sobota, 3 stycznia 2026

Wydział XX nadaje

 Drodzy Czytelnicy. Niedawno informowałem o wydaniu gry Detektyw Malinowski, do której napisałem scenariusz i zagrałem główną postać. Sprzedaż na razie leży, a ja też nie przykładałem wagi do niej, bo.. nie byłem pewien jak gra zostanie przyjęta. Gdyby gra okazała się gniotem, wolałbym, żeby jak najmniej osób z nią obcowała.

Tyle, że zaczęły do nas spływać opinie od testerów i przyjaciół, którym wysłaliśmy klucze. I wszyscy mówili mniej więcej to samo: historia tak ich wciągnęła, że grali do końca. Nawet kiedy planowali tylko zobaczyć co to jest i odstawić albo zainstalowali, bo o to poprosiliśmy, wracali, żeby poznać odpowiedź na pytanie: jak to się wszystko skończy?


Gra to książkowa interaktywna opowieść, do której rozwiązania musiałem przyswoić teorie kryształów czasu, trzech sił Wszechświata i paradoksów czasowych. Znajdziecie tu echa miasteczka Twin Peaks,  komiksów Thorgal, prozy Lovecrafta, zatopione w noirowych klimatach.

Dlatego teraz mogę z czystym sercem zaproponować wam deal: jeśli kupicie Detektywa Malinowskiego lub pakiet z Rosemary's Fate, z którą to grą stanowi zamkniętą całość, otrzymacie ebooka lub audiobooka Tożsamość Gracza - Jak przetrwać na rynku.

Dlaczego warto?

1. Gra jest obecnie w promocji po 29.89 zł. W pakiecie tylko za 32.93!

2. Cena ebooka i audiobooka Tożsamość Gracza wynosiła 59 zł. Nawet jeśli nie interesuje was gra, możecie nabyć książkę w wybranym formacie cyfrowym za połowę ceny.

3. Jeżeli cenicie moje pisanie, odnajdujecie w nim wartość, znajdziecie ją też w Malinowskim. Fabuła jest wielowarstwowa, inspirowana prawdziwym miejscem i jego tragiczną historią, choć przeniesioną w fantastyczne uniwersum.

4. Jeżeli nie czytaliście/słuchaliście Tożsamości Gracza, warto mieć tą pozycję w kolekcji. Sam wracam do niej regularnie po trudniejszych rynkowych przejściach, ponieważ dotyka tego, co najistotniejsze w inwestowaniu: jak przetrwać w długim terminie. Ostatecznie historię opowiadają ci, którzy przetrwali, doczekali zwycięstwa, a nie ci, którzy mieli wielkie momenty i równie spektakularne upadki.

W Tożsamości zamieściłem modele myślenia na różnych poziomach kompetencji, które pomagają wyjść poza ograniczenia lub przynajmniej zdefiniować punkt zaczepienia, do którego można dążyć kiedy utknęliśmy i wydaje się, że nie pokonamy swoich ograniczeń. Skupiam się na tym, co się nie zmienia, co jest prawdziwym Graalem, a nie za czym goni tłum zwodzony wciąż nowymi narracjami.

Przeczytaj fragment:

https://podtworca.blogspot.com/2023/04/ewolucja-gracza.html

lub posłuchaj:

https://youtu.be/Dhca7UwB-Zk

W świecie spekulacji tylko jedno jest trwałe:
ludzka skłonność do przegrywania

Zasady są proste:

1. Kupujesz grę na Steamie:

https://store.steampowered.com/app/2334690/Detective_Malinowski_The_Truth_Will_Be_Revealed/

2. Wysyłasz na adventuresity@gmail.com mail z informacją co wybierasz: ebook lub audiobook Tożsamość Gracza - Jak przetrwać na rynku.

Jeśli zagrasz w Malinę przynajmniej 15 minut i napiszesz w tym mailu swoje uwagi lub recenzję, wyślę link do ebooka i audiobooka. Bardzo zależy mi na informacji zwrotnej - co czułe(a)ś grając.

3. W odpowiedzi na maila wysyłam link do ebooka i/lub audiobooka.


Jednocześnie zobowiązuję się, że jeśli sprzeda się 1000 sztuk Detektywa Malinowskiego, dokończę książkę Tożsamość Gracza - Jak zbudować system inwestycyjny.


wtorek, 30 grudnia 2025

Podsumowanie giełdowe 2025 i plan 2026

Podsumowanie 2025


Gdyby nie wynik WIG/WIG20, uznałbym mijający rok za udany. Gdyby nie KGHM, uznałbym rok za słaby. W 2025 grałem początkowo pod bessę typu W. Później skapitulowałem wobec siły indeksów i zacząłem grać pod hossę sekularną, którą wyznaczają kolejne rekordy WIG.

To wprowadzało wielokrotnie mętlik, bo raz piszę o rynku byka, raz o bessie cyklicznej. Na potrzeby wpisu powtórzę: nie ma sprzeczności w byciu w hossie na głównych indeksach i jednocześnie w bessie cyklicznej na szerokim rynku. W świecie psutego pieniądza kapitał krąży po świecie i podnosi różne aktywa, czego doświadczamy na naszym rynku. W tym samym czasie spółki zbyt małe, żeby zainteresować zagranicę, osuwały się zgodnie z projekcją podwójnego dna (nieważony indeks Stooq wszystkich spółek z GPW):


2025 był zatem rokiem dużych spółek. A że moja strategia nastawia się na szukanie niedowartościowanych długoterminowych pewniaków, od których roi się wśród małych i mikro-spółek, skorzystałem tylko połowicznie. Nie narzekam jednak, bo portfel był bardzo stabilny (maksymalne obsunięcie podczas kwietniowego kraszku wyniosło 5% od szczytu).

Pozytywnie oceniam również siłę portfela po październiku. Podczas gdy małe spółki się osuwały, portfel bił rekordy. To jest dla mnie cenna przesłanka, uprawdopodabniająca scenariusz hossy na szerokim rynku w 2026: zgodnie z zasadą, że pierwsze dno (grudzień 2024) robi cały rynek, a wtórne dno tylko słabsze spółki, podczas gdy przyszli liderzy nie chcą spadać bądź robią nowe szczyty.


Plan 2026


Zacznijmy od lektury zeszłorocznego wpisu, ponieważ zawiera wciąż aktualne tezy, które determinują zachowanie rynków w najbliższych latach: wojna dwóch bloków o nowy układ sił.

https://podtworca.blogspot.com/2024/12/podsumowanie-giedy-2024-i-plan-2025.html

Kluczowe punkty dlaczego nie wierzę w pokój z Rosją (dopóki Chiny trzymają ich przy życiu) nie zmieniły się, więc mogę przekleić dokładny tekst z 2024:

Kiedy trwa wojna, drożeją surowce. Zwaśnione strony zamykają granice, blokują szlaki komunikacyjne, uderzają w strategiczne elementy systemu gospodarczego. Wszystko to powoli się rozkręca. Zaczyna się od ceł, sankcji na wybrane produkty. Piraci blokują szlaki morskie, wybuchają gazociągi, statki przecinają kable komunikacyjne. Metodą wet za wet strony zginają gałąź, licząc że ta nie pęknie, doprowadzając do pełnoskalowego konfliktu.

Świat czeka na pokój w 2025. Ale czy może być pokój z Rosją? Rosja jest już bankrutem. Ktoś musi uratować ich gospodarkę przed implozją. Albo zrobią to Chiny, albo Zachód. Wzięcie na barki Rosji oznacza uczynienie z niej państwa frontowego. Po co inaczej pozwolić im odbudować gospodarkę? Pierwsze co zrobią, to odtworzą arsenały. Rosja jest nieprzewidywalna, po co miałbyś odbudować im armię, jeśli zaraz może skierować ją przeciwko tobie? Strona, która dźwignie Rosję, rzuci ją przeciwko drugiej. Na razie Rosja trwa dzięki dostawom z Chin i służy ich interesom. Kupuje Chinom czas na produkcję floty, lotnictwa, schronów, rakiet, milionów dronów.

Optymiści liczą, że konflikt przerodzi się najwyżej w drugą Zimną Wojnę. Obawiam się, że to myślenie życzeniowe. Zimna Wojna nie przerodziła się w pełnoskalowe starcie, ponieważ NATO wiedziało, że ZSRR blefuje. ZSRR nie mógł zaatakować Zachodu, bo na każdą rakietę, którą skierowałby w USA, spadłoby na nich 10 rakiet amerykańskich. Dlatego dużo straszył i krzyczał, ale nic nie mógł zrobić - podobnie jak teraz Putin. Chiny są natomiast zagadką. Siedzą cicho, zbroją się i produkują. Przepłacają za know-how, a jak nie mogą go kupić, kradną. 


Zaraz, zaraz - ktoś powie. - Przecież surowce jako klasa spadały w 2025. Tylko kruszce realnie dały zarobić. I to jest zgodne z mapą na ten cykl:

https://podtworca.blogspot.com/2025/03/lato-kondratiewa.html

https://podtworca.blogspot.com/2025/09/czterej-jezdzcy-inflacji.html


Założenia patrząc globalnie:

1. Po fazie kruszców przyjdzie fala zamówień na materiały przemysłowe (drugi jeździec).

2. Gdzieś w 2026 spodziewam się również dołka na ropie, pod który mam przygotowaną listę spółek (trzeci jeździec).

3. Indeksy są już wygrzane, nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wygenerować jakiś kraszek jak w kwietniu. Po nim rotacja z "przeludnionych" NVIDII do innych branż.

4. Ostatni (w 2025) będą pierwszymi (w 2026).

5. Eskalacja wojny USA-Chiny. Tematowi poświęcę osobny wpis.

6. Na polskim rynku pojawi się przynajmniej jedna szeroka fala wzrostowa, na której będzie można zarobić na śmieciuchach.


Niepewność jest wysoka i nie mam jakiejś mapy, do której bym się szczególnie przywiązywał. W 2024 projekcje z 2023 spracowały idealnie, w tym roku zeszłoroczne projekcje się kompletnie rozjechały.

W listopadzie, we wpisie Czas łowów przedstawiłem projekcję hossy na bazie szerokości rynku (odsetek spółek powyżej średnich 50 i 200-dniowych). Wykres wygląda obecnie tak:


Pozostaje również wspomnieć o analogii bessy cyklicznej 2004-2005, która najbardziej pasuje do tej z 2024-2025:


Pomijając raczej nieosiągalny poziom wzrostu, rzuca się w oczy podobny timing końca hossy cyklicznej: przełom lipca/sierpnia 2027.


Jak zatem widzicie pozostaję bykiem. 


PS 

2025 był dla mnie przełomowym rokiem dzięki AI. Zawsze byłem Januszem biznesu, który budował browar, żeby napić się piwa. Googlowanie rozwiązań i studiowanie dokumentacji było jednak mocno nieefektywne. AI zmienia wszystko. Napisałem z nim własny Trading View (PCS - Podtwórca Charting System - wykresy na blogu i X z ostatnich miesięcy), Gurufocus, systemy portfelowe, skanery rynku. Takich jak ja są na świecie miliony. Jak to wpłynie na efektywność rynku?


wtorek, 23 grudnia 2025

Rozliczenie prognozy: Depresja 2025

Lata temu postawiłem prognozę:

http://podtworca.blogspot.com/2018/08/polska-depresja-2025.html

Zakładałem wtedy, że startuje hossa na rynkach wschodzących i 2025 będzie przypominał 2007 rok: bańka na polskich aktywach, dolar poniżej 2 zł. Nic z tych projekcji się nie sprawdziło: WIG bije rekord za rekordem, złoty jest jedną z najsilniejszych walut A.D. 2025, a ja sam obecnie zakładam za najbardziej prawdopodobny scenariusz ostatni wielki zryw polskich akcji w latach 2026-2027.

 Polska jest dziś na ustach świata: zazdroszczą nam czystości na ulicach, spokoju na świątecznym jarmarku i bezpiecznych ulic. Zbudowaliśmy Polskę o której dekady temu mogliśmy tylko pomarzyć: równą w komforcie życia zachodowi.

Tylko nie mamy jej komu zostawić.

Nie jesteśmy lepsi od Niemców, Anglików, Francuzów czy Szwedów. Jesteśmy społecznie w sytuacji, w jakiej byli 20 lat temu. Kiedy wchodziliśmy do Unii, turyści z tych państw zachwycali się, że na ulicach polskich miast wszędzie widać zakonnice, księży, wiernych manifestujących swoje przywiązanie do religii. Jak u nich w latach 80-tych. Minęło 20 lat i dogoniliśmy tamten zachód w laicyzacji społeczeństwa.

Na Youtubie roi się od filmów jak to fajnie jest na polskich ulicach bez masowej imigracji urządzającej miasta po swojemu. Imigranci są gdzieś poupychani w fabrykach, niskopłatnych usługach. Jak na zachodzie 20 lat temu. Na razie się integrują, nie sprowadzają masowo rodzin, nie tworzą gett. Zobaczymy za 20 lat, kiedy rdzennych Polaków będzie 34 miliony.

Przejdźmy przez podstawowe punkty z tamtej prognozy:

1. Demografia.

Tutaj nic się nie zmieniło. Pokolenie wyżu lat 80-tych urodziło mało dzieci, po nim równia pochyła. Temu tematowi poświęcę odrębny wpis. Noszę się z nim od roku, uważam że dotyka sedna problemu. Kombinacji kilku kluczowych czynników, a nie pop narracji. Przedstawię też proste (nie łatwe) kroki, jak poprawić sytuację.


2. Systemowo zła alokacja aktywów.

To o nieruchomościach. Dalej w to brniemy, ale jest światełko w tunelu: polska zbrojeniówka. Jedna z najbardziej efektywnych kosztowo na świecie. To tutaj jest realizowana:

https://podtworca.blogspot.com/2022/03/ucieczka-do-przodu.html

Mamy przyczółki w zaawansowanych technologiach. Teraz potrzebujemy wyciągnąć z gospodarki liderów, którzy pociągną to na poziomie państwowym - jak Ukraińcy zmuszeni wojenną sytuacją.


3. Neokomuniści, czyli PRL bis.

Temat bardzo triggerujący, bo polityczny. Każda strona ma swoje racje. Każda na swój sposób chce dobrze - i ta autarkiczna, i ta kosmopolityczna. Tematu nie da się ogarnąć jednym akapitem, zostawiam na inne wpisy.


4. 17 lat za Grecją, Portugalią i Hiszpanią.

Tego scenariusza właśnie się obawiam. Obecna moda na Polskę za bardzo kojarzy mi się z Hiszpanią za rządów Jose Maria Aznara. Wzrost zbudowany w dużej mierze na sektorze budowlano-nieruchomościowym. Od lat oddaje się w Polsce najwięcej mieszkań w Europie. Czkawka po pęknięciu bańki będzie odbijać się dekadami.


Podsumowując: timing nietrafiony, ale procesy się niestety nie zmieniły i prowadzą do zarysowanego wieloletniego kryzysu. Nie poradziliśmy sobie z zapaścią demograficzną, nie wyciągnęliśmy lekcji z błędów zachodu i nie zbudowaliśmy nowoczesnej gospodarki, która dałaby wyjście po pęknięciu balona nieruchomościowego. Mamy podwaliny, zawsze jest nadzieja i po to właśnie są te wpisy.


poniedziałek, 8 grudnia 2025

Czas siania

 Od poprzedniego wpisu minęły 2 tygodnie, więc wskoczyła automatyczna moderacja komentarzy. W ramach odblokowania odświeżam wątek.

Zacznijmy od: Stooq Poland All Stocks Price Index (^_PL)


Hossa na tym indeksie skończyła się w.. 2023. Od tego czasu indeks osuwa się i spadki przyspieszyły w listopadzie. Zgodnie z planem czekamy na podwójne dno na przełomie 2025/26.

Jednocześnie hossa trwa na quality - spółkach płynnych, poprawiających zyski. Ruszają też spółki zdołowane z perspektywami poprawy wyników. Akcjonariat nie kwapi się już do sprzedaży i trzeba skubać wyżej.

Trafia do mnie sporo analiz, że jesteśmy w dojrzałej fazie hossy, albo nawet w trakcie "topping process" dla globalnych rynków akcyjnych. Skąd taki rozjazd? U mnie końcówka cyklicznej bessy, a w innych analizach dopiero początek?

Kwestia indeksów, które się analizuje. Inne wnioski wyciąga się z analizy WIG czy S&P500, a inne z szerokiego, nieważonego indeksu. Małe i mikro spółki wyceniają spowolnienie gospodarcze, które rozlewa się na branże i mniejsze podmioty. Kiedy spowolnienie, bądź nawet recesja, zostaną publicznie obwołane, znajdzie się usprawiedliwienie dla spadków. W tym czasie rynek szeroki rynek powinien być już w młodej hossie cyklicznej.

Zauważyłem, że wszystkie moje indeksy nieważone wskazały mini-panikę 1 grudnia. Np. taki biorący mediany, czyli jeszcze bardziej wskazujący przeciętność niż zwykła średnia arytmetyczna:


Kapitał płynie na GPW nieprzerwanie od 2018:


Wnioski:

- spadki cykliczne zgodnie z planem, spółki w zaawansowanych trendach spadkowych pogłębiają dołki,

- quality nie spada, 

- na rynku roi się od okazji fundamentalnych - spółek porzuconych, bez długu, z kasą na koncie, płacących dywidendy.


Poprzednio łowiliśmy okazje, teraz siejemy kapitał, żeby wydał za 2 lata solidny plon :)


niedziela, 23 listopada 2025

Czas łowów

 Rynek wreszcie wybił w dół. Po miesiącach czekania zarzucamy sieci. Pęknięcie bańki AI, bessa, kryzys, recesja, wojna. Takie nagłówki medialne powinny towarzyszyć klasycznemu końcowi bessy.

Dzisiaj wracam do wskaźników liczących odsetek spółek, które znajdują się powyżej 50-dniowego dołka, 200-dniowego oraz dla których średnia 50-dniowa znajduje się powyżej 200-dniowej:


Zauważalne jest podobieństwo wskaźników w hossie 10.2022-06.2024 do zachowania rynku w latach 2009-2011.

Podobnie jak wtedy pierwsza część hossy przyniosła dynamiczne odbicie szerokiego rynku (10.2022-06.2023), po którym nastąpiła hossa selektywna. Indeksy ważone kapitalizacją wspinały się w górę, a szeroki rynek osuwał się. Widać to na indeksie STOOQ dla GPW:


Gdyby kontynuować analogię, silne odbicie z pierwszej połowy 2025 odpowiadałoby odbiciu z początku 2012:


Dołek wskaźników wypada dla bessy 2011 ok. października, a dla 2024 w grudniu. Zobaczmy jak dalej zachował się indeks małych spółek SWIG80:


Nie bagatelizuję ryzyk. Rosja jest zwierzęciem zapędzonym do rogu. Będzie kąsać, podsycać strach. Niemniej większość wskaźników szerokorynkowych wskazuje na początek szerokiego ruchu w górę od stycznia 2025. 

Przetestujmy taki scenariusz "podwójnego dna" (pierwsza część bessy: druga połowa 2024, odbicie od stycznia 2025 i szukanie drugiego dna). Na wskaźniku CLOSE > SMA(200) mieliśmy po 2009 3 takie sytuacje:

Po uśrednieniu ścieżek:


To nie oznacza łatwej hossy. Koniec 2015 spowodował wyprzedaż WIG20 do dołka w styczniu 2016, po czym jeszcze raz rynek tąpnął w czerwcu po wynikach referendum dot. Brexitu. Po obiecującym 2019 rynek runął na wieść o pandemii. 

Jednak spółek, które wykonały już większość spadku nie opłacało się sprzedawać w panice. 


środa, 19 listopada 2025

Dwie gry, jedna historia

 


Wczoraj premierę miała gra "Detektyw Malinowski", do której napisałem scenariusz i podłożyłem głos głównego bohatera. 

Krótka zajawka:

🎧 Detektyw Malinowski – audio-wizualne śledztwo noir.
Wciel się w detektywa, który słyszy więcej niż inni. Każdy krok, skrzypienie drzwi i ambient prowadzi śledztwo dalej, a album szkiców pomaga odnaleźć się w świecie, gdzie dźwięk jest mapą.
🎧 Słuchawki mocno rekomendowane — im dokładniej słuchasz, tym więcej tropów odkryjesz.
🗺️ Kompas graficzny + album szkiców ułatwiają eksplorację i dojście do prawdy.
Jeśli lubisz klimat noir i narastającą aurę tajemnicy, to jest gra dla Ciebie.


Gra jest wynikiem naszych prac nad produkcjami dialogowo-muzyczno-dźwiękowymi. Jeśli ktoś czyta bloga dłużej, może pamiętać, że bardzo lubię audiobooki. Dobra powieść i długi spacer przez łąki i lasy. Coś do załatwienia w mieście? Rower, słuchawki, audiobook, podcast, muzyka. Czasem mijam jakieś miejsce i wracają emocje towarzyszące przeżywaniu słuchowiska. 

Mówi się, że obraz jest wart tysiąca słów. Szybki rzut oka na dobrze zwizualizowane dane, wyłuskanie informacji z otoczenia. Ale i dźwięk ma swoją rolę. Od tysiącleci opowieść służyła człowiekowi za nośnik wiedzy. Zmysł słuchu pozwala nam skontaktować się z własnym wnętrzem, głęboko skoncentrować. 

To jest to co tak lubię za każdym razem, kiedy słucham: jestem jednocześnie w tysiącach miejsc i tysiącach momentów. Wchodzę w kontakt ze sobą. 


"Detektyw Malinowski" jest prostą grą narracyjną z lekko wymagającym początkiem: musimy nauczyć się podążania za muzyką (koniecznie ze słuchawkami). Wtedy wszystko staje się już naturalne, aż zaczyna się mieszać - to co sobie wyobrażaliśmy pamiętamy, jakbyśmy widzieli własnymi oczami.

Z góry dziękuję każdemu kto zdecyduje się na zakup i doceni naszą pracę. Jeżeli spodoba Ci się gra i nauczysz się poruszać w świecie, warto sięgnąć po Rosemary's Fate, w której zawiązuje się akcja oraz jest zdecydowanie więcej interakcji (i znacznie wyższy poziom trudności, stąd lepiej zacząć od Detektywa). Oba tytuły można nabyć w bundlu w promocyjnej cenie.

Znalezione ciało. Dwójka zaginionych. Ty – detektyw, który słyszy więcej niż inni. Gra narracyjna noir – dźwięk prowadzi, szkice dopowiadają historię.

Detektyw Malinowski - agent Wydziału XX, zajmującego się badaniem spraw nadnaturalnych, przybywa do Owińsk. Z pozoru normalne śledztwo. Z pozoru, bowiem znalezione odciski palców należą do osobnika zaginionego.. 80 lat wcześniej.

https://store.steampowered.com/app/2334690/Detective_Malinowski_The_Truth_Will_Be_Revealed/

sobota, 25 października 2025

Przed wybiciem

 Czytelnicy moich wpisów na blogu i X mogą czuć się pogubieni: raz piszę o hossie, a za chwilę o ryzyku spadków. Jeśli zebrać wpisy z tego roku, to układają się w obraz, ale to zrozumiałe, że przeciętny czytelnik nie ma na to po pierwsze czasu, a po drugie każdego dnia poznaje mnóstwo innych punktów widzenia, analiz długo i krótkoterminowych. W dodatku ich autorzy (włączając mnie) zmieniają swoje nastawienie w zależności od zachowania rynku. To jest całkowicie zdrowe podejście, w końcu nikt nie ma szklanej kuli i jeśli nasze analizy nie wytrzymują konfrontacji z rzeczywistością, trzeba szukać luk i pracować nad lepszymi modelami.

Dzisiaj przedstawię analizę, która może naświetlić mój pogląd. Ostatnie 3 wpisy (4 jeźdźcy inflacji, szerokość rynku) wskazują na dwa procesy. Pierwszy to długoterminowa strategia trzymania się aktywów fizycznych, ponieważ jesteśmy już po drugiej stronie trendu na obligacjach. Od 2020 dług tanieje, waluty są rozwadniane. To jest trend na dekady.

Drugi proces natomiast to przełom cyklicznej bessy i hossy. Jego uśredniony timing kończy się między styczniem a czerwcem 2026. To stoi w sprzeczności z zachowaniem głównych indeksów giełdowych, które biją szczyty. Zatem przyjmuję założenia:

1. Główne indeksy biją szczyty, ponieważ polskie akcje mają w sobie potencjał wzrostu zakumulowany kilkunastoletnim trendem bocznym od szczytu z 2007. Rosną w ramach cyklu inflacji (lepiej mieć udziały w przedsiębiorstwach, które zwiększają obroty w środowisku inflacyjnym, niż w długu, który będzie musiał oferować coraz wyższe odsetki).

Cykl inflacji nie wyklucza deflacyjnych epizodów. Różne towary spadają 50% od szczytów. Jednak w skali lat wracają pod szczyty i ustanawiają nowe rekordy cenowe.

2. Szeroki polski rynek idzie w bok, co widać na wykresach, które wklejam w tym roku. Owszem - część spółek ciągnie główne indeksy, ale cały czas można przebierać w tanich spółkach drugiego i trzeciego garnituru. 

3. Jesteśmy pod koniec cyklu Kitchina w fazie bessy, którą widać tylko na części branż. Historycznie zdarzały się już młode hossy (np. 20 lat temu), dlatego cały czas rozbudowuję pozycję akcyjną, a jednocześnie przycinam spółki, które wybijają "za dużo, za szybko".


I teraz na scenę wchodzi wykres korelacji 100 i 30-sesyjnej przeciętnej spółki do indeksu nieważonego wszystkich spółek:


Widzimy na nim, że korelacja przeciętnej spółki z indeksem jest na cyklicznych minimach. Potwierdza to wcześniej opisane obserwacje: część spółek rośnie, część idzie w bok, część spada. 

Wskaźnik dystrybucji stóp zwrotu wskazuje, że historycznie taka sytuacja jest dość rzadka. Rynek zbiera siły do wybicia. Wybicie szerokiego rynku ciągnie za sobą większość spółek, które rosną lub spadają w rytm głównego indeksu. Wtedy wskaźniki korelacji rosną. Widzimy wyraźnie, że korelacja rośnie w młodej bessie oraz po ustanowieniu dołka i pierwszych energicznych wzrostach hossy.

W którą stronę rynek pójdzie tym razem? Nie widzę na razie wskaźników wyprzedzających. Ale mam za sobą dwa główne założenia: sekularna hossa na aktywach oraz przełom bessa-hossa. A to mi daje szeroki margines bezpieczeństwa, ponieważ:

1. Jeżeli wybicie będzie w górę, mam już zbudowaną częściową pozycję i będę mógł dobierać akcje.

2. Jeżeli wybicie pójdzie w dół, nie zamierzam sprzedawać swoich atrakcyjnie kupionych akcji, a mam amunicję na kupowanie spółek w jeszcze lepszych cenach.

Podobna sytuacja wystąpiła na początku 2020. Byłem zapakowany na full, bo cykle wskazywały na koniec bessy między grudniem 2018 a wrześniem 2019. Szeroki rynek rósł od miesięcy. I wtedy przyszedł krach covidowy. Dostałem zdrowego łupnia, ale nie sprzedawałem akcji, bo miałem za sobą szeroki margines bezpieczeństwa w postaci fundamentów spółek i absurdalnych wycen. Obecnie co prawda cenom akcji daleko do taniości, ale wiele z nich wycenia niemal same negatywne scenariusze, jak choćby wspominany w poprzednim wpisie Arctic.

Możemy zatem zobaczyć krach, jak i anty-krach, ale w obu przypadkach za rok widzę szeroki rynek wyżej.

I tutaj taka mała dygresja: część graczy postawi na wybicie w górę i zapakuje się w akcje, część postawi na wyjście dołem, kupi jakieś waluty i np. obligacje. Jedna z tych grup będzie miała rację i dużo zarobi (albo nie straci, kiedy akcje spadną). Ci, którzy będą po zarabiającej stronie rynku zostaną guru, a ci drudzy zostaną poturbowani, może na dobre wypadną z gry. Moja strategia nie dopuszcza takiej gry. Muszę wycenić oba scenariusze i dostosować pozycję. Dlatego w przypadku wzrostów nie zgarnę całej puli, ale też w przypadku spadków nie popłynę. Żeby przetrwać w tej grze trzeba stosować się do klasycznych zasad:

Rule No. 1: Never lose money. Rule No. 2: Never forget Rule No. 1.

--------

Co ze scenariuszem długoterminowej bessy? Wielomiesięczne (rok-dwa) osuwanie zamiast szybkiego przeczyszczenia rynku? Na razie nie rozważam tego scenariusza, bo niemal wszystkie moje analizy go nie widzą. Jeśli zaczną się pojawiać ryzyka wystąpienia takiego scenariusza, zacznę dostosowywać strategię. Na tym to polega.