środa, 8 kwietnia 2020

Czarny Łabędź Taleba czyli jak przewidzę kryzys w Polsce

Jetem świeżo po lekturze Czarnego Łabędzia Nassima Taleba. Stare wygi giełdowe nie znajdą w tej książce zbyt wiele nowości. Raz, że zawartość książki przeniknęła już do mediów lata temu i zostały przetrawione na niezliczone sposoby. A dwa, to że sama koncepcja jest na tyle bliska rzeczywistości, że każdy kto przetrwał na giełdzie, musiał przynajmniej intuicyjnie ją przyswoić. Książka ubiera te koncepcje w trafne słowa, które pozwalają zrozumieć to, co intuicyjnie wiemy.

Główna teza książki jest taka, że wszystkie dziedziny życia możemy podzielić na 'Przeciętnostan' i 'Ekstremistan'. W Przeciętnostanie obowiązuje rozkład normalny, czyli prawdopodobieństwo wystąpienia odchylenia od średniej spada wykładniczo. Przeciętny jest wzrost człowieka (możemy z grubsza oszacować, że 99% dorosłych ludzi mieści się w jakimś przedziale typu 1.50-2.10 metra), ludzie w rozwiniętym kraju żyją przeciętnie 80 lat i dla każdego wieku można oszacować ile lat jeszcze człowiek pożyje (i tutaj już robimy niebezpieczne założenie, które później wyjaśnię).

Ekstremistan z kolei to środowisko nieprzewidywalne. W praktyce prawie wszystko co nas otacza. Weźmy taką giełdę. Czy coś nam mówi średnia cena akcji? Weźmy taki Lotos - stabilna spółka Skarbu Państwa. Od dekad produkuje paliwa. Tymczasem w ciągu 13 lat cena waha się między 6 a 100 zł. Każda spółka prędzej czy później zbankrutuje, zostanie przejęta lub w inny sposób opuści giełdę. Spółka chodzi według jakiegoś schematu (wyceny przepływów) po czym następuje "czarny łabędź" - jakiś trup z szafy czy super kontrakt i cena diametralnie się zmienia. Tymczasem powszechnie używane do prognoz i ocen narzędzia opierają się o statystykę bazującą na liniowych zależnościach.

Do zobrazowania Ekstremistanu Taleb używa wykres "zadowolenia z życia indyka". Indyk sobie żyje, dostaje jedzenie, zdobywa jakąś wiedzę o świecie zewnętrznym i nabiera przekonań o tym, jak wygląda życie. Jego "projekcje" przyszłości zakładają kontynuację trendu wzrostowego. Aż pewnego dnia przychodzi farmer, ścina indykowi łeb i robi pieczeń na Święto Dziękczynienia. Czy indyk miał jakąkolwiek szansę przewidzieć swój los? Nie.



I tak samo jest z naszymi projekcjami. Myślimy liniowo w nieliniowym świecie. Taleb unaocznia nam jak bardzo myślenie liniowe i rozkład normalny są wżarte w system. Po każdym kryzysie naukowcy, ekonomiści, analitycy mówią "tego nie dało się przewidzieć", "nasze modele tego nie przewidywały", ale teraz już będziemy przygotowani. Modele zbudowane w oparciu o przeszłe zdarzenia tworzą nowe reguły, do których dostosowują się gracze i w ten sposób generują podstawy do kolejnej awarii systemu. Próba wygładzania naturalnej zmienności koncentruje ryzyko i kończy się jeszcze gorszym wybuchem.

To nie jest nowa koncepcja, znam ją od lat, kiedyś fajnie zobrazował mi to artykuł o wielkich pożarach w Kaliforni. Natura od tysięcy lat 'generowała' pożary w lasach, które wypalały małe gałęzie, a nawet umożliwiały uwolnienie nasion z szyszek, które pękały pod wpływem temperatury. Starym grubym drzewom te pożary nic nie robiły. Kiedy jednak straż pożarna zaczęła gasić te pożary, suche drewno zaczęło zalegać w lasach. Brak naturalnych pożarów, koncentracja paliwa - to musiało i doprowadziło do pożaru, który pochłonął kilkusetletni drzewostan.

Inna cenna uwaga Taleba - to co bierzemy za losowość, czyli np. gry hazardowe w kasynie czy mechanikę kwantową w rzeczywistości jest nieistotną przypadkowością z dziedziny Przeciętnostanu. Taką losowość bez problemu obliczamy i kontrolujemy. Prawdziwym czynnikiem ryzyka w kasynie nie są wcale odchylenia w wartościach oczekiwanych gier losowych, ale zdarzenia nie brane pod uwagę takie jak oszustwa, napaści, pożar czy oszukujący pracownicy.

Kolejne genialne spostrzeżenie: nie tylko nie potrafimy przewidywać przeszłości. Nie potrafimy też odczytać poprawnie przeszłości. To co bierzemy za przeszłość jest tylko narracją, którą stworzyliśmy na podstawie dostępnych danych. Taleb obrazuje to rozpuszczoną bryłką lodu - nie jesteśmy w stanie odtworzyć jej pierwotnej formy z rozlanej wody. Tymczasem zdecydowana większość naukowców wyciąga wynioski z historii i buduje na ich bazie teorie.

Innym popełnianym przez naukowców błędem jest wnioskowanie pozytywne typu: jesteś zdrowy, ponieważ test wypadł negatywnie. W rzeczywistości możemy tylko stwierdzić, że test nie wykazał choroby. Nie zdajemy sobie sprawy jak wiele państwowych przepisów jest opartych o takie założenia. Np. kiedyś naukowcy stwierdzili, że sztuczne mleko jest odpowiednikiem kobiecego, ponieważ ma te same składniki odżywcze. Przez całe dekady przedwcześnie karmiono niemowlaki sztucznym mlekiem, nim okazało się, że w mleku ludzkim są naturalne przeciwciała i niezliczone ilości innych niezbędnych składników, których nie posiada sztuczne. Nie zapominając o bardzo ważnym aspekcie psychologicznym karmienia dziecka piersią.

I tu mam zarzut do Taleba, który najpierw błyskotliwie opisuje te wszystkie idee, po czym głosi własne teorie, które bez problemu można obalić. Np. stwierdza, że człowiek nie jest stworzony do monotonnego życia - jedzenia w tych samych porach, monotonnego wysiłku, że myśliwi wychodzili na polowanie na czczo, gonili ofiarę, a potem dopiero jedli. I wyciąga z tego wniosek, że jego metoda: chodzenie na długie spacery bez męczenia się i czasami szybkie zrywy jest metodą idealną, natomiast bieganie maratonów jest wbrew naturze. W swoim stylu obśmiewa sportowców i pławi w dygresjach.

Tymczasem ja jako biegacz maratonów znam zupełnie inne story: myśliwi prehistoryczni i niektóre plemiona afrykańskie do teraz stosują metodę polowania, polegającą na zabieganiu zwierzęcia na śmierć. Tylko ludzie mogą oddychać niezależnie od stawiania kroków (zwierzęta nabierają powietrze wraz ze skokiem), tylko ludzie oddają ciepło z potem (zwierzęta muszą się zatrzymać i wydychać ciepło przez pysk). To pozwala nam wytrwale gonić zwierzynę przez np. 2 doby, aż zwierzę padnie ze zmęczenia i przegrzania. Jesteśmy urodzonymi biegaczami i łatwość (przy odpowiednim treningu) zaliczenia maratonu jest tego dowodem. Rozpisałem się tyle, żeby pokazać, że prawdopodobnie cała książka jest przetykana niesprawdzonymi i fałszywymi przekonaniami Taleba. Nie przeczą one jednak podstawowym założeniom o chaotycznej naturze zdarzeń i błędach we wnioskowaniu.

Fragmenty dokumentu BBC Persistence hunting

Taleb proponuje naśladowanie natury, czyli różnorodność, unikanie koncentracji. Podejrzewam, że opisał te koncepcje w książce Antykruchość. Jest to zgodne z ideami, które sam promuję i wdrażam w swoim życiu (testowanie różnych form pracy - biznes, etat, wprowadzanie ciała w stany ekstremalne jak posty, ekspozycja na mróz, bieganie ultramaratonów).

I tu dochodzę do drugiej części tytułu, czyli "jak przewidzę kryzys w Polsce". W Polsce widzimy dwa zasadnicze czynniki ryzyka:

1. Polacy inwestują powszechnie w nieruchomości, które nie wytwarzają bogactwa, a wymagają środków na konserwację. W efekcie zabezpieczeniem ok. 40% kredytów dla sektora niefinansowego (ludzie i firmy) (źródło) są mury, które mają wartość tylko wtedy, jeśli do Polski będzie napływać ludność do pracy.

2. Polski rząd koncentruje własność pod szyldem państwowym. Wyrzuca z rynku prywatną konkurencję dla swoich monopoli, przesuwa środki ze zdrowych firm do pasożytniczych struktur. W efekcie wszyscy: państwo, chore i zdrowe firmy jadą na tym samym wózku. Kryzys państwa uderzy hurtem we wszystkich, ponieważ Skarb Państwa jest 'too big to fail' i wciąż się rozrasta.

Z obu powodów przewiduję wielki kryzys w Polsce ok. 2025 roku (mam nadzieję, że nie szybciej). Na pewno się mylę co do czasu, ale szanse, że unikniemy katastrofy są niewielkie. Rządzący nie wyciągają wniosków, nie widzą ryzyka, dopóki nie jest już za późno. Są jak ekonomiczni nobliści: robią to, co działa liniowo od lat, a potem mówią: nikt nie mógł tego przewidzieć.

Receptą na oba problemy jest naśladowanie natury: rozproszenie własności, dywersyfikacja inwestycji. Nic nie może rozrastać się w sposób niekontrolowany. Im jest większe, tym bardziej kruche i tym bardziej spektakularnie upada.

Recepta nr 2 to porzucenie większości narzędzi statystycznych, które opisują Przeciętnostan, a nie Ekstremistan. Należy rozważać potencjalne Czarne Łabędzie i przygotowywać na nie scenariusze reakcji. Posiadać margines bezpieczeństwa, nie przeoptymalizować systemu. Zbyt dopracowany system jest nadwrażliwy i szybko zostanie ugodzony przez chaotyczną rzeczywistość - my gracze giełdowi znamy to wszystko bardzo dobrze.

30 komentarzy:

  1. Skąd teoria że zabezpieczeniem systemu finansowego są nieruchomości?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poprawiłem na:
      "W efekcie zabezpieczeniem ok. 40% kredytów dla sektora niefinansowego (ludzie i firmy) (źródło) są mury, które mają wartość tylko wtedy, jeśli do Polski będzie napływać ludność do pracy."
      Jeśli widzisz jakiś błąd, proszę o poprawę.
      Czytam z tej tabelki:
      Ogółem 1 041,3 1 088,5 1 109,9 21,4 2,0%
      Kredyty dla gospodarstw domowych 677,2 708,1 718,8 10,7 1,5%
      Kredyty mieszkaniowe 399,2 421,4 426,6
      ...
      Kredyty dla przedsiębiorstw 357,3 373,1 383,8 10,8 2,9%
      - operacyjne 136,4 144,8 152,4 7,6 5,3%
      - inwestycyjne 122,1 124,9 126,2 1,3 1,1%
      - nieruchomości 64,2 70,4 71,4 1,1 1,5%

      Usuń
    2. Ok teraz już bardziej rozumiem, chociaż nadal nie bardzo mi przychodzi do głowy mechanizm który miałby spowodować kryzys w tym sektorze spowodowany kredytami mieszkaniowymi.

      Jedyne co mi przychodzi do głowy to raptowne podniesienie stóp procentowych i niewypłacalność kredytobiorców, ale aktualnie myśle że jeśli koronawirus nie spowoduje tutaj trzęsienia ziemi przez utratę pracy bardzo wielu osób i ich niewypłacalności, to do czasu ziszczenia się tego scenariusza ze stopami procentowymi banki lub sam NBP wymyśli sposób aby zminimalizować to ryzyko poprzez jakąś furtkę pomocy bankom w postaci drukowania mamony. Patrząc przez pryzmat aktualnie tworzonej pomocy w postaci "tarczy antykryzysowej" to jest to najbardziej prawdopodobny scenariusz i chyba bym się go nie obawiał.

      Patrząc przez pryzmat także poprzednich rządów i np. ciągłego dofinansowywania kopalń, nie mogą pozwolić sobie na upadek sektora bankowego, więc zrobią wszystko aby tego uniknąć.

      Usuń
  2. Świetny wpis! jeden z lepszych :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Według Taleba obecna sytuacja to biały łabędź, to tylko taka ciekawostka ;) Najważniejsze, aby książki się dobrze sprzedawały ;) Osobiście bardziej wolę Yuval'a Noah'a Harari'ego.

    https://strefainwestorow.pl/artykuly/analizy/20200401/korposocjalizm-nassim-taleb

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To w temacie polecam"jak stworzyliśmy
      demona" https://blogi.bossa.pl/2012/12/05/rynkowe-demony/comment-page-1/
      Przy okazji: ale się wtedy dyskusje dyskusje toczyły na blogach hossy. Teraz to już tylko cień. Rozmowy przeszły do Twittera i fejsa.

      Usuń
    2. Blogach hossy, freudowska pomyłka, niemal każdy chciałby hosse ;)

      Powiedz dedek, czy Ty teraz biegasz, czy się boisz i zrezygnowałeś ze sportu ;) ?

      Taki smaczek, Rok 1984:

      https://niebezpiecznik.pl/post/twoj-operator-gsm-przekaze-rzadowi-informacje-o-tym-gdzie-jestes-i-inne-dane-na-twoj-temat/

      Dziś ogłosili najwyższy stopień zagrożenia pożarowego w lasach, hehe chyba zagrożenia społecznego. Mi ojciec powiedział, jak ten debilny Pis wygrał, że jak tylko będzie jakiś kryzys, to oni będa zdolni do wszystkiego. No i widzimy teraz to w pełnej krasie, no nic, trzeba się bić,stawiać opór, ale nie tylko w necie, jak większosć.

      Usuń
    3. Heh, z telefonu pisałem, raczej obstawiałbym automatyczną korektę :)
      Czy biegam - odpowiem dyplomatycznie - chodzę tylko do sklepu. Teraz mamy takie czasy, że cię mogą zlinczować jak nie robisz tego co należy. A co należy, to nikt nie wytłumaczy sensownie dlaczego, grunt że gawiedź walczy między sobą, a co bardziej narwani policjanci mogą się wykazać ścigając groźnych rowerzystów:
      https://www.wykop.pl/link/5438599/poscig-policji-za-groznym-przestepca/

      Przy okazji orwellowskich przepowiedni. Śledzę kanał gościa, który postanowił zawieźć materiały medyczne do Hiszpanii własnym autem. Obecnie koczuje od kilku dni w Hiszpanii bez możliwości powrotu. Dotarło do niego, że każdy człowiek jest pod totalną kontrolą. Już nawet w lesie się nie ukryjesz, bo patrolują dronami i helikopterami. Nie mówiąc o miastach, w których na każdym rogu jest kamera. Dodaj do tego mundurowych, którzy mają "misję" i mogą zrobić z tobą co chcą, bo wewnętrznie czują się usprawiedliwieni wyższą koniecznością, a zewnętrznie są obecnie bezkarni.

      Usuń
    4. Tym filmikiem z pościgiem to mnie rozwaliłeś. Nie sądziłem, że aż tak jest, ja uważam, i tak również działam, że jak od psa uciekasz, to pies cię goni.Praktykowałem to już na miescie. Ja nie uciekam, tylko dyskutuje, i zazwyczaj kończy sie tylko na gadaniu.
      Ostatnio chciałem wjechac do parku, ale stalo auto, cos podejrzewalem, wiec na centymetry podjechalem, a sie okazalo, ze psiska, bo na koszulce napis widzialem u kolesia, zatem nie wjechalem, bo tacy "ukryci" sa najgorsi.
      "Dodaj do tego mundurowych, którzy mają "misję" i mogą zrobić z tobą co chcą, bo wewnętrznie czują się usprawiedliwieni wyższą koniecznością, a zewnętrznie są obecnie bezkarni." masz rację, ale jednak szkoda, że odpowiadałeś dyplomatycznie, ze tylko do sklepu chodzisz, bo wiadomo, ze też biegasz. Piszesz takiego bloga, a na takie pytania odpowiadasz dyplomatycznie, szkoda, obawiam się, że czujesz się zastraszony jak większość.
      Ja niemal codziennie jeżdzę na rowerze i biegam,w parku również, a od psow nie uciekam, bo wtedy wlasnie Cię gonią. taka jest zasada. A nawet tak robię czasami, że pierwszy do nich podjezdzm rowerem i zagaduję. Należy cały czas pamiętać, że pies to też człowiek, i każdy ma taką samą konstrukcję psychologiczną. Jeśli się boisz, jest dużo większe prawdopodobieństwo, że ktoś cię wykorzysta. Odwaga, odwaga jest najważniejsza!
      Ostatecznie powołuję się na to:

      https://www.arslege.pl/stany-nadzwyczajne/k15/a5463/

      proszę pieska o imię i nazwisko, i mówię, że sprawę kieruję do sądu, bo wszelki mandat jest niezgodny z konstytucją Art. 228, a obecnie nie ma stanu nadzwyczajnego wprowadzonego (wiadomo dlaczego, wybory i odszkodowania firm), delikwent szybko mięknie, i mówi, aby odjechać.
      Ci ludzie na niebiesko ubrani to też ludzie, każdy z nich ma swoje lęki i strachy, nadzieje i pragnienia. Trzeba do nich jak do ludzie podchodzić, wtedy ich reakcja jest zaskakująca.

      Ps. w lesie Cię nie znajdą, dedek, gdzie Twoja odwaga. Piszesz takie arty, a tu nagle taki cykor. Smuci mnie to :( A dlaczego? Bo prowadząc takiego bloga jesteś społeczni odpowiedzialny!

      Usuń
    5. A napiszesz to wszystko pod imieniem i nazwiskiem? Jak napiszę, że biegam i zachoruję lub ktoś bliski, to będzie dla mnie śmierć cywilna. Dlatego chodzę na spacer do sklepu, a ćwiczę na balkonie. Nie chcę, żeby mnie ktoś filmował i wrzucał do sieci. Niepotrzebne ryzyko. Jak gdzieś będę truchtał np do sklepu czy po paczkę, założę maseczkę. Nie muszę nic światu udowadniać.

      Usuń
    6. Przepraszam dedek. Wczoraj wypiłem za dużo winka i ten emocja gdzieś musiały ujść ;) Szanuje Twoje zdanie, i czytam Twojego bloga od lat, o giełdzie i rozwoju, bo piszesz naprawdę merytorycznie wartościowe rzeczy. Po prostu wkurza mnie ta sytuacja z tymi lasami, maseczkami i w ogóle. Ta epidemia strachu, sam o tym pisałeś.Robisz dużo dobrej roboty pisząc, a ten blog jest jeden z nielicznych , który czytam od lat. Pozostaje nam czekać, kiedy ten gówniany okres się skończy. Pozdrawiam Cię ciepło.

      Usuń
    7. Nie ma sprawy, sam też mam już dość tv i neta, wszędzie tylko koronawirus. Za kilka miesięcy zapomnimy o nim, świat idzie do przodu. Pozdrawiam Ciebie również :)

      Usuń
    8. Kolejny wartościowy odcinek, pewnie już oglądałeś, ale nawet jeśli tak, to może ktoś inny skorzysta.

      https://www.youtube.com/watch?v=l_fd5DN-CGM

      A o Szwecji tutaj, bo widziałem, że coś na twitterze zalinkowłeś:

      https://www.youtube.com/watch?v=1vpbm2CGSoM&list=PLUn4n7h0C3j3gWLGQaAYdqKr1azVzc0YH&index=19&t=0s




      To ja, od tego wczorajszego winka ;) Pozdrawiam :)

      Usuń
  4. Świetny wpis, zwróćcie uwagę kiedy zostanie uruchomiony ruch lotniczy, to wszystko wyjaśni

    OdpowiedzUsuń
  5. Ten wielki kryzys w Polsce to trochę myślenie życzeniowe, obecnie nawet nie zaczynamy kroczyć taką ścieżką a na taki kryzys potrzeba wielu lat przygotowań ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To nie tak, że bym kryzysu chciał. Nie operuję w skali czasowej, tylko szukam słabe punkty systemu, które są istotnym czynnikiem ryzyka. W układzie nieliniowym nic nie jest przesądzone. Ryzyko można rozładować, ale trzeba by to zrobić wcześniej, a nie w reakcji na załamanie.
      Na razie nie widzę rozładowania obu opisanych czynników ryzyka- odwrotnie, czynnik drugi będzie jeszcze rósł, a pierwszy to niewiadoma. Czy rząd będzie "ratował" rynek nieruchomości, czy pozwoli zadziałać mechanizmom rynkowym i zdjąć ryzyko z systemu.

      Usuń
  6. No, ale widzisz teraz, żeby cokolwiek ratowali, kiedy właśnie nadszedł moment na korektę na nieruchomościach? Tej tezie przeczy też to, że nieruchomości w Polsce są neutralnie wycenione, jeśli nie tanie i lokowanie tam kapitału nie jest takim złym pomysłem. Drugiego punktu w ogóle nie rozumiem. Na czym opierasz te założenia? :> Nawet gdyby to była prawda, to co 4 lata jest spora szansa na zmianę tej polityki a i sama taka polityka nie ma podstaw by doprowadzić do kryzysu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na razie nie ratują, zatem rynek 'rozładowuje' ryzyko. Wg ostatniego raportu NBP ponad 40% kupowanych nieruchomości było pod cele inwestycyjne.

      Co do punktu drugiego: odzyskiwanie banków, wciskanie kopalni energetykom i wycięcie OZE, co doprowadziło do problemów po wzroście ceny co2, podtrzymywanie trupa PGG, wycięcie konkurencji Poczty Polskiej (InPost). W krótkim terminie wiele z tych działań wydawało się uzasadnionych, w długim prowadzą do koncentracji własności SP i przechodzenie firm w kierunku 'misji społecznej', czyli braku zdolności do generowania zysków. Ewentualne problemy państwa rzutują na sytuację tych spółek, które nawet mając zdrowe bilanse mogą zostać wydrenowane na ratowanie systemu lub oddane za długi.

      Tak naprawdę nie trzeba nawet wymyślać scenariuszy. Koncentracja jednej formy i spadek różnorodności zwiększają ryzyko. Ryzyko zmaterializuje się poprzez jakiś zakładany scenariusz lub kompletnie niespodziewany (black swan).

      Usuń
    2. raport NBP - chodzi o rynek warszawski

      Usuń
  7. Dałeś do pieca, Dedi! :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Też uważam że trafnie. Od siebie dołożył bym 3 pkt równie słabo dostrzegany, mianowicie postępująca susza która spowoduje spadek wydajności i wzrost kosztów w rolnictwie. Rolnicy to dostrzegają ale w skołowaniu i ogłupieniu dopłatami są przekonani że władza ma coś z tym zrobić, zaś władza zdaje się mieć inne priorytety. To tak mocno w skrócie bo temat można rozwijać
    dziadek

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na suszę pracujemy od 70 lat, mamy zmeliorowane bagna, torfowiska i 2/3 mniej wody na obywatela od średniej unijnej. To jest dramat, z którym żadna ekipa nic nie zrobiła. Trzeba zacząć proces odtwarzania dzikich rezerwuarów wody. Ale to wołanie na puszczy.

      Usuń
  9. No i jak tu inwestować w tym k raju...

    OdpowiedzUsuń
  10. Ciekawie piszesz bardzo dobry blog mało teraz ludzi chce myśleć A jeszcze mniej działać...Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  11. Mercator coraz bliżej mojego celu :) .Pozdro.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratki, ja ciut za szybko wyskoczyłem, ale w założonych widełkach 30 +-10%. Teraz się głowię co dalej, w weekend trzeba zrobić trochę analiz.

      Usuń
  12. Dedek, a co wg Ciebie będzie zapalnikiem przewidywanego kryzysu 2025? Jakiś impuls zewnętrzny czy coś wewnętrznego? Nokaut dla POLSKI na wiele lat będzie?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem. Ta data jest dość umowna, choć bazuje na kilku cyklach wymienionych w podlinkowanym wpisie. Główny problem Polski to anty-rozwojowa polityka głównie w energetyce, nowoczesnych technologiach, koncentracja państwowej własności i związane z tym przerosty zatrudnienia, 'cele społeczne' zamiast biznesowe (polepszanie usług, ekspansja). Dzisiejszy komunikat związków z bankruta PGG potwierdza, że ci ludzie prędzej rozwalą państwo, niż zrezygnują ze swoich przywilejów.

      Usuń
  13. Taleb ma rację każdy wyczynowy sport prowadzi do urazu a wielokroć kalectwa

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz. Ze względu na ataki spamerskie musiałem wprowadzić moderację, ale postaram się przeczytać go i odpisać jak najszybciej.

Pozdrawiam,
podtworca

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails