poniedziałek, 17 października 2011

FW20 - scenariusz bazowy jesień/zima 2011


Zakładając, że zaczynamy korektę ostatnich wzrostów:

- Na razie obstawiam bardziej wariant 1.
- Zejście w okolice 2200 - zamykam pozycje i czekam.

Najlepsza inwestycja 2012

Polecam ciekawy wywiad z niemieckim profesorem ekonomii Stefanem Homburgiem. Jest tam m.in. o inflacji, która nadejdzie gwałtownie, kiedy bankierzy wymienią obligacje upadających państw na trwałe aktywa:

http://biznes.onet.pl/bedzie-zle,18493,4877465,3219970,199,1,news-detal


Jest jeszcze trochę czasu, np. przerzucili dopiero na barki podatników ok. 50% obligacji greckich. W kolejce jest jeszcze dużo więcej włoskich, hiszpańskich, portugalskich, dlatego będziemy dalej oglądać szczyty przywódców europejskich i nowe programy "pomocowe".


Mi się najbardziej spodobała ostatnia wypowiedź profesora, z którą w 100% się zgadzam:

Nadzieję mogą mieć ci, którzy nie posiadają nic, im bowiem nie można niczego zabrać. A także szanowane osoby z sektora finansowego, które jeszcze przez rok czy dwa będą zarabiać pieniądze z pomocą podatników, by potem własnym samolotem odlecieć na własną wyspę i przyglądać się z daleka, jak radzą sobie pozostali. I wreszcie nadzieję może mieć ten, kto prowadzi buddyjski styl życia i wyrzekł się całkowicie dóbr materialnych. Czarno widzę natomiast sytuację wszystkich innych.

(pogrubienie moje). 

Przebudzenie to najlepsze co możemy zdobyć na Ziemi, Królestwo Niebieskie tu i teraz :)

A ze spraw drugorzędnych - poczekajmy, aż banksterka zrobi drugie strząśnięcie z akcji (w końcu trzeba przejąć trwałe aktywa - akcje, ziemię, nieruchomości).

Staram się przekonać rodzinę do kupna akcji dużych, płynnych spółek z WIG20 (gdy WIG20 spadnie poniżej 2000). Starsi ludzie, którzy oszczędzali przez wiele lat mają pokaźne oszczędności, które wkrótce (pół roku?, rok?, dwa?) zostaną użyte do przejęcia aktywów przez finansjerę.

niedziela, 16 października 2011

Wielkie cykle cz. 1

Zaczynam serię wpisów, w których podzielę się swoimi przemyśleniami i badaniami w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie: na którym etapie rozwoju ekonomicznego się znajdujemy?

Cykle, megatrendy, analogie historyczne - to wszystko przewija się we wpisach od 3 lat. W tym cyklu ;) wpisów o cyklach uporządkuję te informacje i spróbuję wyciągnąć jakieś praktyczne wnioski.

Do każdej serii przyporządkuję trzy wartości:
- wymowa (niedźwiedzia, neutralna, bycza)
- przewidywana data zmiany trendu
- siła (słaba, średnia, duża) - wartość prognostyczna sygnału.


Zaczynamy:



1. S&P500 inflation adjusted:






Na drugim wykresie widzimy, jak długo trwały poprzednie sekularne bessy. Ze swojej strony inaczej oznaczyłbym bessę lat 30/40-stych, przesuwając start hossy na 1942 rok. Otrzymujemy wówczas rynki niedźwiedzia:

1906-1920 : 14 lat
1929-1942 : 13 lat
1968-1982 : 14 lat
2000-2009(?) : 9 lat

Wygląda na to, że ostatnia bessa jest niedoszacowana o ok. 4-5 lat, a dołek cyklu powinien przypaść na ok. 2014 rok.

Z drugiej strony okresy boomu są bardzo nierówne:

1877-1906 : 29 lat
1921-1929 : 8 lat
1942-1968 : 26 lat
1982-2000 : 18 lat

Gdyby w okresach rynku byka zachodziła taka równość, jak w przypadku niedźwiedzia, wykres miałby silną wartość prognostyczną.

Wymowa:                                               niedźwiedzia
Przewidywana data zmiany trendu:    2014
Siła:                                                        średnia


2. S&P500 P/E ratio:



Aby poprawniej zinterpretować te wykresy potrzebujemy również S&P500 earnings per share:


Dlaczego? Ponieważ widzimy, że spółki zarabiają dużo - blisko historycznych poziomów. Jako że jestem zwolennikiem teorii regresji do średniej, uważam że szansa na wyższe zyski przedsiębiorstw przy obecnej sytuacji gospodarczo-społecznej jest znacznie niższa, niż spadek zysków w kierunku (i poniżej) mediany.

Mamy zatem wysokie zyski przedsiębiorstw. Wskaźnik Cena/Zysk rośnie, gdy rośnie cena spółki lub maleją jej zyski. Jeśli zyski obiorą kurs do mediany, a hossa będzie kontynuowana, zobaczymy mocny wzrost wskaźnika. Jest to jak najbardziej możliwe, ale bardziej prawdopodobny wydaje mi się spadek zysków przedsiębiorstw i towarzyszący mu spadek cen akcji.

Wielu ludzi poddaje się bombardowaniu katastroficznymi informacjami z TV. Moim zdaniem te informacje są bez znaczenia, bardzo często służą ukierunkowaniu tłumu i manipulacji. Pamiętam szczyt histerii wobec Euro zeszłego lata, gdy EURUSD spadł poniżej 1.2. Niecały rok później media panikowały przy tanim dolarze, by za chwile ogłosić go bezpieczną przystanią.

To co piszę nie ma związku z aktualnymi wiadomościami, to są analizy wieloletnich cykli, które toczą się niezależnie od szumu medialnego. Co się do nich dokleja nie ma znaczenia. Faktem jest, że od 20 lat dysproporcja między dochodami garstki najbogatszych, a resztą rosła wykładniczo i nigdy w historii taka dysproporcja nie utrzymywała się trwale.

Bogaci nie trzymają gotówki, ich miliardy ulokowane są w aktywa, które są drogie, niedostępne dla zwykłych ludzi. Obecne działania Fed i innych banków centralnym mają na celu utrzymanie tej chorej sytuacji. W 2006 roku zysk sektora finansowego wyniósł rekordowe 45% zysków amerykańskich przedsiębiorstw. System tego nie wytrzymał i załamał się. Przez kolejne lata bankierzy przerzucili swoje długi na barki społeczeństw, zaciągnęli darmowe pożyczki z Fedu i napompowali towary i aktywa, by w 2011 ponownie zbliżyć się do rekordu zysków.

Efektem tego działania jest spadek konsumpcji (droga żywność, paliwo), spadek jakości towarów (tańsze zamienniki dla drogich metali), wyższe podatki (na obsługę gigantycznych długów). Dopóki system nie oczyści się z nadmiaru finansjery nie ma szans na realny rozwój gospodarczy.

Widzimy, że od 2000 roku wskaźnik jest w trendzie spadkowym i znajduje się ponad średnią wartością. Obstawiam, że ten trend będzie kontynuowany.

Wymowa:                                               niedźwiedzia
Przewidywana data zmiany trendu:    ?
Siła:                                                        duża


C.D.N.

czwartek, 13 października 2011

Gruby ma L na serii grudniowej?

Rok temu przed QE2 szorciłem rynek. Szło tak sobie, gdyby nie szybki zjazd w listopadzie mogłem nieźle popłynąć. Najbardziej wkurzało mnie, że gdy Stany spadały np. 2%, u nas ktoś trzymał na chama rynek. Jak tylko USA wyhamowywało, u nas już szła szpila w górę. Na nowej serii widzę podobny schemat:


Zwróćmy uwagę na dywergencję - na początku października, gdy S&P500 wychodził fałszywką w dół z konsolidacji, u nas nie było już poprawiania dołka.

Podobnie FW20 zachowywał się dzisiaj - spadał bardzo opornie, właściwie tylko wtedy, gdy gruby zamykał longi. Popatrzmy na LOP:


Rośnie na wzroście, spada w czasie spadków. Zupełnie odwrotnie niż w sierpniu, kiedy gruby agresywnie otwierał krótkie w czasie spadków:



Spadki sierpniowo-wrześniowe spowodował głównie kapitał zagraniczny. Widać to szczególnie na wykresie WIG20USD:


który od szczytu w okolicach 1100pkt spadł na ok. 600pkt - ponad 45%! Czy rozsądne byłoby zatem z punktu widzenia spekuły z zagramanicy znowu wchodzić w krótkie? Zwłaszcza w sytuacji, gdy jak twierdzi Maciej Samcik Polacy zachowali się dojrzale i nie umarzali jednostek w czasie paniki:

Czy to oznacza, że dojrzeliśmy do spokojnego, konsekwentnego inwestowania w fundusze akcji? W sumie w funduszach tego typu mieliśmy na koniec lipca 30 mld zł, niemal drugie tyle - w funduszach mieszanych z częściowym udziałem akcji. Wycofanie po dramatycznych spadkach kwoty 2,5 mld zł oznacza, że panice ulegli tylko nieliczni spośród ok. 2,5 mln osób inwestujących w fundusze.
( http://samcik.blox.pl/2011/09/Sierpniowa-chwila-prawdy-pokazala-ze-dojrzelismy.html )

Na miejscu grubego kupiłbym akcje 45% taniej i załadował L-ki na nową serię. Niech się TFI i OFE martwią, żeby wyciągnąć indeksy na wyższe poziomy - będzie można zamknąć długie i wysypać akcje. A jak znam życie nasi mistrzowie z TFI, którzy jednym głosem wieścili 3200 na koniec roku, byli na serii wrześniowej na długich, a na grudzień zabezpieczyli swoje akcje (bo przecież nie ulegli panice) krótkimi pozycjami na FW20.

Pamiętajmy jednak, że aktualny LOP jest rekordowo niski, wielu graczy zostało wyciętych w trakcie ostatnich spadków. Również autor tego wpisu dostał nie raz w tyłek na szalonej zmienności. Jeśli gruby ma jakiś plan wejścia w krótkie, może to zrobić w kilka sesji. W długim terminie FW20 wygląda niedźwiedzio:


1. Podobnie jak w 2008 pierwszej fali dynamicznej wyprzedaży towarzyszył sygnał przecięcia od góry sma45 przez sma15.

2. Przed polehmanowym kolapsem sma15 przebiła sma200, nad którą konsolidował się wykres. Sygnał padł ponownie, jednak tym razem konsolidacja przebiega pod sma200.

Na koniec absolutny mistrz świata, czyli ropa Brent - już 30% droższa od lepszej Crude z USA:


Pytałem wielu znawców, blogerów, ekonomistów i nikt nie ma pojęcia, skąd ta historyczna anomalia. Czy coś się w Europie szykuje? Jakaś wojna, że kupujemy ropę 30% drożej niż USA?

poniedziałek, 10 października 2011

Ach ten dolar

Wreszcie, po 3 latach aktywnego grania na giełdzie i foreksie przestałem się tym ekscytować. Niecierpliwość i gonienie za każdym ruchem kosztowały mnie masę czasu i nerwów. Efekty finansowe z tego mizerne. Jeszcze miesiąc temu wydawało się, że będę mógł żyć ze skalpowania, ale zadziałało prawo maxa portfela i popłynąłem. Zgodnie z radami komentatorów wypłaciłem zatem część zysków. Jednak, żeby się nie marnowały, przelałem je na eMaklera.. i kupiłem  akcje na looong term :)

Na razie w głównych założeniach nic się nie zmienia - we wpisie o megatrendach napisałem jak zamierzam grać. Aktualnie podbieram certy na spadki ropy RCSCRAOPEN z conajmniej rocznym horyzontem. Liczę się nawet z pobiciem szczytów (akcje w bessie, towary jeszcze w hossie). Od 3.08 zacznę skupować dolara. Jeśli chodzi o akcje, to czytam "Inteligentnego inwestora" i czekam z zakupami na przyszły rok.



Na wykresie dollar future weekly widać, jak ważna jest EMA180. Od 2008 roku dwukrotnie kurs ją pokonywał, by ostatecznie w kwietniu tego roku polec. Teraz znowu staje do boju. Stawiam pieniądze na to, że go przebije, ale nie od razu. Historycznie patrząc nie robi tego z marszu, buja się pod średnią kilka tygodni - jeśli odpadnie jak w kwietniu, to dolarowe byki zobaczą pomarańczowe światło, jeśli nie będzie chciał mocno spadać, będzie to sygnałem akumulacji.

piątek, 7 października 2011

Zagadka

Zrobiłem wykres pewnego waloru:


Który numerek wydaje się wam bardziej prawdopodobny?

środa, 5 października 2011

Krachowskaźnik ver. 2

Od ponad roku wklejam ten sam wykres miesięczny USDJPY:


W lipcu dolar-jen "przepowiedział" spadki. Popatrzmy jak sytuacja wygląda na wykresie dziennym:


Konsolidaja trwa już długo i zanosi się na mocniejsze wybicie. Od ponad roku piszę, że na ok. 71 byłaby historyczna szansa na L dla USDJPY.

Technika preferuje kontynuację trendu, zatem w ciągu najbliższych kilku tygodni bardziej obstawiam wyjście dołem. Wykres miesięczny i dzienny pokazują ten sam zasięg spadku. Potem zrealizuje się zasięg wybicia dołem wielkiego trójkąta i będzie szansa na wyjście górą z klina spadkowego, budowanego od 2007 roku.

Pamiętacie niedawne szaleństwo na franku? Podobnie może być z jenem - wiele lat trendu aprecjacji tej waluty stwarza miraż bezpiecznego schronienia. Spójrzmy na miesięczny wykres JPY Index:


Zaznaczyłem arbitralnie ewentualny zasięg paniki rynkowej i ucieczki do nowego "safe haven".

Nawet zakładając, że scenariusz się zrealizuje, pamiętajmy że wykresy są w skali miesięcznej, dla gracza krótkoterminowego świeca miesięczna to ok. 20 dni sesyjnych, na których może zdarzyć się wszystko. Warto mieć jednak wykresy w pamięci, by nie dać się ponieść jakiejś euforii w razie mocniejszej korekty spadków.