czwartek, 4 czerwca 2009

Czy będzie jeszcze jedno "ssanie" dolara?

W zeszłym roku, na skutek kasowania toksycznych aktywów, wyparowały biliony dolarów. Aby ratować bilanse, banki masowo wyprzedawały aktywa, pękły bańki na surowcach i akcjach.

FED zaczął drukować setki miliardów dolarów bez pokrycia, żeby powstrzymać upadek systemu finansowego. Do dziś suma "pomocy" urosła do bilionów dolarów i jest głównym argumentem za nadchodzącą hiperinflacją.

Zapomina się przy tym, że banki wykreowały z kredytów wielokrotnie więcej pieniędzy, niż obecnie zostało wpompowane w system. Kolejne aktywa czekają na skasowanie, nadal czai się pęknięcie bańki kart kredytowych.

Rząd USA planuje stworzenie banku ze złymi aktywami, żeby powstrzymać parowanie pieniądza. Pamiętajmy, że nie ważne ile jest pieniądza na rynku, ale w jakiej proporcji został obdzielony. Skoro John wziął kredyt na 2 domy pod wynajem za 500k$/szt. a potem ogłosił bankructwo i oddał bankowi domy warte już 250k$/szt., to bank został ze stratą. John goły przyszedł i goły odszedł :)

Bankructwa konsumentów uderzają głównie w finansistów, którzy tracą przewagę w posiadaniu kapitału nad zwykłymi ludźmi. Dla utrzymania panującego porządku, rządy pompują pieniądze do banków. Rząd zapłaci bankowi 500k za domek Johna a "zły bank" ma kiedyś na tym domku zarobić i oddać pieniądze podatnikom. Problem (dla finansistów) w tym, że podatnicy nie chcą utrzymywać patologicznej dysproporcji w podziale dóbr, więc trzeba ich czymś postraszyć, żeby prosili o pomoc.

Obecnie czytam wszędzie o upadku dolara i ucieczce w surowce. Monstrualny dług USA jest nie do spłacenia. Z drugiej strony wisi nad nami kolejna fala kasowania niespłacalnych długów, nie widać waluty zdolnej szybko zastąpić dolara w światowych rozliczeniach. Nie wiem ile czasu potrzeba na rozkład dolara, ale na pewno nie są to najbliższe miesiące.

Dlatego nastawiam się po wyborach na umiarkowany scenariusz z zeszłej jesieni. Czyszczenie bilansów spowodowałoby kolejną ucieczkę do dolara, spadki na surowcach i akcjach i przygotowanie pod nową hossę. Skoro wszyscy uwierzyliśmy, że to Chińczycy rozdają karty, to pewnie kolejny raz przerobią nas Amerykanie.

Jak wygląda opłacalny dla amerykańskich inwestorów wariant? Niech się przy słabym dolarze (osłabianym kampanią antydolarową) świat napakuje w drożejące surowce. Niech wszyscy uwierzą, że dolar to (już) kawałek papieru bez wartości i tylko coś namacalnego ma wartość. Teraz kasujemy złe aktywa, znikają miliardy dolarów, dolar rośnie, inwestorzy podłączają się pod trend i sprzedają surowce, które i tak w większości zakontraktowali na papierze jako zabezpieczenie przed upadkiem dolara.

Kiedy dolar jest już drogi, Ben drukuje znowu pare mld i Goldmany-Morgany zbierają światowe aktywa za grosze. Czy drugi raz przejdzie ten sam scenariusz? Może temu służą liczne wizyty amerykańskich oficjeli u Chińczyków - kupcie nasze obligacje, to podzielimy się tortem. Gra przecież idzie o utrzymanie władzy, a nie pomnażanie cyferek.

BTW może nowa hossa będzie rosła na firmach recyklingowych? Póki co zajmują się tym setki tysięcy biedaków w Indiach i Chinach. Podczas ostatniej bańki na surowcach poznikały z Polski przykrywy od studzienek.

Krótkoterminowo pozostaję umiarkowanie na rynku, tj. trochę spekuluję na małych spółkach, niektóre kupuję za pare stówek na długi termin, trzymam tepse pod dywidendę (jakby zaczęła spadać, zabezpieczę się kontraktami) i przyglądam się ropie. Jeśli sprawdzi się scenariusz, który opisałem, zagram na spadki ropy:




poprzez certyfikaty RCSCRAOPEN, które dodatkowo wzmocniłby spadek złotego do dolara:




Muszę teraz popracować nad strategią zakładającą przyspieszony upadek dolara i w konsekwencji gwałtowne wzrosty na giełdach i surowcach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarz. Ze względu na ataki spamerskie musiałem wprowadzić moderację, ale postaram się przeczytać go i odpisać jak najszybciej.

Pozdrawiam,
podtworca

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails