środa, 22 marca 2017

GPW Gamboni

Dzisiejszemu załamaniu cen akcji towarzyszyły spadki cen opcji.. na spadki. Animator nie pojawił się przez całą sesję. Mam już dość tego dziadostwa, animator znika niemal zawsze jak rośnie zmienność, ale nie pamiętam żeby zniknął na całą sesję. To już nawet Forex jest bezpieczniejszy niż derywaty na GPW.

piątek, 17 marca 2017

Przystanek?

Z opcji wzrostowych wyszedłem już przy 2100, jednak korekta była wtedy krótka i WIG20 wkrótce ruszył na nowe szczyty. Opór na 2300 wydaje się silniejszy:


Chciałbym, żeby został szybko i bez większej korekty pokonany, ale na chciejstwie się nie zarabia, dlatego zaczynam budować niewielką pozycję na opcjach spadkowych jako zabezpieczenie portfela akcji.

wtorek, 14 marca 2017

PRL znowu nadaje

Próbowałem trzymać się od polityki z daleka, ale ostatnio polityka coraz bardziej dobiera się do mojego życia. Rozumiem, że każda akcja rodzi reakcję i po upadku PRL należało się prędzej czy później spodziewać prób odrodzenia komuny. Obecna ekipa idealnie wpisuje się w realia jakie pamiętam z lat 80-tych: prymat państwowej własności (zarządzanej rzecz jasna przez partię), ciągle jakieś rocznie państwowe w TV albo filmy o II Wojnie jak bijemy Niemca, mundurowi i trąbki na apelach szkolnych. Nie wiem czy już to przywrócono, ale za mojego dzieciństwa panie przedszkolanki prowadziły nas z papierowymi biało-czerwonymi flagami przed pomnik Świerczewskiego. Można by pobudować w każdym mieście pomnik jakiegoś wyklętego i spędzać tam co roku dzieciaki. Dziennik TV znowu kłamie, nawet teleranek nam partia przywróciła.

Nie rozumiem tylko jednego - po kiego grzyba partia chce zwalczać czytelnictwo w Polsce. Przecież nawet za komuny rozdawano książki, żeby lepiej wyglądać w statystykach na tle zgniłego zachodu. Tymczasem minister czegoś tam forsuje radykalne podwyższenie cen i zakaz reklamowania książek. Zrobili jakieś sondaże i wyszło im, że kto czyta, ten przeciwko PiS?

No wkurza mnie to, na książki i komiksy wydaję.. (nie napiszę ile, bo żona poczytuje bloga), średnio raz w miesiącu idzie spore zamówienie do księgarni internetowych, w których ceny są 30-40% niższe, niż w empikach. Niemal każde zakupy w markecie kończą się dołożeniem jakiejś taniej książki do koszyka. Kiedy pierwszy raz usłyszałem o propozycji ukrócenia tego niecnego procederu, wydał mi się tak absurdalny, że nie wziąłem go na poważnie. Niestety absurd staje się rzeczywistością, a ja pierwszy raz odczuję na własnej skórze dobrą zmianę.

Wiem, drzewa giną, kilkunastu ludzi odstrzelili w zeszłym roku myśliwi, partia rozbija się limuzynami po Polsce. Są to różne tragedie, ale dotychczas dotykały innych. Teraz ktoś chce uderzyć we mnie. Oczywiście nie mam zamiaru wydawać kilka razy więcej na książki. Kryminałów Cobena, Krajewskiego czy Kinga nie kupię za więcej jak 15zł. Zapewne częściej zajrzę do biblioteki, przerzucę się na czytanie angielskich ebooków (w końcu Kindle przestanie się kurzyć), nadrobię zaległości w filmach i serialach. 

Trzeba też patrzeć pozytywnie: zostanie więcej kasy w portfelu, nie będę musiał przepychać porcelany małżonce, żeby dostawić kolejny rząd makulatury. Może powstaną jak za komuny podziemne wydawnictwa, będzie można z dreszczykiem emocji kupić bibułę spod lady w wegańskiej knajpie. Kumpel przywiezie z Anglii francuski komiks, który wciąż jeszcze można zamówić z Amazona. Przetrwaliśmy PRL, przetrwamy PRL-bis.


środa, 8 marca 2017

A może nudne 6.4%?

PEKAO S.A. ostatni raz miałem w portfelu chyba w 2009 roku. Zapowiedziana na czerwiec dywidenda wynosi 8.68zł, czyli po dzisiejszym kursie prawie 6.4% brutto. Mi to pasuje dla części środków, które leżą odłogiem na kontach "oszczędnościowych" oprocentowanych na 1%.

Tradycyjnie: jeśli kurs zanurkuje, to poczekam rok, dwa, aż wyjdę z dywidendą(ami) na czysto. Jeśli coś złego stanie się ze spółką, stracę. A jak urośnie i sprzedam z zyskiem, to będzie weselej.

sobota, 4 marca 2017

Orange - okazja czy pułapka?

Z Orange, czyli Tepsą, jestem za pan brat od prawie samego początku na GPW. Jest to jedna z kilku spółek, na których nigdy nie straciłem. Trzeba się trzymać tylko jednej zasady: spier..lać kiedy tylko pojawia się zysk na pozycji, bo za rok będzie taniej :)

Po co zatem kupować coś, co od zawsze spada? Bo po długiej serii spadków sprężyna się napina i kusi. Bo firma wciąż generuje gotówkę, a gdy skreślimy całkowicie telefonię stacjonarną, to jej sieć komórkowa oraz szybki internet są niedowartościowane. Spadek przychodów i odpisy z tytułu utraty wartości segmentu stacjonarnego będą jej jeszcze przez lata ciążyć, ale nie wpłyną już znacząco na realne zyski. I może w końcu będzie jak z Agorą, którą większość postrzega przez pryzmat Gazety Wyborczej, nie zauważając w aktywach popularnych portali internetowych i sieci kin Helios. A może właśnie rynek zaczął je w końcu dostrzegać?



Orange podbieram od zeszłego roku, o czym wspominałem kilka razy na blogu i mam średnią 6.30. Jest to jedna z blisko 50 spółek, aktualnie waży 2.1% w portfelu fundamentalnym, więc nie poświęcałem jej większej uwagi. Portfel rośnie jednostajnie od grudnia, dwie spółeczki pogłębiające dołki (druga to Atrem) nie spędzają mi snu z powiek.

Dopiero ostatni kraszek skusił mnie do analiz i postanowiłem znowu zagrać na OPL z portfela spekulacyjnego. Po pierwsze kurs zjechał w okolice dolnej bandy trwałego trendu spadkowego:


Po drugie spółkę bronią fundamenty. Zagrywki z papierowymi stratami wyznaczały dołki na PKN, energetykach czy KGH. Krach pod spadek dywidendy przerabiałem już rok temu na PZU. Wtedy kurs zanurkował o kilka zł, bo niby rynek spodziewał się kilkadziesiąt gr wyższej dywidendy. Oczywiście była to ściema pod zagrywkę, ale dzięki niej mogłem kupić dużo tanich akcji i zainkasować tłustą dywidendę.

Po trzecie przez ostatnie lata dołek na Orange występuje ok. półtora roku po dołku na WIG20:


Spekuluję zatem, że finalny dołek tej bessy na OPL wystąpi wraz z finiszem spadkowej korekty na WIG20 w ciągu kilku miesięcy. Pod takie zagranie zacząłem podbierać kontrakty na serię czerwcową. Traktuję je jak opcję na wypadek zbyt szybkiej ucieczki kursu, same akcje planuję kupować od ok. 4.40 w dół lub jeśli osiągnięty zostanie target czasowy na wykresie. Jeśli będzie ubijanie dna, jak często widzę w takich wypadkach, będę wielokrotnie kupował lokalne dołki i wywalał na podbitkach. A jeśli kurs zmieni trend, to jak zazwyczaj zostanę już z niewielką pozycją, bo większość skrócę z mikrozyskiem. Tak to działa i płaci u mnie od lat.

Pojawia się pytanie: czy warto w czasie hossy realizować scenariusz takiej gry, zamiast kupić coś, co rośnie? Przez blisko 8 lat gry na giełdzie największe zyski przyniosły mi:
1. trzymanie akcji w hossie,
2. strategie kombinowane typu 5% po krachu i w nogi, 
3. dywidendy.

Najwięcej natomiast straciłem poszukując na siłę uzasadnienia do wejścia, szczególnie gdy aktywnie grałem kontraktami. Daytrading na kontraktach przyniósł straty, a na akcjach zyski znacznie niższe, niż siedzenie na tyłku.

Przedstawiony scenariusz zagrania na OPL należy do grupy 2. Raz na jakiś czas dostrzegam szansę na rynku i pod nią kładę pieniądze z puli rezerwowej. Opcje, kontrakty na akcje, akcje. Nie nastawiam się na wielki zysk - nawet gdyby OPL miał urosnąć 50% w ciągu roku, ja wyskoczę na pierwszym przystanku, bo mnie interesuje zbudowanie pozycji z niskim ryzykiem i pewnym, szybkim zyskiem. Ewentualne kompletne załamanie scenariusza nie może wyrządzić szkody portfelowi.

Nikogo nie namawiam do kopiowania tego zagrania. Pytaliście co sądzę o Orange, więc napisałem. Pozycja fundamentalna pozostanie w portfelu wraz z innymi trzymanymi pod hossę.

wtorek, 28 lutego 2017

Wyniki zaskakują (mnie)

Wszyscy jedziemy na tym samym wózku, 
od strachu ratuje nas tylko defekt muzgó!



Dziękuję za oddane głosy. Odpowiedzi nie pozostawiają złudzeń - w zdecydowanej większości siedzimy w akcjach i nie chcemy się ich pozbywać (należę do 58%). Powinienem pytać Was dalej - jaki macie staż giełdowy? Jak długo utrzymujecie pozycje? Czy trzymacie zyski, czy czekacie na wyjście ze strat po bessie 2015/2016 (a w przypadku małych spółek często i od 2013 roku).

Przyznaję, że nie takich odpowiedzi się spodziewałem. Moja teoria była mniej więcej taka:

- po marazmie od 2011 roku oraz fiasku akcjonariatu obywatelskiego na rynku zostały niedobitki, które nauczyły się grać głównie w skali dni/tygodni - kupić, urwać 10-30% i zwiać,

- wzrosty trwające od grudnia 2016 przyciągnęły sporo świeżej krwi, która jeszcze nie poznała smaku strat; kupują pod "fundamenty", czyli analizy przeczytane w gazecie lub forum i sprzedają "na wydaje mi się szczycie", żeby odebrać po korekcie i dalej zarabiać (piszę ze swojego doświadczenia sprzed lat ;)

- jest nieokreślona grupa, która od kilku lat zarabia na deweloperach gier - CDR, 11Bit, taktyka bez znaczenia, bo tu się jeszcze nie dało stracić;

- wreszcie ostatnia grupa, stare wiarusy, kilkanaście lat na GPW, które kupują tanio, sprzedają drogo.

Z tych 4 grup jedynie po wiarusach i części grup 2 i 3 spodziewałbym się długoterminowego trzymania akcji. Ale nie po blisko 60% respondentów! Dlatego kolejny raz zadaję sobie pytania:
- czy bloga czytają głównie ci, którzy zgadzają się z prezentowaną tu linią?
- czy wyniki z ankiet możemy przełożyć na ogół grających na GPW?

Jeżeli macie swoje przemyślenia, teorie, proszę napiszcie w komentarzach. Wyłączam na kilka dni moderację (chyba, że znowu jakiś spamerski automat wrzuci mi kilkaset reklam) i zapraszam do dyskusji.

niedziela, 26 lutego 2017

Ankieta, tym razem dla inwestorów

Sprawdźmy jakie nastawienie dominuje wśród Czytelników. Czy wierzymy w dalszą hossę, czy ostatnia fala wzrostowa to jednak okazja do wyjścia z papierów i poczekania na lepsze okazje? A może wzrosty nas zaskoczyły i obserwowaliśmy je z boku? Zapraszam do oddania głosu:


Przez ostatnie 3 miesiące głównie
 
pollcode.com free polls


LinkWithin

Related Posts with Thumbnails