niedziela, 22 listopada 2020

Przeżyjmy to jeszcze raz - krach 2020

 Krach z przełomu lutego i marca stanowi swoistą cezurę. Po latach zawodu i powolnego osuwania, rynki wschodzące i spółki value zadały ostateczny cios umęczonym akcjonariuszom. Wielu weteranów GPW straciło złudzenia i zakończyło przygodę z giełdą. Rynek zachował się jak wyjątkowy skurwiel. 3 lata bessy, rok ubijania dna, śmiesznie niskie ceny zapomnianych spółek, a mimo to zrzucił je o 30% w 3 tygodnie.

Jest też druga strona medalu: kuriozalne wyceny przyciągnęły masę świeżych graczy. I natychmiast zostali wynagrodzeni kilkudziesięcio-procentowymi wzrostami. Coś podobnego przeżyłem, kiedy wchodziłem na rynek w październiku 2008 roku. Prawie wszystko co kupowałem wkrótce odbijało, a ja w swojej naiwności wierzyłem, że zarobię na każdej transakcji. Jednocześnie popełniałem wszystkie możliwe błędy nowicjusza: uśredniałem straty i natychmiast zamykałem pozycję, jak tylko wchodziła w niewielki zysk. Podobnie gra większość nowego narybku: wyczekują kolejnego krachu za rogiem lub ładują się na szczycie w spółki covidowe/fotowoltaikę/newconnect/gaming czy co tam ostatnio jest w modzie. Potem papier wchodzi w gwałtowną korektę i zamiast liczyć zyski, błagają los o powrót ceny, przy której wyjdą na zero. Krach jeszcze przez lata będzie się rzucał cieniem na ich grę.

Przez lata po 2008 roku marzyłem o powtórce krachu. Opowieści o wielkich fortunach zbitych na obstawianiu gwałtownych spadków rozpalały wyobraźnię. Ciągle szukałem okazji do zajęcia krótkiej pozycji, aż zostałem wywieziony podczas silnych wzrostów na początku 2012 roku. W końcu straciłem złudzenia, że szybko pomnożę na giełdzie majątek. Krach 2020 również dał zarobić jakiejś grupce, ale nieporównywalnie więcej graczy i inwestorów poległo. Łącznie z mitycznym traderem Rafałem Zaorskim. Choć byłem zniechęcony mocnym zjazdem portfela, dzięki unikaniu dźwigni i stosowaniu kryteriów fundamentalnych przy selekcji spółek zaskakująco szybko odrobiłem straty, zacząłem zarabiać i póki co zaliczam najlepszy rok w swojej historii na giełdzie. Krach 2020, choć pobił kilka historycznych rekordów jeśli chodzi o szybkość i zakres, właściwie niespecjalnie zapadł mi w pamięć.


Kilka wybranych wpisów z mediów społecznościowych z tych intensywnych dni
(kliknij, żeby powiększyć).


A jaki jest 2020 w waszej giełdowej ścieżce? Jak długo gracie/inwestujecie na rynkach?

17 komentarzy:

  1. Debiutowałem na giełdzie razem z PZU, więc to już 10 lat. Stopa zwrotu zdecydowanie najwyższa w tym roku. Byłaby w ogóle pewnie nie do pobicia w przyszłości gdybym wytrzymał dłużej z Mercatorem, a tak to tylko skromne kilkadziesiąt procent (ok. 60%)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jednej rzeczy tylko w tym roku żałuję. Nie tego, że nie grałem S w czasie krachu, nie tego że nie kupiłem w dołku opcji, choć powinienem był zrolować calle. Tylko tego jednego - wśród ponad setki spółek miałem 500 sztuk Mercatora, które wypuściłem między 18-30 zł. Choć nawet teraz nie umiem sobie wyobrazić, że z tamtą wiedzą utrzymałbym pozycję powyżej 100 zł.

      Usuń
    2. Mercator totalnym hitem również u mnie.

      Miałem średnią zakupu na poziomie 7-8 zł.

      Sprzedawałem stopniowo między 80 a 300 zł.

      O kilkadziesiąt tysięcy złotych się wzbogaciłem.

      Niewiele brakowało, żeby było to kilkaset tysięcy lub więcej, ale nie narzekam. Dobra nauka na przyszłość. Na szczęście tym razem z sukcesu, a nie porażki.

      Usuń
  2. Weź pod uwagę że Albert Rokicki z pewnością zarobił grubą kasę na sprzedazy swoich abonamentów świeżakom. I na naganianiu na "3 typy an 3 miesiące", na których zajmował wcześniej pozycje.

    OdpowiedzUsuń
  3. ‪Do tej pory nie mogę wyjść z podziwu jak sam będąc -40% na Jsw, nie straciłem zimnej krwi i uśredniałem ‬Na samym dołku. Mimo ze sam byłem kompletnym świeżakiem. Nie sądziłem że pierwszy kryzys zaliczę na początku swojej kariery. Choć na szybkiej hossie udało się zarobić to ostatnio dają o sobie znać też typowe błędy popełniane przez początkujących. Dlatego trochę zwolniłem skupiłem i się na edukacji. P.S mercatora tez chwilę miałem...

    OdpowiedzUsuń
  4. Mercator oddany po pińcet. Warto było czytać dobre rekomendacje i kupić skandalicznie tanio. Jest dobrze :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Jako zupełnie nowy, bez wiedzy i doświadczenia giełdowego, wszedłem w marcu na GPW. Obecnie jakieś 70% na plusie. Myślę, że gdybym je miał, doświadczenie, byłbym 100% plus. Chociaż kto wie, skoro tacy starzy wyjadacze się wykładają, może byłoby odwrotnie. Przyznaję, że wszystkie te błędy, o których piszesz popełniłem. Kilka spółek mam na dużym minusie, prym wiedzie Simfabric, haha. Chociaż w tym przypadku finalnie jestem na zero, bo tyle ile na niej początkowo zarobiłem, obecnie tracę. Sprzedałem z dużym zyskiem i na lekkim spadku odkupiłem, niestety czekając na dalszy wzrost, który okazał się totalnym zjazdem. Z innych to fotowoltaika właśnie, ale myślę, że tu w dalszej perspektywie będzie dobrze. Dzisiaj optymizm, właściwie wszystko na zielono.
    Pozdrawiam i dziękuję za pouczającą lekturę, jestem częstym tu gościem.
    Gość44

    OdpowiedzUsuń
  6. Mercator być może wielu się będzie śnił po nocach. Nie jestem bezpośrednio na rynku ale w pewien sposób obserwuję opiekuję się jednym kontem ogólnie wynik blisko zera. Jak jednak patrzy się na niektóre wykresy to widać jak ładnie część walorów odbiła. Sam przez ten czas pracowałem na FX i próbował to jakoś ogarnąć. Fajnie widać jak rynki są ze sobą połączone. Gratuluję wyniku

    Rynkami interesuje się od 2011, ale tylko 2018 miałem na plus. Mnie również ciekawi jak trudno jest dokładać pozycje waloru, który rośnie - z tego co czytam ludzie uśredniają spadki, a mają problem uśredniać wzrosty...

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja zaczynałem dokładnie w tym samym czasie - koniec 2008. Potem wiadomo polowanie na krach. Ogólnie słabe wyniki. Potem szczęśliwie trafiłem na hossę na krypto. W 2020 bardzo szczęśliwie wcześnie, na koniec lutego, dowiedziałem się o covid i w 3 tygodnie zarobiłem więcej niż przez całe 12 lat. Nie powiem - całe te lata szarpania z rynkiem pozwoliły mi prowadzić pozycję opcji na spadki ze względnym spokojem i metodycznie, więc coś z tego zostaje. 10 lat temu otwarta nawet w tym samym miejscu pewnie skończyła by się wielkim niedosytem. No i teraz nie szukam krachu, tylko szybko się przestawiłem na longi.

    OdpowiedzUsuń
  8. Duże spółki państwowe odrabiają straty a KGHM bije swoje roczne rekordy czyli na tym walorku mamy z definicji hossę :)

    OdpowiedzUsuń
  9. W sumie wychodzi, że dla większości z nas to najlepszy rok w historii :) Mi też na ten moment wychodzi zarobek większy niż przez 10 skumulowanych lat wcześniej. Gdyby jeszcze szeroki rynek pocisnął 2 miesiące w górę, to w ogóle będzie święto.
    Dzisiaj oddałem trochę kontraktów i calli. Została ostatnia porcja z targetem 1940. Potem siedzę na akcjach bez lewara i poluję na formacje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja liczę na wzrosty do wiosny. Mam Calle czerwcowe i spokojnie czekam.

      Usuń
  10. Cóż, u mnie mnie raptem 84% od marca na plus. Wynik świetny. Najlepszy w mojej historii (licząc 10 lat aktywnego tradowania). Jednak zaangażowana kwota śmieszna. Całość wypracowana w transakcjach CFD na indeksy oraz waluty.

    OdpowiedzUsuń
  11. Viking, a od stycznia?

    OdpowiedzUsuń
  12. Dedek Jsw znowu kontratakuje pamiętasz?
    https://borsukinwestuje.blogspot.com/2019/10/quo-vadis-jsw.html
    http://pokonacgielde.blogspot.com/2020/02/jak-radzic-sobie-z-emocjami-na.html?m=1

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam i JSW, i KGH. Jest hossa na emerging markets i gigantyczne dodruki, więc wiele wskazuje, że surowce będą drożały.

      Usuń
  13. No grubi już dawno zajęli pozycje:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Ze względu na ataki spamerskie musiałem wprowadzić moderację, ale postaram się przeczytać go i odpisać jak najszybciej.

Pozdrawiam,
podtworca

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails