niedziela, 28 stycznia 2018

Czy kupować waluty?

Waluty rzadko goszczą w moim portfelu. Od czasu do czasu pogrywam dla sportu na kontraktach udostępnianych przez GPW. Pojawiło się pytanie: "czy kupić już dolara". Odpowiem szczerze: nie wiem. Krótkoterminowo waluty wydają się wyprzedane względem złotego, natomiast długoterminowo, w skali najbliższych kilku lat obstawiam lepsze czasy dla złotego.

Zacznijmy od indeksu dolara. Seasonal average:

Początek roku zdecydowanie odbiega od wzorca sezonowego, bo indeks dolara zdążył już stracić 4.23% w miesiącu, w którym statystycznie zyskiwał najmocniej. Mamy zatem bardzo nietypowy początek roku. Spójrzmy na USDPLN:



Ja tu nie widzę sygnału kupna. Krótkoterminowo może być jakaś korekta, widzimy że poziom 3.3x miał jakieś znaczenie w czasie wzrostów z 2014 roku, ale dopiero na poziomie 3.15 widzę istotne wsparcia.

Euro:

Istotne wsparcie widzę dopiero na 4.06, więc również za wcześnie dla mnie na kupno.

Frank:

Franka również teraz nie kupię, choć ostatnio zachowuje się trochę lepiej. Jak widać ma podstawy do korekty.

Funt:

Funt stracił najwięcej względem złotego i zmaga się z dość mocno nachyloną linią bessy. Szybka korekta spadków nie zdziwiłaby mnie, ale również nie widzę podstaw do długoterminowej zmiany trendu na wzrostowy.

Reasumując: na dolarze, franku i funcie pojawiły się krótkoterminowe podstawy do korekty spadków. Gdyby do niej doszło, euro raczej nie pozostałoby z boku. Osobiście nie traktowałbym ich jednak jako długoterminowych sygnałów odwrotu od polskiego rynku. Prędzej będę nastawiał się na skracanie dolara, jeśli dojdzie do korekty i mocniejszego wykupienia na USDPLN.

wtorek, 23 stycznia 2018

SWIG80 przez pryzmat dzisiejszych słabeuszy

Stało się. WIG pokonał dziś rekord wszech czasów, poleje się zapowiedziany szampan. W długim terminie to bardzo byczy sygnał, jednak trwającą od listopada falę wzrostową wykorzystałem do skracania pozycji. Mój plan na 2018 nie został zanegowany, zatem nastawiam się na spadki cen małych spółek. Przyjrzyjmy się czysto technicznie 8 najsilniej spadającym dziś spółkom z indeksu SWIG80.

Polwax - test fibo38.2 i połowy czarnej świecy nieudany. Trend spadkowy preferowany:

Obstawiam dalszy spadek.

Braster - jest jeszcze miejsce w ramach korekty spadków, ale zdecydowanie nie wsiadłbym do tego pociągu:

Obstawiam dalszy spadek.

Mabion - górne ograniczenie trendu wzrostowego zadziałało. Patrząc technicznie papier silny, wsparcia wyraźne, fundamentalnie nie moja bajka:

Obstawiam raczej konsolidację niż wzrosty w skali najbliższych tygodni.

CFI - walczy z lukami bessy i oporem, który wcześniej był wsparciem. Na razie nieskutecznie:

Obstawiam dalszy spadek.

Agora - w krótkim terminie kanał wzrostowy się broni:


Na tygodniach widać trend wzrostowy i pierwsze nieudane starcie z linią bessy. Jest miejsce i czas do akumulacji przed kontynuacją długoterminowego trendu wzrostowego. Czyli obstawiam konsolidację.

Torpol - czy to ubijanie dna, czy trójkąt korekcyjny? Na razie byczo mi nie wygląda:

Obstawiam konsolidację lub spadki.

Ursus - na tygodniowym trend spadkowy, obecnie konsoliduje się między 3.70-4.50:

Obstawiam, że to korekta spadków, po której nastąpi wybicie wsparcia na 3.70 i dalsze spadki.

Lentex - wsparcie poszło, papier zatrzymał się na fibo38.2, wykonał nawrotkę pod wsparcie, które jest teraz oporem i zmierza w kierunku ostatniego dna:

Obstawiam, że dno zostanie wyłamane i pogłębione, czyli spadki.

Jak widać moja czysto subiektywna analiza techniczna najsłabszych spółek dzisiejszej sesji, zakłada kontynuację spadków większości z nich, lub przynajmniej konsolidację przez kolejne tygodnie. Dlaczego skupiam się na najsłabszych? Ponieważ jestem wierny swoim analizom cykli oraz małych spółek, które pokazują bessę na szerokim rynku. W bessie patrzy się na słabeuszy, bo oni pierwsi dają sygnał do spadków, analogicznie w hossie najsilniejsze spółki rosną pierwsze.

Ważą się losy mojego planu na 2018, ponieważ dalsze wzrosty mogą oznaczać, że zostanę głównie z gotówką i będę musiał się zdrowo nagłówkować, jak optymalnie odbudować pozycję akcyjną.


wtorek, 16 stycznia 2018

Czas schłodzić szampana

Lubię wykresy długoterminowe. Kilka wykresów miesięcznych przewija się na blogu od lat, bo zawarte w nich proste analizy wciąż działają. Jedną z takich analiz jest wieloletni kanał na WIG. Pod koniec 2016 roku opierałem na nim swoją strategię trzymania portfela akcyjnego:






Rok później wykres wygląda tak:

Szczyt wszechczasów może paść już w tym tygodniu! I choć wciąż zakładam perturbacje w 2018, to technika wskazuje, że prawdziwe wzrosty dopiero przed nami.

sobota, 13 stycznia 2018

Podsumowanie sezonu ultra 2017 cz. 2

Część 1:
https://podtworca.blogspot.com/2017/12/podsumowanie-sezonu-ultra-2017-cz-1.html


Maraton Puszczy Bydgoskiej (66km)

Czyli najlepsza impreza biegowa 2017. Pochodzę z Bydgoszczy i jestem z tego dumny! Pierwsze skojarzenie jakie mam z moim rodzinnym miastem, to wąsaty Kujawiak namalowany na ścianie Browaru Bydgoskiego, obok którego jeździliśmy za komuny i pierwszych lat demokracji na działkę:






Przez kolejne lata mijaliśmy browar z Pawłem, w drodze do taniej książki w centrum miasta oraz by zobaczyć nowe komiksy w Empiku. A potem Kejdżeja przejął Żywiec i zniszczył 150-letnią tradycję warzenia piwa w Bydgoszczy. Zamknęli produkcję, teren sprzedali deweloperowi, który wyburzył budynki. Nienawidzę ich za to i nigdy nie kupię piwa żywiec ani innych produkowanych przez tę grupę.

Przed wakacjami, nim Tomek obraził się na bieganie, zdążył namówić mnie na 2 imprezy biegowe: Maraton Puszczy Bydgoskiej oraz "naszą" ultra-Łemkowynę (naszą, ponieważ biegliśmy pierwszą edycję, po której staliśmy się oficjalnymi ultrasami i drugą, na której ukończyliśmy 150-km bieg zaliczany do najtrudniejszych w Polsce). Do bydgoskiej imprezy nie byłem entuzjastycznie nastawiony: mam płacić za bieganie po lesie, do którego przez kilkanaście lat jeździliśmy z rodzicami na grzyby? Przecież tam nic ciekawego nie ma. Sosny i mech.

Do biegu zaczęliśmy przygotowywać się na poważnie dopiero miesiąc przed startem, czyli we wrześniu. Nie stawiamy już sobie celów, biegowo się spełniliśmy, liczy się przede wszystkim dobra zabawa i wspólnie spędzony czas. Gdańsk i okolice naszego osiedla obfitują w piękne przyrodniczo tereny, lasy, rzeczki, jeziora, pagórki.


Niestety Tomek przeżywał w tym czasie spadek formy i motywacji. Do Bydgoszczy jechał tylko dlatego, że się zapisał i opłacił start. Może liczył też na jakieś magiczne przestawienie wajchy, które jednak nie nastąpiło. Rok wcześniej zdeklasował Michała i mnie na Sudeckiej Setce, w 2017 musiał zejść z trasy już po maratonie. Miesiąc później doczłapał pod koniec stawki 55km Chudego Wawrzyńca (Beskid Żywiecki).

Ja również mało trenowałem, albo raczej mało biegałem, ponieważ kosztem regularnych wybiegów grałem sporo w ping ponga. Do Bydgoszczy pojechaliśmy jak stare wiarusy, bez większych oczekiwań i z refleksją czy nie było lepszych sposobów spędzenia tej niedzieli, np. zabrać gdzieś dzieciaki czy zwyczajnie się wyspać. Na miejscu było zimno i.. jakoś tak zielono. W gdańskich okolicach dominują lasy liściaste, które blokują światło słoneczne a spadające jesienią liście tworzą szaroburą ściółkę.

Puszczę Bydgoską tworzą iglaki, pod którymi rozpościerają się wielkie połacie mchów, krzewów jagodowych i innych zielonych porostów. Wróciły do mnie znajome zapachy lasu, kojarzące się z grzybami. No i strome pagórki, które wcześniej wyparłem z pamięci. Cała trasa była nimi usiana!





Maraton Puszczy Bydgoskiej to świeża impreza i czuło się na niej neoficką radość ze zrobienia czegoś wielkiego. Mnóstwo życzliwości i uśmiechniętych wolontariuszy. Przypomnieliśmy sobie z Tomkiem pierwsze starty, gdy wszystko było takie nowe i fascynujące.

Pełna relacja Tomka:
http://runaroundthelake.blogspot.com/2017/10/dwa-bakajace-sie-osie-czyli-relacja-z.html


Łemkowyna Ultra Trail 70km

Nasza trzecia łemkowyna miała być powrotem do korzeni. Wspólny wyjazd ex-TriCity Ultra (Michał, Tomek i ja) + Grzesiek, który dołączył na wolne miejsce. I niby wszystko było jak dawniej - wesoło w samochodzie, piwo w Chyrowa Ski:


Piwkowanie w pokoju, poranny start:


piękna trasa, kolejne piwkowanie w pokoju i znowu 10 godzin w aucie:


Gdyby nie depresja gangstera, czyli pogłębiające się zniechęcenie Tomka do biegania. Zabrakło mu kilku minut do limitu na ostatnim punkcie pomiarowym i zszedł z trasy kilkanaście kilometrów przed metą. 3 lata wcześniej ukończyliśmy bieg w komplecie, i podczas gdy ja ze Stasiem dość szybko poszliśmy spać, Tomek z Michałem do 3 w nocy okupowali bar opijając wiekopomny wyczyn. Tym razem fiesty nie było, po kilku głębszych towarzystwo rozeszło się do łóżek.

Relacja Tomka:
http://runaroundthelake.blogspot.com/2017/10/emkowyna-ultra-trail-70-fin-de-siecle.html


Maraton Sentymentalny

Poświęciłem mu odrębny wpis:
https://podtworca.blogspot.com/2017/11/maraton-sentymentalny.html


Maraton 3 Mola

Ostatni maraton w sezonie 2017, podobnie jak Maraton Sentymentalny przebiegłem sam. Wziąłem wolny piątek, machnąłem plan trasy, pyknąłem fotkę dla chłopaków na starcie:


i ruszyłem ku przygodzie. Postanowiłem odwiedzić 3 trójmiejskie mola, w Gdyni-Orłowo, Sopocie i Gdańsku-Brzeźnie. Pod koniec roku forma mi zazwyczaj zwyżkuje, więc było dość szybkie tempo, czas na przemyślenia, delektowanie się widokami i szumem morza.

Klif w Orłowie

Molo w Orłowie

Sopockie molo

Skromne molo w Brzeźnie
Po 46 km czułem się lepiej niż latem po mocnych 10km. Zimno mi służy, pozwala optymalnie wykorzystać moc organizmu.


Podsumowanie

2017 był rokiem biegowo spokojnym. We wcześniejszych latach napinaliśmy sprężynę, szukaliśmy nowych wyzwań, dystansów i miejsc do zwiedzenia. W końcu przyszło odbicie, które różnie nas potraktowało. Tomek zaliczył doła, z którego teraz wychodzi i zapewne znowu nas zaskoczy, bo tym razem postanowił przeprogramować swoje nawyki. Ja biegałem mniej niż we wcześniejszych latach i ostatecznie nie zrealizowałem planu 1 ultra/lub maratonu w miesiącu, bo wyszło ich razem 10 (7 maratonów i 3 ultra). Nie żałuję, bieganie ma być częścią życia, a nie celem, ten plan to tylko taka mapa. Spadek formy nie dotknął Michała, który zbliżył się do rekordowego 2015, przebiegł ponad 3200 km i szykuje się do startu w biegu na 240 km. A ja mu trochę zaczynam tego zazdrościć i kalkulować..


poniedziałek, 8 stycznia 2018

Pierwsza część scenariusza prawie wypełniona

Według listopadowej analogii:


SWIG80 wykonał minimum korekty:


Choć zakładam, że indeks powinien powalczyć z poziomem 15200, a WIG ma wielkie szanse na pobicie szczytu wszechczasów:


zacząłem redukowanie pozycji i wyprzedałem większość akcji kupionych w październiku-listopadzie. Zapewne niektóre z nich nie będą już tańsze, trzymam się jednak scenariusza z wtórnym dołkiem na SWIG80 i turbulencjami w 2018 roku.

Po roszadach w indeksach akcje SWIG80 już nie są tanie:


Większe zakupy kuszą, bo portfel znowu podszedł pod szczyt. Spodziewałem się raczej długotrwałego przebywania na minusie względem maksymalnego zysku, tymczasem kilka papierów podskoczyło kilkadziesiąt procent. Jeśli nadejdzie kolejna fala bessy na małych spółkach żal będzie oddać te zyski, podobnie szkoda byłoby zobaczyć falę hossy, jeśli zredukowało się pozycję. Taki urok giełdy.

sobota, 30 grudnia 2017

Garść prognoz na 2018 i później

Zakreślony w poprzednim wpisie plan na 2018 nie obejmuje podstawowych założeń mojej długoterminowej strategii. Choć pisałem o tym w co drugim giełdowym wpisie, powtórzę: moja strategia zakłada granie z trendami opartymi o cykle, w szczególności kilkuletnie cykle przepływu kapitału między rynkami rozwiniętymi i rozwijającymi się (ok. 6-7 lat) oraz cykle hossy-bessy na GPW (ok. 3.5 roku).

Akcje

2018 według moich analiz powinien być rokiem specyficznym, ponieważ cykl wzrostowy na rynkach rozwijających się, do których należy Polska, powinien zderzyć się z fazą spadkową cyklu hossa-bessa. Stąd moje przygotowania do możliwych turbulencji i wysokiej zmienności. Na GPW szukałbym podobieństwa do tego, co działo się na amerykańskim rynku w 2011/2012 roku. U nas był wtedy krach, u nich szybkie sczyszczenie rynku i powrót hossy:


Jednym słowem dalej gram pod analogię, którą również prezentuję od kilku lat, że:
- bańka 2007 w Polsce była odpowiednikiem bańki dotcomów z 2000 r.,
- bessa 2015/2016 na WIG20 była odpowiednikiem bessy 2007/2008 w USA (w obu przypadkach wtórny dołek po ok. 8 latach od szczytu bańki),
- hossa 2016/2017 na WIG20 była odpowiednikiem hossy 2009/2010.

PLN

Tak przedstawia się koszyk walut rynków rozwijających się do dolara.
Polski złoty ubił dno szybciej:


Zakładam, że w skali najbliższych kilku lat zobaczymy kontynuację umacniania złotego. Akurat 2018 może skorygować jego siłę, ale raczej nie spodziewam się już dolara i franka powyżej 4zł czy euro blisko 5.

Jednocześnie uważam, że jeśli:

- Polska uniknie poważniejszych turbulencji,
- rząd nie przywróci reform emerytalnych,
- w ciągu kilku lat zobaczymy dolara czy franka poniżej 3zł,

będzie to ostatni dzwonek na pozbycie się kredytów walutowych i kupienie za silnego złotego aktywów zagranicznych przed wysoce prawdopodobnym załamaniem systemu emerytalnego. Kryzys demograficzny z grubsza widzę tak:

- jeśli Polska nie przyjmie euro, to rząd będzie drukował walutę i posypie się PLN, akcje mogą przechować wartość jak np. w Argentynie,
- jeśli Polska przyjmie euro, w wyniku dewaluacji na wartości stracą akcje, mieszkania, ziemia itd.

Na razie jednak moja pozycja to:

Long PLN, czyli nie kupuję walut.

Surowce

Przepływ kapitału do rynków rozwijających się oznacza zwiększony popyt na surowce. Poprzedni cykl napędzały surowce potrzebne do budowy gigantycznej infrastruktury, głównie w Chinach oraz w końcowej fazie paliwa i kruszce.



Na nowy kierunek ekspansji gospodarczej typowane są kraje leżące nad Oceanem Indyjskim oraz Afryka. Ponadto już w tym roku ruszyły do góry tzw. metale ziem rzadkich używane do produkcji np. aut elektrycznych.

Tutaj moja luźna projekcja zachowania indeksu surowcowego CRB:



Nie umiem ocenić, które surowce urosną najmocniej, może któryś z czytelników orientuje się w temacie, natomiast jako gracz "cyklista" otworzyłem już pewne pozycje:

- ETFy na uran i technologie solarne, czyli ekspozycja na producentów energii, którzy mają zastąpić paliwa kopalne,
- kupiłem mocno przecenione spółki spożywcze na GPW jak Colian, Otmuchów, Atlanta Poland czy Indykpol.

Jak widać wierzę w kilkuletni trend wzrostowy na towarach, więc będzie wiele okazji do zajęcia pozycji na odpowiednich spółkach, funduszach i towarach.



czwartek, 28 grudnia 2017

Podsumowanie giełdowe 2017 i plan na 2018

W zeszłorocznym podsumowaniu giełdowym nakreśliłem swoje scenariusze na przyszłość:

1. Szybki i mocny trend wzrostowy, trwający 1-2 lata, którego chciałbym spieniężyć, gdy liczne wskaźniki zaczną sygnalizować przegrzanie i przewartościowanie rynku akcyjnego. Pod taką hossę trzymam liczne, ale niewielkie pozycje na małych spółkach. Również z tego powodu nie redukuję zyskownych pozycji, bo pamiętam z 2009 roku jak szybko ceny potrafią uciec.
2. Długotrwały, przetykany korektami, łagodny trend wzrostowy, w czasie którego spółki zyskują po kilka-kilkanaście % rocznie i dodatkowo wypłacają dywidendy. Pod ten scenariusz mam spore pozycje na PKO, PZU, PGE, ENG, OPL itd. 


Scenariusz 1 z grubsza się zrealizował, ale nie w taki sposób, jak myślałem. Zakładałem, że największe wzrosty zobaczę na małych spółkach, a duże wymienione w punkcie 2 będą sobie powoli rosły. Tymczasem hossa na szerokim rynku skończyła się już w marcu:


A WIG20 rósł praktycznie bez korekt do września, po czym wszedł w trend boczny:


Realizacja planu na małych spółkach.

Wobec przeciągających się spadków na SWIG80 oraz występujących zbyt często jak na hossę załamań kursów niektórych papierów, zacząłem redukować pozycję w sierpniu i do końca września wyprzedałem większość akcji. Zostawiłem nieliczne pozycje, które nie uczestniczyły w hossie i zachowały fundamentalne przesłanki do trzymania (wciąż zarabiały, miały cash, nie groził brak płynności). Na niektórych spółkach spóźniłem się z korzystną sprzedażą (Trakcja, Torpol), ale zdążyłem wyjść przed głównymi spadkami i zachować zyski.

Zaliczyłem też kilka wtop (Tesgas, Atrem, Ipopema), ale na portfel złożony z ponad 50 spółek nie miały one zbyt destrukcyjnego wpływu.  Co ciekawe inicjalne pozycje na tych akcjach spółkach otworzyłem na początku 2015 roku..

Strzał roku: producent oświetlenia LUG, pierwszy pakiet nabyłem w 2013 roku i przez kolejne lata dobierałem. Zysk ok. 350% i wyjście blisko lokalnego szczytu to jest to, co chciałbym powtarzać w przyszłości.

Pisałem o tym wielokrotnie, że moje największe błędy w poprzednich latach polegały na zbyt szybkim ucinaniu rosnących w hossie pozycji. Dlatego przyjąłem postawę długoterminową: postanowiłem trzymać pozycje akcyjne tak długo, jak analizy pokazują hossę na szerokim rynku. 2016 rok bardzo mocno doświadczył to podejście, bo większość akcji dużo urosła, a potem oddawała zyski lub nawet wpadała w straty. Początek 2017 był jak spełniony sen: wszystko rosło, portfel wskakiwał na nowe szczyty każdego dnia. Byłem w lekkiej euforii i liczyłem na jeszcze więcej. Ale 2017 nie był tak łaskawy jak marzyłem i tylko jedna z ponad 50 spółek dała kilkuset procentowe zyski.

Po październikowym załamaniu dostrzegłem promocje na kilku papierach i zacząłem odbudowywać pozycję na małych spółkach.

Realizacja planu na dużych spółkach.

Sprzedałem prawie wszystkie akcje z WIG20, bo urosły zbyt mocno bez korekt. Np. wyceniałem akcję PZU na 60 zł w skali 3 lat, ale gdy kurs poszedł bez korekty w kilka miesięcy pod 48zł, trzymanie dość wysokiej pozycji straciło sens. Zostawiłem tylko Orange, które chciałbym sprzedać po ok. 7.50 (analiza w poprzednim wpisie) oraz zredukowane Pekao, bo płaci wysokie dywidendy i słabo rosło. W grudniu odebrałem część PZU, bo przez chwilę spadło poniżej 40zł.

Wtopy: brak. Trochę żal zbyt szybko sprzedanego PKO (27.xx -> 36.xx), miałem trzymać do 40, ale kiedy we wrześniu wyprzedawałem papiery nie brałem jeńców.

Strzał roku: PZU i energetyki. PZU był jednym z liderów tej hossy, kiedy ujawniono rekomendację Morgana na 47zł, miałem silny punkt zaczepienia, byłem całkowicie pewien, że kurs zdobędzie ten poziom i tam sprzedam akcje. Gdyby urosło z marszu na 60zł, nadal uważałbym, że zrobiłem dobrze. Tymczasem PZU pohulał trochę pod poziomem 50zł i spadł na 40, dając mi okazję do ponownego otworzenia pozycji.

Energetyki rozegrałem koncertowo technicznie. Ustawiłem TP pod ORGR i zniesienie 50% i w jego okolicach zamknąłem pozycję. W tym ważnym technicznie miejscu kursy jak za dotknięciem magicznej różdżki zaczęły mocno spadać i gdy skasowały połowę fali wzrostowej, znowu otworzyłem pozycję, tym razem pod szybki spekulacyjny zysk.

Podsumowanie realizacji.

Aby przygotować dobry plan należy zgromadzić jak najwięcej danych, znaleźć wśród nich te istotne i zgodne z faktami. Potem taki zestaw posłuży do przygotowania najbardziej prawdopodobnych scenariuszy, pod które planujemy jak reagować. A potem rzeczywistość i tak nas zaskakuje, więc musimy być elastyczni, modyfikować plany, czasem porzucać je i kreślić nowe. Na rynku nie chodzi o to, żeby mieć rację, tylko żeby zarabiać

Z moich analiz wynikało, że 2017 powinien być rokiem hossy i zasadniczo tak się stało, choć była to słaba hossa, ograniczona głównie do WIG20, który odrabiał to co stracił na przełomie 2015/2016 i liderów MWIG40. Udało mi się w większej części skonsumować wzrosty na WIG20, natomiast z pozostałych spółek wyciągnąłem mniej, niż mogłem. Ale nie żałuję: gdyby spadki na szerokim rynku okazały się tylko korektą przed nową falą hossy, przedwczesne zamknięcie pozycji kosztowałoby znacznie więcej.

Największe minusy planu: nie przemyślałem alternatywnych kierunków grania, ponieważ założyłem, że w czasie mocnej hossy należy skupić się na akcjach. Dotychczas, jeśli na rynku działo się niewiele lub była bessa, mogłem liczyć na:
- kontrakty na indeksy, akcje i waluty,
- opcje na indeksy,
- certyfikaty na towary i kilka indeksów zagranicznych.

Niestety GPW jest już dinozaurem, wysokie spready na certach, znikający animator na opcjach, mizerna płynność na większości kontraktów i bardzo ograniczona oferta sprawiają, że te instrumenty służą jedynie do pogrania, a nie lokowania większych środków.

Tymczasem 2017 był rokiem kryptowalut, mając bańkę pod nosem i 9 lat rynkowego stażu nie zrobiłem nic, żeby ugryźć cząstkę tego tortu.

Pozytywnie oceniam natomiast wejście w zagraniczne ETFy, które dały zarobić ponad 20% i to w PLN, który mocno ograniczył zyski dolarowe.

Plany na 2018.

Plan na przyszły rok nakreśliłem już w listopadzie:
https://podtworca.blogspot.com/2017/11/plan-daleszej-gry.html

Zakładam, że 2018 może być podobny do 2012 roku. Początek roku powinien przynieść przyspieszenie wzrostów na małych spółkach i wiarę w hossę, po czym cykliczna bessa przypomni o sobie i zobaczymy wtórne dno na SWIG80.

Spadkom na GPW towarzyszyłyby spadki na rynku amerykańskim, który po miesiącach naciągania sprężyny dojrzał do dłuższej korekty. Obserwuję ankiety na Twitterze, kiedy akcje drożały pod reformy podatkowe Trumpa, czytelnicy regularnie obstawiali "bearish fundamentals, bullish technicals", a teraz zmienili zdanie na "bullish fundamentals". Idealny moment na 'sell the news'. Korekcyjny 2018 pasowałby do mojej technicznej koncepcji przedstawionej we wrześniu:

Strzałki wskazują wystąpienie dłuższej korekty w cyklicznym rynku byka. W przeciwieństwie do niemal wszystkich analiz, jakie obserwuję na świecie, uważam że hossa nie trwa od 2009 roku, tylko od początku 2016.

Moja strategia na 2018 będzie zatem następująca:

1. Przez cały rok będę akumulował małe i średnie spółki doświadczające spadków, jeśli staną się bardzo tanie względem swoich przychodów, gotówki na koncie, wartości księgowej itd.

2. Spróbuję ustrzelić ewentualny wiosenny szczyt, jeżeli zobaczę mocne wzrosty na SWIG80 i euforię inwestorów indywidualnych, ponieważ wg moich analiz w 2018 powinna trwać cykliczna bessa.

3. Będę dalej wyszukiwał ETFy do zainwestowania na długi termin. Niestety Bossa zagranica radykalnie ograniczyła liczbę dostępnych ETFów i muszę znaleźć jakiegoś innego brokera.

4. Zamierzam czysto technicznie pogrywać na spółkach z WIG20 w obie strony. Tanio już było, drogo jeszcze nie jest, gdyby indeks wszedł w ruch horyzontalny lub jakiś szerszy kanał trendowy, pojawią się moje ulubione setupy.

5. Rozejrzę się za alternatywnymi sposobami inwestowania.

Nie nastawiam się na duże zyski, spróbuję uniknąć odczuwalnych strat. Najbardziej obawiałbym się.. hossy takiej jak w 2006-2007 roku. Nie lubię gonić rynku, a moja pozycja jest jeszcze zbyt mała. Polskie akcje są tanie, płacą solidne dywidendy i zasługują na kilkuletni rynek byka. Nie widzę obecnie też podstaw do silnej bessy na GPW.

2017 był rokiem niskiej zmienności, mój portfel zrobił mocny skok w styczniu i lutym, po czym bez większych korekt powoli piął się do góry, a od września trochę osuwał. 2018 może być rokiem szarpania, spółka kupiona po 30% zjeździe, w tydzień urośnie 50%, po czym wróci do punktu wyjścia. W ten sposób zagranica akumulowała akcje na WIG20 w 2016.