sygnałów odwrotu od polskiego rynku. Prędzej będę nastawiał się na skracanie dolara, jeśli dojdzie do korekty i mocniejszego wykupienia na USDPLN.

wtorek, 23 stycznia 2018

SWIG80 przez pryzmat dzisiejszych słabeuszy

Stało się. WIG pokonał dziś rekord wszech czasów, poleje się zapowiedziany szampan. W długim terminie to bardzo byczy sygnał, jednak trwającą od listopada falę wzrostową wykorzystałem do skracania pozycji. Mój plan na 2018 nie został zanegowany, zatem nastawiam się na spadki cen małych spółek. Przyjrzyjmy się czysto technicznie 8 najsilniej spadającym dziś spółkom z indeksu SWIG80.

Polwax - test fibo38.2 i połowy czarnej świecy nieudany. Trend spadkowy preferowany:

Obstawiam dalszy spadek.

Braster - jest jeszcze miejsce w ramach korekty spadków, ale zdecydowanie nie wsiadłbym do tego pociągu:

Obstawiam dalszy spadek.

Mabion - górne ograniczenie trendu wzrostowego zadziałało. Patrząc technicznie papier silny, wsparcia wyraźne, fundamentalnie nie moja bajka:

Obstawiam raczej konsolidację niż wzrosty w skali najbliższych tygodni.

CFI - walczy z lukami bessy i oporem, który wcześniej był wsparciem. Na razie nieskutecznie:

Obstawiam dalszy spadek.

Agora - w krótkim terminie kanał wzrostowy się broni:


Na tygodniach widać trend wzrostowy i pierwsze nieudane starcie z linią bessy. Jest miejsce i czas do akumulacji przed kontynuacją długoterminowego trendu wzrostowego. Czyli obstawiam konsolidację.

Torpol - czy to ubijanie dna, czy trójkąt korekcyjny? Na razie byczo mi nie wygląda:

Obstawiam konsolidację lub spadki.

Ursus - na tygodniowym trend spadkowy, obecnie konsoliduje się między 3.70-4.50:

Obstawiam, że to korekta spadków, po której nastąpi wybicie wsparcia na 3.70 i dalsze spadki.

Lentex - wsparcie poszło, papier zatrzymał się na fibo38.2, wykonał nawrotkę pod wsparcie, które jest teraz oporem i zmierza w kierunku ostatniego dna:

Obstawiam, że dno zostanie wyłamane i pogłębione, czyli spadki.

Jak widać moja czysto subiektywna analiza techniczna najsłabszych spółek dzisiejszej sesji, zakłada kontynuację spadków większości z nich, lub przynajmniej konsolidację przez kolejne tygodnie. Dlaczego skupiam się na najsłabszych? Ponieważ jestem wierny swoim analizom cykli oraz małych spółek, które pokazują bessę na szerokim rynku. W bessie patrzy się na słabeuszy, bo oni pierwsi dają sygnał do spadków, analogicznie w hossie najsilniejsze spółki rosną pierwsze.

Ważą się losy mojego planu na 2018, ponieważ dalsze wzrosty mogą oznaczać, że zostanę głównie z gotówką i będę musiał się zdrowo nagłówkować, jak optymalnie odbudować pozycję akcyjną.


wtorek, 16 stycznia 2018

Czas schłodzić szampana

Lubię wykresy długoterminowe. Kilka wykresów miesięcznych przewija się na blogu od lat, bo zawarte w nich proste analizy wciąż działają. Jedną z takich analiz jest wieloletni kanał na WIG. Pod koniec 2016 roku opierałem na nim swoją strategię trzymania portfela akcyjnego:






Rok później wykres wygląda tak:

Szczyt wszechczasów może paść już w tym tygodniu! I choć wciąż zakładam perturbacje w 2018, to technika wskazuje, że prawdziwe wzrosty dopiero przed nami.

sobota, 13 stycznia 2018

Podsumowanie sezonu ultra 2017 cz. 2

Część 1:
https://podtworca.blogspot.com/2017/12/podsumowanie-sezonu-ultra-2017-cz-1.html


Maraton Puszczy Bydgoskiej (66km)

Czyli najlepsza impreza biegowa 2017. Pochodzę z Bydgoszczy i jestem z tego dumny! Pierwsze skojarzenie jakie mam z moim rodzinnym miastem, to wąsaty Kujawiak namalowany na ścianie Browaru Bydgoskiego, obok którego jeździliśmy za komuny i pierwszych lat demokracji na działkę:






Przez kolejne lata mijaliśmy browar z Pawłem, w drodze do taniej książki w centrum miasta oraz by zobaczyć nowe komiksy w Empiku. A potem Kejdżeja przejął Żywiec i zniszczył 150-letnią tradycję warzenia piwa w Bydgoszczy. Zamknęli produkcję, teren sprzedali deweloperowi, który wyburzył budynki. Nienawidzę ich za to i nigdy nie kupię piwa żywiec ani innych produkowanych przez tę grupę.

Przed wakacjami, nim Tomek obraził się na bieganie, zdążył namówić mnie na 2 imprezy biegowe: Maraton Puszczy Bydgoskiej oraz "naszą" ultra-Łemkowynę (naszą, ponieważ biegliśmy pierwszą edycję, po której staliśmy się oficjalnymi ultrasami i drugą, na której ukończyliśmy 150-km bieg zaliczany do najtrudniejszych w Polsce). Do bydgoskiej imprezy nie byłem entuzjastycznie nastawiony: mam płacić za bieganie po lesie, do którego przez kilkanaście lat jeździliśmy z rodzicami na grzyby? Przecież tam nic ciekawego nie ma. Sosny i mech.

Do biegu zaczęliśmy przygotowywać się na poważnie dopiero miesiąc przed startem, czyli we wrześniu. Nie stawiamy już sobie celów, biegowo się spełniliśmy, liczy się przede wszystkim dobra zabawa i wspólnie spędzony czas. Gdańsk i okolice naszego osiedla obfitują w piękne przyrodniczo tereny, lasy, rzeczki, jeziora, pagórki.


Niestety Tomek przeżywał w tym czasie spadek formy i motywacji. Do Bydgoszczy jechał tylko dlatego, że się zapisał i opłacił start. Może liczył też na jakieś magiczne przestawienie wajchy, które jednak nie nastąpiło. Rok wcześniej zdeklasował Michała i mnie na Sudeckiej Setce, w 2017 musiał zejść z trasy już po maratonie. Miesiąc później doczłapał pod koniec stawki 55km Chudego Wawrzyńca (Beskid Żywiecki).

Ja również mało trenowałem, albo raczej mało biegałem, ponieważ kosztem regularnych wybiegów grałem sporo w ping ponga. Do Bydgoszczy pojechaliśmy jak stare wiarusy, bez większych oczekiwań i z refleksją czy nie było lepszych sposobów spędzenia tej niedzieli, np. zabrać gdzieś dzieciaki czy zwyczajnie się wyspać. Na miejscu było zimno i.. jakoś tak zielono. W gdańskich okolicach dominują lasy liściaste, które blokują światło słoneczne a spadające jesienią liście tworzą szaroburą ściółkę.

Puszczę Bydgoską tworzą iglaki, pod którymi rozpościerają się wielkie połacie mchów, krzewów jagodowych i innych zielonych porostów. Wróciły do mnie znajome zapachy lasu, kojarzące się z grzybami. No i strome pagórki, które wcześniej wyparłem z pamięci. Cała trasa była nimi usiana!





Maraton Puszczy Bydgoskiej to świeża impreza i czuło się na niej neoficką radość ze zrobienia czegoś wielkiego. Mnóstwo życzliwości i uśmiechniętych wolontariuszy. Przypomnieliśmy sobie z Tomkiem pierwsze starty, gdy wszystko było takie nowe i fascynujące.

Pełna relacja Tomka:
http://runaroundthelake.blogspot.com/2017/10/dwa-bakajace-sie-osie-czyli-relacja-z.html


Łemkowyna Ultra Trail 70km

Nasza trzecia łemkowyna miała być powrotem do korzeni. Wspólny wyjazd ex-TriCity Ultra (Michał, Tomek i ja) + Grzesiek, który dołączył na wolne miejsce. I niby wszystko było jak dawniej - wesoło w samochodzie, piwo w Chyrowa Ski:


Piwkowanie w pokoju, poranny start:


piękna trasa, kolejne piwkowanie w pokoju i znowu 10 godzin w aucie:


Gdyby nie depresja gangstera, czyli pogłębiające się zniechęcenie Tomka do biegania. Zabrakło mu kilku minut do limitu na ostatnim punkcie pomiarowym i zszedł z trasy kilkanaście kilometrów przed metą. 3 lata wcześniej ukończyliśmy bieg w komplecie, i podczas gdy ja ze Stasiem dość szybko poszliśmy spać, Tomek z Michałem do 3 w nocy okupowali bar opijając wiekopomny wyczyn. Tym razem fiesty nie było, po kilku głębszych towarzystwo rozeszło się do łóżek.

Relacja Tomka:
http://runaroundthelake.blogspot.com/2017/10/emkowyna-ultra-trail-70-fin-de-siecle.html


Maraton Sentymentalny

Poświęciłem mu odrębny wpis:
https://podtworca.blogspot.com/2017/11/maraton-sentymentalny.html


Maraton 3 Mola

Ostatni maraton w sezonie 2017, podobnie jak Maraton Sentymentalny przebiegłem sam. Wziąłem wolny piątek, machnąłem plan trasy, pyknąłem fotkę dla chłopaków na starcie:


i ruszyłem ku przygodzie. Postanowiłem odwiedzić 3 trójmiejskie mola, w Gdyni-Orłowo, Sopocie i Gdańsku-Brzeźnie. Pod koniec roku forma mi zazwyczaj zwyżkuje, więc było dość szybkie tempo, czas na przemyślenia, delektowanie się widokami i szumem morza.

Klif w Orłowie

Molo w Orłowie

Sopockie molo

Skromne molo w Brzeźnie
Po 46 km czułem się lepiej niż latem po mocnych 10km. Zimno mi służy, pozwala optymalnie wykorzystać moc organizmu.


Podsumowanie

2017 był rokiem biegowo spokojnym. We wcześniejszych latach napinaliśmy sprężynę, szukaliśmy nowych wyzwań, dystansów i miejsc do zwiedzenia. W końcu przyszło odbicie, które różnie nas potraktowało. Tomek zaliczył doła, z którego teraz wychodzi i zapewne znowu nas zaskoczy, bo tym razem postanowił przeprogramować swoje nawyki. Ja biegałem mniej niż we wcześniejszych latach i ostatecznie nie zrealizowałem planu 1 ultra/lub maratonu w miesiącu, bo wyszło ich razem 10 (7 maratonów i 3 ultra). Nie żałuję, bieganie ma być częścią życia, a nie celem, ten plan to tylko taka mapa. Spadek formy nie dotknął Michała, który zbliżył się do rekordowego 2015, przebiegł ponad 3200 km i szykuje się do startu w biegu na 240 km. A ja mu trochę zaczynam tego zazdrościć i kalkulować..


poniedziałek, 8 stycznia 2018

Pierwsza część scenariusza prawie wypełniona

Według listopadowej analogii:


SWIG80 wykonał minimum korekty:


Choć zakładam, że indeks powinien powalczyć z poziomem 15200, a WIG ma wielkie szanse na pobicie szczytu wszechczasów:


zacząłem redukowanie pozycji i wyprzedałem większość akcji kupionych w październiku-listopadzie. Zapewne niektóre z nich nie będą już tańsze, trzymam się jednak scenariusza z wtórnym dołkiem na SWIG80 i turbulencjami w 2018 roku.

Po roszadach w indeksach akcje SWIG80 już nie są tanie:


Większe zakupy kuszą, bo portfel znowu podszedł pod szczyt. Spodziewałem się raczej długotrwałego przebywania na minusie względem maksymalnego zysku, tymczasem kilka papierów podskoczyło kilkadziesiąt procent. Jeśli nadejdzie kolejna fala bessy na małych spółkach żal będzie oddać te zyski, podobnie szkoda byłoby zobaczyć falę hossy, jeśli zredukowało się pozycję. Taki urok giełdy.

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails